Pianista jazzowy, niedawno gościł w Bydgoszczy podczas cyklu koncertów "Rzeka Muzyki" towarzysząc Garemu Guthmanowi.
"Po latach przyszedł taki moment, że przestało mi zależeć na byciu frontmanem – to było po koncercie Sarah Vaughan. Dziś wolę akompaniować wokalistom – głos ludzki jest nie do zastąpienia. Bardzo to lubię..."
Środa, 24 września - godz.18.10
Jesteś pianistą ale i podobno saksofonistą?
- Tak, zdarzyło mi się grać na saksofonie. Nawet na Jazz Jamboree grałem na tym instrumencie z big-bandem PWSM Katowice. Saksofon był formą ucieczki od fortepianu. Kiedy zrobiłem dyplom z fortepianu w Liceum Muzycznym w Łodzi – pani profesor, która uczyła mnie grać na fortepianie, tak mi obrzydziła ten instrument, że znienawidziłem go. Ja się w ogóle bałem fortepianu. Po dwóch latach mi przeszło ale przez ten czas grałem na saksofonie.
Wybrałeś studia w Katowicach, wówczas jedyny w kraju wydział jazzu.
- Zawsze kochałem fortepian i miałem znakomitego dziekana Zbigniewa Kalembę, który też odradzał mi fortepian i zaproponował saksofon. Twierdził, że na tym instrumencie zawsze znajdę pracę, a pianistów jest pełno. Pamiętam swoje pierwsze nagranie na saksofonie barytonowym w orkiestrze Wicharego.
Ale jednak nie zakochałeś się w saksofonie.
- Kiedyś myślałem, że baryton jest za ciężki żeby go targać na koncerty, a tymczasem dziś mam instrument, który wożę ze sobą na koncerty, a który waży 140 kilogramów i też go targam.
A pamiętasz swoją kadrę na tym legendarnym wydziale?
- Oczywiście – Andrzej Zubek, Jerzy Jarosik. Kiedy zacząłem studia to wychodził pierwszy rocznik absolwentów. To były dziwne czasy – nie mieliśmy żadnych materiałów. Były dwie płyty jazzowe, jedną miał Sławek Kulpowicz, drugą Jarosik, po pewnym czasie płyty nie miały już żadnych rowków. Słuchaliśmy też z nabożeństwem "Trzech kwadransów jazzu" w Trójce. Nut – aranżacji nie mieliśmy chyba, że sami sobie je spisaliśmy. Dziś młody człowiek chce solówkę Chicka Corei wpisuje w internet i ma.
Twój tata uczył gry na skrzypcach. Dlaczego wybrałeś fortepian.
- Jak miałem 6 lat poszedłem na egzamin - sprawdzenie przydatności do szkoły muzycznej. W komisji siedział też tata, ale komisja zadała mi kilka pytań m.in. na jakim instrumencie chciałbym grać. Powiedziałem wbrew ustaleniom rodzinnym, że na fortepianie. I tak się zaczęło. Tata był szczęśliwy, że nie będzie musiał mnie uczyć.
Nigdy nie żałowałeś tego wyboru?
- Nie, nigdy. Jedynym instrumentem, na którym mógłbym jeszcze grać byłaby perkusja. Na mój dyplom do Akademii przyjechał Edward Spyrka z Opola. Zaproponował pięciu muzykom pracę w orkiestrze i mieszkanie. Dostałem wszystko w prezencie, a później rozpoczęła się przygoda ze Zbigniewem Namysłowskim.
To była świetna szkoła dla młodych muzyków?
- Genialna. Zbyszek wiedział wszystko jak mają grać jego muzycy. Zjechaliśmy nie tylko całą Europę, ale i Kanadę. Poznałem cały muzyczny świat. Wtedy do Polski nie przyjeżdżało tak wiele gwiazd, jedynym miejscem – oknem na światowy jazz był festiwal Jazz Jamboree. Graliśmy 200 koncertów w roku.
A jak się stało, że znalazłeś się w Niemczech?
- To dziwna historia. Miałem dużo koncertów w Polsce, ale mało pieniędzy. Chciałem sobie kupić instrument i pojechałem na 5-miesięczny kontrakt – do orkiestry ogródkowej. Wydawało mi się, że umiem czytać nuty a vista, a tam się trochę zdziwiłem. Dostałem wyciąg z partytury i musiałem łapać się wyciągając głosy, których nie grały inne instrumenty. Wyjeżdżając do Niemiec w ogóle nie mówiłem po niemiecku. Pewna niewiasta, którą tam poznałem kupiła mi książkę i postanowiła mnie nauczyć dobrze języka. Niemiecki jest dosyć logiczny, czego o polskim powiedzieć nie można.
W Niemczech jak długo byłeś?
- Długo. W pewnym momencie kiedy pokończyły się wszystkie zajęcia – praca w studiu nagraniowym, praca w Casio, zostały jedynie koncerty zacząłem mieć kłopoty finansowe. Z żoną i córkami postanowiliśmy przyjechać do Polski.
Twoje córki poszły w Twoje ślady?
- Miriam jest na drugim roku muzykologii w Monachium, a Rebeca jeszcze nie wiadomo. Po maturze zapakowała się i postanowiła zamieszkać poza Polską.
Napisałeś sporo piosenek śpiewanych przez znanych wykonawców
- Tak, współpracowałem i pracuję z Lorą Szafran, Mietkiem Szcześniakiem, Krystyną Prońko czy Krzysią Górniak...
Jak się czujesz w takich konstelacjach?
- Najlepiej się czuję. Po latach przyszedł taki moment, że przestało mi zależeć na byciu frontmanem – to było po koncercie Sarah Vaughan. Dziś wolę akompaniować wokalistom – głos ludzki jest nie do zastąpienia. Bardzo to lubię.
Zobacz także
Aktor teatralny, filmowy, serialowy, prowadzący teleturniej „Tak to leciało!”, ostatnio prowadzący również Galę Konkursu Artystycznych Form Radiowych… Czytaj dalej »
„No Limits” wracają w swoim stylu – elegancko, z klasą i bez zbędnego hałasu. „Neonem być" to utwór, który nie próbuje krzyczeć – raczej świeci… Czytaj dalej »
Mieczysław Szcześniak i jego najnowszy singiel. „Every Body and Soul” opowiada o potrzebie wewnętrznej zmiany i odpowiedzialności za własne życie oraz… Czytaj dalej »
Kraków Street Band powraca z premierowym singlem „Pomiędzy nami”, zapowiadającym album „Dwie myśli stąd”, którego premiera odbędzie się niedługo… Czytaj dalej »
Po utworze „Za daleko", który otworzył cykl „SINGLE", Maciek Balcar dokłada kolejny kawałek do tej układanki. I to nie jest lekki numer do radia w tle… Czytaj dalej »
Kasia Moś i Karolina Lyndo nagrały duet. To intymna, emocjonalna ballada, która idzie bardziej w ciszę niż w krzyk. „Półprawda" opowiada o miłości w… Czytaj dalej »
Wokalista, kompozytor i autor tekstów. Już niedługo – 29 kwietnia w bydgoskim Miejskim Centrum Kultury „Spacer z Lubomskim” - wyjątkowy wieczór z piosenkami… Czytaj dalej »
Wokalistka, aktorka, artystka nominowana do „Fryderyka” za partię wokalną na płycie „Górecki 3”, obdarzona jednym z najpiękniejszych głosów. … Czytaj dalej »
Łukasz Drapała, od roku wokalista zespołu Perfect. „..My z Grześkiem się widzieliśmy raz w życiu i to było z 15 lat temu, przy okazji jakiegoś koncertu… Czytaj dalej »
Kazimierz Jonkisz, legenda, ale przede wszystkim znakomity perkusista, który współpracował z Janem Ptaszynem Wróblewskim i z Mieczysławem Koszem. „..mówią… Czytaj dalej »