Anna Jurksztowicz
„...Ja w ogóle miałam taką drogę, uważam, że genialną. Miałam ogromne szczęście, bo przecież dziecko sobie samo nic nie wybierze. Najpierw śpiewałam w zespole muzyki dawnej, mieliśmy zespół z naszymi profesorami w szkole, to była cudowna szkoła muzyki, renesans. Śpiewaliśmy muzykę chóralną. Potem trafiłam do szkoły na wydział operowy, także śpiewałam przez 4 lata opery, a dopiero potem przyjęli mnie do Music Marketu. Tak, że miałam możliwość wyżycia się, a po tym wszystkim, zostałam piosenkarką, czyli taką wokalistką popową, czego się nigdy nie wstydziłam i zawsze uważam, że to jest też wartość sama w sobie, że ja jestem piosenkarką, a czasami pieśniarką. Jak ktoś na mnie mówi piosenkarka, no wokalistka też, to jest tak szerokie pojęcie i jest tyle różnych możliwości, prawda? (...) mam taką jedną płytę, którą nazwałam piosenkami kontemplacyjnymi, „Poza czasem, muzyka duszy”. Nagrywałam ją w całkowitej takiej świadomości, że to będzie nisza, a teraz właśnie dzięki tym odsłonom widzę, że to nie jest wcale nisza, że ludzie potrzebują medytacji w muzyce, mantrowania, takiego uspokojenia i podniesienia na wyższy poziom, bo teksty, jeśli są wartościowe, jeśli są ważne, to one unoszą nas i często mi mówią to ludzie nawet chorzy. Spędzili czas w szpitalach i ta płyta im pomogła...”
Piątek, 28 sierpnia 2026 o godz. 20:05