Łukasz Drapała

2026-04-08
Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Łukasz Drapała

Łukasz Drapała, od roku wokalista zespołu Perfect.

„..My z Grześkiem się widzieliśmy raz w życiu i to było z 15 lat temu, przy okazji jakiegoś koncertu. Przybiliśmy sobie pionę i nic więcej do tej pory, nawet nie rozmawialiśmy, chociaż ja wiem, że taki moment nadejdzie, ponieważ nie dość, że my obaj mieszkamy w Warszawie, niedaleko siebie, to jeszcze odwiedzamy urlopowo te same miejsca. Ale myślę, że i on i ja wiemy, że nic na siłę nie musi się wydarzyć. Myślę, że to się wszystko wydarzy naturalnie (...) to Perfect z nutą nowoczesności. Wiadomo, że wszystkim Perfect będzie siedział w sercach z Grześkiem przy mikrofonie, no ale jest to Perfect i Łukasz Drapała. Ta nazwa też jest inna, bo Perfect jest, bo chłopaki są bez Grześka, ale jest i Łukasz Drapała dlatego, że nie chciałbym zastępować Grześka, bo się nie da. To jest legenda, nie da się ścigać z tym człowiekiem. Ja mogę być następcą....

Piątek, 10 kwietnia 2026 o godz. 20:05
Witamy w Bydgoszczy.
- Bardzo mi tu zawsze miło.

… ale milej Ci jak występujesz z Perfectem, czy milej jak występujesz pod swoim nazwiskiem?
- To dosyć trudne pytanie, dlatego, że to są troszeczkę inne emocje. Ja już się zakochałem w występowaniu z Perfectem i tak naprawdę mocno bałem się rok temu, bo wiadomo, nie wiedziałem, jaki będzie odbiór, jak to będzie wyglądać, czy ludzie w ogóle zaakceptują mnie na tej scenie?

Czy to nie był żart prima aprilisowy?
- No ja to specjalnie rok temu zaproponowałem chłopakom: „słuchajcie, jak mamy wyjść z tej jaskini, to zróbmy to 1 kwietnia. Dlatego, że od drugiego każdy będzie pytał, czy to było na serio” - takiej promocji nie miał nikt. I faktycznie udało się. A co wolę? Wiesz co, ja nie oddzielam tych dwu emocji. Cudownie występuje mi się z Perfectem, ale samemu solo też wspaniale. No wiesz, to jest potrzeba tak samo naturalna, występowanie w ogóle na scenie dzisiaj dla mnie jest czymś takim innym, niż kiedyś. Ja się kiedyś bardzo mocno spalałem. Od sceny bardziej lubiłem być w tym „garażu”, w tej piwnicy, tworzyć i pisać, to było dla mnie to miejsce, które było tym takim siedliskiem miłości do muzyki.

Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Ale scena wciąga, prawda?
- Wiesz co? Dlatego, że to jest ten moment, kiedy można wymienić się naprawdę emocjami, gdzie czuć przepływ tej energii. Ja tego się nauczyłem najpierw, a potem się w tym zakochałem, ponieważ widzę, jak ludzie tego potrzebują, jak potrzebują tego, abyśmy byli prawdziwi i żebyśmy byli szczerzy. Zawsze taki byłem na scenie, cokolwiek robiłem, w którą stronę eksperymentowałem i zauważyłem, jak mocno ludzie to zaczynają doceniać. Ta droga jest trudna takiego artysty, który nie idzie na skróty, że wiesz, że nie idziesz z trendami, bo ja nawet jak szedłem z trendami, to dopiero po 20 latach gdzieś tam na przykład kombinowałem, żeby coś się wydarzyło, ale to też na zasadzie takiego czegoś, żeby się nauczyć. A dziś widzę , jak to ludzie doceniają i to jest miłe.

Wolno Ci w Perfekcie śpiewać w kapeluszu?
- Ja w kapeluszu, to nawet wchodzę śmieci wyrzucić.

W domu też chodzisz w kapeluszu?
- Nie, bo za ciepło mam w domu.

Rodzina też Cię zna z tego prywatnego anturażu?
- Tak, ale wiesz co, mam takie lekkie kapelusze, nawet Marek Dudkiewicz podarował mi jeden taki słomkowy kapelusz, który nadaje się do chodzenia w domu, więc jak najbardziej, ale ja kapelusze po prostu pewnego dnia pokochałem. Był jakiś koncert, chyba graliśmy, pamiętam z zespołem Chemia, w jakimś mieście i przypadkowo się znalazł kapelusz w moich rękach. Założyłem go, stanąłem na scenie i przypomniało mi się, jak kiedyś, kiedy zaczynałem grać z zespołami, jak miałem gitarę i zawsze miałem wrażenie, że jak mam jakiś atrybut, to się trochę za nim chowam. Jest mi tak jakoś wygodniej zza tego atrybutu do ludzi śpiewać. Schować w kapeluszu, bo w brodzie się trochę schowałem, w kapeluszu się trochę schowałem. Najgorsze, że w zeszłym roku straciłem dobry wzrok i teraz za okularami muszę się chować i te okulary, kapelusz, broda i już teraz nikt nie wie, kto tam stoi. (śmiech). Dlatego muszę uważać z tymi atrybutami, ale nie, kapelusze kocham i myślę, że one zostaną już ze mną.

Opowiadaj, jest duma, jak występujesz pod szyldem Perfectu?
- Duma to przychodzi w momencie, kiedy schodzę ze sceny i wszyscy krzyczą po raz trzeci „bis”, to wtedy jestem dumny z tego, co udało nam się zrobić, ale tak naprawdę to był strach. To była oczywiście wielka radość, żeby dostać taką propozycję.

... i odpowiedzialność niesamowita.
- Dokładnie, bo wiedziałem, co mnie czeka. Ja wiedziałem, że za chwilę wyleje się kilka wiader, że znowu trafię na jakąś tam falę z hejtem.

Porównania będą zawsze.
- Absolutnie i ja wiem, że też przede mną kilka lat w ogóle, żeby nie tylko wyjść z takiej rzeki porównań, ale w ogóle, żeby zacząć się ludziom kojarzyć z tym Perfect. Jestem na to gotowy. Ja wiem, że to będzie ciężka praca, ale przyznam Ci się, że tak naprawdę podstawowym powodem mojej błyskawicznej decyzji dołączenia do zespołu Perfect, było to, kto tam gra i jak gra. Ja nie wiedziałem, że będą koncerty, albo może inaczej, nie wiedziałem, że będzie ich tak dużo, jak jest. Nie wiedziałem, że będzie się tak dużo działo. Ale chciałem pograć z Darkiem Kozakiewicza, z Jackiem Krzaklewskim, chciałem pograć z sekcją, którą kochałem w latach dziewięćdziesiątych, więc generalnie, to było tak trochę szczenięce marzenie, które się spełniło. Właściwie, to o tym nie marzyłem i to była taka decyzja, że mówię: „kurczę, ale ja chcę. Dobra, strach, Grzesiek, Hołdys”, różne jakieś takie rzeczy pojawiające się w przestrzeni, ale ja chcę. Ja chcę, ja to zrobię i wiedziałem, że do tego też trzeba było dużo odwagi, ale już się tej odwagi nauczyłem. Podejmowałem przez ostatnie 15 lat bardzo dużo trudnych decyzji. Dziwnych, niezrozumiałych, które kończyły się dla mnie różną reakcją, szczególnie fanów, czy też w internecie hejtem. Mam to gdzieś. Po prostu czasami trzeba zagryźć zęby i spróbować pójść na przygodę.

Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

A sprawdzaliście, co na to poprzedni liderzy Perfectu?
- Tak. Grzesiek jest spoko, bo to było moje pierwsze pytanie: „co Grzesiek na to, że ja będę śpiewał?” To było dla mnie ważne, bo jeżeli bym otrzymał odpowiedź, która byłaby niewygodna, to bym nie dołączył do zespołu, mimo tych wszystkich marzeń. Ale otrzymałem wiadomość, że Grzesiek mówi, że fajnie, żebym był sobą, że trzyma kciuki. Nawet mu się zdarza zadzwonić do chłopaków, bo zobaczył mnie na przykład w telewizji. Mówił: „o jaki fajny chłopak, pozdrówcie go” i tak dalej. My z Grześkiem się widzieliśmy raz w życiu i to było z 15 lat temu, przy okazji jakiegoś koncertu. Przybiliśmy sobie „pionę” i nic więcej do tej pory, nawet nie rozmawialiśmy, chociaż ja wiem, że taki moment nadejdzie, ponieważ nie dość, że my obaj mieszkamy w Warszawie, niedaleko siebie, to jeszcze odwiedzamy urlopowo te same miejsca. Ale myślę, że i on i ja wiemy, że nic na siłę nie musi się wydarzyć. Myślę, że to się wszystko wydarzy naturalnie. Zresztą z Patrycją się też bardzo lubimy i mijamy często na scenach, więc na pewno dojdzie do jakiegoś fajnego przesympatycznego spotkania. A jeżeli chodzi o poprzednich liderów, no to tu nam zostaje Zbyszek Hołdys, ale on w latach dziewięćdziesiątych zniknął z zespołu, był proszony, aby kontynuował tę historię z zespołem, odmówił, więc nie traktowałem tutaj jego jako autorytetu, który mógłby wypowiedzieć się i ocenić sytuację. Powiedziałem, że Zbyszek ocenia to po swojemu i no już zostawiam to jemu i jego fanom. Niech tak będzie, jak jest. Mam na ten temat swoją opinię.

Darek Kozakiewicz pisze nowe utwory?
- Na pewno napisał ten najnowszy, czyli „Liczbę Pi”. Ja wiem, że ma w zanadrzu jeszcze kilka innych ciekawych, sporo ma, ale strasznie się wstydzi dzielić. Ja nie piszę na zamówienie, nie piszę piosenek i tak było z nim za pierwszym razem. Jak mówię: „słuchaj mam też kilka propozycji, ale żeby wejść w ten kręgosłup Perfectowy, to fajnie by było jakbyśmy zaczęli i żeby to była Twoja kompozycja, więc może masz coś?” W końcu przyjechał do mnie, siedliśmy sobie przy stole i zaproponował. Mówi: „słuchaj, mam kilka. Zobacz, na przykład taka” i zagrał pierwszą. To była ta. Patrzę na niego i mówię: „Przecież to jest właśnie świetny utwór. Dlaczego mówisz, że nie umiesz, że zapomniałeś? Tego się nie zapomina.” I od razu wzięliśmy ten utwór na warsztat. Rozmawialiśmy, kto by napisał tekst, ja też rozważałem, czy może zabrać się do tego, ale wpadliśmy na lepszy pomysł i pojawił się Jacek Cygan. Jacek Cygan do mnie zadzwonił, zapytał mnie, co myślę o tym utworze, co sobie wyobrażam, jak słyszę melodię i tak dalej. To mu powiedziałem o tym, jak bardzo nie lubię polityki, bo nas dzieli, bo dzisiejsza polityka służy tylko temu. On powiedział: „wiesz co ja myślę na ten temat, że mnie interesuje takie porozumienie, zgoda, żebyśmy przestali się w końcu różnić z tytułu tego, że mamy inny światopogląd. Naprawdę można znaleźć te pomosty.” Wydaje mi się, że on mówi, ja wszystko rozumiem, ja wszystko wiem, ja się z tym zgadzam i po trzech nocach dostałem tekst, który trafił dokładnie w sedno. W każdym wersie jest to, co ja chciałem mu z serca przekazać. Ja się piekielnie wzruszyłem. Wtedy ja mówię: „to mamy fajną piosenkę, pierwszą naszą wspólną w Perfekcie, z której będę naprawdę dumny” i faktycznie jestem. Potem do produkcji siadł Arek Kopera, świetny, nowoczesny, ale taki emocjonalny producent. Bardzo dobra kompilacja cech. I jak usłyszałem efekt finalny, już jak pogrzebaliśmy przy tym wszyscy, tak stwierdziłem, że jest to, Perfect z nutą nowoczesności. Wiadomo, że wszystkim Perfect będzie siedział w sercach z Grześkiem przy mikrofonie, no ale jest to Perfect i Łukasz Drapała. Ta nazwa też jest inna, bo Perfect jest, bo chłopaki są bez Grześka, ale jest i Łukasz Drapała dlatego, że nie chciałbym zastępować Grześka, bo się nie da. To jest legenda, nie da się ścigać z tym człowiekiem. Ja mogę być następcą. Zresztą na każdym koncercie ludzie, bardzo im dziękuję za tę piękną historię Perfectu, którą mamy na płytach, mamy w internecie, zawsze możemy do tego wrócić.

Ogłosiliście 1 kwietnia, że jesteś wokalistą zespołu Perfect, nomen omen. Jak się okazało, jednak to nie był dowcip. A potem sondowaliście trochę rynek, pojawiając się w różnych programach, w różnych przestrzeniach.
- Ja właśnie tego się nie spodziewałem. Szczerze mówiąc, to wydawało mi się, że będzie to bardzo delikatnie, że właśnie rynek się mocno przyczai. Przecież wiesz, bo Grzesiek był tylko tutaj. Wokaliści w Perfekcie się nie zmieniali. Jakby generalnie nie było takiej mody na zmiany wokalistów w Perfekcie i to było dla wielu na pewno bardzo mocno też bolesne. Nagle okazało się, że jest bardzo dużo zamówień na koncerty. Zagraliśmy ich bardzo dużo. Przez same wakacje pojawiliśmy się w telewizji, pojawiliśmy się w programach telewizyjnych i to dzieje się do dzisiaj. Zagraliśmy do tej pory nie wiem, około 50 60 koncertów, a przed nami kolejne 50, 60 już zakontraktowanych i bardzo poważna październikowa trasa z 10 dużymi koncertami, które będą oparte nie tylko na tej muzyce, którą gramy na obecnych koncertach, ale będzie tej muzyki dużo więcej. Pojawią się utwory, o które prosiła publiczność, a które nie pojawiały się na koncertach.

Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Łukasz Drapała w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Pojawiają się nowe rzeczy?
- Może pojawią się jacyś goście? Jeszcze zobaczymy. Rozmawiamy teraz na ten temat wewnętrznie i wiesz, zaczęło się dziać tak dużo, że chyba wszyscy uwierzyliśmy w to, że ta reaktywacja miała więcej sensu, niż nam się wydawało.

Zobacz także

Ola Błachno

Ola Błachno

Profesor Piotr Salaber

Profesor Piotr Salaber

Profesor Piotr Nardelli

Profesor Piotr Nardelli

Adam Sztaba

Adam Sztaba

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę