Emilia Pawłowska / EmilJa

2026-02-05
Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Emilia Pawłowska / EmilJa

Dla całego świata od niedawna EmilJa - wokalistka, która za chwilę pochwali się nowym albumem, zatytułowanym „Dziewczynnik”.

„...EmilJa w dosłownym znaczeniu to znaczy – ta, co patrzy i odkrywa świat. Bardzo jest mi to po drodze, bo ja tak naprawdę całe życie patrzę i odkrywam świat, a teraz mam ten niezwykły przywilej odkrywać go w piosence (...) trochę tak jakbym spojrzała w lustro i mówiła do tej Emilii, którą widzę właśnie w lustrze. I to jest też nawiązanie do historii wielu kobiet, które nie miały możliwości, albo zasobów, albo czasu na to, żeby się tak sobą zająć i tym, co by chciały, czyli jakimiś pragnieniami, marzeniami. Ja od niedawna mam tę możliwość, że mogę doświadczać tych jakości i sobie sama stwarzać warunki do tej obecności w piosence. Natomiast fakt jest taki, że musiałam wykonać sporo pracy, żeby znaleźć się w tym miejscu i to takiej ciężkiej pracy. To nie przychodzi lekko, żeby też spojrzeć tak z uśmiechem na tę osobę, którą widzimy w lustrze i z dystansem...

Piątek, 6 lutego 2026 o godz. 20:05
Do tej pory znali państwo Emilię, jako Emilię Pawłowską. Wydałaś płyty, a teraz mamy nową drogę?
- Czas pokaże. Bardzo się cieszę, że jakby to, co sobie założyłam na samym początku, czyli praktykowanie obecności w piosence, cały czas trwa.

Co to znaczy „praktykowanie obecności w piosence”?
- Strasznie dużo musiałabym mówić. Bardzo zależy mi na tym, żeby móc w pełni oddać się momentowi, w którym jestem, kiedy wykonuję, czy artykułuję, czy niosę słuchaczom sens piosenki, wartości w niej zawarte. A żeby to zrobić w sposób taki, nie chcę powiedzieć skuteczny, ale może w taki sposób, żeby słuchacz miał szansę, czas i możliwości pójść za mną. To znaczy, ja to traktuję tak, że jak jestem obecna w tej piosence i praktykuję tę obecność, to ten mój akt wiary jest niesiony, łącznie z tym, co piosenka ma nam do powiedzenia w sposób pełniejszy i przez to jest mi też, nie chcę powiedzieć łatwiej, ale to jest taki sposób zaproszenia słuchacza do tego, żeby chciał ze mną być i doświadczać tego co ja. Tak jakoś sobie to właśnie tłumaczę, mówię i tak sobie to organizuję.

A jak się narodziła EmilJa i czym się różni od Emilii Pawłowskiej?
- Do tej pory było jednak sporo eksperymentów i takich różnych prób poszukiwania tego, czego ja bym bardzo chciała przeżyć, doświadczyć i dać też odbiorcy. Natomiast mam wrażenie, że po tych dwóch płytach i serii koncertów, które doświadczyłam, przeżyłam mam większe do siebie zaufanie i mogę ten manifest artystyczny już tak przedstawić, tak jak zawsze o tym marzyłam. Być już tak na 1000% w twórczości, którą niosę w tym tekście, w melodii, bo to się przekłada jakby na samą jakość wykonania i też na to, że w sposób nie zakłócający niczym ta relacja ze słuchaczem się nawiązuje. To jest piękne i bardzo bym chciała, żeby to trwało.

Dla kogo najczęściej śpiewasz? Kto przychodzi na Twoje koncerty?
- Najczęściej przychodzą ludzie dojrzali, którzy lubią usłyszeć i doświadczyć wartości, które może dać nam sztuka, którzy są otwarci, chętnie słuchają, chcą się też wyciszyć, poznać dziewczynę z Krajny.

Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Powróćmy do samych początków, co prawda już nasi słuchacze Ciebie dobrze znają, znają dziewczynę z Krajny. Co to znaczy „Dziewczyna z Krajny”?
- Moje całe życie rodzinne toczyło się w Adamowie. To jest wieś położona na Pojezierzu Krajeńskim. Nieopodal jest była szkoła podstawowa, średnia, na studia oczywiście wybrałam się do Bydgoszczy. Tak życie potoczyło się, ale jak teraz, będąc już dorosłą, dorosłym człowiekiem rodzinę też założyłam na Pojezierzu Krajeńskim. Obecnie mieszkam w Lubczy, mam tam rodzinę, synów, dom i jest mi bardzo dobrze. Nie dałam się wyrwać do tej pory w żaden sposób z tego, z tych pięknych miejsc.

A były pokusy?
- Tak, jak byłam na studiach, czy po tych pierwszych takich sukcesach estradowych, jak byłam licealistką, było bardzo dużo takich pokus, żeby jednak wyjechać gdzieś do dużego miasta, bo to były lata dziewięćdziesiąte i początek dwutysięcznego roku. Jednak te ośrodki kultury były bardziej dostępne w dużych miastach niż w maleńkich wsiach.

To były jakie studia?
- Haha i tu zaskoczę niektórych, to była biologia.

Tutaj?
- Tak i tutaj w Bydgoszczy skończyłam licencjat, magisterkę kończyłam na Uniwersytecie w Poznaniu, biologię środowiskową.

Pamiętam, że wiele lat temu pytałam: po co ci ta biologia. Kiedykolwiek ci się przydała?
- Tak, ona się generalnie przydaje każdego dnia, bo tak naprawdę mając wiedzę z zakresu biologii i wielu procesów od których zależy nasze życie, otoczenie, relacje, to wszystko opiera się o te pierwsze mechanizmy ewolucyjne, genetyczne i szereg innych. Więc dobrze wiedzieć, jak ten świat jest zbudowany i od ilu czynników zależy. Ta wiedza trochę tak zawsze pomagała mi się ogarniać w wielu różnych sytuacjach, natomiast moje życie zawodowe potoczyło się w kierunku prac w obszarze pomocy społecznej i tam, wbrew pozorom naprawdę tej wiedzy biologicznej potrzeba bardzo dużo.

Nadal pracujesz w pomocy społecznej, czy jesteś tylko mamą i artystką?
- Już nie pracuję w pomocy społecznej, ale też prowadzę działalność gospodarczą od 6 lat.

Na czym polega ta działalność gospodarcza?
- To prace administracyjne, biurowe, wspieram mojego szefa, który jest moim mężem. Tak się to ułożyło, natomiast mam za sobą faktycznie dwudziestoletni staż pracy na kierowniczym stanowisku i utworzyłam nawet jeden ośrodek wsparcia dla dzieci, który do dzisiaj funkcjonuje w Więcborku. To jest świetlica środowiskowa „Uśmiech” i ten uśmiech cały czas nosi, a potem przez jakieś 10, nie wiem koło 7 lat byłam szefem ośrodka wsparcia dla osób z zaburzeniami psychicznymi.

Czyli to, że jesteś pracownikiem swojego szefa, czyli męża, to oznacza, że to jest twoje główne zajęcie, a śpiewasz po godzinach?
- Śpiewam po godzinach, śpiewam tak naprawdę już teraz każdego dnia, prowadząc też działalność gospodarczą. Mam nienormowany czas pracy i to jest w ogóle fajne dla mnie, bo od razu się zrobiła przestrzeń na to, żeby jeździć na próby, muzykować sobie i doświadczać tego, czego zawsze chciałam.

Twój szef Cię wspiera w tym?
- Mój szef jest fantastyczny i ja nie znam, nie poznałam tak naprawdę takiego małżeństwa, które by w tak fantastyczny sposób było ze sobą razem i tak się wspierało. Też jesteśmy bardzo otwarci na siebie, siebie słuchamy, jesteśmy siebie wciąż ciekawi i to jest dla mnie wspaniała sytuacja. Zresztą wiele o tych relacjach jest w piosenkach, które wnoszę na scenę.

Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

A czy mąż jest pierwszym recenzentem Twoich utworów?
- Nie.

A którym w kolejności?
- Różnie to wygląda. Natomiast przy tych pierwszych momentach ja jednak potrzebuję tej autonomii, jako kobieta. Kobieta kochająca oczywiście, ale ta autonomia jest mi bardzo potrzebna, natomiast różnie to wychodzi. Czasami mąż jest ze mną na koncercie, czasami przy odsłuchu jakiś plików, nagrań z próby, ale cały czas jakby daje mi do zrozumienia, że, żeby być sobą w tym wszystkim, żeby też dystansować się trochę do sytuacji i miejsc i rzeczy, na które nie mam totalnie wpływu. Mogę mieć wpływ tylko na to, co ja chcę zrobić. Ciągle mnie upomina i mówi: Emilia jesteś jedna, nie ma takiej drugiej jak ty”. Więc to jest naprawdę piękne, słyszeć to od mężczyznę, którego się kocha takie słowa. To jest bardzo budujące.

Tak dokładnie, a jest też krytyczny, jeśli chodzi o Twoją twórczość?
- Nie zdarzyło się, natomiast zna mnie bardzo dobrze, wie, gdzie są obszary, nad którymi ja pracuję. I czasami ten bieg i ta ilość bodźców, które do mnie spływają, czasami są takimi momentami, że jednak jest ten odpoczynek potrzebny. I to jest taki moment, zdarza się, że on po prostu powie: „dobra, teraz porozmawiamy, później trzeba odpocząć” i to jest fajne.

EmilJa. Na czym polega Twój pseudonim artystyczny. To jest lepsze przyjrzenie się własnej twórczości?
- Sobie, może sobie, czuję takie większe zaufanie do siebie, jeżeli chodzi o całą sztukę piosenkarską i to, co ja chcę cały czas w tej muzyce, czego szukam i co mną powoduje. Natomiast EmilJa w dosłownym znaczeniu to znaczy – ta, co patrzy i odkrywa świat. Bardzo jest mi to po drodze, bo ja tak naprawdę całe życie patrzę i odkrywam świat, a teraz mam ten niezwykły przywilej odkrywać go w piosence.

Z piosenką po polsku?
- Głównie tak, chociaż zdarzyły mi się występy, gdzie śpiewam standardy jazzowe, natomiast to jest trochę powód tego typu, że ja uczyłam się języka rosyjskiego w szkole. To jeszcze są te czasy. Maturę zdawałam też z rosyjskiego i idąc już potem w życie dorosłe nie mam tej swobody wypowiedzi w języku angielskim, tak jak moi synowie, dla których jest to naturalny język wypowiedzi. Ja oczywiście podejmowałam próby niejednokrotnie nauczenia się angielskiego. To jest jednak dla mnie trudne i stwierdziłam, że jeżeli nie mogę być swobodna w wypowiedziach i w rozmowach, to jak mogę być swobodna przy mikrofonie.

Ze sceną może byłoby łatwiej, bo śpiewanie w języku angielskim zdecydowanie jest łatwiejsze.
- Może tak, ale jakoś tak czuję, że ten język polski jeszcze sporo może nam dać, jest w ogóle pięknym językiem. Ja go kocham jakoś tak po prostu.

EmilJa przygotowała dla państwa nową płytę, która pojawi się dwudziestego piątego lutego.

- No fizycznie będzie dostępna 25 lutego na koncercie premierowym, który odbędzie się w Arche Cukrowni Żnin, na który serdecznie zapraszamy.

A na platformach cyfrowych?
- Ona będzie dostępna 26 lutego, czyli dzień po premierze na scenie.

Czyli jak ktoś jest ciekawy, powinien się pojawić w Żninie, a potem może jeszcze sobie utrwalać, słuchając w streamingu.
- Chociażby, natomiast ja też chcę zwrócić na jedną rzecz uwagę, że zawsze aranżacja koncertowa różni się od tego, co słyszymy w streamingu, więc ja zachęcam do tego, żeby być tu i tu.

Wiernie nie kopiujesz utworów przygotowanych?
- Absolutnie, nigdy tego nie robiłam, nigdy nie mam takich warunków jak w studiu, na scenie. A poza tym, zależy mi na tej interakcji z publicznością. Nie wszystkie zabiegi, które są w studio, służą jakby temu, żeby wejść w interakcję z widzem. Natomiast bardzo mi na tym zależy, żeby zbudować tę relację podczas tego 1,5 godzinnego koncertu.

Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Emilia Pawłowska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Nazwałaś płytę „Dziewczynnik” niczym pamiętnik?
- Dobrze, jeszcze dziewczyna i czyn. Trochę tak jakbym spojrzała w lustro i mówiła do tej Emilii, którą widzę właśnie w lustrze. I to jest też nawiązanie do historii wielu kobiet, które nie miały możliwości, albo zasobów, albo czasu na to, żeby się tak sobą zająć i tym, co by chciały, czyli jakimiś pragnieniami, marzeniami. Ja od niedawna mam tę możliwość, że mogę doświadczać tych jakości i sobie sama stwarzać warunki do tej obecności w piosence. Natomiast fakt jest taki, że musiałam wykonać sporo pracy, żeby znaleźć się w tym miejscu i to takiej ciężkiej pracy. To nie przychodzi lekko, żeby też spojrzeć tak z uśmiechem na tę osobę, którą widzimy w lustrze i z dystansem. Na płycie znajdują się trzy moje piosenki z trzema tekstami. To jest utwór pod nazwą „Jesień”, którą można już słuchać w streamingu i na YouTube i piosenkę „Naturalny rytm spraw”, to będzie singiel, który za chwilę zapowie płytę. On ma wejść w połowie lutego.

Zobacz także

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Wojciech Zieliński

Wojciech Zieliński

Mariusz Smolij

Mariusz Smolij

Maciej Niesiołowski

Maciej Niesiołowski

Taki był rok 2025

Taki był rok 2025

Sebastian Gonciarz

Sebastian Gonciarz

Andrzej Jagodziński

Andrzej Jagodziński

Klaudia Kaczyńska

Klaudia Kaczyńska

Gosia Stępień

Gosia Stępień

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę