prof. Paweł Rajewski

2025-10-10
Prof. Paweł Rajewski był gościem w bydgoskim studiu Polskiego Radia PiK/fot.: Magda Jasińska

Prof. Paweł Rajewski był gościem w bydgoskim studiu Polskiego Radia PiK/fot.: Magda Jasińska

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – prof. Paweł Rajewski

Profesor Paweł Rajewski, profesor Wyższej Szkoły Nauk o Zdrowiu w Bydgoszczy, rektor tejże szkoły. Specjalista chorób wewnętrznych, specjalista chorób zakaźnych, hepatolog, transplantolog kliniczny, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.

... i pewnie jeszcze coś pominęłam.
- ... przede wszystkim lekarz.
Piątek, 3 października o godz. 20:05
Tak, to jest chyba najważniejsze w Pana dziedzinie, w Pana pracy i też w Pana pasji, bo jak zauważam Pana praca jest zarazem pasją, więc nie przepracował Pan pewnie ani jednego dnia w życiu.
- Tak, zgadza się. Jest to idealne, żeby łączyć to, co się lubi z pracą taką typowo zarobkową, od poniedziałku do piątku, często w weekendy, często w święta. Jak na razie nie towarzyszy mi jeszcze wypalenie zawodowe i myślę, że długo nie będzie, bowiem ci pacjenci mnie napędzają do działania, a przede wszystkim trudne przypadki, zagwozdki medyczne, ten cały proces diagnostyczno-terapeutyczny i wielka, wielka satysfakcja, w momencie kiedy rzeczywiście osiągnie się sukces pod postacią prawidłowej diagnozy i wyleczenia lub spowodowania, że pacjent żyje dłużej, zdrowiej i bardziej szczęśliwie.

Niedługo odsłoni Pan swój autograf w Bydgoskiej Alei Autografów . Już podpis wyćwiczony?
- Mój podpis jest wyćwiczony z powodu tego, że ciągle coś podpisuję, czy jako lekarz dokumentację medyczną, czy jako rektor dyplomy ukończenia studiów. Aczkolwiek się obawiam, bo już od szkoły podstawowej zawsze miałem przy każdym sprawdzianie, mimo że byłem uczniem piątkowym, miałem wykrzyknik i napisane - „pismo”, więc ten mój autograf również pewnie będzie mało czytelny.

A już został w jakiś sposób przekazany?
- Naniesiony na kartkę wzorcową, tak.

Czyli już niedługo będziemy mogli się spodziewać odsłonięcia. Wie Pan, w którym miejscu będzie on odsłonięty?
- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, nie interesowałem się tym, bowiem ta wiadomość troszeczkę mnie zaskoczyła. Dowiedziałem się, że zostałem nominowany, przez kilka fundacji, bo zresztą byłem już wcześniej również nominowany, w czasie popandemicznym do Autografów Bydgoskich. Jednakże spotkanie kapituły miało być w piątek dziewiętnastego września, a ja do dziewiętnastego przebywałem z moim synem na urlopie, na wakacjach za granicą i bardzo mnie zdziwił telefon Pana Prezydenta, bodajże w środę z taką wiadomością niezwykle miłą. Jak zobaczyłem wyświetlającą się na telefonie komórkowym wizytówkę Prezydenta Bydgoszczy, Pana Prezydenta Rafała Bruskiego, pomyślałem w pierwszej kolejności, że coś się stało i jestem potrzebny, że ktoś zachorował, a może coś się dzieje w mieście, więc z taką obawą i z wielkim zdziwieniem odebrałem ten telefon i tym bardziej zostałem zaskoczony tą informacją. Takie momenty cieszą, bo to jest docenienie pracy.

Choć tych nagród już Pan ma na swoim koncie sporo.
- To prawda, ale ta nagroda jest po prostu wyjątkowa, szczególnie, że jestem rodowitym bydgoszczaninem. Jest to jakby, no trudno mi powiedzieć ukoronowanie pracy, bo jeszcze dużo pracy przede mną i to tym bardziej mnie napędza do działania, ale mimo młodego wieku, to rzeczywiście jest to, w mojej ocenie duży sukces, choć znam mnóstwo, mnóstwo, jeszcze raz powtórzę mnóstwo osób, w tym lekarzy, którzy bardziej zasługują na to wyróżnienie, niż ja.

Ja myślę, że w Pana i pracy zawodowej, ale także i życiu jest pewna cezura w momencie, kiedy wybuchła pandemia. Też Pan odczuwa, że Pana życiorys jest do pandemii i od pandemii?
- Owszem pandemia to jest taki moment przełomowy. Po pierwsze pandemia akurat zaskoczyła nas wszystkich. Nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia. Wówczas wszyscy byliśmy przestraszeni, zostaliśmy postawieni przed nową rzeczywistością. Nigdy w Polsce, jeszcze za tych czasów, za czasów XXI wieku nie było takiej epidemii, która postawiła całe państwo, całe społeczeństwo na nogi, więc była to duża lekcja, duży sprawdzian. Przede wszystkim jako konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych miałem bardzo dużo pracy, wiele, wiele nieprzespanych nocy. Jak sobie to przypominam, a dokładnie sobie przypomniałem podczas pisania monografii na temat pandemii COVID 19 w województwie kujawsko -pomorskim, to aż dziwi mnie, że to wszystko tak się odbyło i jakoś to przeszło bez odbicia się na przykład na moim zdrowiu. Te zarwane noce, budzenie o trzeciej w nocy, pamiętam pierwsze zgony covidowe poza szpitalem, gdzie ze mną kontaktował się w nocy sztab kryzysowy, bo nie miał kto stwierdzić zgonu, bo wszyscy się bali. To był marzec 2020 roku i nikt nie wiedział co robić?

Pamiętam też tych pacjentów, których rzeczywiście badaliśmy w strojach jeszcze wówczas jak do wirusa eboli, kosmicznych. Tak było na początku, bo nie mieliśmy jeszcze innych kombinezonów. Pamiętam te wszystkie szpitale, które musiałem w województwie przejść, wyznaczając, czy pomagając wyznaczać drogi czyste, drogi brudne. Pamiętam otwieranie i również wyznaczanie tych dróg czystych i brudnych, izolatoria wojewódzkie w Ciechocinku. Ciekawostka, że nasze izolatorium było jedne z pierwszych w Polsce. Pamiętam również pierwsze stacje wymazowe, też nasze województwo przodowało, no i przede wszystkim pamiętam tych wszystkich pacjentów, którzy niestety umarli z powodu zakażenia SARS COV 2. Były w tym i całe rodziny i były w tym osoby młode, w pełni wieku, trenerzy personalni, sportowcy, lekarze, ale były też w tym czasie kobiety w ciąży, które umierały w trzydziestym szóstym tygodniu ciąży, łącznie z nienarodzonym dzieckiem. I niestety wielki dramat, bo nawet rodzina nie mogła takiej osoby odwiedzić na OIOMIE, nawet nie mogła pożegnać ją po śmierci, bo takie niestety były regulacje. Więc tych dramatów związanych z pandemią COVID 19 jest bardzo, bardzo wiele.

Wiele edukacji zarówno społeczeństwa jak i lekarzy, wiele rekomendacji, zaleceń. Wczoraj chyba liczyłem, bo robiłem też takie podsumowanie: napisałem ponad 20 artykułów popularno-naukowych w naszym biuletynie Bydgoskiej Izby Lekarskiej, niezliczona ilość audycji czy telewizyjnych, czy radiowych, czy w gazetach naszych regionalnych i w telewizjach ogólnopolskich.

Dużo tego naprawdę się działo, nieraz się pewnie nie chciało, czy nie miało wręcz sił, chociaż zawsze był Pan dostępny dla nas, zawsze, za co bardzo dziękuję.
- Dziękuję, zawsze byłem dostępny, starałem się przede wszystkim i było to dla społeczeństwa. Tak, właśnie edukacja prozdrowotna jest niezwykle ważna i za każdym razem to powtarzałem, a miniona pandemia ukazała jakie są wady naszego społeczeństwa, jakie są braki pod względem tej podstawowej edukacji. Stąd niezwykle ważne jest w tej chwili, że w tym roku weszła edukacja zdrowotna, żeby dzieci od najmłodszych lat uczyły się tej edukacji, zapoznawały się, co jest prawdziwe, a co jest fejk newsem, gdzie szukać tych informacji. Ja w tym przedmiocie naprawdę pokładam duże nadzieje, że to pokolenie będzie słuchać ekspertów, będzie wiedziało, gdzie znaleźć informacje.

Niedawno pojawiła się informacja dość smutna w sumie, że głowa państwa ogłosiła, że wypisała swojego syna z zajęć edukacji zdrowotnej. No można byłoby się jeszcze pokusić o przekonanie Pana Prezydenta, żeby jednak tego nie robił, prawda?
- Ja jako lekarz, nie mogę zrozumieć, co może być czynnikiem, żeby wypisać swoje dziecko właśnie z tej edukacji. Kiedy już dziecko skończy 18 lat możemy dać mu decydować samemu, a wcześniej musimy to zrobić za nie, żeby czuło się jak najpewniej, jak najzdrowiej. Dać mu wszystkie możliwości. Stąd na przykład też decyzja o szczepieniu przeciwko HPV dzieci. To jest szczepienie, które chroni przed nowotworami, szczególnie u kobiet, nowotworem szyjki macicy i to jest najlepszy prezent, jaki może zrobić rodzic swojemu dziecku.

IMG 7819
Prof. Paweł Rajewski/fot.: Magda Jasińska

Panie profesorze, Panie doktorze, my tutaj cały czas rozmawiamy o medycynie, o zdrowiu. Czy istnieje u Pana życie pozamedyczne?
- Oczywiście, bilans musi być zachowany. Ja to wszystko tłumaczę i wszystkim moim pacjentom mówię, że bilans w życiu musi być zachowany, czyli musi być też czas na pewien relaks, odpoczynek. Ja się też relaksuję w pracy, to znaczy, że praca sprawia mi przyjemność, ale jest to jednak praca na wysokich obrotach i cały czas głowa musi, mózg musi myśleć, analizować, ale ja wypoczywam. Często podróżuję, wbrew pozorom, mimo że ciągle jestem w pracy. Uprawiam regularnie sport i to staram się minimum 3 razy w tygodniu, a najczęściej jest to 5 razy w tygodniu. Tych pasji jest bardzo wiele, ale zawsze gdzieś w głowie jest edukacja medyczna, jest ten pacjent, jest medycyna i często, czy biegając, czy ćwicząc, mimo że powinna być pusta głowa, ja sobie układam co tu należy zrobić. Często mi nowe pomysły właśnie podczas biegania czy to na powietrzu, czy to na bieżni w salach fitness przychodzą do głowy, co tu jeszcze można zrobić, co może zainteresować społeczeństwo, co jest ważne pod względem profilaktyki chorób cywilizacyjnych.

Czyli sport jest taką odskocznią?
- Tak, sport jest odskocznią, który od wielu lat uprawiam, praktycznie od dzieciństwa. Zaczęło się od „Białego misia”, to były takie popularne imprezy, potem sztuki walki karate, następnie poprzez grę w piłkę na stadionie Gwiazda, gra w koszykówkę w Pałacu Młodzieży, później fitness, czyli siłownia, jazda na rowerze. Byłem zwycięzcą dwukrotnie „Czaru dwóch kółek”. Mnóstwo rzeczywiście takich sportów uprawiałem, ostatnio sporty ekstremalne, czyli kitesurfing, który uprawiałem razem z synem na wakacjach.

Czyli dzieciom Pan zaszczepił miłość do sportu, a czy pójdą Pana drogą medyczną?
- Moja córka, która ma obecnie 18 lat, przygotowuje się rzeczywiście do podjęcia studiów na wydziale lekarskim. Mój syn jest w ósmej klasie, ma 14 lat i na razie się waha. W każdym razie nie zmuszam ich, mogę mówić, że to piękny zawód i przynosi dużo satysfakcji, ale chciałbym, żeby to był rzeczywiście ich wybór, bo ta praca daje dużo satysfakcji, ale jak dzieci widzą, ile ojciec jest w pracy, to mogą mieć wątpliwości. Aczkolwiek ja jako dziecko, bo moi rodzice są lekarzami, patrzyłem na nich, a w tamtych czasach to jeszcze więcej się pracowało, jeszcze więcej się dyżurowało. Ja spędzałem wiele czasu z babcią, czy z nianią i zawsze pytałem się, kiedy tata wróci, kiedy mama wróci? Wystawałem w tym przysłowiowym oknie.

I nie zniechęciło to Pana.
- Nie zniechęciło. Poza tym u nas na każdym przyjęciu rodzinnym, czy to wigilia, czy to urodziny, zawsze były tematy medyczne. Mój brat jest lekarzem, rodzeństwo mojego ojca jest lekarzem, moje kuzynki są lekarzami i tak dalej i tak dalej, więc zawsze ten temat medyczny przoduje.

A gdyby nie był Pan lekarzem, to kim by mógł Pan być?

- Myślę, że byłbym prawnikiem. Kiedy byłem dzieckiem, jak pytano 5 letniego Pawła, kim by chciał zostać, to mówiłem, że albo lekarzem albo prawnikiem.

Czyli jest Pan konsekwentny.
- Konsekwentny, ale dalsza odpowiedź na tym nagraniu, nie była już taka oczywista. A dlaczego?... bo rodzice dziewczyn chcą je wydawać za mąż za lekarzy lub prawników. Taka była wtedy motywacja, aczkolwiek ten pryzmat zupełnie się zmienił. Z wiekiem, z późniejszym wiekiem to było leczenie różnych misiów, operacja na misiach, opatrywanie ran, później klasa biologiczno-chemiczna z ukierunkowaniem medycznym w pierwszym liceum ogólnokształcącym w Bydgoszczy. No i studia medyczne, jedna specjalizacja, druga, trzecia i tak dalej i tak dalej.

Zobacz także

Krystyna Stańko

Krystyna Stańko

Ygor Przebindowski

Ygor Przebindowski

Maciej Sikała

Maciej Sikała

Aleksandra Olczyk

Aleksandra Olczyk

Aga Derlak

Aga Derlak

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę