Renata i Radosław Marzec

2025-08-29
Radosław i Renata Marzec w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Radosław i Renata Marzec w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Renata i Radosław Marzec

To już taka świecka tradycja, że jak mamy wakacje, to spotykamy się z małżeństwem muzycznym. Profesor Renata Marzec - wiolonczelistka i profesor Radosław Marzec – organista, oboje od lat zawodowo związani z Akademią Muzyczną w Bydgoszczy.

„...muzyka jest naszą pasją, zarówno moją, jak i męża, ona się nie kończy w momencie wyjścia z Akademii, czy z własnej klasy ćwiczeń. Ona gdzieś tam tkwi w nas. Słuchamy razem muzyki, rozmawiamy o niej w domu i potem właściwie to nie ma specjalnych problemów, abyśmy razem jakiś kompromis mogli wypracować. Myślę, że z biegiem lat też doświadczenie, które tutaj już mamy wspólne sprawia, że zawsze staramy się jakoś ten nasz repertuar wspólny poszerzać i wprowadzać nowe utwory (...) wiolonczela, organy to są kompletnie tak odmienne od siebie instrumenty z natury wydobycia dźwięku, że każdy z nas musi tutaj wybrać pewien kompromis, znaleźć w sobie oczywiście sposób palcowania, sposób ekspresji, bo to jest zupełnie inne

Piątek, 29 sierpnia 2025 o godz. 20:05
Zanim zaczniemy rozmawiać o wakacjach, to pogratuluję Pani Profesor jubileuszu, 35 lat pracy pedagogicznej i artystycznej.
Renata Marzec - Dziękuję bardzo, jest się czym pochwalić, ale zastanawiam się kiedy to minęło. Nie wiem, jak to się stało, ale przyznam, że to nie jest jakiś specjalnie wielki jubileusz. Takie miałam po prostu marzenie, żeby właśnie w marcu, bo w jakimże innym miesiącu Renata Marzec powinna to zrobić (śmiech) zagrać koncert, tutaj w sali koncertowej przy ulicy Staszica, myśląc o tym, że to będzie pożegnanie z tą salą koncertową, de facto salą, która gdzieś jeszcze podczas studiów służyła mi do wykonywania moich studenckich egzaminów. Stąd był to koncert bardzo sentymentalny, pełen wspomnień i wzruszeń.

Ilu wiolonczelistów wystąpiło?
Renata Marzec - Wystąpili moi absolwenci. Ja wystąpiłam w oktecie wiolonczelowym. Zrobiłam na tę okazję specjalną aranżację na taki skład suity Poulenca, wybranych tańców, ale oczywiście nie zabrakło moich stałych muzycznych przyjaciół, z którymi mogłam zagrać w różnych składach: kameralnych, począwszy od tria fortepianowego, czy kwartetu smyczkowego. Oczywiście mój mąż też zagrał ze mną. Na szczęście wtedy w sali jeszcze były organy i publiczność również dopisała, zwłaszcza, że myślałam, że to będzie takie bardziej kameralne wydarzenie. Doprawdy nie wiem, jak się ludzie dowiedzieli i bardzo dziękuję publiczności bydgoskiej, że przyszła przeżywać ze mną ten czas.

A to są takie miłe momenty, prawda?
Renata Marzec - Kiedy trochę oglądamy się wstecz? Wspominamy nieraz z łezką w oku, nawet moi dyplomaci, którzy organizowali próby, a było to dużym wyzwaniem logistycznym, z taką liczbą osób. Ale kiedy moi absolwenci przyszli do sali koncertowej na Staszica, też zaczęli wspominać swoje studia i swoje występy egzaminacyjne. Teraz czekają nas oczywiście nowe wyzwania, w nowej Akademii, ale tak też chciałam jakoś zaokrąglić i zamknąć ten etap mojej pracy, tutaj w tym budynku.

Radosław Marzec - Dodam, że ten oktet wiolonczelowy to oczywiście nie są wszyscy absolwenci mojej żony, jest ich znacznie więcej. Nie wszyscy mogli dotrzeć, ale duża część przybyła.

W takich momentach też się robi taką pewną inwentaryzację swoich dokonań?
Renata Marzec - Przyznam, że oczywiście tutaj był jakby wyznacznik jeden, to byli absolwenci, którzy są w Bydgoszczy. Tych, którzy pracują już zawodowo w Polsce i za granicą, ich nie angażowałam w to przedsięwzięcie, ponieważ byłoby to bardzo trudne. A tutaj ci, którzy pracują w Bydgoszczy, są blisko, zawsze służą swoją pomocą i czekają na następne moje pomysły, żeby zagrać podczas jubileuszu.

35 lat u Pani Profesor, a u profesora Radosława Marca w tym roku ile minęło?
Radosław Marzec - Czasu nie liczę, więc lepiej nie pytać. W 1996 przybyłem na Akademię, więc można chyba od tego roku zacząć liczyć.

Za moment będzie trzydziestolecie, też koncertowo będzie Pan je obchodził?
Radosław Marzec - Powiem szczerze, jestem zaskoczony pytaniem, nie myślę o tym w ogóle, ale jeżeli coś się narodzi, jakiś pomysł, to oczywiście zapraszam wszystkich.

Na pewno będziecie z łezką w oku i z pewnym takim wzruszeniem wspominać tę salę, ale nie tylko salę.
Renata Marzec - Oczywiście w ogóle budynek, zwłaszcza nasz tutaj, przy ulicy Słowackiego, ponieważ tam rozpoczynaliśmy nasze artystyczne i akademickie życie w Bydgoszczy.

Ale już pewnie wszyscy się cieszą na przeprowadzkę, która jest sama w sobie trudna, po prostu logistycznie.
Radosław Marzec - Jest to miłe, ale oczywiście nowy budynek przyniesie nam nowe możliwości i to głównie jest najważniejsze, to właściwie determinuje nasze działania. Także w połowie września, jak brzmi zapowiedź, zaczynamy już taką definitywną przeprowadzkę. Mam nadzieję, że do początku października się wyrobimy. Choć pewnie nie ze wszystkim, bo jeszcze na przykład organy nie będą gotowe, ale do połowy października to już tak.

A to jest taka norma, że w sali koncertowej - organowej są aż trzy instrumenty, trzy organy?

Radosław Marzec – Nie, absolutnie to nie jest norma. Warto powiedzieć o dwóch instrumentach. Dwa historyczne instrumenty, dwie kopie to ewenement na skalę Europejską, a i też duży wyjątek na skalę światową. Dwie kopie historycznych instrumentów umieszczone w sali organowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, jest to mój projekt, szczęśliwie zrealizowany. Naprawdę jestem bardzo zadowolony z tego, wręcz dumny, że to się udało zrobić, dzięki pomocy, może nie aż tak wielu ludzi, ale paru na pewno. Oprócz pomysłu, mojej autorskiej koncepcji, potrzebne są najzwyczajniej w świecie pieniądze i pomoc organizacyjna. Tu spotkałem się też z pewnym takim przyzwoleniem na realizację tego pomysłu. Poprzedni rektor, profesor Jerzy Kaszuba był zdumiony właściwie moim zamysłem. Choć później propozycja wyszła od niego, czy nie warto by było zamówić nowych organów, przy okazji budowy kampusu. Powiedziałem o swoim pomyśle, a ponieważ jest to wyjątkowa sprawa, to po chwili Pan Rektor wówczas przyklasnął temu, kibicował i kibicuje do dziś.

W którym momencie wykluł się ten pomysł, żeby jednak były trzy różne instrumenty w jednej sali?
Radosław Marzec - To już jest decyzja rektora, żeby przenieść i wstawić razem te instrumenty. Oprócz specjalnie zamówionych dwóch kopii jest instrument, który towarzyszy nam od dziewięćdziesiątego drugiego roku, polskiego budowniczego Józefa Molina.

Do tej wyjątkowej organowej sali koncertowej będziemy mogli wejść z początkiem października?
Radosław Marzec - Już nawet chyba wcześniej co niektórzy będą mieli okazje.

Jak wyglądają wakacje małżeństwa muzycznego?
Renata Marzec - Jesteśmy w połowie wakacji. Na razie porządkujemy, nabieramy siły. Oczywiście cały rok w ogóle jest szalony, kompletnie tak można to określić. Począwszy od tego mojego jubileuszowego. Oczywiście graliśmy również wspólne koncerty. Zaraz po Wielkanocy jechaliśmy na festiwal do Portugalii, więc Wielkanoc była również przy instrumentach. Dodatkowo jakoś przynajmniej u mnie w tym roku, z czego się bardzo cieszę, pojawiła się zbieżność bardzo wielu zaproszeń do szkół muzycznych i na kursy, warsztaty dokształcające, w ramach dokształcania nauczycieli. Prowadziłam warsztaty i do tego jeszcze podróżowałam po Polsce: Kraków, Warszawa, Jelenia Góra, Poznań, Szczecin i mniejsze ośrodki, takie jak chociażby Słupca. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się w ogóle jeszcze zmieścić to wszystko pomiędzy naszymi pracami dydaktycznymi, związanymi z akademią i naszymi koncertami.

Radosław Marzec- Przed nami jeszcze parę wspólnych koncertów w tym roku. Będziemy grali w Darłowie, w Bardzie Śląskim, czy tutaj w Bydgoszczy na festiwalu. Wiele jeszcze nie mogę powiedzieć, ale zaczynamy w każdym razie w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa na Placu Piastowskim koncertem znakomitego włoskiego wirtuoza Ennio Cominettiego, 26 września. Cominetti również zagra 2 dni później w Giewartowie. Często łączę takie występy, czy łączymy raczej dlatego, że zapraszając taką gwiazdę chcemy wykorzystać go i pokazać gdzie tylko możliwe. Bydgoszcz jest dużym miastem, ale Giewartów, gdzie z żoną wspólnie organizujemy i przede wszystkim pod patronatem honorowym i z dużą pomocą księdza Jacka Dziela festiwal. Już trzynasta edycja w tym roku. Wszystko zaczęło się w Markowicach, czyli jeszcze niedaleko Bydgoszczy, a teraz troszeczkę dalej w innym województwie. To jest wieś, ale tak przyjazna, tak właściwie chłonąca to, co tam zaproponujemy.

Kościół podczas koncertów się zapełnia?
Radosław Marzec - Zdecydowanie tak. Cieszy nas to również, że ludzie, publiczność już dopytuje o koncerty. Są to najczęściej mieszkańcy tej wsi, ale i przyjeżdżający również z okolicznych miast. To jest niesamowite. Na Facebooku pojawiają takie zapytania, jest to naprawdę miłe, że to co robimy znajduje oddźwięki, po prostu ludzie tego potrzebują. Po to właściwie jesteśmy.

W Markowicach chwaliliście instrument, a w Giewartowie też są dobre organy?
Radosław Marzec - To też jest historyczny instrument, choć zupełnie inny niż w Markowicach. Tam nie był historyczny, to była kopia w stylu północnoniemieckim. Tak więc rzeczywiście wakacje spędzamy nie tylko przygotowując się na własne koncerty, ale też dochodzą sprawy organizacyjne tychże festiwali, które pochłaniają też sporo uwagi, cierpliwości, czasu, a mamy i nowe pomysły. Przed nami owa inicjatywa pod patronatem Starosty bydgoskiego, Pana Piotra Kozłowskiego. Mamy zaszczyt być artystycznymi dyrektorami. Na razie ten festiwal jest ciągle w fazach realizacji, ale już możemy zapowiedzieć terminowo, że będzie się odbywał między 15 a 19 września. Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w powiecie bydgoskim. Co ciekawe, po przejrzeniu instrumentów okazuje się, że mamy sporo, jest to ewidentnie spuścizna niemiecka, sporo instrumentów już o wartości historycznej w niezłym stanie, aczkolwiek oczywiście niedoskonałym, ale na tyle niezłym, że możemy je pokazać publiczności.

Lubicie razem występować, dobrze się czujecie w takiej konstelacji? Przypomnijcie, jak nazywa się wasz duet?
Radosław Marzec – duo Cellorganic

A na czym polega magia tworzenia we dwójkę?
Renata Marzec - No cóż, ponieważ rzeczywiście muzyka jest naszą pasją, zarówno moją, jak i męża, ona się nie kończy w momencie wyjścia z Akademii, czy z własnej klasy ćwiczeń. Ona gdzieś tam tkwi w nas. Słuchamy razem muzyki, rozmawiamy o niej w domu i potem właściwie to nie ma specjalnych problemów, abyśmy razem jakiś kompromis mogli wypracować. Myślę, że z biegiem lat też doświadczenie, które tutaj już mamy wspólne sprawia, że zawsze staramy się jakoś ten nasz repertuar wspólny poszerzać i wprowadzać nowe utwory. Ja mogę stwierdzić, że już doświadczenie sprawiło, że uczenie się wspólnych, nowych utworów przychodzi nam coraz łatwiej.

Radosław Marzec – Popieram żonę i potwierdzam wszystko to co mówi. W tym zakresie także jest to czysta przyjemność. Jest to też praca, bo etap uczenia się zawsze nam przyświeca. Często są to transkrypcje, więc najpierw przygotowanie tekstu, tak od podstaw, co i jak mamy zmienić w muzyce, żeby była ona jak najlepiej odbierana przez słuchacza. Później już wspólne próby, dogadywanie się, dyskusję.

A zdarza się, że wasze muzyczne wizje trochę się rozjeżdżają.
Radosław Marzec – Naturalnie, nie może być inaczej, jesteśmy różnymi ludźmi, więc pewne uzgodnienia muszą nastąpić. Czy mamy różne koncepcje? Tak, ale one nie są aż tak różne, żeby to było niemożliwe. To są detale. Bardzo często też wynika to z tego, że wiolonczela, organy to są kompletnie tak odmienne od siebie instrumenty z natury wydobycia dźwięku, że każdy z nas musi tutaj wybrać pewien kompromis, znaleźć w sobie oczywiście sposób palcowania, sposób ekspresji, bo to jest zupełnie inne.

A jest czas na reset?
Renata Marzec - Czytamy książki.

To znaczy, jak wyjeżdżacie, to też trochę zwiedzacie okolice, w których występujecie?
Renata Marzec - Nie ma na to czasu. Może dwa razy w historii naszej, był moment, raz w Portugalii, kiedy graliśmy, zostaliśmy o jeden dzień dłużej po to, żeby właśnie trochę pozwiedzać Lizbonę. Udało się. Kiedyś w Modenie tak samo było, choć tamto akurat wynikało z czego innego. Nie było lotu kolejnego dnia, więc musieliśmy już rezerwować z myślą, że tam zostaniemy. Także to tak wygląda. Natomiast jeżeli gdzieś jedziemy na wypoczynek, to niestety krótko, ale póki co, trudno narzekać. Ktoś mądry powiedział, jeżeli praca sprawia ci przyjemność, to tak naprawdę nie pracujesz.

Radosław i Renata Marzec w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Radosław i Renata Marzec w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Zobacz także

prof. Paweł Rajewski

prof. Paweł Rajewski

Aga Derlak

Aga Derlak

Mieczysław Szcześniak

Mieczysław Szcześniak

Anna Ruttar

Anna Ruttar

Anna Hnatowicz

Anna Hnatowicz

Cezariusz Gadzina

Cezariusz Gadzina

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę