Profesor Elżbieta Wtorkowska

2025-07-26
Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – prof. Elżbieta Wtorkowska

Rektor Akademii Muzycznej imienia Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy.

„...wydawało mi się tylko tyle, że wracając do pracy dość szybko po chorobie, że będzie mniej tej pracy, a wcale jej mniej nie jest. Może innej troszeczkę, bo różnych warsztatów wokalnych już nie prowadzę, ale więcej jest zadań w moim zawodowym życiu uczelni. Niemalże codziennie teraz jest ten czas związany z bardzo intensywnym działaniem i z budową nowego kampusu, więc trudno sobie inaczej to wyobrazić. Wtedy, kiedy wracałam po chorobie - rzeczywiście zwolniłam (...) wielu dyrygentów w Polsce i na świecie wspierało mnie poprzez modlitwę i poprzez dobrą energię, poprzez samo myślenie, że ta choroba właściwie, która już mnie zabierała, to się odwróciło w drugą stronę i zaczęłam wracać do żywych. Nie dość, że wróciłam do żywych, to jeszcze sobie tak pomyślałam wtedy, że pewnie mam coś jeszcze do zrobienia...”

Sobota, 26 lipca 2025 o godz. 17:05
W fantastycznych czasach rządzi Pani akademią, no może dodam i w trudnych, ale też i wyjątkowych.
- Chciałabym podkreślić to słowo „trudne”, nie wiem co najpierw, ale myślę, że w tej chwili przede wszystkim wyjątkowych, wyjątkowych i pięknych. Już kończę piąty rok mojej misji rektorskiej. Te lata, wszyscy wiemy, to były lata bardzo trudne, związane z pandemią, ale również za naszą granicą mamy wojnę i współdziałanie tych wszystkich czynników było niekorzystne. Z drugiej strony, budowa kampusu to, co wywołuje uśmiech na twarzy absolutnie i wielką radość, to też chyba najgorszy czas na budowę, a szczególnie budowę tak ogromnego i kosztochłonnego obiektu, jakim jest nowy kampus Akademii Muzycznej. Sprostać tym wszystkim wyzwaniom nie było łatwo i dlatego mówię, że to był trudny czas ze względów wszelkich społecznych, które się zadziały w międzyczasie, ale również tego, co na rynku, czyli inflacja i różne inne trudności, które nie rokowały dobrze, a jednak zbliżamy się do wielkiego finału.

Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Tak jest i już niedługo przeprowadzka, wozy będą podjeżdżały po instrumenty.
- Na razie się pakujemy. To też jest trudny czas, ponieważ zaczynają się sukcesywnie odbiory poszczególnych działów, że tak to określę ogólnie. Generalnie na 15 września mamy zaplanowany czas zebrania tych wszystkich szczątkowych części odbiorów i przekazanie kluczy. Niech to się nazywa „kluczy”, aczkolwiek nie sądzę, żeby tam był taki tradycyjny klucz, bo wszędzie jest elektronika i sama nowoczesność, więc nawet tradycyjnego klucza takiego jak do mieszkania nie będziemy mieli. Natomiast rzeczywiście na te 2 tygodnie ostatnie września przewidziana jest przeprowadzka. Przeprowadzkę trzeba przygotować bardzo rzetelnie z czterech obiektów, z których już coś zostało wyłączone, albo stopniowo będzie wyłączane. Teraz w drugiej połowie lipca i cały sierpień jest pakowanie. To pakowanie przede wszystkim obejmuje budynek „jazzu”, czyli na Warmińskiego, obejmuje również ul. Gdańską, gdzie pierwszego września zabrzmi dzwonek szkolny, ponieważ obiekt będzie stanowił część szkoły muzycznej. Ale też już jesteśmy po słowie, że część instrumentarium będzie zgromadzona w jednym miejscu, bo na pewno w sierpniu jeszcze nie będziemy mogli przewozić do kampusu wielkogabarytowych instrumentów i to się też zadzieje w połowie września. Oczywiście wszyscy życzliwie wspieramy się, współpracujemy i nie widzę tutaj większych przeszkód, aczkolwiek największy natłok pracy taki stricte fizycznej, będzie w drugiej połowie września.

A w tym całym galimatiasie, w tej przeprowadzce też uczestniczą studenci. Czy oni są wyłączeni z tego?
- Są wyłączeni. Studenci mają czas wakacyjny, pewnie przyjdą drugiego października, się rozejrzą wokół i spytają gdzie ja jestem? Aczkolwiek jeśli chodzi o instrumentarium, czy zasoby nutowe, to oczywiście to szczegółowe rozliczenie jest co roku, żeby biblioteka mogła spokojnie się spakować, przeliczyć wszystko co trzeba. A instrumenty, które mamy w magazynie, niektóre wypożyczone są studentom i one też wszystkie muszą się znaleźć w tym magazynie, żeby można było magazyn kompleksowo przenieść. Już od jakiegoś czasu pedagodzy mieli informacje, że wszystkie materiały przede wszystkim nutowe, które są w szafkach w poszczególnych salach, trzeba było spakować także w kartony. Kiedy po przeprowadzce przyjdą do sal, które będą zajmować już w nowym kampusie, to karton będzie czekał, tylko trzeba będzie go rozpakować.

Czy człowiek, który przechodzi bardzo ciężką chorobę. Właściwie nie wiadomo było co się z Panią stanie, czy przewartościowuje swoje życie?
- Myślę, że w pewnym zakresie tak. Wydawało mi się tylko tyle, że wracając do pracy dość szybko po chorobie, że będzie mniej tej pracy, a wcale jej mniej nie jest. Może innej troszeczkę, bo różnych warsztatów wokalnych już nie prowadzę, ale więcej jest zadań w moim zawodowym życiu uczelni. Niemalże codziennie teraz jest ten czas związany z bardzo intensywnym działaniem i z budową nowego kampusu, więc trudno sobie inaczej to wyobrazić. Wtedy, kiedy wracałam po chorobie - rzeczywiście zwolniłam. Zresztą rokowania były, pani redaktor bardzo tutaj delikatnie to określiła, ja natomiast bym powiedziała wprost, był wyrok jednoznaczny.

Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

I stał się cud.
- Podkreślam ten cud i to jest cudem. To dzięki wsparciu wielu ludzi, z którymi miałam kontakt. Wielu dyrygentów w Polsce i na świecie wspierało mnie poprzez modlitwę i poprzez dobrą energię, poprzez samo myślenie, że ta choroba właściwie, która już mnie zabierała, to się odwróciło w drugą stronę i zaczęłam wracać do żywych. Nie dość, że wróciłam do żywych, to jeszcze sobie tak pomyślałam wtedy, że pewnie mam coś jeszcze do zrobienia. Skoro jestem i są jakieś takie korzystne rokowania na koniec grudnia 2021 roku. Wtedy wszyscy myśleli, że moja rekonwalescencja jeszcze pewnie potrwa z pół roku, a ktoś, kto obserwował, co się dzieje pewnie się zdziwił, że czternastego lutego byłam już w pracy. Poszłam zrobić badania do medycyny pracy czy jestem zdolna. Pan doktor stwierdził, że jestem zdolna, więc wróciłam i realizuję swoje prace. Podejmuję zadania i staram się być też, no może nie wszędzie, bo wszędzie rzeczywiście się nie da, żeby na wszystkie zaproszenia odpowiedzieć i wszędzie pojechać. Ale naprawdę w wiele miejsc jadę z własnej, nieprzymuszonej woli, żadnej delegacji nie biorę. Po prostu jadę, bo chcę wesprzeć swoich pedagogów, artystów, kompozytorów, dyrygentów, solistów, instrumentalistów, śpiewaków, żeby wiedzieli, że są ważni dla uczelni, są ważni poprzez również obecność rektora.

A czy łatwiej podejmowało się decyzje o starcie w wyborach na funkcję rektora, za drugim razem, jeszcze mając z tyłu głowy to, co Pani przeszła zdrowotnie?
- Myślę, że inaczej aniżeli w pierwszych wyborach, ponieważ przy pierwszej kadencji to tak nie do końca też wierzyłam, że zostanę wybrana, a jednak. Dotarło do mnie, że odpowiadam swoją zgodą na start w wyborach tym wyborcom, którzy mnie popierali, więc to było jakby inaczej i pomimo tego trudnego czasu, pewne zadania sobie poustawiałam, które chciałabym realizować. Nie wszystko się udało. Nie wszystko tak funkcjonuje jakbym sobie to wyobraziła. Natomiast na drugą kadencję już wiedziałam co mnie czeka, co chce kontynuować. Miałam koncepcję jakby przeorganizowania personalnego. Patrząc na dotychczasowych współpracowników, i mając na względzie przyszłość uczelni, jeśli chodzi o wielopokoleniowość dokonałam zmian. Dlatego, że jeśli równolatkowie już w takim wieku podemerytalnym, czy nawet emerytalnym mówię o takim ZUS-owskim emerytalnym wieku, razem pracują, z pełnym zaangażowaniem, to potem kolejne wybory, to będzie tąpnięcie, w kontekście wiekowym. Zaczęłam patrzeć innym okiem, postrzegać inaczej mechanizmy i buduję zaangażowanie tych moich dzieci, bo moi prorektorzy są mniej więcej w takim wieku. To troszeczkę inaczej funkcjonuje i złapanie tego kontekstu i kontaktu daje możliwość ciągłości. Czyli mogę być spokojna, niezależnie czy będzie to personalnie dotyczyło tych osób konkretnie, czy innych, ale tego pokolenia, które będzie w przyszłości kontynuowało to dzieło. Mówię o pewnej ciągłości, dlatego tak zadecydowałam i zdecydowałam się na kandydowanie, a w ostatecznym rozdziale byłam jedynym kandydatem. Oczywiście, że kolegium elektorskie mogło mnie nie wybrać, bo może być jeden kandydat, a jednak nie będzie mieć większości głosów. No ale tak się stało, że elektorzy też widzieli potrzebę tej kontynuacji, nie wiedząc co będzie, bo ja przecież o swoich planach wówczas absolutnie nie mówiłam. Nie rozmawiałam czy podczas spotkania z członkami Rady Uczelni, czy z innymi osobami, a to miałam po prostu we własnym sumieniu i potem tak zrobiłam. Oczywiście nie wszystkim się to podobało, ale z tym się też liczyłam.

Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Profesor Elżbieta Wtorkowska. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Momentami nie marzy Pani o spokoju, o możliwości resetu, żeby ten telefon nie dzwonił?
- Nie, nie mam takich marzeń. Tak jak wspomniałam choroba mi trochę pozabierała takich aktywności, też fizycznej, że aktualnie korzystam z pięciodniowej rehabilitacji, ale z wielką przyjemnością przyjechałam dzisiaj, żeby porozmawiać z panią redaktor. Mam jeszcze jedno dziś zadanie na uczelni, na nowym kampusie, więc tym bardziej. Oczywiście są prorektorzy, mogliby mnie zastąpić na kampusie, ale jak przyjeżdżają goście to powinien być szef. Powinniśmy porozmawiać i pomimo, że będziemy we trójkę, ale będziemy, bo jesteśmy „teamem”, tworzymy zespół i ja chcę, żeby to też było widoczne, że działamy, współpracujemy razem, tworząc tę historię przyszłości, bo opieramy się na tym, co było i ile piękna wnosimy w teraźniejszość i to, co nas czeka w najbliższym czasie.

Duma nas będzie rozpierać?
- Proszę mi wierzyć, że już rozpiera. Ja w ubiegłym tygodniu byłam tydzień po tygodniu na kampusie. 12 lipca mieliśmy przepiękny zjazd absolwentów Podyplomowych Studiów Chórmistrzostwa i Emisji Głosu, gdzie zjechało koło 150 osób z całej Polski i też ich tam zaprosiłam. Obejrzeliśmy kampus, ale tylko w zakresie parteru, czyli sal koncertowych i to wielkie wow, które tam było na każdym kroku, taka radość, duma. Byliśmy w sali koncertowej, tej największej naszej symfonicznej na antresoli. Tu jeszcze chór nie śpiewał. Zaśpiewaliśmy Gaude Mater. Naprawdę to Gaude Mater było właściwe w tym miejscu, bo usłyszeliśmy tę piękną akustykę, przestrzeni tej sali koncertowej. Każda sala koncertowa, która była prezentowana, każda inna wzbudzała zachwyt i podziw u najbardziej zagorzałych krytyków. Ja już pozwolę sobie zapraszać, bo 30 września planujemy uroczyste przecięcie wstęgi, na które zapraszamy władze miasta, regionu, departamentu i nasze władze rządu polskiego, który przecież finansuje tę budowę z wieloletniego planu finansowego. Czwartego października to będzie sobota, chcemy zrobić taki Open Day dla bydgoszczan, żeby móc wejść, obejrzeć jeszcze zanim studenci rozpoczną naukę. Natomiast uroczysta inauguracja roku akademickiego odbędzie się w środę piętnastego października w południe, a wieczorem koncert Rafała Blechacza i Bomsori Kim także myślę, że to będzie wyjątkowe wydarzenie.

Zobacz także

prof. Paweł Rajewski

prof. Paweł Rajewski

Aga Derlak

Aga Derlak

Mieczysław Szcześniak

Mieczysław Szcześniak

Anna Ruttar

Anna Ruttar

Anna Hnatowicz

Anna Hnatowicz

Cezariusz Gadzina

Cezariusz Gadzina

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę