Tomasz Szczepanik

2018-05-05
Tomasz Szczepanik Fot. Milena Madziar

Tomasz Szczepanik Fot. Milena Madziar

Lider zespołu Pectus.

"Zakładałem zespół Pectus w 2005 roku z ludźmi dla mnie wtedy obcymi. Byli to oczywiście koledzy, ale nie byliśmy spokrewnieni, że tak powiem krwią. W 2011 r. dołączyli do mnie bracia - los tak chciał widocznie i dał nam szansę muzykowania, szansę przebywania na scenie w takim unikatowym składzie. Z tego co wiem w Polsce nie ma takiego zespołu muzycznego, gdzie byłoby czterech rodzonych braci, w tym bliźniacy..."

5 maja 2018
Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce z 5.05.2018
Tomasz Szczepanik Fot. Milena Madziar

Tomasz Szczepanik Fot. Milena Madziar

Mamy wreszcie akustyczną płytę. To była potrzeba chwili, aby pokazać utwory w wersji akustycznej?
- Tak naprawdę potrzeba publiczności, bo to od niej to wyszło podczas naszych koncertów akustycznych. Właśnie w takim wydaniu, w takiej aranżacji - bardzo intymnej, gdzie słychać bardzo blisko zespół, gdzie wytwarza się jakaś taka mistyka spotkania. Publiczność, która wychodziła z tych koncertów sugerowała nam, żeby taki materiał właśnie zarejestrować. Żeby przedłużyć spotkanie i zabrać cząstkę naszej muzyki do samochodu, do domu, ze sobą, żeby gdzieś potem jeszcze przypomnieć sobie ten klimat, który panuje na koncercie. Zresztą było takie założenie, żeby ten materiał nagrać po pierwsze na tak zwaną setkę, a po drugie - żeby słuchacz odsłuchując ten krążek miał wrażenie jakby był w tym samym pokoju co zespół.

Bardzo lubię utwory nagrywane "na setkę", co w ostatnich czasach rzadko się praktykuje. Rzeczywiście nie dogrywaliście niczego?
- To jest zapis "na setkę". Zresztą to w pewnym momencie weryfikują zarówno koncerty akustyczne. Te intymne spotkania z publicznością weryfikują w jakiej kondycji znajduje się zespół. Tu są gitary akustyczne, jest bas akustyczny, ukulele, harmonijka ustna, flet bezotworowy - takie akcenty właśnie z południa Polski i jest fortepian naszego gościa [Włodka Pawlika - dop.red.], ale przede wszystkim jest śpiew, który w naszej rodzinie nam towarzyszył od dziecka.

Jak długo mieliście do dyspozycji studio?
- W zasadzie cała procedura rejestracji trwała kilkanaście godzin. Więcej czasu spędziliśmy nad tym, żeby te instrumenty były bardzo dobrze nagłośnione. Samo nagrywanie trwało krótko - nagraliśmy czasem 3 wersje piosenki od początku do końca i wybieraliśmy tę, która nam się najbardziej podobała.

Czyli można powiedzieć, że nie kleiliście fragmentami.
- Nie. Produkcja i powstanie piosenki różni się od tego tak zwanego nagrywania na setkę, ponieważ zwykle nagranie rozpoczyna się od perkusji, potem dogrywa się bas, potem kolejne instrumenty, a na końcu wchodzi wokalista. Produkcja posiłkuje się różnego rodzaju urządzeniami, technologią i tak dalej, więc tutaj tego wszystkiego nie było. Przede wszystkim jest człowiek, jest moment, jest chwila i emocje, które właśnie podczas tego dnia nam towarzyszyły. Muszę podkreślić, że atmosfera była fantastyczna. Włodek nas rozbawiał swoimi żartami. W zasadzie kilkanaście godzin i wszystko było już gotowe, to było właściwie miłe spotkanie. Włodek Pawlik miał być taką wisienką na torcie. Zagrał z nami piosenkę specjalnie napisaną dla niego i mówiącą o tym, że nasze życie jest ciągle na walizkach, ale też czasami wywraca nam się do góry nogami. Tak więc więcej podczas naszej pracy było żartów, anegdot i zabaw niż samej rejestracji tej piosenki. Po prostu to miała być płyta i jest "bez napinki", bez nadmiernego ciśnienia. Spotkało się kilka osób w kultowym Studiu S4 Polskiego Radia i pod opieką Polskiego Radia postanowili zarejestrować akustycznie materiał i przekazać publiczności.
Tomasz Szczepanik. Fot. Milena Madziar

Tomasz Szczepanik. Fot. Milena Madziar

Czy kiedy bracia dołączyli do Pectusa, to myślał pan, że ta historia może tak się pięknie potoczyć?
- Nie. Powiem szczerze, że zakładałem zespół Pectus w 2005 roku z ludźmi dla mnie wtedy obcymi. Byli to oczywiście koledzy, ale nie byliśmy spokrewnieni, że tak powiem krwią. Bracia dołączyli do mnie w 2011 roku - los tak chciał widocznie i dał nam szansę muzykowania, szansę przebywania na scenie w takim unikatowym składzie, bo z tego co wiem, w Polsce na pewno nie ma takiego zespołu muzycznego, gdzie byłoby czterech rodzonych braci, w tym bliźniacy. Dla nas przede wszystkim to była przygoda muzyczna. No ale najważniejszy dla nas cel to taki, żebyśmy się nie pokłócili. Jako rodzina, my te wartości bardzo mocno pielęgnujemy, bo przecież pochodzimy z maleńkiej miejscowości, gdzie całe dzieciństwo w sumie spędziliśmy razem. Nie mamy siostry, więc to taka braterska miłość. Ona teraz kwitnie, te wszystkie wartości, które przekazali nam rodzice procentują. Stojąc na scenie przed publicznością nie wstydzimy się tego, że jesteśmy razem, że tworzymy rodzinę. To był najważniejszy pomysł, żeby "zliftingować" ten pierwszy skład i doprosić braci. Pomyślałem, że jako najstarszy brat, który już przetarł w pewnym sensie muzyczne szlaki, powinienem podjąć taką decyzję, dosyć trudną też dla mnie, dla mojej żony, która jest obecnie menedżerem zespołu, żeby zaprosić braci do swojego domu. A byli porozrzucani po całej Europie i żeby ich ściągnąć, to przez pół roku mieszkaliśmy w jednym pokoju. Więc historia zatoczyła koło i mogę powiedzieć z lekkim uśmiechem, że to było tak, jak wcześniej w dzieciństwie, kiedy do ósmej klasy podstawówki w czwórkę mieszkaliśmy w jednym pokoju. Teraz pół roku mieszkaliśmy razem ćwicząc jednocześnie po kilkanaście godzin dziennie, żeby bardzo dobrze przygotować się do tych koncertów.

Jest pan z całą pewnością liderem tego zespołu, bo nie dość, że najstarszy, nie dość, że frontman, ale również pisze pan utwory.
- 99 proc. repertuaru, który do tej pory znalazł się na naszych albumach, to moje piosenki. Zawsze staram się zawsze pracować na 100 proc., wczuć się w klimat, w otoczenie muzyczne i dać z siebie wszystko. Tak też było na przykład podczas nagrywania płyty ”Kobiety”, na którą zaprosiliśmy 10 artystek takich jak: Maryla Rodowicz, Ula Dudziak czy Irena Santor. Już po takiej pracy wiem, że dobrze się czuję w takim szyciu garniturów muzyczny dla kogoś i te duety dały nam dużo radości.

Zobacz także

Mieczysław Szcześniak

Mieczysław Szcześniak

Maciej Balcar

Maciej Balcar

Mariusz Lubomski

Mariusz Lubomski

Edyta Krzemień

Edyta Krzemień

Łukasz Drapała

Łukasz Drapała

Ola Błachno

Ola Błachno

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę