Przepadła ustawa dotycząca kryptowalut. Nie było siły na prezydenckie weto
Sejm po raz trzeci nie odrzucił prezydenckiego weta do rządowej ustawy o rynku kryptoaktywów. Zdecydowały głosy PiS, Rozwoju Plus i Konfederacji. Przepisy miały zwiększyć przejrzystość rynku, wzmocnić jego nadzór i ograniczyć ryzyko nadużyć.
Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta
- Opozycja, głosując przeciwko odrzuceniu weta prezydenta do ustawy o kryptowalutach, zachowała się kompletnie niezrozumiale - ocenił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Wyraził też zdziwienie, że PiS podchodzi obojętnie do informacji o powiązaniach Zondacrypto z politykami tej partii.
Sejm ponownie - już po raz trzeci - nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów.
- Za odrzuceniem weta zagłosowało 241 posłów,
- głos przeciw oddało 198 posłów,
- trzech posłów wstrzymało się od głosu.
Do uchwalenia ustawy – a tym samym odrzucenia prezydenckiego weta – zabrakło 25 głosów. Przeciwko odrzuceniu weta byli wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie PiS, Rozwoju Plus, Konfederacji, a także trzech posłów koła Demokracja.
Po głosowaniu dziennikarze poprosili ministra-koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka o komentarz zarówno do głosowania ws. weta, jak i dyskusji, jaką wywołało wystąpienie premiera Donalda Tuska, w którym premier przed rozpoczęciem głosowania przywoływał zeznania głównego świadka w sprawie Zondacrypto, obciążające polityków PiS, zwłaszcza Zbigniewa Ziobrę.
Zdaniem Siemoniaka to, że klub PiS po raz kolejny głosował za podtrzymaniem weta prezydenta, jest „kompletnie zdumiewające i niezrozumiałe”, bo ustawa miała uregulować ten rynek - m.in. wprowadzała nad nim kontrolę Komisji Nadzoru Finansowego.
- Środowiska przestępcze korzystają z tego rodzaju narzędzia jak kryptowaluty, to jest bardzo silny argument na rzecz kontroli tego rynku - zaznaczył.
Tomasz Siemoniak: To jest tak niezdrowy związek biznesu i polityki, że wręcz krzyczący
Siemoniak nie wykluczył, że sposób głosowania PiS ma związek z ujawnionymi m.in. przez premiera „miażdżącymi” faktami.
- Zaskakuje mnie jednak to, że wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro wziął od właściciela jednej z firm 450 tys. zł na swoją fundację. To jest tak niezdrowy związek biznesu i polityki, że wręcz krzyczący. A w PiS to nie zrobiło żadnego wrażenia, prezes Kaczyński nie zażądał wyjaśnień - ocenił minister-koordynator. - To jest tak ogromny skandal, że trudno sobie wyobrazić, jak klasa polityczna związana z PiS może tak obojętnie obok tego przechodzić. Wyobrażam sobie, co by było, gdyby za rządów PiS któryś z ważnych polityków Platformy na swoją fundację od jednej z firm (...), której poprzedni właściciel zniknął i która działa na rynku nieuregulowanym, wziął blisko pół miliona złotych? Co by PiS zrobił na sali sejmowej, gdyby taki fakt miał miejsce? - pytał.
Siemoniak pytany przez dziennikarzy, czy zatrzymany szef Zondacrypto Przemysław Kral jest na tyle wiarygodnym świadkiem, że premier się na niego powołuje, odpowiedział, że nie jest od oceniania świadków.
- Na tyle jednak wiarygodny, że nastąpiły pierwsze aresztowania - mówił Minister-koordynator.
Pytany o stosunek do wniosku o powołanie komisji śledczej, który złożyli w piątek (4 września) przedstawiciele klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, stwierdził, że jest „to element rozgrywek przy rozpadzie PiS”.
- Pytanie, jak rozkłada się tutaj odpowiedzialność, bo niewątpliwie na czoło wysuwa się Zbigniew Ziobro, którego fundacja wzięła pieniądze od właściciela Zondacrypto. Być może jest tu jakiś rodzaj gry, kto kogo bardziej pogrąży. Niemniej Morawiecki był wtedy premierem - powiedział koordynator, oceniając, że „fakty są tutaj nieubłagane i (...) pokazują, jak to środowisko polityczne jest po uszy w tej sprawie”.