Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz domaga się teki wicepremiera. Mówi o poczwórnym mandacie
Nowa szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała w poniedziałek, 2 lutego, że do końca tygodnia powstanie pełen zarząd partii. Oświadczyła też, że zarekomenduje, by do zarządu weszła jej rywalka z II tury wyborów - Paulina Hennig-Kloska. Zapewniła, że jej partia pozostanie częścią koalicji rządowej.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła też, że to ona ma już „poczwórny mandat”, by jako przedstawicielka Polski 2050 zostać kolejnym wicepremierem w koalicyjnym rządzie.
Pełczyńska-Nałęcz wygrała II turę wyborów na przewodniczącą Polski 2050
W minioną sobotę, 31 stycznia Pełczyńska-Nałęcz wygrała powtórzoną II turę wyborów na przewodniczącą Polski 2050, otrzymując 350 głosów i pokonując Hennig-Kloskę, na którą głos oddało 309 osób.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej nowa szefowa Polski 2050 poinformowała, że w tym tygodniu powstanie nowy zarząd ugrupowania.
- Zostanie zwołana Rada Krajowa, która wybierze tę część zarządu, której nie nominuje przewodnicząca. Do końca tygodnia będziemy mieli pełen zarząd Polski 2050 - zapowiedziała.
W skład Zarządu Krajowego Polski 2050 wchodzi od 5 do 10 osób. Przewodnicząca Polski 2050 może powołać do 4 członków zarządu - czyli I i II wiceprzewodniczącego partii, oraz skarbnika i sekretarza generalnego. Do zarządu z urzędu wejdzie również szef klubu parlamentarnego - Paweł Śliz. Pozostałych członków zarządu może wybrać Rada Krajowa ugrupowania, która jest najwyższym organem partii między Zjazdami Krajowymi. W jej skład wchodzą członkowie Zarządu, wybrani parlamentarzyści i europarlamentarzyści ugrupowania oraz delegaci z regionów.
Paulina Hennig-Kloska wejdzie do rządu?
Szefowa Polski 2050 zapowiedziała, że zarekomenduje Radzie Krajowej, by do zarządu weszła także Paulina Hennig-Kloska.
- Ma moje pełne wsparcie i rekomendację dla Rady Krajowej, żeby taką decyzję podjęła. Jestem w zasadzie na 100 proc. pewna, że ta decyzja zostanie podjęta i to z bardzo mocnym mandatem - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz. Zapewniła ponadto, że wśród osób, które ona będzie mianować jako przewodnicząca, nie będzie posła Ryszarda Petru.
Pełczyńska-Nałęcz powiedziała też, że będzie chciała, by Rada Krajowa zwołała Zjazd Krajowy Polski 2050 i oświadczyła, że jej ugrupowanie będzie „jeszcze bardziej oparte na sile regionów”, gdyż chce, by w składy Rady Krajowej weszli także wszyscy przewodniczący regionalnych struktur partii.
Pierwsze deklaracje nowej szefowej Polski 2050
Nowa szefowa Polski 2050 zapewniła, że jej ugrupowanie jest i pozostanie częścią koalicji rządowej. Ponadto oświadczyła, że Polska 2050 „jest formacją wyrazistego centrum, a bez wyrazistego centrum w Polsce do władzy dojdzie radykalna prawica i dlatego taka partia jest dzisiaj bardzo potrzebna”.
Obecna na konferencji Hennig-Kloska pogratulowała zwycięstwa w wyborach Pełczyńskiej-Nałęcz.
- Masz Kasiu świadomość, że partia dzisiaj jest podzielona co do wizji i masz dzisiaj najwięcej narzędzi i możliwości w swoich rękach, by wykorzystać tę wiedzę najlepiej jak potrafisz, by doprowadzić do prawdziwej jedności - powiedziała Hennig-Kloska zwracając się do nowej przewodniczącej.
Zaznaczyła, że ma z Pełczyńską-Nałęcz i innymi członkami Polski 2050 „te same korzenie”.
- Dzisiaj walczymy w gruncie rzeczy o to, co z nich wyrośnie i najlepiej, jak wyrośnie piękne, zielone drzewo na wiosnę, które będzie te korzenie ze sobą łączyć - powiedziała Hennig-Kloska podkreślając, że wszyscy członkowie Polski 2050 stanowią „jedną polityczną rodzinę”.
Stwierdziła też, że w II turze wyborów na przewodniczącego „padło dużo słów, również złych” i „zostało wykonane zbyt wiele gestów, które nie powinny być wykonane”, dlatego należy odbudować jedność w partii. Tę jedność należy zacząć odbudowywać od regionów, a skończyć na klubie parlamentarnym, który - jak mówiła - w kampanii przed wewnętrznymi wyborami „czasami był przedmiotem różnych dyskusji i zdecydowanie zbyt wygórowanych emocji”.
Z kolei poseł Śliz stwierdził, że mimo różnic zdań, parlamentarzyści Polski 2050 potrafią działać wspólnie dla dobrych projektów ustaw. Dodał, że wewnętrzne wybory w partii nauczyły go, że „czasami trzeba umieć powiedzieć przepraszam jak się gdzieś zawiodło lub zrobiło się gdzieś błąd, lub powiedziało o słowo za dużo”.
- Ale też trzeba umieć wybaczyć drugiej stronie swoje ambicje, trochę schować je do kieszeni - dodał.
Nowa przewodnicząca ugrupowania dopytywana, kto z jej ugrupowania miałby zostać wicepremierem, stwierdziła też, że to ona ma w tej sprawie „poczwórny mandat”. - Taką decyzję podjął klub, potem podjęła Rada Krajowa, potem jestem tą kandydatką, która dostała największy mandat w pierwszej turze i wygrała drugą turę, przewodnictwo w Polsce 2050 - mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Dodała, że to kto zostanie nowym wicepremierem w rządzie, jest decyzją „głównego koalicjanta” w rządzie, czyli Koalicji Obywatelskiej. Zaznaczyła przy tym, że nadal funkcjonuje umowa koalicyjna, według której „każda partia koalicyjna ma wicepremiera”.
Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że dobra polityka polega na tym, że umów się dotrzymuje.
- My jako Polska 2050 dotrzymaliśmy umów koalicyjnych. Jest umowa ustna wielokrotnie przez różnych polityków potwierdzona, że każda partia koalicyjna ma wicepremiera. My uważamy, że umów należy dotrzymywać, bo tak jest zbudowana każda dobra koalicja. Tak my działamy i uważamy, że tak należy działać w polityce - podkreśliła.
Co jeśli Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie dostanie teki wicepremiera?
Dopytywana, co się stanie, jeśli nie otrzyma stanowiska wicepremiera, powtórzyła, że „dobrą zasadą działania politycznego jest dotrzymywanie umów”. Dodała też, że jest w trakcie rozmów i umawia się na spotkania z liderami ugrupowań koalicyjnych.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której tworzymy koalicję i ze sobą nie rozmawiamy. Wszyscy tworzymy koalicję odpowiedzialną dzisiaj za rządzenie Polską. Musimy ze sobą rozmawiać, musimy się spotykać - powiedziała szefowa Polski 2050. Oceniła też, że takich rozmów „powinno być więcej”.
- O przywództwo w Polsce 2050 po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro członków partii – oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści – Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk.
- Ostatecznie w II turze wyborów, którą powtórzono, o stanowisko szefa ugrupowania walczyły Pełczyńska-Nałęcz i Henning-Kloska.