Spośród 34 surowców krytycznych dla Unii Europejskiej – 25 jest na Grenlandii
Pod względem rodzaju złóż wyspa nie jest unikatowa w skali świata, choć ze strategicznego punktu widzenia są one atrakcyjne.
Grenlandia – autonomiczne terytorium Danii – od kilku tygodni jest na ustach świata z powodu roszczeń, jakie wobec niej wysuwa prezydent USA Donald Trump. W ocenie prezydenta Trumpa wyspa jest potrzebna Stanom Zjednoczonym ze względów bezpieczeństwa. W tle pozostaje jednak również kwestia dostępu do bogatych złóż surowców mineralnych, tak istotnych m.in. w produkcji nowoczesnych technologii.
– To grafit, ciężkie pierwiastki ziem rzadkich, lekkie pierwiastki ziem rzadkich, następnie molibden, niob, tantal, pierwiastki z grupy platyny, metale szlachetne (potrzebne w różnych przemysłach, m.in. elektronicznym czy elektrotechnicznym – nie tylko w jubilerstwie), stront, tytan, hafn, cyrkon – wymienia geolog prof. Krzysztof Szamałek, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego (PIG-PIB) i szef Państwowej Służby Geologicznej.
Są to szacowane, a nie w pełni udokumentowane złoża i droga do ich zagospodarowania jest jeszcze daleka.
Badacz przypomniał również, że przed dwoma laty Unia Europejska opracowała listę 34 surowców uznawanych za krytyczne dla gospodarki europejskiej. Jak dodał, chodzi o takie surowce, które warunkują możliwość funkcjonowania określonych gałęzi gospodarki, a których brak powodowałby zanik czy też bardzo znaczące ograniczenie produkcji.
Spośród tych 34 surowców krytycznych 25 występuje na Grenlandii – na zbadanych obszarach tej wyspy, czyli na obszarach morskich i w pasie wybrzeża. Pozostałe 80 proc. wyspy jest pokryte lądolodem. Dla wyobrażenia skali, w Polsce występuje 4-5 potencjalnych złóż kopalin do otrzymania surowców krytycznych.
– Obecnie w produkcji tej grupy pierwiastków dominują Chiny. Dlatego też państwa Unii Europejskiej oraz pozostałe kraje, które korzystają z tych pierwiastków ziem rzadkich, chciałyby, aby na rynku pojawiły się dostawy pochodzące także od innych producentów – powiedział prof. Szamałek.
Geolog podał też, że wiele informacji o występowaniu surowców na Grenlandii opiera się na wstępnych szacunkach, które, owszem, potwierdzają, że dane minerały, które są nośnikiem wspomnianych pierwiastków, tam występują, ale wciąż nie wiadomo dokładnie, ile ich jest. Do tego potrzebne są dodatkowe badania, wiercenia i obliczenia.
Czy technologicznie możliwe byłoby wydobywanie surowców spod lądolodu? Nikt na świecie jeszcze tego nie realizował z kilku powodów.
– Przede wszystkim na razie nie ma takiej potrzeby, ponieważ na lądzie mamy wystarczającą liczbę złóż, które dostarczają nam tych surowców. Potrzeba ewentualnego zagospodarowania złóż grenlandzkich wynika raczej z chęci ograniczenia chińskiego monopolu niż z tego, że tych pierwiastków na świecie brakuje – wyjaśni prof. Szamałek.
Jak podał Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, teoretyczna wartość zasobów surowcowych Grenlandii to 4,4 bln dolarów. Wśród nich największą wartość mają: ropa naftowa - szacunkowo jest to ok. 1,4 bln USD, a także metale ziem rzadkich - szacunkowo ok. 1,5 bln USD.