Ponad trzy godziny bydgoscy radni dyskutowali o sytuacji w związku z inwazją rosyjską na Ukrainę. Prezydent Rafał Bruski podał, że w Bydgoszczy przebywa około 20 tys. uchodźców. Dodał, że miasto na pomoc Ukraińcom wydało niemal 1,5 mln zł złotych, a do tej pory od rządu nie otrzymało ani złotówki. Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski odpowiedział na zarzuty Bruskiego i podsumował dotychczasowe działania pomocowe.
Prezydent Bruski zarzucił też wojewodzie, że od początku wojny nie wydał żadnego polecenia w trybie ustawy (z dnia 12.03) o pomocy uchodźcom. Ustawa ta gwarantuje m.in. to, że polecenia podlegają natychmiastowemu wykonaniu.
Wojewoda Mikołaj Bogdanowicz odpowiada, że wydał w sumie ponad 160 poleceń, na mocy których samorządy w regionie mogą zawierać z rządem porozumienia finansowe. – Bydgoszcz także jedno takie porozumienie podpisała (chodzi o punkt na Zawiszy). Pieniądze zostały przekazane. – Czekam aż Bydgoszcz podpisze kolejne – mówi wojewoda Mikołaj Bogdanowicz. – Jednocześnie ubolewam nad tym, że pan prezydent za wszelką cenę chce doprowadzić do konfliktu. Będę robić wszystko, aby jednak on nie eskalował, byśmy jednak szukali wspólnych mianowników, i tych wspólnych porozumień, które będą służyć przede wszystkim rozwiązywaniu problemów uchodźców. 28 lutego wydałem 167 poleceń każdemu samorządowi, tak jak każdy wojewoda. Na mocy tych 167 poleceń wysłaliśmy 167 porozumień, takich szczegółowych umów – mamy już ich podpisanych przeszło sto, co da możliwość rozliczenia się z hotelami, gospodarstwami agroturystycznymi. Przekazaliśmy samorządom 5 mln zł i czekamy na kolejne zgłoszenia, bo te środki posiadamy. Myślę, że wystąpienie pana prezydenta było niepotrzebne - ocenia wojewoda.
Więcej w materiałach Michała Jędryki, Agaty Raczek i Roberta Erdmanna.