25 lat więzienia za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i gwałt. W minionym tygodniu zapadł wyrok w głośnym morderstwie 24-letniej Klaudii w Parku Glazja. Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Wiemy jakie były wnioski stron.
- Sąd Okręgowy w Toruniu uznał go winnym, zaatakował ofiarę nożem, zadał jej co najmniej 40 uderzeń, po czym doprowadził do obcowania płciowego. Prokurator we wniosku końcowym domagał się wymierzenia kary dożywotniego pozbawienia wolności, podobnie oskarżyciel posiłkowy, który przychylał się do stanowiska prokuratury. Natomiast obrona, jak i oskarżony, wnosili o sprawiedliwy wyrok, taki, który nie przekreślałby w istocie młodego człowieka. Prosił, aby sąd brał pod uwagę sytuacji tej rodzinnej, którą miał, w której przebywał oskarżony, zwłaszcza w Wenezueli i oskarżony do tego wniosku się przychylał. - mówi sędzia Andrzej Walenta, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Toruniu.
Wenezuelczyk odpowiadał także za wykonywanie gestu podcięcia gardła, którego miał dopuścić się wcześniej.
- Groził innej osobie, wykonywał gest podcięcia gardła, czy wymachiwał trzymanym w ręku nożem i w tej sytuacji sąd wymierzył karę łączną 25 lat i jednego miesiąca pozbawienia wolności - dodaje sędzia.
Skazany w sprawie 20-letni obywatel Wenezueli, był poczytalny. Tłumaczył, że nie pamięta zdarzenia, bo był pijany. Zasądzono oskarżonego na rzecz rodziców Klaudii 250 tysięcy złotych.
Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura wystąpiła o pisemne uzasadnienie. Dodajmy, że młody mężczyzna przyjechał do Polski do matki, która pracowała w Toruniu. Gdy doszło do zbrodni, jego pozwolenie na pobyt w naszym kraju już wygasło.