Sąd Apelacyjny w Gdańsku podwyższył do 20 lat więzienia karę dla 40-letniego Kamila D. za brutalne pobicie ze skutkiem śmiertelnym swojego znajomego w Toruniu. Sąd odwoławczy uwzględnił apelację prokuratury, uznając wyrok sądu pierwszej instancji - 14 lat więzienia - za rażąco łagodny.
Sędzia sprawozdawca Krzysztof Ciemnoczołowski wskazał w uzasadnieniu, że sprawa dotyczy zbrodni popełnionej z wyjątkowym okrucieństwem. „Jest to przykład zbrodni – aczkolwiek nie zbrodni zabójstwa, to jednak tak bestialsko popełnionej, że budzi ona skojarzenia z najgorszymi zbrodniami zabójstwa, z jakimi mamy do czynienia w sprawach karnych” – podkreślił sędzia.
Dodał również, że „obraz tego, co się wydarzyło, jest niesamowicie sugestywny”. „To była po prostu masakra” - stwierdził w uzasadnieniu.
Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę na bezsensowność i okrucieństwo ataku na spokojnego i nieagresywnego pokrzywdzonego.
- To, co zrobił oskarżony, przekracza wszelkie granice jakiegoś sensownego wyobrażenia. Aż nie wiadomo dlaczego i nie sposób wręcz sobie wyobrazić, co tam musiałoby się stać, żeby pokrzywdzony w oczach oskarżonego sobie na to zasłużył – argumentował sędzia.
W ocenie sądu tylko kara 20 lat pozbawienia wolności stanowi właściwe odzwierciedlenie skali tej zbrodni i daje szansę na jakikolwiek proces resocjalizacji oskarżonego.
Odnosząc się do apelacji obrony, sąd uznał ją za całkowicie bezzasadną. Sędzia zaznaczył, że wyjaśnienia oskarżonego „ani nie były wiarygodne, logiczne, ani nie były konsekwentne, ani nie były obiektywne”, a linia obrony opierała się jedynie na wybiórczej polemice z ustaleniami sądu I instancji.
Przed ogłoszeniem wyroku na rozprawie odwoławczej oskarżony Kamil D., doprowadzony z Zakładu Karnego we Włocławku, nie przyznał się do winy. „Ja po prostu tego nie zrobiłem, byłem tylko ostatnią osobą w mieszkaniu” – mówił w ostatnim słowie.
W mowach końcowych prokurator Dariusz Kujawa z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku żądał podwyższenia kary do 20 lat więzienia. Występujący z pełnomocnictwa substytucyjnego obrońcy adwokat Klaudiusz Sigiel wnosił o uniewinnienie, argumentując, że proces miał charakter poszlakowy, brak było bezpośrednich świadków zdarzenia, a na zabezpieczonej szklanej butelce nie ujawniono śladów daktyloskopijnych oskarżonego.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 21 na 22 stycznia 2025 r. w mieszkaniu przy ul. Hallera w Toruniu.
Kamil D., działając w warunkach recydywy, zadał 50-letniemu Piotrowi T. liczne ciosy butelką i tępym narzędziem w głowę oraz kopał go po ciele, doprowadzając do ciężkiego urazu czaszkowo-mózgowego i zgonu pokrzywdzonego.
- W czerwcu 2026 r. Sąd Okręgowy w Toruniu skazał go nieprawomocnie na 14 lat pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym.
- Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku jest prawomocny.
- Na ten temat pisaliśmy także tutaj: Toruń Brutalnie pobił swojego znajomego. W Sądzie Okręgowym w Toruniu rozpoczął się proces