Wracamy do tragedii, do której doszło w sobotę w miejscowości Dąbie Kujawskie pod Lubrańcem. W trakcie uroczystości rodzinnej w stawie, tuż przy restauracji, utonął 6-letni chłopczyk. To był syn pary, zaproszonej na uroczystość.
Prokuratura wszczęła właśnie śledztwo. Małgorzata Kręcicka z Prokuratury Okręgowej we Włocławku mówi, że jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów.
- Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie narażenia małoletniego Jakuba na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez niezachowanie należytej opieki nad małoletnim, w następstwie czego dziecko pozostawione bez nadzoru wpadło do zbiornika i poniosło śmierć. Na razie postępowanie jest w fazie in rem, nie ma postawionych zarzutów, o takich będzie prokurator decydował po zebraniu całości materiału dowodowego. Wówczas też będziemy zastanawiać się, czy to zdarzenie ma być zakwalifikowane jako nieszczęśliwy wypadek, czy też jako zdarzenie wyczerpujące znamiona przestępstwa - dodaje prok. Małgorzata Kręcicka.
Za to przestępstwo grozi kara do pięciu lat więzienia. Oboje rodzice byli już przesłuchani. Prokuratura jednak nie ujawnia ich zeznań. Na pewno wiadomo, że w chwili tragedii jedno z rodziców było trzeźwe.
Śledczy mają zapis monitoringu. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że nagrania nie były jeszcze analizowane.