- Szczególną ostrożność trzeba zachować zawsze, niezależnie od tego, czy jesteśmy nad wodą, czy nie. Jeśli mamy podejrzenie, że coś się stało, od razu alarmujmy służby. Czas odgrywa ważną rolę w takich sytuacjach - mówi druh Kacper Piasecki z OSP Zgłowiączka. Był wśród strażaków, biorących udział w akcji po tragicznym zdarzeniu w miejscowości Dąbie Kujawskie w gminie Lubraniec.
Strażacy Państwowej Straży Pożarnej z Włocławka oraz druhowie z okolicznych jednostek ochotniczych pomagali w akcji ratunkowej po tragicznym zdarzeniu, do którego doszło w sobotę (26 września) po godz. 18 w miejscowości Dąbie Kujawskie w gminie Lubraniec. W czasie rodzinnej uroczystości w stawie utopił się 6-letni chłopiec - więcej o zdarzeniu pisaliśmy tutaj. Doszło do tego w pobliżu lokalu gastronomicznego, gdzie regularnie odbywają się takie imprezy.
- W zgłoszeniu mieliśmy informację, że dziecko wpadło do stawu. Wykonaliśmy swoją pracę - pomagaliśmy zespołowi ratownictwa medycznego i zabezpieczaliśmy lądowisko dla lotniczego pogotowia ratunkowego - mówi w rozmowie z Polskim Radiem PiK druh Kacper Piasecki z OSP Zgłowiączka. - Szczególną ostrożność trzeba zachować zawsze, niezależnie od tego, czy jesteśmy nad wodą, czy nie. Jeśli mamy podejrzenie, że coś się stało, od razu alarmujmy służby. Czas odgrywa ważną rolę w takich sytuacjach - dodaje.
- W tej akcji udział brali także strażacy z Lubrańca.
- Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragedii.