„Wieści ze Wschodu" Macieja Jastrzębskiego: „Rosjanie chcą mocno dokuczyć Polakom"
W każdy czwartek po 15:30 na antenie Polskiego Radia PiK Maciej Jastrzębski komentuje dla Słuchaczy wydarzenia, które mają wpływ na losy całego świata. Rozmowy z Maciejem prowadzi Michał Słobodzian. Tym razem omawiana była sprawa rosyjskich akcji zaczepnych w kierunku Polski.
Michał Słobodzian: Rosyjski dron odrzutowy uderzył prawdopodobnie w stację benzynową na Ukrainie, 4 kilometry od polskiej granicy. Wcześniej, kilka dni temu, był atak na pociąg jadący z Kijowa do Warszawy, na ciężarówki przy granicy. Są osoby, które wciąż mają wątpliwości, że Rosja stanowi dla nas poważne zagrożenie, a te akty to są dowody na to, że te osoby się mylą.
Maciej Jastrzębski: Niech poczytają książki do historii albo chociażby naszą prozę i poezję z XVIII i XIX czy z początku XX wieku i przekonają się wtedy, że Rosja zawsze stanowiła dla nas zagrożenie. No już taka ta Rosja jest i ja tutaj zacytuję klasyka – oczywiście śmieję się, dlatego że chodzi mi o Aleksandra Łukaszenkę: „Sąsiadów sobie nie wybieramy".
On to odnosi do nas, ale my możemy równie dobrze odnieść to w drugą stronę, do Federacji Rosyjskiej i stowarzyszonych z nią krajów, takich chociażby jak Białoruś, które stanowią i stanowić będą, dopóki władza ma jedno w głowie - imperializm - zagrożenie dla wszystkich sąsiadów, ale także dla tych państw, które na przykład w dzisiejszej sytuacji, kiedy trwa inwazja Rosji na Ukrainę, wspierają ukraińskie wojsko, co bardzo przeszkadza Władimirowi Putinowi i jego poplecznikom w osiągnięciu sukcesu, jakim miałoby być zwycięstwo na Ukrainie, a tak naprawdę zmuszenie Ukraińców do kapitulacji.
Skoro mówimy o przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin i w ogóle tamtych terenach, to trochę się pomądrzę, dlatego że w sierpniu naprawdę jeśli nie kilkadziesiąt, to na pewno kilkanaście razy jeździłem między Lubomlem a Jagodzinem. Znam doskonale te trasy i również przekraczałem wielokrotnie przejście w Zosinie, które było zagrożone jeszcze parę godzin temu tymi rosyjskimi atakami. I to są miejscowości, które rzadko w ciągu czterech i pół roku inwazji rosyjskiej na Ukrainę ogłaszały alarmy przeciwlotnicze.
Teraz coraz częściej, a to także moim zdaniem za sprawą tego, że Rosjanie chcą mocno dokuczyć Polakom, pokazując, że: „No, nie czujcie się bezpiecznie, my was tu będziemy dręczyli różnego rodzaju pomysłami. A to gdzieś dron, a to rakieta w pobliżu polskiej granicy – będziecie musieli podrywać lotnictwo, będziecie musieli ogłaszać alarmy, będziecie musieli ewakuować szkoły i przedszkola".
Maciej Jastrzębski. Pochodzi z Włocławka i od 37 lat związany jest z Polskim Radiem. Podróżując z mikrofonem po Europie i Azji pracował w kilkudziesięciu stolicach, między innymi w: Brukseli, Rzymie, Paryżu, Madrycie, Londynie, Wiedniu, Tbilisi, Baku, Erewaniu, Bagdadzie i Kabulu. Przez trzy lata był korespondentem w Mińsku na Białorusi, pełniąc jednocześnie obowiązki specjalnego wysłannika Polskiego Radia na Kaukazie. Potem - do czasu wybuchu wojny na Ukrainie - mieszkał też w Moskwie, pracując jako korespondent w Federacji Rosyjskiej. Jest znawcą wschodniej części naszego kontynentu, zwłaszcza Rosji, Ukrainy, Białorusi i Gruzji.
- Cała rozmowa do wysłuchania poniżej. Wcześniejsze audycje zamieszczamy TUTAJ