Instruktorzy przestrzegają: hulajnogi elektryczne to największe zagrożenie na drogach
Pojawiają się nagle, poruszają się szybko i często wykonują gwałtowne skręty bez wcześniejszego zasygnalizowania - osoby jeżdżące hulajnogami elektrycznymi są obecnie uznawane przez instruktorów jazdy za największe i najbardziej nieprzewidywalne zagrożenie na drogach.
Jakub Parent z toruńskiego Motoparku zaznacza, że poprawę może przynieść dobra edukacja od najmłodszych lat oraz rozwijanie u kierowców „szerokiego widzenia” (zdolności do dostrzegania i oceny sytuacji na drodze oraz innych użytkowników z dalszej odległości).
- Użytkownik hulajnogi nie ma pierwszeństwa, zbliżając się do przejścia dla pieszych - podkreśla Jakub Parent. - Powinien zejść z hulajnogi i ją przeprowadzić przez zebrę - jako pieszy. Może przejeżdżać tylko na przejeździe dla rowerów, ale i tam ma pierwszeństwo dopiero, znajdując się na przejeździe. Wyjątkiem jest sytuacja, w której to kierowca samochodu skręca w drogę poprzeczną, bo niejako przecina wtedy tor jazdy użytkownika hulajnogi. Często widzimy dwie osoby na jednej hulajnodze, co jest zabronione oraz sytuacje, kiedy użytkownik jedzie o wiele szybciej, niż pozwalają przepisy. Dla kierowcy bardzo ważne jest to, by nauczyć się patrzeć daleko i szeroko przed siebie. Niektórzy dynamicznie dojeżdżają do czerwonego światła i bardzo późno hamują. Przy takim stylu jazdy rzeczywiście - w odczuciu kierowcy - hulajnoga może wziąć się na drodze „znikąd” - dodaje.
- Przez małe koła, wąską kierownicą i wysoko położony środek ciężkości e-hulajnogi są skrajnie niestabilne.
- Użytkownik traci kontrolę nad pojazdem przy każdej nierówności lub nagłym hamowaniu.