Pseudograffiti na wiadukcie i nowej kładce w Bydgoszczy. Drogowcy apelują o rozsądek
Remontowany wiadukt na ul. Gdańskiej oraz nowa kładka pieszo-rowerowa w bydgoskim Fordonie padły ofiarą graficiarzy. Zamalowanie bohomazów będzie kosztować nawet 50 tysięcy złotych.
Pseudograffiti pojawiło się na świeżo odmalowanym wiadukcie na ul. Gdańskiej w Bydgoszczy, niedaleko Myślęcinka. Od lipca trwają na nim prace remontowe polegające na wymianie nawierzchni chodników i ścieżek rowerowych. Odmalowano też łuki, na których znalazły się szpetne napisy. Zdaniem drogowców wandale wykorzystali wstrzymane roboty na czas sierpniowego triathlonu.
Bohomazy pojawiły się też na otwartej w lipcu kładce pieszo-rowerowej wzdłuż ul. Fordońskiej oraz na tej wyremontowanej rok temu między ulicami Czeską i Niziny/
Każdorazowe usunięcie szpetnych napisów kosztuje nawet 50 tysięcy złotych. Drogowcy apelują o rozsądek. Zgłoszenia o zniszczeniach otrzymują średnio raz w tygodniu.
- Sposoby na walkę z tymi gryzmołami zależą od powierzchni, na której powstały. Czyszczenie betonowych przyczółków odbywa się poprzez szlifowanie, konstrukcje stalowe są odmalowywane, do poliwęglanowych ekranów akustycznych używa się środków chemicznych, a do kamiennych okładzin przejść podziemnych stosuje się łupiny orzechów - mówi Katarzyna Muszyńska, rzecznik prasowy ZDMiKP.
Niszczone są także między innymi latarnie, rozkłady jazdy, znaki drogowe, wiaty przystankowe, ławeczki i kosze na śmieci. Rocznie na naprawy wiat Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej wydaje na to około 170 tysięcy zł. Z kolei to tys. zł to koszt wymiany zniszczonego oświetlenia.