Skomplikowana sytuacja SOR-u Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku. Grozi mu zamknięcie?
Z dnia na dzień z pracy odszedł kierownik oddziału, który zadeklarował wcześniej objęcie w sierpniu dziesięciu dyżurów. Na szpitalnym oddziale ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku brakuje lekarzy. Pojawiły się pogłoski o zamknięciu oddziału.
Zaniepokojony prezydent Włocławka pisemnie pyta dyrektora szpitala o to, czy nie jest zagrożone bezpieczeństwo mieszkańców. We wtorek dyrektor odpowiedział prezydentowi.
- Szpital niezmiennie zapewnia i dba o bezpieczeństwo mieszkańców. Robimy wszystko, żeby nie dopuścić do scenariusza, w której trzeba byłoby zawiesić działalność szpitalnego oddziału ratunkowego. Nie znam szpitala, który mógłby pracować z komfortem pewnej rezerwy, jeśli chodzi o lekarzy systemu. Trzeba było właściwie w trybie nagłym zabezpieczyć grafiki, harmonogramy, dyżury lekarzy na szpitalnym oddziale ratunkowym. To się udało. Sytuacja jest obiecująca, niemniej dynamiczna. Robimy wszystko, żeby tę ciągłość pracy na SOR-ze zapewnić - streścił odpowiedź Bartłomiej Kucharczyk, rzecznik szpitala.
Przypomnijmy, były już szef włocławskiego SOR-u odszedł z pracy na znak protestu przeciw odwołaniu zastępcy dyrektora szpitala do spraw medycznych. Tego zaś dyrektor lecznicy odwołał po tym, jak lekarz opublikował w mediach sygnały o domniemanych nieprawidłowościach w kierowaniu placówką.
W tej chwili w szpitalu trwa kompleksowa kontrola, prowadzona przez Samorząd Województwa, któremu włocławski lecznica podlega.