Nie żyje 11-latka, którą we wtorek wyciągnięto z Jeziora Zamkowego w Wąbrzeźnie
Nie żyje 11-latka, która wczoraj kąpała się w jeziorze Zamkowym. Dziewczynka w pewnym momencie zniknęła pod wodą. Służby wyłowiły ją po prawie dwóch godzinach poszukiwań. Akcja reanimacyjna trwała blisko godzinę.
Tragedia nad jeziorem
Dziewczynka trafiła do szpitala w Toruniu. Tam zmarła. Wodniacy apelują - wybierając się nad wodę korzystajmy z kąpielisk strzeżonych - mówi prezes toruńskiego WOPR-u Wojciech Lewko.
- To są miejsca oznaczone, często ogrodzone. Są wytyczone miejsca dla osób umiejących pływać, nieumiejących pływać. Są brodziki dla dzieci. Poza tym na każdych kąpieliskach strzeżonych pracują ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mają nie tylko wiedzę, ale i umiejętności i sprzęt do ratownictwa wodnego i medycznego - wskazuje.
Do zdarzenia doszło na plaży niestrzeżonej, gdzie nie pełnili dyżuru ratownicy wodni. Jak mówi burmistrz Wąbrzeźna Tomasz Zygnarowski brak ratownika to nie kwestia oszczędności a braku chętnych do pracy.
- Ratowników nie udaje się pozyskać. Problemów i przyczyn jest wiele. Pieniądze to nie jest dla nas problem, bo my również w ostatnim czasie oferowaliśmy kwotę, o której mogę powiedzieć 7 tysięcy brutto za same weekendy. To nie jest marny grosz, to są jakieś realne pieniądze i chcieliśmy znaleźć rozwiązanie chociażby, żeby ci ratownicy byli w weekendy i jednak nadal chętnych nie ma - dodaje.
Prokuratura bada przyczyny wypadku
Śledczy wyjaśniają okoliczności utonięcia 11-latki w jeziorze Zamkowym w Wąbrzeźnie. Prokuratura prowadzi czynności w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci
- W sprawie tej Prokuratura w Wąbrzeźnie wszczęła śledztwo w kierunku ustalenia okoliczności tego tragicznego zdarzenia i ewentualnego przyczynienia się kogokolwiek do śmierci dziecka. Na piątek przewidujemy przeprowadzenie sekcji zwłok, która da nam jakby ostateczną odpowiedź co do przyczyny zgonu - mówi prokurator Rejonowy w Wąbrzeźnie Janusz Biewald.