30 lat więzienia za zabójstwo w bydgoskim Myślęcinku i 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla matki ofiary
Przed bydgoskim sądem zapadł wyrok w sprawie zabójstwa, do którego doszło rok temu w Myślęcinku. Śledczy dowiedli, ze Łukasz K. celowo strzelił do przypadkowej osoby w namiocie. Ma spędzić w więzieniu 30 lat i wypłacić 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia matce ofiary. Wyrok jest nieprawomocny.
- Czyn ten został zaplanowany „na zimno”, oskarżony chciał się tego dopuścić - uzasadniał sędzia Roman Narodowski. - Oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim, strzelił do bezbronnego człowieka z przygotowanej broni czarnoprochowej i spowodował śmierć pokrzywdzonego. Jak najbardziej jest winny zarzuconego mu czynu, czego zresztą oskarżony się nie wypierał - dodał.
Ten sam sędzia poinformował także, że sąd uznał, iż stan psychiczny sprawcy nie ograniczał jego poczytalności w chwili zabójstwa. Oskarżony nie potrafił wyjaśnić, dlaczego dopuścił się tego czynu.
Prokurator Agnieszka Bernadowicz-Woropaj wyjaśniła, że Łukasz K. po dokonanej zbrodni zostawił w namiocie swojej ofiary list i swój dowód osobisty, a o tym, co zrobił, od razu poinformował swojego kolegę i matkę. - Zabił dla rozgłosu, w jego chorej wyobraźni narodziło się marzenie o makabrycznej sławie - mówiła na sali sądowej. - W swoich wiadomościach, SMS-ach oraz pozostawionym liście pisał wprost, że marzy mu się masakra i ogólnokrajowa obława policyjna - dodała.