Wpada w ucho, a później dręczy mózg! Do hałasu nie można się przyzwyczaić! [Temat Tygodnia]
Hałas nie tylko uszkadza słuch. Ma także wpływ na to jak funkcjonujemy, jak się uczymy, jak zapamiętujemy i jak reagujemy na trudne sytuacje. Udowodniono, że uciążliwy hałas rujnuje nasz mózg. Dlaczego? Mówi na ten temat neuropsycholog, profesor Alina Borkowska.
Hałas może prowadzić do wielu różnych powikłań.
- Najczęściej skupiamy się na uszkodzeniu słuchu, co jest podstawową kwestią - mówi prof. Alina Borkowska.- Uszkodzony słuch prowadzi do zmiany przetwarzania bodźców i spostrzegania otoczenia. Laryngologów i audiofonologów interesuje głównie ubytek słuchu, natomiast neuronaukowców i neuropsychologów interesuje to, co dzieje się w mózgu pod wpływem hałasu, a więc jego silne bodźcowanie. Bezpieczny poziom hałasu wynosi około 30-50 decybeli. Powyżej tych granic hałas staje się niebezpieczny. Natężenie powyżej 80 decybeli, wiąże się z bardzo dużymi konsekwencjami.
Jakie to konsekwencje?
- Przede wszystkim jest to nadmiar bodźców słuchowych, które trzeba zróżnicować. Mówimy tu na przykład o hałasie miejskim, który generuje wiele bodźców z otoczenia. Jadące tramwaje, klaksony i rozmowy ludzi. Niektórzy w ogóle nie radzą sobie z orientacją przestrzenną, zwłaszcza doświadczając wielu bodźców jednocześnie. Mówimy tutaj o ludziach zdrowych, ale zmęczonych, ponieważ hałas ich męczy, a także o osobach z problemami z „bramkowaniem", na przykład na początku prodromalnego okresu schizofrenii. Często występuje to u młodych osób. Nawet jeśli mózg sobie z hałasem radzi, bo często mówimy „ale mózg sobie radzi ponieważ mieszkam przy stacji kolejowej i ja już nie słyszę pociągów” albo „Mieszkam przy ruchliwej ulicy, ale hałas mnie nie budzi” – co nie znaczy, że mózg nie jest ciągle aktywowany. Mózg traktuje pewne hałasy jako bodźce w tle, które pozornie nie przeszkadzają, ale dla niego jest to ciągłe pobudzenie i stres, który musi hamować i opanowywać. Dlatego osoby, które żyją w hałasie, nawet jeśli go nie zawsze słyszą, albo twierdzą, że się zaadaptowały, częściowo doświadczają zaburzenia funkcji poznawczych, mają zaburzenia pamięci, koncentracji i uwagi. Szybciej występują u nich pewne zaburzenia związane z dysfunkcjami poznawczymi. Nie wspominając o dzieciach, szczególnie tych z ADHD, oraz o młodzieży, która ma ten okres prodromalny, kiedy już mózg ma problemy z „bramkowaniem" i przepuszcza przez te bramki zbyt dużo bodźców, które musi uszeregować, co sprawia mu trudności.
Kiedy to jest najbardziej uciążliwe? Kiedy zauważamy początki takich dysfunkcji?
- Na przykład, podczas rozmowy kilku osób nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich wypowiedzi, co nas męczy, wywołuje lęk lub przyspiesza bicie serca. Czujemy się niekomfortowo. Trzeba powiedzieć, że hałas jest bardzo silnym czynnikiem stresowym. Jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia o stresie w sensie psychologicznym, czyli o pewnego rodzaju nacisku psychicznym i niekomfortowej sytuacji emocjonalnej. W tym przypadku mówimy o stresie wręcz fizycznym, kiedy mózg jest stale bombardowany bodźcami, pobudzającymi jądro migdałowate, strukturę mózgu w układzie limbicznym związaną z przetwarzaniem i pamięcią emocji oraz wytwarzaniem reakcji emocjonalnych na bodźce - wyjaśnia specjalistka.
Skalę problemu uświadamiamy sobie na przykład, gdy znajdziemy się... w środku lasu.
- Dlatego jest to jedna z metod radzenia sobie i terapii- podkreśla prof. Borkowska. - Coraz częściej mówi się o leśnych terapiach. Sama często śmiałam się z tych kąpieli leśnych, bo wiedziałam, że są kąpiele w wodzie mineralnej i różne inne, a teraz nagle mamy kąpiele leśne. Kąpiel leśna to obcowanie z przyrodą. Przyroda wycisza mózg i resetuje bodźce, które nieustannie przeszkadzają. Doświadczenie absolutnej ciszy jest bardzo ważne dla mózgu, podobnie jak bodźce wzrokowe – warto czasem spojrzeć dalej niż na drugi koniec ulicy. Widok przestronnych pól, odległych lasów i chmur jest bardzo ważny (...).
Cała rozmowa jest poniżej: