Pierwsza tak duża akcja na Wiśle od 2021 roku. Ile mogło kosztować lodołamanie?
Po wielu łagodniejszych zimach, w tym roku na Wisłę ruszyły lodołamacze. W rejonie Zbiornika Włocławskiego - między Włocławkiem i Płockiem - Wody Polskie przeprowadziły akcję kruszenia lodu, do której skierowano siedem jednostek.
Włocławskie lodołamacze przez sześć dni (od 26 lutego do 3 marca) pozbyły się pokrywy lodowej na odcinku 52 kilometrów. Miejscami lód miał 40 centymetrów grubości. Akcja mogła kosztować nawet kilkaset tysięcy złotych, ale dokładne dane nie są jeszcze znane.
- To są przede wszystkim koszty osobowe, czyli pracownicy, których musimy zatrudnić i którzy są członkami załóg, bo na jednym lodołamaczu pracują cztery osoby - mówi Grzegorz Wesołowski, kierownik stopnia wodnego we Włocławku. - To kapitan, sternik, mechanik i starszy marynarz, a jeżeli to pomnożymy przez osiem lodołamaczy, to są 32 osoby. Pracownicy muszą posiadać niezbędne uprawnienia, a druga sprawa to utrzymanie sprawności lodołamaczy przez cały okres - nie tylko w czasie, kiedy jest lodołamanie, ale w ciągu roku muszą być sprawne. Konieczne są więc przeglądy techniczne, bieżące sprawy eksploatacyjne, no i wreszcie są też koszty paliwa i środków eksploatacyjnych. To wszystko składa się na koszt lodołamania.
Była to pierwsza tak duża akcja lodołamania na Zbiorniku Włocławskim od 2021 roku.