Eksperci dyskutują w Bydgoszczy o skali skażeń i planie oczyszczania terenów po Zachemie
Projekt dotyczy szczegółowego przebadania dwóch obszarów o łącznej powierzchni około 300 ha. Badania na terenie po dawnym Zachemie już się rozpoczęły.
Jaka jest skala skażeń po bydgoskim Zachemie? O tym dyskutują eksperci w Bydgoszczy podczas dwudniowej konferencji pt. „Wielkoobszarowe tereny zdegradowane – ZACHEM. Historia, skala, oczekiwania”.
Analizy jakości ziemi i wód podziemnych
W spotkaniu, odbywającym się w zabytkowej Hali Pomp Muzeum Wodociągów biorą udział przedstawiciele administracji, naukowcy, samorządowcy i mieszkańcy. - Chcemy zarysować problem, jaki on jest dziś, przy ogromnym braku wiedzy na temat zanieczyszczenia na terenie pozachemowskim - mówił prezes bydgoskich Wodociągów Stanisław Drzewiecki.
Aleksandra Kowalska - dyrektor wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta Bydgoszczy dodała, że projekt pochłonie ponad 73 miliony złotych. - W ramach tych badań będą przeprowadzane analizy jakości ziemi, wód podziemnych, powierzchniowych, powietrza gruntowego i atmosferycznego - powiedziała.
Z kolei prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski dodał, że miasto zdobyło pieniądze dzięki Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska. - Kolejnym krokiem będzie zaplanowanie w budżecie państwa środków na usuwanie tych szkód, bądź zabezpieczanie - dodał.
Prace 30 lat za późno
Minister klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska mówiła, że zdaje sobie sprawę, że prace na Zachemie ruszyły 30 lat za późno. - Mamy tego pełną świadomość, ale dobrze, że mamy te badania. Wszystko po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie, co możemy - w ramach dostępnych środków - zrobić z zanieczyszczonym terenem pozachemowskim, aby zwiększyć bezpieczeństwo ludzi i środowiska - mówiła.
Niezadowolona z prowadzonych badań była działaczka społeczna Renata Włazik, od lat działająca w temacie zdegradowania po byłych zakładach chemicznych Zachem. - Niestety to, co w tej chwili się dzieje za prawie 75 milionów, to badanie zaledwie dwóch ognisk skażenia z co najmniej 30 na dawnych terenach po Zachemie - mówiła. - To jest dla mnie kpina, bo za te 75 milionów - które zresztą sama dla Bydgoszczy załatwiłam, bo jako jedyna uczestniczyłam w debatach społecznych, kiedy była mowa o tych funduszach - bada się obecnie tylko dwa miejsca, bez kompleksowego zbadania całego obszaru po Zachemie. Nie ma mowy więc, żebyśmy wiedzieli, na czym stoimy. To tak, jakbyśmy z setki osób zbadali dwie i chcieli stwierdzić, jaki jest stan zdrowia w społeczeństwie. Tak się nie da!
Za rok zaplanowano konferencję podsumowującą projekt badawczo-projektowy.