Dr Dominika Gulda w „Rozmowie Dnia": Co zrobić, gdy zaatakuje nas pies? Ucieczka zwykle nie przynosi rezultatu
W minionym roku w Polsce doszło do 35 tysięcy pogryzień przez psy. Dlaczego atakują? Jak na ich zachowanie wpływa człowiek?
- W przypadku pogryzienia przez psa za każdym razem powtarza się ten sam schemat. Jego właściciel nie jest na tyle odpowiedzialny, aby skutecznie go izolować i zabezpieczyć. Co to znaczy? Zwierzę nie może chodzić luźno, nie może biegać, nie może być pozbawione opieki - mówi dr Dominika Gulda, behawiorystka zwierząt, biegła sądowa. - To skuteczne zabezpieczenie może być bardzo różne. To spacer na smyczy. To posesja ogrodzona w taki sposób, aby pies nie mógł tego ogrodzenia pokonać.
Pamiętajmy, że jeśli korzystamy z przestrzeni publicznej - również z lasu, to pies musi pozostać na uprzęży. I nie musi to być krótka smycz.
- Pies nie ma prawa rzucać się na człowieka i atakować go w żadnych okolicznościach. Jest jednak dużo sytuacji, które trudno przewidzieć. Pies może się wystraszyć, może wejść w interakcję z innym zwierzęciem, zareagować na rowerzystę... - mówi behawiorystka. - Każdemu z nas na pewno zdarzyło nam się kiedyś podnieść głos, krzyczeć, używać niecenzuralnych wyrazów. Mieliśmy zatem epizod agresywny, co nie oznacza, że jesteśmy patologicznie agresywni. Jeśli pies ugryzie, to jest to zachowanie agresywne, ale nie jego charakter. Każda sprawa jest zawsze indywidualna.
Co zrobić, kiedy spotkamy na swojej drodze psa bez właściciela?
- Przede wszystkim należy nie wchodzić w bezpośrednią interakcję. Jeżeli możemy, to staramy się nie zatrzymywać i nie patrzeć zwierzęciu w oczy, ponieważ takie zachowanie to dla niego sygnał, że oto stoję i przygotowuję się do ataku - mówi dr Dominika Gulda. - Staramy się utrzymać rytm naszego kroku. Nie biegniemy, nie uciekamy, aby nie powodować pogoni.
Jak się obronić, gdy już dojdzie do ataku?
- Jeżeli już wiemy, że ten pies idzie w naszym kierunku i będzie próbował atakować, starajmy się ustawiać do niego bokiem. Jest to zawsze bezpieczniejsze rozwiązanie. Jeśli już zaczyna nas gryźć, kulimy głowę, chowamy ręce i głową na tzw. pozycję żółwika, aby ochronić twarz i brzuch. Kulimy się i - jeśli możemy - wzywamy pomoc. Ucieczka zwykle nie przynosi rezultatu.
Co jeszcze można zrobić i jakie jest to najbardziej drastyczne rozwiązanie? Poniżej posłuchacie całej „Rozmowy Dnia" z dr Dominiką Guldą.
Więcej naszych „Rozmów Dnia" TUTAJ.