Zaprzysiężenie prezydenta lada moment, a plakatów wyborczych nie brakuje! Kto powinien je sprzątnąć?
Minęły ponad dwa miesiące od wyborów prezydenckich, a w wielu miejscach regionu wciąż wiszą bilbordy i plakaty wyborcze. Zgodnie z kodeksem wyborczym powinny zniknąć do 1 lipca. Czy przeszkadzają, kto powinien je uprzątnąć i co grozi za ich pozostawienie?
Zapytaliśmy bydgoszczan, czy widywali plakaty wyborcze. – Nie zwróciłam uwagi. Kiedyś widziałem Nawrockiego jakiś czas temu, ale nie mogę teraz skojarzyć.
– Teraz przyjechałem z innej miejscowości, więc nie spojrzałem, ale chyba się zdarzają – opowiadał jeden z mężczyzn.
– Oczywiście, gdzieś są i to dość dużo. Już dawno powinny zniknąć – dodał kolejny.
Za banery odpowiedzialne są komitety kandydatów na prezydentów, które muszą usuwać plakaty z przestrzeni publicznej. Termin został przekroczony 1 lipca. Gdzie można to zgłosić? Wyjaśnia Adam Dyla, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Bydgoszczy.
– Właściwy miejscowo wójt, burmistrz, prezydent miasta, zgodnie z przepisem artykułu 110 paragraf 7 Kodeksu Wyborczego postanawia o usunięciu tych plakatów i haseł wyborczych oraz urządzeń ogłoszeniowych na koszt zobowiązanych, czyli komitetów wyborczych – zaznacza Dyla.
Jednak ten przepis dotyczy tylko przestrzeni publicznej.
Wyjątkiem są nieruchomości prywatne, dlatego termin nie dotyczy właścicieli, którzy mają zawieszone afisze na swoich domach lub ogrodzeniach. Tak było w przypadku Bydgoszczy.
– Do Straży Miejskiej w Bydgoszczy w ostatnim miesiącu nie wpłynęło żadne zgłoszenie dotyczące plakatów wyborczych. Z wyjątkiem jednego czy dwóch na początku lipca, ale dotyczyły one terenów prywatnych – podkreśla Arkadiusz Bereszyński, rzecznik Straży Miejskiej w Bydgoszczy.
Przypadki z Bydgoszczy i tak należą do rzadkości. Nie zgłoszono ani jednego w Toruniu czy Włocławku. Za pozostawienie baneru wyborczego w przestrzeni publicznej grozi kara grzywny do pięciu tysięcy złotych.