Wojewoda kujawsko-pomorski dostał odpowiedź rektora UMK na swoje pismo. Wcześniej Michał Sztybel pytał, czy kwestionowanie jakości kształcenia na medycynie Politechniki Bydgoskiej przez prorektora UMK, prof. Radosława Sojaka, jest oficjalnym stanowiskiem uczelni.
To kolejna odsłona sporu, który rozgorzał po piątkowej (4 października) „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK z udziałem prof. Radosława Sojaka, prorektora ds. kadrowych i polityki finansowej UMK w Toruniu.
Burzę wywołały m.in. te słowa: „Druga kwestia jest taka, że mamy bardzo poważne wątpliwości co do tego, jakiej jakości studia będzie w stanie zaoferować Politechnika Bydgoska ze względu na dostęp do kadry i infrastruktury. Wydaje nam się, że to jednak jest cały czas przede wszystkim projekt polityczny i jest on raczej projektem - mimo tego, że rusza - niż rzeczywistością. (...)" - mówił prof. Radosław Sojak.
W kolejnej wypowiedzi ocenił, że UMK wykształciłaby studentów za połowę ceny.
Wypowiedzi te skomentowała kilka dni temu Politechnika Bydgoska, prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski (pisaliśmy o tym:
TUTAJ), a oficjalną prośbę o stanowisko w tej sprawie poprosił władze UMK, wojewoda kujawsko-pomorski, Michał Sztybel (szczegóły:
TUTAJ).
Jest odpowiedź prof. dr. hab. Andrzeja Tretyna, rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
„Szanowny Panie Wojewodo,
W odpowiedzi na pismo pana wojewody z dnia 7 października 2024 roku, informuję, że jedynym reprezentantem Uniwersytetu na zewnątrz jest Rektor. Uniwersytet Mikołaja Kopernika nigdy nie zajmował i nie będzie zajmować oficjalnych stanowisk w sprawie planów rozwoju innych uczelni w kraju.
Rektor, prof. dr hab. Andrzej Tretyn"
Identyczną odpowiedź otrzymała Politechnika Bydgoska.
Prof. dr hab. inż. Marek Adamski, rektor PBŚ, komentuje: - Prorektorzy Politechniki Bydgoskiej mają świadomość, że poprzez swoje działania i wypowiedzi reprezentują naszą Uczelnię. Ze zdziwieniem przyjęliśmy informację, że na UMK tego typu odpowiedzialność nie wiąże się z pełnieniem funkcji prorektora. Uniwersytet Mikołaja Kopernika miał szansę wyjść z tej sytuacji z twarzą. Czy tak się stało? Ocenę pozostawiamy opinii publicznej – mówi rektor PBŚ.
Dokument niżej: