duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Tomasz Lenz

Tomasz LenzDonald Tusk kandydatem na prezydenta? - zdaniem posła PO Tomasza Siemoniaka były szef Platformy może w przyszłym roku ogłosić, że będzie starał się o najwyższy urząd w państwie. Między innymi o tym z gościem Rozmowy Dnia w PR PiK, toruńskim posłem PO, Tomaszem Lenzem, rozmawia Marcin Friedrich .

Marcin Friedrich: Czy cieszy się Pan, że poseł Sobecka załatwiła, że dowództwo wojsk obrony terytorialnej będzie w Toruniu?

Tomasz Lenz: To bardzo dobrze, że to dowództwo będzie w regionie kujawsko-pomorskim.(...) Trudno się dziwić, że Bydgoszcz, która traci taką instytucję jest niezadowolona. Gdyby było odwrotnie, głosy niezadowolenia byłyby w Toruniu. Ta rywalizacja bydgosko-toruńska trwa i będzie trwała do końca świata i jeden dzień dłużej. Byle tylko była zdrowa i służyła miastom i województwu.(...)

Gdzie pan zrobił zakupy w niedzielę, gdzie pan kupił worek cementu? - Tak się niektórzy śmieją, że to taki niedzielny artykuł pierwszej potrzeby.

- Bywało, że do tej pory robiłem zakupy w niedzielę. Bywało, że szedłem z dziećmi na plac zabaw, czy do kina, czy do fryzjera. Korzystałem z usług centrów handlowych w niedzielę jak większość Polaków. Od tej niedzieli, jak wiemy, mamy kilka niedziel w roku, w które - decyzją parlamentu - będą nieczynne te centra handlowe. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Taka decyzja została podjęta przez większość parlamentarną.

Na wniosek obywateli, bo to jednak był to obywatelski projekt Solidarności.

- Obywatelski projekt, ale jak wiemy opinia publiczna w swojej większości nie była przychylna tym rozwiązaniom. Ale to nie po raz pierwszy się tak działo, że parlament niekoniecznie wsłuchiwał się w głos obywateli. Głównie nacisk ze strony NSZZ Solidarność i przewodniczącego Dudy w tej sprawie na partię rządzącą, Prawo i Sprawiedliwość, spowodowało taką decyzję. Ale też - nie ukrywajmy - że część głosów hierarchów kościelnych, która domagała się zamknięcia sklepów w niedzielę też była przyczyną takiej decyzji. Zwracam jednak uwagę, żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą, żebyśmy nie przesadzili. Nie jest żadną tajemnicą, że do kościoła chodzi około 30% Polaków, czyli 70% Polaków do kościoła w niedzielę nie chodzi. Chęć zaproszenie tych, którzy są ochrzczeni, żeby poszli do kościoła, a do kościoła nie chodzą, bo w tym czasie idą do centrum handlowego, jest kompletnie nietrafiona. (...)

Poseł Tomasz Siemoniak, były Minister Obrony Narodowej powiedział, że Donald Tusk już w przyszłym roku może ogłosić chęci startu w wyborach prezydenckich. Pana cieszyłaby taka zapowiedź?

- Do wyborów prezydenckich mamy daleką drogę. Mamy wybory samorządowe jesienią tego roku, mamy wybory do europarlamentu wiosną roku przyszłego i mamy wybory do parlamentu Rzeczypospolitej jesienią roku następnego. A dopiero na końcu, w tym maratonie czwarte wybory, które czekają Polaków, to wybory prezydenckie. Przez te 2 lata sytuacja polityczna w Polsce się będzie pewnie dynamicznie zmieniała. (...) i dzisiaj, jeżeli kolega Tomasz Siemoniak mówi o starcie Donalda Tuska, to pewnie mówi to życzeniowo, że chciałby żeby Donald Tusk ogłosiły start, żeby Donald Tusk wystartował w tych wyborach prezydenckich. (...)

Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło, że 10 kwietnia rusza z kampanią wyborczą, a Platforma kiedy startuje?

- Platforma już wystartowała. Wczoraj mieliśmy Zarząd Regionu i przedstawiciele wszystkich powiatów dyskutowali na temat list wyborczych w powiatach, do sejmiku, w wyborach na burmistrzów i prezydentów. My pracujemy nad kampanią wyborczą już od trzech miesięcy. Jesteśmy na etapie zamykania programów dla poszczególnych powiatów
i poszczególnych gmin. Piotr Całbecki, marszałek Sejmiku, na bazie tych dokumentów przygotowuje program do województwa kujawsko-pomorskiego, który będzie ogłoszony w najbliższych tygodniach. (...) Platforma podpisała dwa tygodnie temu porozumienie wyborcze z partią Nowoczesna. W związku z tym konsultujemy w tej chwili jeszcze propozycje Nowoczesnej i nasze, aby były wspólne.(...) Jeśli chodzi o wybory prezydenckie w poszczególnych miastach w regionie kujawsko-pomorskim, to jak wiemy naszym faworytem w Bydgoszczy jest pan prezydent Rafał Bruski, we Włocławku - prezydent Marek Wojtkowski. W Grudziądzu w tej chwili trwają rozmowy, kto będzie kandydatem. Tutaj kwestia jeszcze jest nierozstrzygnięta. No i w Inowrocławiu będziemy trzymali kciuki i wspierali kampanię Ryszarda Brejzy. W Toruniu kandydatami, którzy są rozważani jest to marszałek Piotr Całbecki, poseł Arkadiusz Myrcha i jestem ja. Trwają rozmowy z Nowoczesną, która będzie wraz z Platformą wystawiała list do Rady Miasta. Będą to wspólne listy, wspólny komitet i dlatego też nie chcę ogłaszać, kto jest kandydatem na prezydenta Torunia, bo będziemy musieli to uzgodnić z Nowoczesną. (...) natomiast, jeżeli Nowoczesna zgodzi się na moją kandydaturę, to ja będę startował w wyborach. To jest kwestia oczywiście jeszcze wspólnego porozumienia w tej sprawie. (...)

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski. Fot. Archiwum"Wiedza unijnych przywódców na temat reform sądownictwa jest żadna''- uważa europoseł Kosma Złotowski, dlatego dobry jest pomysł stworzenia tzw. "białej księgi", która wyjaśnia istotę polskich reform - twierdzi gość Rozmowy Dnia. Dokument wskazuje powody dla których reformy były konieczne i odpowiada na zastrzeżenia Komisji Europejskiej - twierdzi polski rząd.

Marcin Kupczyk: Premier Mateusz Morawiecki przedstawił tzw. "białą księgę" w sprawie reform polskiego wymiaru sprawiedliwości, dokument ten wskazuje powody dla których reformy były konieczne oraz odpowiada na zastrzeżenia KE. Dlaczego istnieje konieczność przedstawiania tej księgi w Europie?

Kosma Złotowski: Gdyż ona przedstawia całą historię zmian w wymiarze sprawiedliwości, to jest dość obszerny dokument, prawie 100 stron. Pokazuje z jednej strony genezę, a z drugiej strony, że rozwiązania, które są przyjęte w nowym polskim prawie, nie są obce prawu innych krajów europejskich, innymi słowy to są argumenty takie, że teraz właściwie KE powinna odpowiedzieć na pytanie, jeżeli uważa nasze zmiany za niekonstytucyjne, to dlaczego nie uważa różnych rozwiązań prawnych, takich samych jak u nas obowiązują, w innych krajach UE również za niekonstytucyjne. Jest to pełen zbiór argumentów z wyjątkiem jednego: nie jest tam wspomniane badanie Eurobarometru zrobione we wszystkich krajach europejskich dotyczące zaufania do wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwach europejskich, które wynosi średnio około 70%, a w Polsce 30% i to jest już sam główny powód dla którego takiej reformy trzeba było dokonać. (...).

17 marca odbędzie się specjalna konferencja, seminarium nawet, podczas której szef polskiej dyplomacji przedstawi założenia polskich reform dyplomatom, politykom europejskim. Czy to jest konieczne? Tak słaba wiedza jest w Europie?

Wiedza jest żadna i nie za specjalnie ktoś się chce z nią zapoznawać, nie sądzę, żeby panowie komisarze przeczytali całe 96 stron tego tekstu, ale oczywiście argumenty trzeba przedstawiać, nawet nie drugiej stronie, ale przede wszystkim opinii publicznej.


Zacytuję słowa premiera Morawieckiego: "nie wszystkie kraje w UE są traktowane równo". Jak pan to interpretuje?

To jest jasne, mało tego. Zasady fundamentalne UE, też są traktowane bardzo wybiórczo, mówimy o wspólnym rynku, a wszystkie reformy, które idą w myśl tzw. planu Macrona powodują podział tego rynku, ewidentny podział na wschód i zachód. Mówi się o dumpingu socjalnym czyli to jest zarzut stawiany krajom Europy Wschodniej, jest to zarzut absolutnie nieprawdziwy, bo nasze koszty socjalne są owszem niższe, ale nie są poniżej kosztów, które ponosimy w rzeczywistości, ten zarzut jest fałszywy, a w UE bardzo często się nim posługują.

(...)

Stany Zjednoczone wprowadzają 25% cła na importowaną stal i 10% na aluminium. Ten ruch, jak możemy przeczytać, był dla Europy szokiem. (...). Powstaje pytanie, czy będziemy mieli wojnę handlową UE kontra USA?

W jakiś sposób na to wygląda, takie posunięcie, z jednej strony, nie służy rozwojowi handlu, jak to dotąd pojmowaliśmy, a z drugiej strony, handel polega na tym, żeby wygrywał i ten co sprzedaje, i ten co kupuje. Jeżeli ten co kupuje jest przegrany na całej linii, to znaczy, że coś w tej transakcji nie gra. (...). Europa nie jest przesadnie wielkim producentem stali, kiedyś była, ale to przeszłość.

Michał Stasiński

Michał Stasiński. Fot. ArchiwumStopniały szeregi polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej. Po objęciu przewodnictwa przez toruńskiego posła PiS Jana Krzysztofa Ardanowskiego, z grupy odszedł między innymi bydgoski poseł PO Michał Stasiński. O parlamentarnym konflikcie opowiadał w Rozmowie Dnia.

Marcin Friedrich: Dlaczego Pan odszedł?
Michał Stasiński: - Złożyłem rezygnację, podobnie jak wszyscy posłowie opozycji, którzy dotychczas byli członkami tej grupy. Zaprotestowaliśmy w ten sposób przeciw naruszeniu dobrego obyczaju parlamentarnego, zgodnie z którym raz wybrany przewodniczący czy przewodnicząca prezydium tego typu zespołu urzęduje przez całą kadencję.

Został odwołany przewodniczący poseł Szczerba. W jego miejsce powołano posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego, zresztą z naszego regionu.
- Nie zostały przedyskutowane w ramach zespołu zarzuty wobec przewodniczącego, a my nie zostaliśmy uprzedzeni wcześniej.

Przypomnę, że chodziło m.in. o to, że poseł Szczerba nie przykładał się do pracy zespołu - w gorącym okresie konfliktu między Polską a Izraelem nie zwoływał posiedzenia, wypowiadał swoje opinie na ten temat i dlatego go odwołano. Posłużono się rzeczywiście fortelem...
- My jako członkowie tego zespołu powinniśmy po pierwsze zostać powiadomieni o skargach czy o zarzutach wobec przewodniczącego. Po drugie - powinniśmy zostać uprzedzeni o terminie tego posiedzenia z odpowiednim wyprzedzeniem. Dostałem informację dwie minuty po rozpoczęciu spotkania w Sali Kolumnowej. Byłem wtedy na zupełnie innym spotkaniu (...).

Może trzeba dać szansę przewodniczącemu Ardanowskiemu?
- Ale niech on ma tę szansę! Tylko jeżeli został przewodniczącym w taki sposób i przyjął tę nominację, to niestety nosi na sobie grzech pierworodny ataku PiS-owskiego na ten zespół. Rozmowa merytoryczna z człowiekiem, który akceptuje tego typu działania w parlamencie nie ma żadnego sensu, ponieważ jest to działanie siłą, przemocą, nie oparte o argumenty (...).

Piotr Król

Piotr Król. Fot. Archiwum"Jeśli nie zrobimy pierwszego kroku, nie będzie następnych"- tak o walce z tym co zostało w ziemi po Zachemie mówi Piotr Król, poseł PiS.

Marcin Kupczyk: Specjalny zespół ma się zająć sytuacją związaną z terenem po Zakładach Chemicznych Zachem w Bydgoszczy. Tereny po Zachemie są określane jako ekologiczna bomba jakiej nie ma nigdzie w kraju. Co z tym trzeba zrobić?


Piotr Król: Przede wszystkim trzeba to zdiagnozować. Na początku tej kadencji jak zostałem tym tematem zainteresowany to przekonywałem się z każdym dniem, że trzeba zacząć działać. To co najbardziej niepokojące to są wody gruntowe, które przesuwają się w taki sposób, że docierają w okolice zamieszkane przez ludzi. Z drugiej strony patrząc, te wody podziemne płyną też w kierunku Wisły. Jest to zatem trudna sytuacja. My nie mamy niestety posła w Komisji Ochrony Środowiska, ja zostałem tą kwestią zainteresowany przez dyrektora Dariusza Wrzosa, ówczesnego dyrektora RDOŚ i im więcej rozmawialiśmy z ekspertami, naukowcami z AGH, to ugruntowałem się w przekonaniu, że trzeba w tej sprawie pomóc.

Jakie działania zostały podjęte? Bo słyszymy o 14 mln dla RDOŚ, to ma być wkład własny w program badawczy, który cały ma być warty 93 mln zł. Skąd pieniądze?

To mają być pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i tak się szczęśliwie złożyło, że pan Dariusz Wrzos jest obecnie wiceprezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, więc możliwość dotarcia tam jest łatwiejsza. Obecnie dyrektorem RDOŚ jest pani Maria Dombrowicz i muszę powiedzieć, że ta współpraca układa się bardzo dobrze. Program badawczy to oczywiście prowadzenie badań, ale mamy zdiagnozowane już główne ogniska, które zanieczyszczają te wody gruntowe. Wiemy, że na terenie Zachemu istniała tzw. bariera czyli te studnie, które były w ziemi. Niestety po tym jak Zachem upadł zostały one przez syndyka wyłączone. (..) Nie ma takiego przypadku z którego moglibyśmy czerpać przykłady. (...). Po tym jak Zachem upadł i część terenów zostało przejętych przez miasto m. in. drogi, została podjęta decyzja na przykład o tym, że te posterunki, które były na wjeździe na ten obszar zostały zlikwidowane.

Sugeruje pan brak kontroli nad tym terenem?


Sugeruje, że gdyby w przeszłości działania były koordynowane między różnymi instytucjami, spodziewam się, że prezydent miasta gdyby zapytał WIOŚ czy jego decyzje coś im ułatwią czy utrudnią podaję jako przykład, że sama koordynacja pozwala uniknąć różnego rodzaju sytuacji. W piśmie do wojewody zaproponowałem kilka zadań dla tego zespołu i cieszę się, że wojewoda go powołał, bo to jest i analiza materiałów, i wyników badań, to jest rozpoznanie możliwości wykonawczych, wybór i opracowanie technologii, bo tutaj też trzeba rozwiać pewien mit, bo w przestrzeni publicznej funkcjonują jakieś w ogóle niebotyczne kwoty i te kwoty powodują... działają na wyobraźnię...

Ja te kwoty przypomnę, nie dość że 14 mln wkładu własnego, a dalej potrzeba 20 lat i 2 miliardów złotych - mówiła Maria Dombrowicz. 2 miliardy złotych panie pośle!


To są z całą pewnością potężne pieniądze, ale nic nas nie może powstrzymać przed tym żeby zacząć ten problem naprawiać. Takie mam doświadczenie życiowe, że przy dużych zadaniach po prostu trzeba rozpisać zadania na osoby odpowiedzialne, na czas realizacji i realizować punkt po punkcie, żeby znowu nie było takiej sytuacji, że mija 5 - 10 lat i my się budzimy, bo się nagle okaże, że badania wody w Wiśle wykażą, że te substancje się tam przedostały, po prostu trzeba to zacząć konsekwentnie realizować.

Na szczeblu lokalnym tego problemu nie rozwiążemy?

To prawda, ale musimy być przygotowani i musimy mieć plan. (...).

Paweł Skutecki

Paweł Skutecki. Fot. Archiwum"To nie byli polscy generałowie" - tak o Wojciechu Jaruzelskim i Czesławie Kiszczaku mówi poseł Kukiz'15 Paweł Skutecki. Gość Rozmowy Dnia Radia PiK bronił ustawy, która pozwoli na zdegradowanie komunistycznych generałów, między innymi członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Ustawę degradacyjną - przy sprzeciwie części opozycji - przyjął wczoraj Sejm.

Marcin Kupczyk: Jakie jest pańskie zdanie na temat ustawy degradacyjnej?

Paweł Skutecki: Trzeba odróżnić, trzeba uporządkować pojęcia, polskimi generałami byli: Nil, Sikorski, Anders, Kutrzeba, a nie tacy ludzie jak Kiszczak czy Jaruzelski. Ja miałem z tą ustawą o tyle problem, że ona umożliwia degradację nie tylko generałów, jeżeli chodzi o generałów potrzebna jest wspólna decyzja ministra i Prezydenta Rzeczpospolitej, wiec tu jest pewien wentyl ograniczający możliwość jakichś nadużyć, natomiast Jeżeli chodzi o stopnie oficerskie niżej - może być różnie, musimy być dobrej wiary. Ta ustawa to narzędzie - może być użyta w dobrej lub złej wierze. Mam nadzieję, że będzie użyte w dobrej. Nie chciałbym, żebyśmy w książkach, podręcznikach mieli koło siebie generałów walczących o Polskę i walczących z Polakami(...).

Głosami większości posłów Sejm przegłosował kandydatury nowych członków KRS. Nowa KRS będzie składała się z 9 kandydatów wskazanych przez PiS oraz 6 przez Kukiz'15, czyli pańskie ugrupowanie razem z PiS-em wybrało tak naprawdę sędziów do KRS.


Trzymajmy się faktów, chcieliśmy, żeby sędziów KRS większość 3/5 Sejmu i tak się stało. Wybraliśmy tych kandydatów do KRS, którzy byli na spotkaniu z klubem, którzy mają zbieżne poglądy jeżeli chodzi o Sędziów Pokoju, o konieczność prawdziwej reformy sądownictwa, nie widziałem powodu, żeby ich nie poprzeć.

Posłowie PO zapowiedzieli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, on nie ujawnił kto podpisał się pod listami poparcia dla kandydatów do KRS. Co pan na to?

Znikąd nie wynika konieczność ujawniania tych danych, byli jawni kandydaci, no bo to wynika z ustawy. Nasi prawnicy klubowi z Kukiz'15 analizowali te sytuację bardzo dogłębnie, dostaliśmy kilka niezależnych analiz dotyczących tego tematu i z każdej z nich wynikało, że te ewentualne zarzuty PO czy Nowoczesnej są nieuzasadnione.

Krzysztof Czabański

Krzysztof Czabański. Fot. ArchiwumPoseł PiS Krzysztof Czabański uważa, że powinna odbyć się szczera dyskusja na temat wysokości zarobków najważniejszych osób w państwie. Przewodniczący Rady Mediów Narodowych był gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK.

Marcin Friedrich: Dziś w Sejmie zapowiada się gorący dzień - wybór członków Krajowej Rady Sądownictwa i ustawa degradacyjna. PO i Nowoczesna bojkotują wybór sędziów do nowej KRS. Członkowie starej apelowali do nich, by w ogóle nie stawali do tego wyboru. Czy jest Pan przekonany do słuszności tych regulacji, by to politycy wybierali sędziów?

Krzysztof Czabański: Gdybym chciał być złośliwy, to bym powiedział, że politycy którzy mogli dzwonić do prezesa Sądu Okręgowego i wydawać mu polecenia, będą zawiedzeni, że następują zmiany w sadownictwie. Nawiązuję tu do sytuacji w Gdańsku, gdzie dziennikarz podszył się pod urzędnika, a prezes myślał, że rozmawia z urzędnikiem od premiera i że wykonuje polecenia polityczne. Wcale nie był tym zdziwiony, zaskoczony czy oburzony, wręcz przeciwnie - był chętny do współpracy. Taki wymiar sprawiedliwości w Polsce wymaga radykalnej zmiany i ta zmiana następuje, a że z oporami, to mnie nie dziwi.

Jest jeszcze druga sprawa, która zapewne też wywoła emocje - to ustawa degradacyjna. Europoseł SLD Janusz Zemke uznał to za skandal, że odbiera się stopnie wojskowe ludziom, którzy już nie mogą się bronić i że dotąd - jeśli były podejmowane decyzje o odebraniu stopnia wojskowego - to robiły to sądy.

- Ile lat Jaruzelski mógł opowiadać co chce o stanie wojennym, przedstawiać wszystkie swoje argumenty? On nie mógł się bronić? Przecież całą III RP mógł się bronić i to robił. Oczywiście, nie broniąc się niestety przed sądem, tylko narzucając swoją narrację, własną interpretację stanu wojennego (...). Elity III RP wybaczyły mu bardzo dużo złych rzeczy. Już nie mówię o zbrodniach - przecież są dokumenty, kiedy zaczął współpracować z informacją wojskową, stał się kimś, kogo zwerbował i prowadził Kiszczak - późniejszy minister spraw wewnętrznych. To są ponure biografie i Jaruzelski na pewno nie zasługuje na przejście do historii w stopniu generała. Ktoś się wyśmiewał w Internecie, że: "teraz się będzie mówiło, że szeregowy Jaruzelski wprowadził stan wojenny?". Oczywista bzdura! Historia osądziła, wymierzyła wyrok Jaruzelskiemu i ta degradacja jest elementem tego wyroku. Jak najbardziej słuszne posunięcie.

Wczoraj premier Morawiecki zapowiedział koniec nagród dla ministrów i wiceministrów. Nie uważa Pan, że jest to trochę pod publiczkę?

- Bardzo dobrze, że pan premier takie rzeczy zapowiada i będzie je wprowadzał w życie. Myślę, że to jest też dobry moment, żeby zacząć normalnie, w sposób przejrzysty, publiczny, bezpośredni, rozmawiać o tych kwestiach, o sprawach wynagrodzeń dla ludzi sprawujących kierownicze funkcje w państwie, między innymi też dla ministrów, wiceministrów i również posłów. Taka rozmowa i publiczny konsensus w tej sprawie powinien zaistnieć w wyniku debaty (...).

Żeby być senatorem za czasów pierwszej Rzeczypospolitej, trzeba było być bardzo bogatym człowiekiem. Żeby wystawić poczet, przyjechać na Sejm...

- To prawda. I jeżeli chodzi o senatorów, bardzo proszę. Jeśli chodzi o posłów, którzy ciężko pracują na co dzień, byłbym ostrożniejszy, choć jestem ostatni, który by narzekał na wynagrodzenie jako poseł, bo zdaję sobie sprawę z realiów i uposażeń w Polsce. Tym niemniej uważam, że o sprawach wynagrodzeń funkcjonariuszy publicznych, państwowych, w sferach medialnych, gospodarczych, musimy rozmawiać wprost i otwarcie. Wtedy dojdziemy do konsensusu.

Czy jest już decyzja polityczna co do abonamentu, sposobu jego ściągania?

- Jest decyzja, już dosyć dawno zapadła. Projekt szykuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dlatego prosiłbym, by to ich pytać o konkrety. Oni za ten projekt odpowiadają i z tego co wiem, niebawem go przedstawią publicznie (...).

Krzysztof Brejza

Krzysztof Brejza- Platforma Obywatelska nie weźmie udziału w wyborze kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa - zapowiedział w Rozmowie Dnia w Polskim Radiu PiK poseł Krzysztof Brejza. Odniósł się też do zarobków najważniejszych osób w państwie.

Platforma Obywatelska złożyła w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o zarobkach najważniejszych osób w państwie. Jego posłem sprawozdawcą został Krzysztof Brejza z okręgu bydgoskiego, który był gościem poniedziałkowej Rozmowy Dnia.

Marcin Friedrich: Ile przewidujecie, że będzie zarabiał premier, ministrowie, prezydent i posłowie?

Krzysztof Brejza: To jest projekt, który likwiduje patologię pseudo-nagród. Rząd PiS-u wpadł na pomysł samonagradzania się. Dwa lata temu próbowali podnieść sobie wynagrodzenia, kiedy okazało się, że społeczeństwo nie zgadza się na podwyżki dla ministrów i premiera. Wtedy Jarosław Kaczyński ogłosił, że absolutnie trzeba się z tego wycofać i że nic o tym nie wiedział. Zrobiła się cisza, a potem okazało się, że premier Szydło przyznała wszystkim ministrom, politykom PiS - łącznie 120 osobom - ekstra nagrody. Tak naprawdę są to jednak pseudo-nagrody, ponieważ pod ich pozorem uzupełniała comiesięcznie wypłaty stałym, wielkim dodatkiem, bo minister zarabia kilkanaście tysięcy złotych...

To są pieniądze brutto czy netto?

- To jest kwota kilkunastu tysięcy złotych, bo niemalże wszyscy ministrowie są posłami i otrzymują również 2,3 tys. diety poselskiej, nie wspominając o ryczałcie na prowadzenie biura poselskiego, który również wynosi kilkanaście tysięcy złotych. To był pozór nagród, a w sumie wyprowadzono z budżetu państwa 5 milionów złotych. Takiego dojenia państwa w historii cywilizowanej Europy nie było!

Paweł Kukiz przy okazji tej wrzawy o nagrody, także o pieniądze wydawane przez Ministerstwo Obrony Narodowej, przypomniał na Facebooku tekst z "Faktu" z 2013 roku, który podał, że na nagrody za rządów koalicji PO-PSL wydano w sumie prawie pół miliarda złotych.

- Paweł Kukiz odgrywa w tym wszystkim rolę przystawki. Ugadał się z PiS-em w sprawie skoku na KRS i chce temat rozładować kłamstwem. Możecie to państwo zweryfikować poprzez wyszukiwarkę Google - za rządów Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk nie dawał takich nagród ministrom. Było kilka nagród jednostkowych, po kilkanaście tysięcy złotych (...) Nie wiem więc, o czym mówi Paweł Kukiz, rzucając taką kwotę, powielaną przez działaczy PiS-u (...).

Dzisiaj Komisja Sprawiedliwości Praw Człowieka będzie zajmowała się kandydatami na członków Krajowej Rady Sądownictwa. PO nie weźmie udziału w tym opiniowaniu listy?

- Z pewnością nie będziemy brali udziału w wyborze, nie zgłaszamy kandydatów, do czegoś co nie jest KRS. Przecież prof. Strzembosz, autorytet dla prawicy, dla ludzi o prawdziwych konserwatywnych poglądach, miażdży tę ustawę, on jest twarzą sprzeciwu skoku na KRS. Słyszałem wypowiedzi Jana Olszewskiego, byłego premiera rządu, który z wielką krytyką podchodzi do utajnienia listy sędziów popierających teraz kandydatów. Ci, którzy trafiają teraz do KRS to są ludzie związani bezpośrednio ze Zbigniewem Ziobro (...).

Mirosław Sprenger

Mirosław Sprenger. Fot. Ireneusz SangerNarodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – obchodzone 1 marca święto, poświęcone upamiętnieniu żołnierzy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia. O „Żołnierzach Wyklętych” w Rozmowie Dnia z Mirosławem Sprengerem z bydgoskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej.

Leszek Walczak

Leszek Walczak. Fot. Archiwum1 marca wchodzi w życie ustawa ograniczająca handel w niedziele. Sieci dużych sklepów opracowują strategie, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. NSZZ „Solidarność” - inicjator uchwalenia ustawy - zapowiada monitorowanie sytuacji, czy pracodawcy nie będą obchodzić prawa. O tym w Rozmowie Dnia z Leszkiem Walczakiem - przewodniczącym Zarządu Regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność”.

3456789
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę