duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Małgorzata Walewska

Małgorzata Walewska. Foto © Bartek Banaszak. Courtesy VOYK

Mezzosopran, zabiegają o nią najważniejsze teatry na świecie, pedagog, dyrektor Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Ady Sari, jurorka programu "Twoja twarz brzmi znajomo", niedługo pojawi się wraz z Garym Guthmanem w toruńskich Jordankach.


"Jestem kobietą spełnioną i cieszę się z tego co mam. Skupiam się na tym co mi leży ostatnio na sercu, czyli zajmuję się młodymi śpiewakami. Bardzo się cieszę z ich sukcesów. Radość, że oni przyswajają te uwagi, że potrafią zrobić z nich użytek i to przynosi efekty to tak jakby to były moje własne sukcesy..."

W środę, 6 grudnia 2017 – o godz. 18.10

Czy nie za dużo zajęć jak na jedną osobę?
- To kwestia temperamentu, ja muszę być ciągle w ruchu, inaczej się starzeje.

Czy to znaczy, że pani eliksirem na młodość jest ten ruch?
- Tak, trzeba mieć cel w życiu. Ja zawsze mam plan, a właściwie wiele planów – krótkoterminowe, długoterminowe. Jak nie mam planów dla siebie to próbuję urządzać życie innym, co ich czasami irytuje dlatego staram się skupiać na sobie i mieć wiele zajęć.

Czy Pani życie jest bardzo perfekcyjnie zaplanowane?
- Nie, budzę się i ten plan się zmienia w zależności od tego co mogę odpuścić, a czego nie mogę. Nie jestem zbyt konsekwentna, więc czasami sobie odpuszczam. Poza tym jestem otoczona ludźmi, którzy motywują mnie do pracy, po prostu mam przyjaciół, którzy dbają abym się nie rozdrabniała na rzeczy niepotrzebne.

Małgorzata Walewska. Foto © Bartek Banaszak. Courtesy VOYK

A co jest obecnie najważniejsze dla Pani w życiu?
- Hmmm, to jest ciekawe pytanie dlatego, że ja jestem kobietą spełnioną i cieszę się z tego co mam. Oczywiście najważniejsza jest moja córka, ale ona ma 24 lata i widzę, że życie zaczyna jej się układać. Teraz kiedy wiem, że jakoś będzie potrafiła zatroszczyć się o swoją przyszłość, to mogę pomyśleć o sobie, więc skupiam się na tym co mi leży ostatnio na sercu, czyli zajmuję się młodymi śpiewakami. Możliwość objęcia dyrekcji konkursu i festiwalu Ady Sari, którą dostałam od Pani Profesor Heleny Łazarskiej, to jest możliwość obcowania z młodymi ludźmi. Tę energię daje młodość i obcowanie z młodzieżą. To jest taka forma ładowania akumulatorów. Bardzo się cieszę z ich sukcesów. Kiedyś wydawało mi się, że będę zazdrosna o sukcesy młodych śpiewaków – w ogóle nie ma takich uczuć. Radość, że oni przyswajają te uwagi, że potrafią zrobić z nich użytek i to przynosi efekty to tak jakby to były moje własne sukcesy. Czasami w nocy zastanawiam się jakie ćwiczenie wymyślić dla moich studentów. I tu mamy bardzo zabawne przypadki – ostatnio wymyśliłam ćwiczenie, które brzmiało: Ka-lo-ry-fer śpiewany w różnych tonacjach. Rzeczy, której się nie da nauczyć to jest osobowość, ale nie wszyscy muszą być wielkimi artystami, są potrzebni też znakomici rzemieślnicy, więc dla każdego znajdzie się praca.

Małgorzata Walewska. Foto © Bartek Banaszak. Courtesy VOYK

Małgorzata Walewska. Foto © Bartek Banaszak. Courtesy VOYK
"Carmen" towarzyszy Pani przez niemal całe życie. Czy jeszcze jest Pani w stanie wyciągnąć coś z tej postaci, czy ta „Carmen” ewaluuje?
- To jest bardzo dobre pytanie, bo przyszedł już w moim życiu taki moment kiedy pomyślałam, że z Carmen już wyciągnęłam wszystko. Ale to jest nieprawdopodobne, bo kiedy po raz pierwszy śpiewałam Carmen to był 1995 rok. Wtedy zupełnie inne rzeczy były dla mnie ważne, głównym moim problemem był język francuski. Pierwszą propozycję odmówiłam bo wydawało mi się, że nie dam rady. Dopiero kiedy zrobiłam inną rolę francuskojęzyczną zabrałam się za Carmen. A potem to już poszło. Śpiewałam wiele przedstawień Carmen i za każdym razem mogę odkrywać coś nowego właśnie z tych powodów, że to jest wypadkowa kilku koncepcji: reżysera, dyrygenta i artystów. To nie jest tylko opera o romansie. Mój guru muzyczny – dyrygent Andrzej Straszyński stwierdził kiedyś, że to jest opera o wolności. To jest coś co bardzo głęboko sobie wzięłam do serca. Zawsze można odkryć coś nowego i zawsze można śpiewać lepiej po francusku.

Małgorzata Walewska. Foto © Bartek Banaszak. Courtesy VOYK

Już niedługo będziemy mogli zobaczyć Panią na koncercie świątecznym na w toruńskich Jordankach. 11 grudnia wystąpi Pani razem z Garym Guthmanem. Czy Pani w ogóle lubi jazz?
- Tak, ale nie każdy. Każdy odłam gatunku, nawet muzyki rozrywkowej ma tak szerokie spektrum rażenia i każdy musi sobie coś wybrać, ja wybrałam Cheta Bakera.

Jakie Pani znalazła sobie miejsce podczas tego koncertu świątecznego?
- Blisko Garego (śmiech). Gary jest tak fantastycznym mówcą, znakomicie prowadzi koncerty swoją łamaną polszczyzną. Opowiada m.in. o swojej miłości do żony – harfistki Małgorzaty Zalewskiej. To też jest bardzo zabawne bo między Małgosią Zalewską a Walewską jest tylko różnica jednej litery, co też dostarcza wielu przygód. Gary jest jednak jednym z elementów swojego jazzowego kwartetu – wystąpią jeszcze Wojciech Gogolewski na fortepianie, Paweł Pańta na kontrabasie i Cezary Konrad na perkusji. Na pierwszym koncercie w ubiegłym roku bardzo się stresowałam ale stwierdziłam, że niepotrzebnie bo muzycy jazzowi są tak elastyczni, że zawsze Cię znajdą, należy się bawić muzyką, tym stylem i będę się tego uczyć.

Pani zabiera tę polską część? czy będzie Pani śpiewała też zagraniczne utwory?
- Nie, też będę śpiewała angielskie piosenki świąteczne, a wiązankę przebojów zaśpiewamy wspólnie z Garym. Już się cieszę, że wystąpię w tym magicznym miejscu o którym tak wiele słyszałam. Jesteśmy do Państwa dyspozycji po koncercie, jeśli chcą Państwo przyjść, porozmawiać, czy zrobić z nami zdjęcie będzie nam bardzo miło.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę