Środa, 17 października 2018 r.   Imieniny: Wiktora, Marity, Ignacego
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Lora Szafran i Bogdan Hołownia

Bogdan Hołownia i Lora Szafran. Fot. polskieradio.pl
Bogdan Hołownia i Lora Szafran. Fot. polskieradio.pl
Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce - Lora Szafran i Bogdan Hołownia
Lora Szafran i Bogdan Hołownia opowiadają o swojej najnowszej płycie koncertowej z piosenkami Warsa, Szpilmana i Wasowskiego.

"Te piosenki gdzieś tam w naszych uszach pozostały. To są czasy odległe, jak człowiek wzrasta w innym środowisku to te wspaniałe utwory sprzed wojny gdzieś tam śpią w szufladach i przy odrobinie nieuwagi można przeżyć życie i w ogóle na nie nie trafić, a jak się trafi to są skarby ogromnie ważne przede wszystkim dla naszego ducha..."

Piątek, 12 października 2018 o godz. 18.05
Nagraliście płytę marzeń, bo mam takie wrażenie że, to są piosenki, które lubicie wykonywać.
L.Sz. - To piosenki, które były wybrane do koncertu, który odbył się w Studiu Lutosławskiego Polskiego Radia. Zostaliśmy zaproszeni przez pana Adama Sławińskiego na festiwal kompozytorów polskich, który co prawda dotyczy głównie muzyki klasycznej, ale Pan Adam trochę zaryzykował i zaprosił nas, a my pomyśleliśmy z Bogdanem, że zaproponujemy to co uważamy za klasykę polskiej muzyki rozrywkowej czyli piosenki Warsa, Szpilmana i Wasowskiego. No i tak powstał ten koncert, nie mieliśmy świadomości, że z tego wyjdzie płyta, ale powstała i bardzo się cieszymy.

Bo nie wszystkie koncerty nadają się by je potem wydać na płycie.
L.Sz. - No właśnie, o tyle to jest dziwne, że nie było takiego zamysłu, ale jednakowoż po jakimś czasie, gdzieś taka moja intuicja kobieca podpowiedziała mi, że trzeba posłuchać tego zapisu. Jak się okazało nagrało się świetnie, była piękna akustyka i Bogdan miał możliwość zagrania na najwyższej klasy fortepianie, a ponieważ pan Bogdan jest bardzo wrażliwym facetem to wszystko tak poniosło, że okazało się, że może być z tego płyta.
Lora Szafran i Bogdan Hołownia. Fot. nadesłana
Lora Szafran i Bogdan Hołownia. Fot. nadesłana
B.H. - No rzeczywiście przede wszystkim bardzo dużo zawdzięczamy panu Adamowi Sławińskiemu, który zdecydował się na ruch dość nietypowy, czyli na klasyczny festiwal zaprosił nasz zespół. Myśmy byli akurat w momencie fascynacji mistrzami, trudno może ich wszystkich nazwać przedwojennymi , choć stylistycznie Kabaret Starszych Panów pasuje do tego okresu. Pamiętam jak kiedyś pani Maria Wasowska mi powiedziała: panie Bodzio moim zdaniem pan Jeremi i Jerzy po prostu nie przyjęli do wiadomości faktu, że była wojna, że ona zamiotła pod dywan cały ten świat przedwojenny i oni w nim pozostali. Myślę, że jak człowiek ma trochę szczęścia to w czasie tego krótkiego życia odnajdzie swoich mistrzów, i w morzu różnych propozycji właśnie takie wspaniałe piosenki. Trzeba mieć trochę szczęścia, żeby na nie trafić i to jest następny powód do dumy. Potem już są sprawy efemeryczne, czyli wchodzimy do sali koncertowej i to może być bardzo różne doznanie, bo przecież akustyk, który wyznacza wszelkiego rodzaju parametry może nam ze szczodrości serca ustawić coś takiego, co będzie jego zdaniem fajne, a naszym zdaniem niekoniecznie. Tutaj okazało się, że wszystko nam sprzyjało, akustyk, wspaniały instrument no i ta atmosfera. To piosenki naszych marzeń, piosenki które dotyczą świętych czasów, to są czasy młodości mojego dziadka, czas dzieciństwa mojej mamy i mojego taty również.

Ale ta fascynacja utworami Wasowskiego, Warsa, Szpilmana to przecież nie jest u was od dziś.
L.Sz. - Bogdan wspomniał , że to są czasy młodości rodziców Bogdana. O ile pamiętam to również i moi rodzice słuchali tej muzyki w radiu jeżeli ktoś miał radio i dobrze działało, więc gdzieś tam w mojej pamięci te piosenki były. A jeżeli chodzi o tą fascynację to też po latach, jak człek w czymś wzrasta to gdzieś tam ma w pamięci różne melodie, różne teksty i mnie te piosenki zostały na zawsze. Też tak jak Bogdan mówi, że jego mama śpiewała mu te piosenki, moja mama też śpiewała i grała na akordeonie mi różne piosenki z tamtych lat i gdzieś tam zostało to w pamięci. Teraz tak sobie przypominam, że jak kiedyś chciałam na studiach śpiewać polskie piosenki, to właśnie wybrałam sobie Kabaret Starszych Panów. Przypominam sobie taki stary telewizor Szmaragd i w nim występowała Kalina Jędrusik i śpiewała „O Romeo” czy „W kawiarence Sułtan”. A jeżeli chodzi o piosenki Warsa i Szpilmana to na myśl mi przychodzi - Maria Koterbska i Irena Santor
Bogdan Hołownia, Lora Szafran i Marek Niedźwiecki w studiu programu 3 Polskiego Radio. Fot. polskieradio.pl
Bogdan Hołownia, Lora Szafran i Marek Niedźwiecki w studiu programu 3 Polskiego Radio. Fot. polskieradio.pl
B.H. - Te piosenki gdzieś tam w naszych uszach pozostały. To są czasy odległe, jak człowiek wzrasta w innym środowisku to te wspaniałe utwory sprzed wojny gdzieś tam śpią w szufladach i przy odrobinie nieuwagi można przeżyć życie i w ogóle na nie nie trafić, a jak się trafi to są skarby ogromnie ważne przede wszystkim dla naszego ducha

L.Sz. - W Polsce ludzie się fascynują muzyką angloamerykańską, a my też mamy światowej sławy muzyków, nie tylko są wielcy w literaturze klasycznej ale też tutaj w tak zwanej muzyce popularnej. Ci kompozytorzy akurat pisali na poziomie światowym jak na owe czasy i my też mamy swoje standardy albo jak kto woli evergreeny. Chcieliśmy przypomnieć piosenki, które nie tylko dotyczą naszych rodziców i dziadków, ale myślę, że też nowego pokolenia. To są piosenki nie tylko wartościowe, ale cudne muzycznie pod każdym względem i tekstowo, bo napisali do tych utworów teksty Tuwim, Gałczyński, Starski i Jeremi Przybora więc to jest taki nasz Real Book.

No właśnie – ja uważam że te piosenki to takie polskie standardy jazzowe.
L.Sz. - Nie tylko jazzowe, no to zależy jak się je wykonuje. Oczywiście nam jest bliższa ta stylistyka, natomiast jeżeli ktoś będzie chciał to zagrać w formie popowej czy rapowej to może to zrobić.

Bogdan, próbowałeś swego czasu nawet pokazywać w Stanach Zjednoczonych kompozycje Jerzego Wasowskiego, które wcale nie są gorsze od standardów jazzowych.
B.H. - Prawda, miałem zaszczyt kiedyś zawieźć płytę Lory Szafran i Janusza Muniaka poświęconą utworom Jerzego Wasowskiego do mojego profesora do Bostonu. Profesor nigdy nie był w Polsce i nie zna słowa po polsku, ale jak zaczął słuchać płyty to ona przepłynęła w całości, a on 60 minut siedział taki zamyślony i powiedział : to wy macie taką muzykę?