Piątek, 20 września 2019 r.   Imieniny: Filipiny, Eustachego, Euzebii
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Tomek Pawlicki

Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Polskie Radio PiK "Zwierzenia przy muzyce" - Tomasz Pawlicki
Flecista, kompozytor, muzyk - solista orkiestry Opery Nova, związany od początku z klubem „Mózg” w Bydgoszczy.

”Bałem się, tak kolokwialnie mówiąc, +wyskoczyć+ z takim własnym solowym projektem. Postanowiłem użyć również wsparcia kolegów i wydaje mi się, że jest on godny uwagi...”


Piątek, 13 września godz. 20:05
Przede mną na razie okładka płyty „Baśniowe gry”. Płyta dopiero będzie miała swoją premierę…

- Tak, płyta jeszcze się nie ukazała. Będzie wydana nakładem nowej serii wydawniczej „Lydian” w warszawskiej wytwórni Requiem Records.
Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Już wcześniej współpracowałeś z tą wytwórnią?

- Tak, album „Efekt Księżyca” - to był wtedy właściwie mój pierwszy odważniejszy projekt - trio, któremu nieskromnie mówiąc liderowałem. Ja po prostu bałem się, tak kolokwialnie mówiąc, „wyskoczyć” z takim własnym solowym projektem. Postanowiłem użyć również wsparcia kolegów i wydaje mi się, że jest on godny uwagi. Zaprosiłem do tego mojego solowego projektu kolegów - przyjaciół muzyków, którzy mogliby wziąć w tym udział i jakoś sobie ich „posegregowałem”, bo są tam bardzo różne kawałki. Wokół tej płyty w mojej głowie gromadzą się różne wspomnienia, bo zamysłem tego projektu było zupełnie coś innego. To miała być gra komputerowa w mojej wizji i dlatego tam jest jeszcze dopisek „Trial”. To miała być taka gra komputerowa i generalnie klimatu baśniowości było bardzo niewiele. Moim starym konikiem były powieści science-fiction. Dużo się tego naczytałem i bardzo chciałem jakoś tak się przybliżyć w tej materii muzycznej do tych moich upodobań. Jednak przy produkcji tej płyty, którą realizowałem przy pomocy Łukasza Rafińskiego, nastąpiła jakby troszeczkę zmiana moich planów. Można powiedzieć, że projekt poszedł w kierunku baśniowości uśpionej od dawna w mojej wyobraźni. Do współpracy przy tej płycie także zaprosiłem Mikołaja Zielińskiego - mistrza sztuk wszelakich. To muzyk, wokalista i tekściarz, trochę tłumacz, bo doskonale zna język angielski, co też nieraz wykorzystywałem. Szef wytwórni Requiem Records chciał, aby dopisać tekst do moich kawałków i padło na Mikołaja. Z Mikołajem Zielińskim bombardujemy się „naszymi strzałami”. W przypadku „Baśniowych gier” to była taka procedura, że wysnułem pewne sugestie tytułów i byłem wręcz pewny, że Mikołaj po prostu połączy to ze sobą - znakomicie i mistrzowsko swoje teksty z tym materiałem muzycznym.

Czy jesteś twórcą tych wszystkich tytułów utworów: „Chłopiec z magicznego lasu”, „Opowieść błękitnego ptaka”, „Białe morze” czy „Repetycja miłości”?

- Tak, są moje, a cała ta „matematyczna historia”, która jest związana z tym tekstem należała do Mikołaja. On ma taką łatwość tworzenia metafizycznych scenariuszy i tu mu zaproponowałem, żeby napisał taką, jak gdyby instrukcję dziwnej gry. Trochę to jest instrukcja obsługi, a z drugiej strony być może to jest jakaś taka instrukcja dla słuchacza - jak się poruszać po tej płycie.

A jak powstawały te kompozycje? W tej chronologii, które są przedstawione na płycie?

- Wydaje się, że po prostu wszystko jest takie ładnie poukładane od samego początku. A tutaj początkowo było trochę chaosu, dlatego, że pracując z Łukaszem Rafińskim jako realizatorem, mamy bardzo dużo różnych pomysłów i lubimy razem zapominać się w tej pracy. I pewnie stąd, tak szczerze mówiąc, to powstało gdzieś około 3 godzin muzyki.

To szkoda, że nie poznamy reszty…

- Myślę, że poznamy na pewno, chociażby najbardziej interesujące utwory. Łukasz mnie namawia, ażebym tego materiału nie trzymał w szufladzie za długo, aby się nie zakurzył.

Czy tę muzykę rozpisałeś w całości?

- Mówiliśmy o tej różnorodności, więc postanowiłem tak fajnie rozplanować całą płytę. Rozpoczyna się ona od takich kawałków bardziej nawiązujących do stylu klasycznego. Oczywiście są tam rzeczy, które zostały zapisane w nutach i wykonują je koledzy, między innymi właśnie z Opery Nova. Jest wiolonczelista Adam Szurka, jest znakomity mój kolega Filip Lipski - skrzypek. Myśląc o skrzypcach to generalnie zawsze myślałem o nim, w związku z nim też powstał utwór na skrzypce solo, który to dedykowałem mojemu ojcu - „Ogrody Edenu”. Filip tchnął w ten utwór jakby też trochę siebie i nakręcił mnie do tego, ażeby jednak ta kompozycja znalazła się na płycie. Ja z początku myślałem, że ten utwór jest taki „kostropaty” i za bardzo nie pasuje do całości, a w grze Filipa usłyszałam tyle takiej werwy skrzypcowej, że stwierdziłem, że będzie on w centrum płyty.
Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Tomek Pawlicki Fot. Magda Jasińska
Ale zaprosiłeś muzyków z różnych światów, bo też należysz do różnych światów muzycznych?

- Tak, dokładnie. Ja właściwie debiutowałem w Bydgoszczy. Nie mówiąc o tym, że na co dzień pracuję w Operze Nova. To jest zupełnie inna bajka, ale jestem od początku działalności związany z klubem „Mózg”. Starałem się nie unikać na tej płycie improwizacji, ale zaprosiłem improwizatorów. Mówię tutaj o Wojtku Jachnie. Jego grę uwielbiam. Jeśli chodzi o improwizację na trąbce to jest to dla mnie obecnie wiodąca postać i będzie mi miło, kiedy jeszcze zgodzi się u mnie zagrać, bo występowaliśmy już w paru projektach i byłem zachwycony.

Płyty jeszcze nie ma, ale jest już recenzja – rekomendacja.

- Bardzo jest mi miło, bo tę rekomendację napisał wybitny muzyk - Krzysztof Herdzin, który właśnie mówi o tym, że tutaj jest takie dosyć odważne pomieszanie stylistyk i odniosłem wrażenie, że jeśli on odczuł, że to jest ok, to już jest dobrze.

No myślę, że on nawet więcej powiedział aniżeli, że jest jedynie „okej”.

- Super, naprawdę chciałbym zrealizować z nim jakiś projekt, a przyznam, że chodzi mi po głowie duet - flet i fortepian.