duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Carmen Moreno i Anna Serafińska

Anna Serafińska i Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger

Carmen Moreno – babcia i Anna Serafińska – wnuczka – wokalistki jazzowe. Carmen Moreno pierwsza powojenna wokalistka jazzowa, występująca z zespołami Zygmunta Wicharego, Jana Walaska i Melomanami. Niedawno koncertowo w Teatrze Muzycznym w Gdyni obchodziła swoje 90 urodziny.

"Tak naprawdę dopiero o jakimkolwiek wspólnym śpiewaniu możemy powiedzieć przy przygotowywaniu spektaklu "Śpiewając jazz". Najśmieszniejsze było to, że nie trzeba było wiele wspólnie próbować, bo nam to jakoś dobrze wychodziło. Mamy to w genach, to nawet widać jak teraz z nami śpiewa moja córka Zuzia, że nie trzeba sobie powiedzieć tego wszystkiego, co trzeba sobie mówić z osobami z nie z tej samej krwi…"

W środę, 27 lipca 2016 – o godz.18.10

Można powiedzieć , że odkrył Panią Zygmunt Wichary
Carmen Moreno – To był 1954 rok. Przyszłam przypadkowo na próbę jego zespołu i tak już zostało. Ale śpiewałam od dziecka, pierwsza piosenka, którą kiedy byłam mała chętnie wykonywałam to była amerykańska "Trzy świnki". Śpiewałam też trochę popu, ale swing był najważniejszy.

Ten swing się rozwinął też przez związek z mężem, legendarnym saksofonistą "Złotym saksofonem Warszawy" Janem Walaskiem.
C.M. - Ale ja już wcześniej swingowałam

W którym momencie Panie zaczęły razem śpiewać?
Anna Serafińska – To było chyba około 20 lat temu na jubileuszu pracy znanego dziennikarza radiowego Andrzeja Jaroszewskiego.
C.M. - Było sporo nerwów – nie wiedziałam jak wyjdzie ten duet, ale się podobało.

Anna Serafińska i Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger

Anna Serafińska i Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger
Czy razem też w domu śpiewałyście?
A.S. – Nie, w domu raczej mówi się o jedzeniu, o ogólnożyciowych tematach. Muzyki to owszem słuchaliśmy, ja chodziłam do szkół muzycznych i miałam swoją drogę budowania siebie w muzyce. Na pewno to co ja dostałam w domu to wielką ilość nagrań. Tak naprawdę dopiero o jakimkolwiek wspólnym śpiewaniu możemy powiedzieć przy przygotowywaniu spektaklu "Śpiewając jazz". Najśmieszniejsze było to, że nie trzeba było wiele wspólnie próbować, bo nam to jakoś dobrze wychodziło. Mamy to w genach, to nawet widać jak teraz z nami śpiewa moja córka Zuzia, że nie trzeba sobie powiedzieć tego wszystkiego, co trzeba sobie mówić z osobami z nie z tej samej krwi.

A Pani gdzie się uczyła śpiewać?
C.M. – Nigdzie …

To były czasy, że trudno było śpiewać jazz?
C.M. – W ogóle? Było trudno, ale my mieszkaliśmy m.in. w Paryżu, tam było dużo czarnoskórych to nauczyłam się o nich stepować i swingować, nie miałam trudności. A wracając do naszych genów i rodzinnego śpiewania, to teraz jak ludzie słuchają naszej płyty to mówią: "o śpiewa Carmen", a ja na to nie to Ania, a za chwilę "o Ania" a to śpiewam ja… Mylą nas i to jest przyjemne.

Na jakiś czas wyjechaliście z Polski?
C.M. – Przez 10 lat pływaliśmy na statkach, graliśmy dla Amerykanów, oni lubią standardy jazzowe. Śpiewałam też nowoczesne amerykańskie piosenki. Mieszkaliśmy w Skandynawii.

Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger

Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger
Zastanawiam się dlaczego Pani w latach pięćdziesiątych nie poszła tą drogą co np. Maria Koterbska i nie śpiewała więcej polskich piosenek?
C.M. - Miałam duże trudności z polskim tekstem, dzieliłam sobie tekst po swojemu, a język polski ma swój akcent i mnie krytykowali, więc przestałam.
A.S. - Babcia do Polski przyjechała w latach czterdziestych i nie znała języka polskiego, więc było niemożliwe żeby dobrze śpiewała po polsku. Poza tym, wtedy był tak wielki bum na muzykę swingową i skala popularności była niewiarygodna – oni grali dwa, trzy koncerty dziennie dla wielotysięcznej publiczności. Do tego później uwarunkowania polityczne były takie a nie inne i jak trzeba było śpiewać piosenki wychwalające jedynie słuszną władzę to trzeba było podjąć decyzję co zrobić, aby pokazać co ma się najlepszego a nie zostać maskotką.

A dlaczego w domu rozmawiacie częściej o jedzeniu niż o śpiewaniu?
C.M. - Właśnie nie wiem dlaczego (śmiech).
A.S. - My jesteśmy taką rodziną biesiadną i ten stół jest bardzo ważny. Muzyki słuchamy wspólnie i razem omawiamy co jest świetne. Bardzo dużo mamy serca do muzyki, obcowanie z nią jest dla nas oczywiste i rozum nie jest tym zajęty.

Za kilka dni obchodzi Pani swoje urodziny, nie powiem, które bo i tak mi nikt nie uwierzy?
C.M. - 90 – Już jest głośno. Niektórzy uważają, że sobie dodaję lat, a która kobieta by sobie dodawała wieku?

A jaka jest recepta na taką kondycję?
C.M. - Nie wiem, chyba geny. Mój ojciec pilnował, żebym ćwiczyła, bo oni byli akrobatami cyrkowymi. Musiałam ćwiczyć cztery godziny dziennie i pewnie mi to zostało. Nie tyję, nie jem za dużo, nie palę i nie piję. Chociaż czasem lubię kieliszek wina i albo piwo do obiadu. Moi bliscy mówią, że dużo ludzi przyjdzie na koncert urodzinowy, a ja się śmieję, że przyjdą sprawdzić jak wyglądam, czy wyjdę z laską, czy mnie przyprowadzą, ale przynajmniej tyle... i sala będzie pełna.

Anna Serafińska i Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger

Anna Serafińska i Carmen Moreno. Fot. Ireneusz Sanger
Sala Teatru Muzycznego w Gdyni 16 lipca podczas urodzinowego koncertu Carmen Moreno, w którym wystąpiły również – córka Nina, wnuczka Anna Serafińska i prawnuczka 15-letnia Zuzanna, była wypełniona do ostatniego fotela. Carmen Moreno nie tylko śpiewała ale i również tańczyła a na estradzie towarzyszyli jej muzycy zespołu, oraz zaproszeni przez jej wnuczkę goście: Przemysław Dyakowski i Maciej Zakościelny.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę