Sobota, 05 grudnia 2020 r.   Imieniny: Sabiny, Krystyny, Edyty
Polskie Radio PiK » Bohaterowie
Ogłoszenie własne nadawcy

Wywalczyli nam wolność - Bohaterowie!


Gdyby nie oni… Gdyby ich nie było… Jak dziś byśmy żyli i gdzie byłby nasz dom? W jakim języku byśmy się porozumiewali? A może w ogóle by nas nie było?... Nieczęsto zadajemy sobie takie pytania, jednak zawsze wtedy, kiedy poznajemy życie i dzieło tych, którzy walczyli o wolną i niepodległą Polskę. Chcemy Państwu pokazać tych ludzi, chcemy móc o nich opowiedzieć i pokazać nie tylko ich czyn i chwałę, ale także zwykłe strony ich życia. Czy się bali? Czy mieli chwile zwątpienia? Czy kogoś kochali?

O tym opowiemy w cyklu „Bohaterowie”.

W każdą sobotę poznają Państwo wyjątkową postać.
Jej sylwetkę prezentujemy w audycjach:
  • „Zawsze dzień dobry z Polskim Radiem PiK”, ok. godz. 7.45
  • „Wsłuchaj się w region”, ok. godz. 11.50
  • „Czatuj”, ok. godz. 14.50.
Raz w miesiącu, w niedzielnej audycji „Ziarna losu" o godz. 16.00, zachęcamy do wysłuchania reportażu dokumentującego tragiczne losy wojennych bohaterów.

Bohaterowie, cz. 48

Izabela Lisiecka. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Izabela Lisiecka. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Izabela Lisiecka, zam. Rozenkranz, ps. „Cyprys”, bydgoszczanka z urodzenia, żołnierz powstania warszawskiego, sanitariuszka zgrupowania Armii Krajowej „Chrobry II”.

Izabela Lisiecka urodziła się 28 stycznia 1926 roku w Bydgoszczy, była córką kupca, Józefa Lisieckiego i Władysławy z d. Nadolnej. Dzieciństwo i wczesną młodość Izabela spędziła w Tczewie. Tam też ukończyła w 1939 roku szkołę powszechną i tam zastał ją wybuch wojny. Po wejściu Niemców została z całą rodziną internowana na zamek w Gniewie.

Po uwolnieniu z obozu i powrocie do Tczewa, mając 14 lat Izabela Lisiecka została zmuszona do pracy jako pomoc domowa u Niemców. W 1940 roku po wielu aresztowaniach ojciec Izabeli wraz z jej bratem Zygmuntem wyjechali do Generalnego Gubernatorstwa, aby uniknąć dalszych represji.

W 1941 roku Izabela Lisiecka z matką i siostrami Krystyną oraz Urszulą dołączyły do ojca i brata przenosząc się do Warszawy. Ojciec, brat i starsza siostra, Krystyna, początkowo należeli do tajnej organizacji Narodowe Siły Zbrojne. W ich mieszkaniu przy ul. Pańskiej 37 odbywały się odprawy dowódców grup i oddziałów.

Do czasu wybuchu powstania warszawskiego, Izabela pracowała w niemieckiej firmie drzewnej i jednocześnie uczęszczała na tajne komplety gimnazjalne. Gdy wybuchło powstanie wszyscy członkowie rodziny, jako żołnierze Armii Krajowej, włączyli się do walki. Ojciec był kwatermistrzem w Baonie Kiliński, brat walczył w szeregach zgrupowania „Chrobry II”, starsza siostra była łączniczką, a młodsza, Urszula walczyła w „Szarych Szeregach”. 18-letnia wówczas Izabela Lisiecka była sanitariuszką. Tak wspominała ten czas:

2 sierpnia 1944 roku zgłosiłam się do biura Grupy "Chrobry II" i zostałam przyjęta oraz zaprzysiężona jako siostra szpitalna w Szpitalu nr 1. przy ul. Mariańskiej. Otrzymałam legitymację Armii Krajowej nr 17596, ps. "Cyprys" […]. Pracowałam przy organizowaniu tego szpitala, chodząc przekopami, piwnicami i między barykadami w celu zdobycia bielizny pościelowej, środków opatrunkowych i innego sprzętu medycznego i gospodarczego. Opiekowałam się rannymi powstańcami - żołnierzami na salach, na piętrach i w piwnicach. Ludność cywilną też przynoszono poparzoną od pocisków zapalających wyciąganą spod gruzów”,

Ewakuacja tego szpitala nastąpiła z chwilą wypalenia wszystkich okolicznych domów. Dom Izabeli, przy ul. Pańskiej 37, też spłonął. Wraz z matką i młodszą, ranną, siostrą udały się na drugą stronę Al. Jerozolimskich, tułając się do chwili kapitulacji powstania.
Po kapitulacji brat Izabeli dostał się z powstańcami do niewoli niemieckiej, później był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie we Francji i Anglii. Został odznaczony „War Medal”.

Izabela Lisiecka z rodzicami i siostrami udała się do obozu przejściowego w Pruszkowie. Stamtąd 9 października 1944 roku z transportem chorych i starców, przekazano je do obozu w Oświęcimiu, gdzie z powodu braku miejsc Niemcy skierowali cały transport do Mszany Dolnej i tam wszystkich uwolniono.

Ostatni okres okupacji Izabela Lisiecka przetrwała z rodziną w Częstochowie. Po oswobodzeniu zamieszkała w Bydgoszczy i tam uczęszczała do Żeńskiego Gimnazjum Humanistycznego.

W lipcu 1945 roku Izabela Lisiecka z rodzicami przyjechała do Gdańska-Wrzeszcza. W Gdańsku w 1946 roku otrzymała świadectwo maturalne w II Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Pniewskiego. Ukończyła stomatologię na Akademii Medycznej w Gdańsku. Z nakazu pracy pracowała w Ośrodkach Zdrowia w Żukowie i Baninie, później w Gdańsku.

W 1956 roku Izabela Lisiecka wyszła za mąż za Edwina Rozenkranza, żołnierza powstania warszawskiego ps. „Kamień”, strzelca 5. Kompanii „Gozdawa”, późniejszego profesora historii państwa i prawa. Mieli dwóch synów.

Za swoją działalność niepodległościową Izabela Lisiecka-Rozenkranz została odznaczona m.in.: Medalem Wojska, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Armii Krajowej oraz Odznaką Pamiątkową Zgrupowania „Chrobry II”.

Izabela Lisiecka-Rozenkranz zmarła 9 kwietnia 1995 roku w Gdańsku.

Radiowy biogram przygotowała Adriana Andrzejewska-Kuras na podstawie materiałów zebranych przez Annę Rojewską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Izabeli Lisieckiej-Rozenkranz dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 28 listopada 2020 - Bohaterowie, cz. 48

Bohaterowie, cz.47

Zygmunt August Sikorski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Zygmunt August Sikorski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Zygmunt August Sikorski - ps. „Sim”, „Blondyn” - żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej.

Zygmunt August Sikorski urodził się 12 stycznia 1924 roku w Wolnym Mieście Gdańsku. Jego rodzicami byli August i Wanda Rozalia z domu Muchowska. Zygmunt uczęszczał do szkoły powszechnej w Gdańsku. Szkoła była prowadzona przez Macierz Szkolną, polską organizację, która działała w Wolnym Mieście Gdańsku, nienależącym przed II wojną światową do państwa polskiego. W 1933 roku Dyrekcja Kolei Państwowych, w której pracował ojciec Zygmunta, została przeniesiona z Gdańska do Torunia i rodzina tam się przeprowadziła. W Toruniu Zygmunt ukończył szkołę powszechną i rozpoczął naukę w I Państwowym Liceum i Gimnazjum Męskim im. Mikołaja Kopernika. Do wybuchu II wojny światowej ukończył trzy klasy Gimnazjum.

Dnia 1 września 1939 roku wybuchła wojna i zrujnowała dotychczasowe życie wielu ludzi, także rodziny Sikorskich. Po zajęciu ziem polskich przez okupantów rodzina ta została osadzona w niemieckim obozie w Łodzi. Po czterech miesiącach wszystkich wysiedlono do Generalnego Gubernatorstwa. W Drzewicy, w powiecie Opoczno, Zygmunt Sikorski rozpoczął pracę w Urzędzie Gminy; prowadził tam ewidencję ludności. W 1942 roku jako 18-latek został zaprzysiężony i stał się żołnierzem oddziału Narodowych Sił Zbrojnych, włączonego później do Armii Krajowej. Pracując w urzędzie zbierał informacje, które przekazywał swoim przełożonym w konspiracji oraz fałszował dokumenty, przede wszystkim kenkarty. W lipcu 1943 roku zagrożony aresztowaniem wyjechał na Podlasie. Udał się do Platerowa w powiecie Siedlce, gdzie mieszkali jego krewni. Zatrudniony został na stacji kolejowej; obsługiwał telefon i telegraf. Nawiązał współpracę z wywiadem Armii Krajowej.

W lipcu 1944 roku Zygmunt Sikorski wyjechał do Warszawy, a potem w okolice Wołomina, gdzie formowano oddziały partyzanckie do akcji „Burza”. Chodziło o nękanie cofających się oddziałów niemieckich. Ze wschodu nadchodziły oddziały radzieckie. Zygmunt Sikorski został wcielony do 1. batalionu 32. Pułku Piechoty Armii Krajowej i przyjął pseudonim „Blondyn”, wcześniej używał pseudonimu „Sim”. Brał udział w walkach, stoczonych przez ten oddział z Niemcami, m.in. pod Tłuszczem. W Warszawie od 1 sierpnia trwało powstanie. Wokół miasta przebywało dużo wojsk niemieckich; drogi do miasta były zablokowane. W tej sytuacji oddział Zygmunta Sikorskiego został rozformowany. Po przejściu frontu i opanowaniu tych terenów przez Armię Czerwoną część żołnierzy z tego oddziału została aresztowana przez Rosjan, wywieziona do Lublina i osadzona na Majdanku. W czasach okupacji niemieckiej na Majdanku znajdował się obóz koncentracyjny. Od sierpnia 1944 roku istniał tam radziecki obóz NKWD, w którym więziono żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Więźniowie wiedzieli, że ich koledzy są wywożeni w głąb Związku Radzieckiego. Nie chcieli też być wcieleni do oddziałów polskich, które przybyły do Polski wraz z Armią Czerwoną. Zygmuntowi Sikorskiemu udało się uciec z obozu na Majdanku. Wrócił na Podlasie do swojej rodziny. W październiku 1944 roku rozpoczął pracę na stacji kolejowej w Mordach w powiecie Siedlce. Po zakończeniu wojny udało mu się uzyskać przeniesienie do rodzinnego Gdańska. Brał tam udział w uruchomieniu stacji kolejowej Nowy Port. Jego rodzice przeżyli wojnę. Dowiedział się, że brat Henryk Edwin Sikorski, żołnierz Armii Krajowej, zginął w obozie koncentracyjnym we Flossenburgu w Niemczech.

Po odejściu z kolei Zygmunt Sikorski pracował w Porcie Gdańskim, najpierw w Centrali Węglowej, potem w służbie technicznej Zarządu Morskiego Portu Handlowego Gdańsk. Pracując zdał maturę w 1947 roku i rozpoczął studia, które musiał przerwać. Na emeryturę przeszedł w 1982 roku. Przez jedną kadencję pełnił funkcję przewodniczącego Rady Robotniczej. Był członkiem Związku Zawodowego Marynarzy i Portowców. Od 1977 roku współpracował z niezależnymi ugrupowaniami, opozycyjnymi w stosunku do ówczesnej władzy. Był związany z Komitetem Samoobrony Społecznej KOR oraz z powstałym w Gdańsku Ruchem Młodej Polski. Zajmował się kolportażem niezależnych wydawnictw, które ukazywały się poza obowiązującą wówczas cenzurą, m.in. pisma „Rodło”.

W 1980 roku Zygmunt Sikorski brał udział w strajku w Porcie Gdańskim i był współpracownikiem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej. Po zawarciu porozumień między strajkującymi a władzami państwowymi powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Zygmunt Sikorski został członkiem Związku i współtworzył struktury związkowe w Porcie Gdańskim; był tam doradcą Komisji Zakładowej.

Wraz z innymi zainicjował przywrócenie krzyża przy mogiłach żołnierzy na Westerplatte. Był współzałożycielem Klubu Myśli Politycznej im. 3 Maja w Gdańsku. 13 grudnia 1981 roku władze ogłosiły wprowadzenie stanu wojennego. Od 13 do 21 grudnia trwał strajk w Porcie Gdańskim, w którym Zygmunt Sikorski uczestniczył. Następnie pomagał rodzinom internowanych działaczy „Solidarności”. Był redaktorem pisma „Portowiec”, które po ogłoszeniu stanu wojennego ukazywało się w podziemiu.

W 1990 roku Zygmunt Sikorski został członkiem Światowego Związku Armii Krajowej. Sprawował funkcję sekretarza Środowiska Pomorskiego Okręgu Gdańsk oraz był członkiem Prezydium Koła Gdańsk. Redagował czasopismo „Gdański Przekaz”, wydawane przez Związek. Zorganizował bibliotekę, zawierającą publikacje z zakresu II wojny światowej. Współpracował z Fundacją Archiwum Pomorskie Armii Krajowej (od 2009 roku Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej). Był członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, działał w Regionalnej Pracowni Krajoznawczej PTTK w Gdańsku, w Towarzystwie Przyjaciół Gdańska, Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim oraz w Stowarzyszeniu „Godność”. Założył w 1982 roku Ruch Obrony Noosfery.

Otrzymał wiele odznaczeń, m.in.: Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Partyzancki, Odznakę Akcji Burza, Odznakę Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny, Brązowy Krzyż Zasługi, Odznaki: Zasłużony Pracownik Morza, Zasłużony Ziemi Gdańskiej, Zasłużony dla Portu Gdańsk, Za Zasługi dla Gdańska. Był członkiem honorowym „Solidarności”.
Jego żoną była Zofia Piontek; wychowali trójkę dzieci.

Zygmunt Sikorski zmarł 14 stycznia 2006 roku w Gdańsku.

Radiowy biogram przygotował Michał Słobodzian na podstawie materiałów zebranych przez panią dr Ewę Gawrońską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autor radiowej opowieści o Zygmuncie Sikorskim dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.

Na podstawie opowieści o Elżbiecie Zawackiej, w audycji „Ziarna losu” z 29 listopada br. zabrzmi reportaż Michała Słobodziana, pt. „Smutny Anioł”.
Polskie Radio PiK - 21 listopada 2020 - Bohaterowie, cz. 47

Bohaterowie, cz.46

Anna Jachnina. Fot. Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej
Anna Jachnina. Fot. Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej
Anna Jachnina z d. Grzelecka ps. „Hanna” - żołnierz konspiracyjnej komórki „Sztuka” Biura Informacji i Propagandy Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, więźniarka niemieckich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Ravensbrück, autorka okupacyjnej piosenki „Siekiera, motyka…”.

Anna Jachnina urodziła się 26 maja 1914 roku w Ciechocinku. Ojciec Leopold był ogrodnikiem w Państwowym Zakładzie Zdrojowym, a matka Józefa pochodziła ze słynnej rodziny Czaki. Anna ukończyła szkołę średnią ss. Urszulanek we Włocławku. W 1935 roku wyszła za mąż za Juliana Jachnę, oficera 36. Pułku Piechoty Legii Akademickiej i zamieszkała z nim w Warszawie. Wkrótce Państwo Jachna stali się rodzicami córeczki o imieniu Lala. Kiedy wybuchła wojna mąż Anny wyjechał na front, a ona samotnie musiała walczyć o życie małej córeczki, która zachorowała na serce. Niestety nie udało się jej uratować, mimo to w czasie walk o utrzymanie Warszawy Anna nie poddała się rozpaczy, lecz zaangażowała w pomoc medyczną rannym i chorym żołnierzom. Pełniła dyżury w Szpitalu Ujazdowskim i na dworcach kolejowych. Od 1941 roku służyła w Związku Walki Zbrojnej (później Armii Krajowej). Przyjmując pseudonim „Hanna” prowadziła działalność konspiracyjną w Biurze Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Była bliską współpracownicą Aleksandra Kamińskiego, ps. „Kaźmierczak”, późniejszego autora „Kamieni na szaniec”.

Anna Jachnina brała udział w inicjatywach wydawniczych komórki o kryptonimach „Sztuka” i „K.O.P.R.”. Stefania Halina Buczyńska – kierowniczka komórki „S”, tak pisała, poświadczając działalność Anny:
Ze względu na łatwość pióra, wielostronność uzdolnień była główną podporą komórki”.

Bezpośredni zwierzchnik Anny Jachniny, Aleksander Kamiński, tak o niej napisał:
Zadania ob. Jachniny („Hanny”) polegały na przygotowaniu tekstów literackich dotyczących wojny polsko-niemieckiej oraz okupacji – pamiętniki, opowiadania, anegdoty, odezwy, plakaty itp.”

Teksty te pełniły ważną rolę, ponieważ podtrzymywały nadzieję, wolę walki i umacniały opór społeczeństwa wobec okupanta. Ona sama była autorką satyrycznych wierszy i piosenek. Niewiele osób wie, że Anna Jachnina napisała słowa najsłynniejszej piosenki okupacyjnej Warszawy „Siekiera, motyka…”

Wiele lat po wojnie Anna Jachnina tak wspominała okoliczności powstania piosenki:
Mieszkałam wówczas na ulicy Francuskiej w Warszawie. Była zima, mróz w mieszkaniu i we mnie – w środku. Straszliwy głód. Otrzymałam właśnie polecenie napisania tekstów […]. Ołówek wypadał ze zgrabiałych rąk, mózg zamarzał. Nie było światła, tylko jakiś knocik, lampeczka. Chyba właśnie wtedy – już dokładnie nie pamiętam – powstała piosenka: „Siekiera, motyka, piłka, szklanka, w nocy nalot, w dzień łapanka…

Okupacyjna Warszawa bardzo szybko zaczęła śpiewać te optymistyczne zwrotki i często dopisywać nowe. Komórka „Sztuka” oprócz organizowania ruchu wydawniczego, teatralnego, satyrycznego ogłaszała też konkursy literackie. W jednym z nich w 1942 roku za pamiętnik z oblężenia Warszawy Anna Jachnina pod pseudonimem „XY” zdobyła pierwszą nagrodę.

Do zadań konspiracyjnych „Hanny” należało też zbieranie i opracowywanie utworów satyrycznych: wojennego humoru, dowcipów i anegdot warszawskich, lwowskich, żydowskich a nawet niemieckich krążących po Warszawie. Po wojnie Anna Jachnina wspominała
Satyra w czasie wojny odegrała ogromną rolę. To była broń, skuteczna broń polityczna. Niemcy stale byli w napięciu, dowcip podważał ich pewność siebie, poczucie wyższości. To była po prostu dywersja, działalność patriotyczna, budująca poczucie narodowej wspólnoty […]. Im większy ucisk i terror, tym dosadniejsza i nie przebierająca w środkach satyra. To był bezpiecznik, mechanizm samoobrony”.

3 listopada 1942 roku „Hanna” została aresztowana przez gestapo w lokalu kontaktowym Armii Krajowej przy ul. Wilczej 54. Niosła tam tekst swojej książki „Anegdota i dowcip wojenny” z ostatnimi poprawkami redaktorskimi i ilustracjami. „Hannę” osadzono na Pawiaku, gdzie przeszła kilkutygodniowe, brutalne śledztwo i została zesłana do obozu w Auschwitz. Na ramieniu „Hanny” wytatuowano nr obozowy 25990, którym została na trzy lata.

W artykule Katarzyny Maniewskiej badającej biografię Anny Jachniny, czytamy:
W czasie pobytu w obozie Anna Jachnina trafiła do pracy na tzw. rewirze, czyli w obozowym *szpitalu*. Opiekując się chorymi, najczęściej umierającymi więźniarkami, starała się je ocalić przed tzw. selekcją do komory gazowej. Ukrywanie stanu zdrowia jednej z więźniarek przed dokonującym obchodu nazistowskim lekarzem, przypłaciła niemal utratą własnego życia. Została wówczas dotkliwie skatowana, w konsekwencji czego już do końca życia cierpiała na nawracające bóle głowy, nie pozwalające na pełną aktywność życiową”.

Od października 1944 roku Anna Jachnina przebywała przez pół roku w obozie w Ravensbrück. „Skąd w kwietniu z transportem chorych zabrali mnie Szwedzi. Ich wspaniałej opiece lekarskiej, życzliwości i kulturze zawdzięczam życie” – napisała Jachnina w swojej relacji przechowywanej w zbiorach Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu.

W 1947 roku Anna Jachnina powróciła do Polski i po krótkim pobycie w Gdańsku zamieszkała w Bydgoszczy.

Po wojnie Anna Jachnina zgłosiła się do pracy w bydgoskiej Rozgłośni Polskiego Radia, z którą związała się na długie lata. Kierowała redakcją kultury ludowej. Była laureatką wielu nagród, m.in. w 1970 roku nagrodzono ją „Złotym Mikrofonem” za radiowy dorobek twórczy. Została odznaczona Krzyżem Armii Krajowej, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Anna Jachnina zmarła w 1996 roku i jest pochowana w Bydgoszczy. W 2018 roku została osłonięta tablica Jej pamięci na warszawskiej Saskiej Kępie, na ul. Francuskiej – miejscu powstania najsłynniejszej okupacyjnej piosenki „Siekiera, motyka…”.

Mąż Anny podczas wojny był ranny pod Brwinowem, osadzono go w oflagu II D Gross-Born skąd powrócił z gruźlicą leczoną przez lata po wojnie. Rodzina Anny Jachniny uczestniczyła w działaniach przeciwko okupantowi. Brat Antoni Grzelecki ps. Czaki był oficerem Armii Krajowej w batalionie „Wigry”. Siostra Stanisława Golińska pracowała w sztabie przy płk. Janie Rzepeckim. Kuzynka Anny, Hanka Czaki, harcerka i sekretarka Wydziału Informacji w BIP KG AK została aresztowana i stracona wraz z rodzicami Tytusem i Jadwigą za udział w konspiracji w 1944 roku.

Radiowy biogram przygotowała Żaneta Walentyn na podstawie materiałów zebranych przez panią Annę Mikulską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Annie Jachninie dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 14 listopada 2020 - Bohaterowie, cz. 46

Bohaterowie, cz.45

Adam Steinborn. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Adam Steinborn. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Adam Steinborn - ps. „Odrowąż”, „Tucholczyk”, „Toruńczyk”, nazwisko konspiracyjne Salak - żołnierz wuywiadu Oddz. II Komendy Głównej Armii Krajowej, oficer do zleceń Komendy Obszaru Zachodniego.

Adam Steinborn urodził się 30 maja 1903 roku w Toruniu. Jego rodzice – Otto Steinborn, lekarz i Helena z Kawczyńskich, byli działaczami niepodległościowymi. Synom, którzy od dzieciństwa mieli do czynienia z zaborcą pruskim, wpajali odwagę cywilną, konieczną w obronie przed germanizacją. Lata 1908–1921 upłynęły Adamowi na nauce w szkole powszechnej i gimnazjum w Toruniu, z równoczesnym tajnym uczeniem się pisania i czytania po polsku. Wraz ze starszym bratem Witoldem, od 1917 roku działał w drużynie harcerskiej im. T. Kościuszki i zainicjował konspiracyjne grupy mające na celu poznawanie historii i literatury polskiej. W 1920 roku brał udział w wojnie polsko-sowieckiej. Lata 1921–1925 obejmują studia Adama w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie. Jednocześnie był kadetem Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii w Grudziądzu, którą ukończył w 1926 roku, w którym też zaczął pracować w Krajowej Hurtowni Herbaty, założonej w roku 1840 firmie M. Szumilin. Działał też społecznie w organizacjach handlowych. W latach 1927–1930 pracował jako asystent w macierzystej uczelni. W 1938 roku został dyrektorem „Szumilina”.

Dnia 25 sierpnia 1939 roku Adam Steinborn został zmobilizowany do służby transportowej i objął stanowisko komendanta stacji kolejowej w Chełmnie Lubelskim. Ze zrujnowanego dworca w Chełmnie przedostał się do Warszawy, gdzie powrócił do firmy „Szumilin”. Tam spotkał się z niemieckim oficerem dr Ernstem Kahem, chcącym się zorientować w sytuacji gospodarczej miasta. Adam Steinborn został uznany za przydatnego do kierowania „Szumilinem”, który już zajęty przez Niemców został przekwalifikowany na Rejonową Hurtownię Aprowizacyjną nr XXIII.

W listopadzie 1939 roku Adam Steinborn został członkiem Służby Zwycięstwu Polski, a maju 1940 roku został zaprzysiężony do Związku Walki Zbrojnej. Powierzono mu najbardziej tajne zadania specjalne, służył w Wydziale Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa Oddz. II Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej. Obowiązywał go zakaz walki z bronią w ręku i zakaz udziału w akcjach zbrojnych przeciw Niemcom. W chwili ostatecznego niebezpieczeństwa, by chronić powierzone mu przez Związek Walki Zbrojnej tajemnice, miał zażyć truciznę, którą wręczono mu w postaci cyjanku potasu.

Adam Steinborn przyjął pseudonim „Odrowąż”. Spotykanie się z dr Ernstem Kahem było odtąd zadaniem Steinborna. Wtajemniczeni koledzy nazwali go „opiekunem Doktora”. Rozmowy z dr Kahem o kulturze i sztuce, wywoływały rozluźnienie, odruchy życzliwości i ułatwiały zdobywanie od niego informacji. Dawały też możliwość informowania go o nieludzkiej brutalności gestapowców w stosunku do Polaków i o uwięzieniu wielu z nich często bez dowodów winy. Dzięki Adamowi Steinbornowi dowództwo Armii Krajowej zdobyło informacje o układzie organizacyjnym działającej w Warszawie policji niemieckiej. Steinborn starał się ratować ludzi z niemieckich więzień. M.in. za jego sprawą zwolnionych było około 75 osób, wśród nich byli żołnierze Armii Krajowej i przedstawiciele kultury.

Jesienią 1942 roku do zadań „Odrowąża” doszły spotkania z innym oficerem niemieckim, dr Spilkerem, skądinąd osobistym wrogiem dr Ernsta Kaha. Adam Steinborn rozeznał kompetencje swoich rozmówców. Dr Spilker został odkomenderowany do Warszawy, aby skuteczniej rozpracować polskie podziemie i skontrolować dr Kaha podejrzanego o łagodność w stosunku do ludności polskiej. Z czasem Adam Steinborn poznał podział kompetencji całego aparatu niemieckiej policji, orientował się w funkcjach gestapowców. Poznał też ich nawyki, stosunek np. do „łapówek”, kontakty z Polakami, lokale, w których bywali. Rozeznanie Steinborna w usytuowaniu urzędów w budynku gestapo i odtworzenie ich planu dla potrzeb Armii Krajowej, pozwalało niekiedy zorientować się zaaresztowanym żołnierzom podziemia, jaki dział i który funkcjonariusz prowadzi przesłuchanie. Dawało to szanse ocalenia. To Adam Steinborn prowadził obserwację „kata Warszawy” - Franza Kutschery. Poznał dokładny plan zajęć dowódcy SS i jego szofera. Ta wiedza niewątpliwie przyczyniła się do powodzenia zamachu, jakiego 1 lutego 1944 roku Armia Krajowa dokonała na Franza Kutscherę.

Swoje spotkania kontrwywiadowcze Adam Steinborn nazywał „zadaniami w wilczej jamie”. Nie mógł być nigdy pewny, jak spotkanie się skończy. Gdy wiosną 1944 roku dr Erst Kah dowiedział się, że jego mieszkanie ma być poddane rewizji z polecenia Spilkera, zaprosił do swego biura w trybie natychmiastowym Adama Steinborna, wręczył mu klucze od swego mieszkania przy ul. Oleandrów oraz klucze od biurka, z prośbą o zabranie i przechowanie u siebie brązowej koperty. Adam Steinborn ze strachem podjął się tej misji. Po oddaniu kluczy doktorowi, wszystkie dokumenty, m.in. meldunki Wandy Kronenberg dla dr Koha i kopie dla wywiadu Armii Krajowej świadczące o podwójnej grze tej kobiety, zostały sfotografowane w punkcie kontaktowym Armii Krajowej.

Bardzo trudne rozmowy z przedstawicielami władz okupacyjnych Warszawy, w wielu wypadkach skuteczne, były możliwe dzięki temu, że Adam Steinborn poznał dobrze język, kulturę i psychikę Niemców. Potrafił zbijać z tropu swoich przekonanych rozmówców. Podając przykłady niemieckiej brutalności i niesprawiedliwości, upomniał się z dobrym skutkiem o dzieci warszawskie, pozbawione prawa wchodzenia na teren parków, zagwarantowanego dla dzieci niemieckich.

Z polecenia przełożonych Armii Krajowej Adam Steinborn poruszył sprawę dzieci Zamojszczyzny. Jego firma finansowała dwa zakonspirowane sierocińce, w których w 1943 roku schroniono część dzieci uratowanych z wywózki na zniemczenie. Jako dyrektor Hurtowni pozwalał, aby stanowiła ona bazę techniczną i materiałową dla działalności Związku Walki Zbrojnej–Armii Krajowej. Gdy pewnego razu gestapo z żandarmerią wpadło do Hurtowni poszukując w magazynie skradzionych jajek i dokładnie sprawdziło stempelki na skorupkach, odeszło zadowolone nie wiedząc, że za paczkami z jajkami, w głębi magazynu była składnica Armii Krajowej.

W czasie powstania warszawskiego Adam Steinborn m.in. pełnił funkcję oficera łącznikowego i zwiadowczego Dowództwa Armii Ktajowej „Starówka”. Od połowy września działał w kontrwywiadzie. W listopadzie 1944 roku był delegowany razem z mec. Edmundem Borzyszkowskim do Torunia, Bydgoszczy i Grudziądza, jako oficer łącznikowy do rozpoznania sytuacji działających na Pomorzu formacji konspiracyjnych. Adam Steinborn dostarczył ks. Józefowi Wryczy polową radiostację do Wiela w Borach Tucholskich.

W styczniu 1945 roku Adam Steinborn został zwolniony z funkcji w kontrwywiadzie. Otrzymał awans na kapitana i był odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Przez kila miesięcy mieszkał i pracował w Bydgoszczy, skąd wyjechał do Warszawy, gdzie podjął pracę w firmie handlowej „Transactor”. W latach 1949–1953 był więziony przez władze komunistyczne. Po wyjściu na wolność i długiej rehabilitacji powrócił do pracy zawodowej w handlu zagranicznym.

Adam Steinborn zmarł 12 marca 1982 roku. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie.

Opowieść o życiu i działalności Adama Steinborna powstała na bazie materiałów przygotowanych przez panią Barbarę Rojek - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Nadzór naukowy nad projektem „Bohaterowie” sprawuje dr Katarzyna Minczykowska-Targowska. Opowieść radiową o bohaterce tego odcinka przygotował Michał Słobodzian.
Polskie Radio PiK - 7 listopada 2020 - Bohaterowie, cz. 45

Bohaterowie, cz.44

Bogdan Siudowski - ps. „Marcin”, żołnierz Armii Krajowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Ten odważny żołnierz, kontynuator patriotycznych tradycji rodzinnych, dziennikarz i działacz społeczny urodził się 14 lutego 1921 roku w Przydatkach koło Brodnicy. Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Jego rodzicami byli Konrad Siudowski i Helena z domu Peto. Ojciec był m.in. senatorem Rzeczypospolitej w latach 1935–1938, podpułkownikiem w rezerwie po udziale w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Matka Helena – brodniczanka, pochodziła z patriotycznej rodziny kupieckiej. Prowadziła szeroką działalność społeczną i niepodległościową, współdziałała w tworzeniu początków szkolnictwa polskiego w Brodnicy.

Bogdan Siudowski był najstarszym z czworga dzieci w rodzinie. Do 1939 roku uczył się w gimnazjum Brodnicy. On sam tak wspominał wybuch wojny:
Wówczas byłem uczniem maturalnej klasy brodnickiego gimnazjum i junakiem Przysposobienia Wojskowego, wstępując ochotniczo do batalionu Obrony Narodowej Przysposobienia Wojskowego 67. pp. Wtedy trzeba było strzec obiektów wojskowych i gospodarczych przed skrytobójczymi napadami V kolumny”.

Bogdan Siudowski brał udział w walkach w obronie Warszawy, a po kapitulacji stolicy powrócił do Brodnicy, gdzie został aresztowany przez gestapo. Tak później, już jako redaktor w jednym z artykułów, wspominał ten fakt:
Na początku października »za ochotniczy udział w wojnie przeciwko III Rzeszy« osadzono mnie w więzieniu w Brodnicy nad Drwęcą […]. Szczęśliwym trafem udało mi się wyrwać z rąk gestapo i zbiec na tereny tzw. Generalnej Guberni, by walczyć z bronią w ręku, aż do zakończenia wojny”.

W Warszawie, dokąd uciekł, Bogdan Siudowski pracował jako robotnik w spółdzielczości mleczarskiej. Jednocześnie uczęszczał na tajne komplety gimnazjalne, które zakończył zdaniem matury. Konspiracyjnie uczył się dalej, studiując rolnictwo i ekonomię na SGGW. W lutym 1940 roku wstąpił do Związki Walki Zbrojnej i brał udział w małym sabotażu oraz kolportażu prasy podziemnej. Następnie działał w Armii Krajowej pod pseudonimem „Marcin”. Ukończył szkołę podchorążych ze stopniem plutonowego. Brał udział w wielu akcjach dywersyjnych oraz przewoził broń.

Jako ochotniczy kurier dowództwa Armii Krajowej, Bogdan Siudowski wielokrotnie odbywał podróże na teren województwa lubelskiego, gdzie walczył w oddziałach partyzanckich przeciwko pacyfikacjom niemieckim tamtejszych wsi. W czasie jednej z bitew pod Trzeszczanami w pow. hrubieszowskim został ranny. Po uwięzieniu w Zamościu udało mu się zbiec i wrócić do Warszawy.

W czasie powstania warszawskiego Bogdan Siudowski walczył w zgrupowaniu „Bełt” w 3. batalionie 21. pp im. Dzieci Warszawy. Będąc dowódcą drużyny uczestniczył w akcjach skierowanych przeciwko niemieckim strzelcom wyborowym, a 19 sierpnia zniszczył niemiecki czołg. Za udział w zdobyciu szkoły przy ul. Książęcej został odznaczony Krzyżem Walecznych i mianowany sierżantem podchorążym. Teren działania zgrupowania „Bełt”, którego żołnierzem był Bogdan Siudowski obejmował południową stronę Al. Jerozolimskich od ul Marszałkowskiej, poprzez ul. Bracką, Nowy Świat do pl. Trzech Krzyży. Powstańcy postanowili wykonać przez Al. Jerozolimskie przekop, który umożliwiłby współdziałanie oddziałów walczących po obu stronach tej ulicy. Chodziło o wymianę żołnierzy, łączników, broni i leków. Budowę przekopu i barykady powierzone zostały saperom z batalionu „Bełt” i rozpoczęto ją w pierwszym tygodniu walk. Po wykonaniu przejścia ruch oddziałów niemieckich główną arterią stolicy został zamknięty. Przez cały czas trwania powstania Niemcy w dzień burzyli barykadę, a w nocy Polacy ją odbudowywali.

W pierwszej dekadzie września obroną barykady dowodził Bogdan Siudowski. Było to miejsce bardzo ważne strategicznie, bo umożliwiało przerzuty oddziałów powstańczych przez jedyne przejście z Warszawy północ na południe w Al. Jerozolimskich. To właśnie tamtędy przerzucono zespół radiostacji „Błyskawica”, dzięki której świat dowiadywał się, co dzieje się w bohaterskiej Warszawie w sierpniu 1944 roku. Bogdan Siudowski został tam dwukrotnie ranny, ale pomimo sprzeciwu lekarzy opuścił szpital polowy i wrócił na barykadę dowodząc jej obroną do dnia kapitulacji. Utrzymanie barykady – przejścia uratowało życie tysiącom ludzi, którzy przedostawali się kanałami po upadku Starego Miasta.

Za wykazanie się niezwykłym bohaterstwem, Bogdan Siudowski otrzymał nominację na stopień podporucznika i przedstawiony został do odznaczenia Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari. W powojennym wniosku o nadanie tego orderu czytamy:
Wyróżnia się odwagą i brawurą jako podchorąży, zostaje dwukrotnie ranny i jest inwalidą wojennym. Żołnierskim przykładem i męstwem w dużym stopniu przyczynił się do zwycięskiej bitwy o Aleje Jerozolimskie”.

Po upadku powstania Bogdan Siudowski osadzony został w obozie jenieckim Lamsdorf (Łambinowice) na Opolszczyźnie. Następnie został skierowany do szpitali obozowych w Wistritz, Muhlenberg i Zeitheim.

Kiedy skończyła się wojna, w 1945 roku zgłosił się jako ochotnik do ośrodka wojskowego w Northeim, który podlegał I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Bogdan Siudowski pełnił tam obowiązki dowódcy kompanii. Później został oficerem łącznikowym do spraw repatriacji w Polskiej Misji Wojskowej we Frankfurcie nad Menem.

Od maja 1946 do lutego 1948 roku Bogdan Siudowski kierował repatriacją Polaków w Stuttgarcie. Po wykonaniu tej pracy został odwołany do kraju i zdemobilizowany. Pracował zawodowo m.in. jako dziennikarz.

Bogdan Siudowski zmarł 30 maja 1992 roku w Warszawie, a pochowany został w grobowcu rodzinnym na cmentarzu w Brodnicy.

Radiowy biogram przygotowała Żaneta Walentyn na podstawie materiałów zebranych przez panią Annę Mikulską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Bogdanie Siudowskim dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 31 października 2020 - Bohaterowie, cz. 44

Bohaterowie, cz.43

Eligiusz Gałęzewski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Eligiusz Gałęzewski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Eligiusz Gałęzewski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Eligiusz Gałęzewski. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Eligiusz Zbigniew Gałęzewski, ps. „Grom”, „Młot”, podporucznik, żołnierz Armii Krajowej, II Korpusu Polskiego, kapitan Korpusu Wojsk Inżynieryjnych USA, inżynier, działacz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Eligiusz Gałęzewski urodził się 11 maja 1923 roku w Chełmnie. Był synem Józefa (zamordowanego w 1942 r. przez gestapo) i Heleny z Orłowskich. Miał dwóch braci Jerzego (późniejszy żołnierz AK) i Włodzimierza.

Eligiusz Gałęzewski był żołnierzem września 1939, służył w Batalionie Zapasowym 59. Pułku Piechoty Wielkopolskiej. Pod koniec października 1939 roku wrócił do Inowrocławia, gdzie mieszkał przed wojną, uczył się i działał w harcerstwie. Na polecenie ojca, żołnierza, działającego też w konspiracji, przenosił meldunki i prasę wydawaną w podziemiu. W sierpniu 1940 roku aresztowano ojca, a dwa miesiące później gestapo aresztowało całą rodzinę. Wszyscy zostali osadzeni w obozie koncentracyjnym Błonie w Inowrocławiu, a następnie wysiedleni do Generalnego Gubernatorstwa. Osiedlili się w Mińsku Mazowieckim i tam w lutym 1941 roku Eligiusz został zaprzysiężony do Szarych Szeregów.

Od listopada 1942 do maja 1943 roku Eligiusz Gałęzewski był słuchaczem Szkoły Podchorążych Piechoty. Ukończył ją w stopniu kaprala podchorążego. Otrzymał przydział do dywersji Obwodu Armii Krajowej Mińsk Mazowiecki. Brał udział w wielu akcjach przeciwko okupantom: napadach na urzędy administracji niemieckiej w celu zniszczenia nakazów kontyngentowych i ewidencji osobistej, niszczeniu linii telefonicznych i mniejszych zakładów przemysłowych (mleczarnie, gorzelnie, tartaki, garbarnie, cukrownie) oraz niszczeniu magazynów Wehrmachtu. Był uczestnikiem akcji wysadzania pociągów, odbijania więźniów, brał udział w napadach na dworce kolejowe w celu rekwizycji towarów, a także w zniszczeniu aparatury kina przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Kilkakrotnie uczestniczył w przyjmowaniu zrzutów i zabezpieczaniu zrzutowisk w rejonie Mińska. Chodziło o zrzuty dokonywane przez samoloty alianckie na terenie okupowanej Polski. Dzięki nim oddziały Armii Krajowej mogły uzupełnić uzbrojenie i sprzęt.

Henryk Napieralski ps. Bohun, towarzysz walk Gałęzewskiego, tak wspominał Eligiusza:
Kapral podchorąży „Grom” Zbigniew Gałęzewski, blisko dwumetrowy olbrzym, wysportowany, o gęstej blond czuprynie, znany w kręgach mińskiego AK, dzielny i ofiarny żołnierz dywersji, charakteryzował się poważnymi ambicjami wojskowymi. Syn chorążego z 59 pp. w Inowrocławiu, najlepszy koszykarz w ogólniaku im. Kasprowicza, marzył o karierze wojskowej. Przygotowywał się do niej poważnie, studiując różne fachowe dzieła, z Clausewitzem włącznie. Należał w tym czasie do tych, którzy nie zadowalali się akcjami wyznaczonymi dla danej grupy czy zespołu, lecz sami nieustannie szukali okazji do „wkręcania się” wszędzie, gdzie zwalczano wroga i jego machinę okupacyjną”.

Od lutego do końca kwietnia 1944 roku Eligiusz Gałęzewski był zastępcą dowódcy oddziału leśnego kaprala podchorążego Kazimierza Aniszewskiego „Dęboroga”. Został ranny w walce i przeniósł się do Warszawy, gdzie również brał udział w akcjach zbrojnych. Wkrótce powrócił do Mińska Mazowieckiego i został dowódcą plutonu w odtworzonej 8. Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Razem ze swoim plutonem wziął udział w koncentracji oddziałów AK. W ramach Akcji „Burza” oddziały AK wyzwoliły m.in. Mińsk Mazowiecki. Żołnierze Armii Krajowej wkroczyli do miasta. Władzę cywilną w mieście objął w imieniu Delegatury Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Kraj burmistrz Hipolit Konopka. 31 sierpnia 1944 roku do miasta wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Polska władza trwała jednak tylko do 6 sierpnia. W nocy z 6 na 7 sierpnia przedstawiciele prawowitych władz polskich zostali aresztowani przez Rosjan. Burmistrza Hipolita Konopkę skrytobójczo zamordowano. Losy żołnierzy Armii Krajowej były takie same, jak na zajętych wcześniej przez Rosjan polskich ziemiach: rozbrajanie, aresztowanie, wywożenie w głąb Rosji.

Eligiusz Gałęzewski przyłączył się do kompanii, która nie dała się rozbroić przez sowietów. Żołnierze zamierzali przedrzeć się do Warszawy – trwało tam powstanie. Podjęto taką próbę, ale bez powodzenia i zapadła decyzja o powrocie do Mińska. Awansowany do stopnia podporucznika, Eligiusz Gałęzewski został szefem dywersji Obwodu AK Mińsk Mazowiecki. Działalność dywersantów polegała przede wszystkim na obronie żołnierzy AK przed represjami ze strony Rosjan. Podczas akcji zbrojnej ranny dostał się w ręce sowietów. Udało mu się uciec, jednak po pewnym czasie ponownie go aresztowano i wcielono do oddziałów Wojska Polskiego, które przybyło na ziemie polskie razem z Armią Czerwoną i było zupełnie od niej zależne. Ten sam los spotkał wielu żołnierzy Armii Krajowej. Eligiusz Gałęzewski stworzył w wojsku wraz z tymi żołnierzami tajną organizację. Nawiązał kontakt z komendantem Okręgu AK Lublin płk Franciszkiem Żakiem „Wirem” i podporządkował mu swoją organizację. W grudniu 1944 roku otrzymał awans na porucznika.

W marcu 1945 roku Gałęzewski został aresztowany przez tzw. Informację Wojskową, czyli wojskową policją polityczną i po trzymiesięcznym śledztwie skazany przez Wojskowy Sąd Doraźny na karę więzienia oraz utratę majątku i praw obywatelskich. Był przetrzymywany w warszawskich więzieniach, a w lipcu 1945 roku, wraz z innymi więźniami, przewożony pociągiem do kolejnego zakładu karnego. Szczęśliwie pod Dęblinem wszyscy więźniowie zostali uwolnieni przez oddział partyzancki mjr Mariana Bernaciaka „Orlika”. Wolność odzyskało wówczas 120 więźniów – żołnierzy Armii Krajowej.

Po tych przejściach Eligiusz Gałęzewski zdecydował się opuścić Polskę. Udało mu się przekroczyć granicę i dotrzeć do Włoch do II Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Został żołnierzem 2. Baonu Komandosów i ukończył pięciomiesięczny Kurs Młodszych Oficerów Piechoty.

Eligiusz Gałęzewski został zdemobilizowany z Armii Andersa w 1947 roku i w stopniu porucznika wstąpił do armii angielskiej. W 1948 roku definitywnie odszedł z wojska i rozpoczął studia inżynieryjne na Uniwersytecie w Londynie. W 1951 roku przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i kontynuował studia na Uniwersytecie Stanu Michigan. Ukończył je i przez 35 lat pracował jako inżynier. Przyjął w 1956 roku obywatelstwo amerykańskie i w latach 1957–1961 służył w armii amerykańskiej, w Korpusie Wojsk Inżynieryjnych; zakończył tę służbę w stopniu kapitana. W 1950 roku poślubił Szwajcarkę Claudine Schorer i był ojcem dwóch córek.

Eligiusz Gałęzewski był członkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Londynie. Należał do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej; od 1987 roku był prezesem Koła w Los Angeles.

Po latach tak wspominał czas wojny:
Nasza walka z najeźdźcą niemieckim to nie był tylko romantyczny zryw, ale wyraz świadomego oporu całego społeczeństwa polskiego, które sprzeciwiło się przemocy i barbarzyństwu. Wystąpiliśmy nie tylko przeciw politycznemu gwałtowi, ale także przeciw morderstwu, ludobójstwu i pogwałceniu wszystkich zasad cywilizowanego świata, przeciw cofaniu cywilizacji i unicestwieniu zdobyczy kulturalnych nie tylko Polski, ale całej ludzkości. Zostawmy przyszłym historykom do oceny fakt, czy Powstanie Warszawskie miało sens, czy nie, czy miało konkretne szanse na powodzenie, czy też – jak twierdzą niektórzy, podobnie do powstania styczniowego – tych szans nie miało. Zdajemy sobie sprawę, że broniliśmy nie tylko Warszawy, nie tylko Polski, ale także i przede wszystkim podstawowych wartości ludzkich, które barbarzyńca niemiecki w nowoczesnej zbroi XX wieku, z czołgami, samolotami bombowymi i ciężką artylerią, deptał i niweczył, i chciał tworzyć nową, przerażającą cywilizację. […] Tę walkę o wartości ludzkie wygraliśmy na pewno. Tutaj jest zawarta najprawdopodobniej kwintesencja naszej działalności, z której możemy być słusznie dumni, a która nie została jeszcze należycie oceniona i zidentyfikowana. Miejmy nadzieję, że przyszli historycy wypełnią tę lukę i że obok celów polityczno-wojskowych, walka o człowieka, o wartości cywilizacyjne XX wieku, zostanie należycie doceniona.

Eligiusz Zbigniew Gałęzewski został odznaczony m.in.: Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Odznaką Pamiątkową 2. Korpusu, Medalem Wojska, Gwiazdą za Wojnę 1939–1945 (brytyjskie odznaczenie dla uczestników działań wojennych), Gwiazdą Italii (odznaczenie ustanowione przez króla angielskiego Jerzego VI dla uczestników działań wojennych na terenie Włoch.

Zmarł 20 września 1996 roku w Stanach Zjednoczonych.

Radiowy biogram przygotowała Adriana Andrzejewska-Kuras na podstawie materiałów zebranych przez dr Ewę Gawrońską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Eligiuszu Gałęzewskim dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 24 października 2020 - Bohaterowie, cz. 43

Bohaterowie, cz.42

Fabiola Ciborowska. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Fabiola Ciborowska. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Kpt. Fabiola Ciborowska, zam. Paulińska, ps. „Mimoza” - żołnierz Związku Walki Zbrojnej–Armii Krajowej Warszawa w pionie wywiadowczym i kontrwywiadzie, uczestniczka powstania warszawskiego, oficer w II Korpusie Pomocniczej Służby Kobiet 2. Korpusu Polskiego we Włoszech.

Fabiola Ciborowska urodziła się 20 I 1911 roku w Guźlinie w powiecie włocławskim. Szkołę powszechną ukończyła w Brześciu Kujawskim, gdzie jej ojciec był burmistrzem. Przez rok uczęszczała do Gimnazjum we Włocławku, dalszą naukę kontynuowała w Państwowym Gimnazjum Żeńskim w Grudziądzu, prowadziła drużynę harcerską, angażowała się w sprawy Przysposobienia Wojskowego. W 1931 roku zdała maturę i została studentką w Szkole Nauk Politycznych, Wydziału Dyplomatyczno-Konsularnego w Warszawie, równocześnie zapisała się na Prawno na Uniwersytecie Warszawskim.

Po dwóch latach studiów w 1933 roku Fabiola rozpoczęła pracę w Banku Rolnym. Szkołę Nauk Politycznych ukończyła w 1937 roku, a ostatni rok prawa na Uniwersytecie Warszawskim w czasie okupacji.

Wrzesień 1939 roku zastał Fabiolę Ciborowską w Banku Rolnym na ul. Brackiej. W Klubie Banku Rolnego zorganizowała gospodę, w której zatrzymywały się potrzebujące pomocy kobiety z dziećmi. W roku 1940 udała się nielegalnie do Łodzi, gdzie ułatwiła ucieczkę polskim oficerom ze szpitala jenieckiego. Ukrywała ich przez kilka tygodni u siebie na ul. Szczęśliwieckiej 25 w Warszawie. Wyrobiła im także dokumenty i rozlokowała po Warszawie. Za te działania została w 1943 roku odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasług z Mieczami.

W marcu 1941 roku Fabiola Ciborowska została zaprzysiężona przez kpt. Józefa Boruckiego do Związku Walki Zbrojnej. Przyjęła pseudonimem „Mimoza”, działając w brygadzie do specjalnych zleceń referatu Wywiadu Wojskowego Oddziału II Sztabu Okręgu Warszawskiego (rozpoznanie obiektów wojskowych, także kontrwywiad). W 1941 roku pełniła funkcje kierowniczki poczty, a od 1942 roku została kierownikiem Poczty Oddział II Sztabu Okręgu Warszawskiego i sekretarką szefa tegoż Oddziału. Na tym stanowisku pozostała do stycznia 1944 roku, następnie została skierowana do Oddziału II Komendy Głównej Armii Krajowej. W roku 1943 była aplikantką Sądu Grodzkiego III Wydziału Karnego Oddziału dla Nieletnich. Legitymacja ta chroniła ją przed łapankami.

Powstanie warszawskie zastało ją w Śródmieściu przy ul. Pięknej 25. Do jej zadań należało rozpracowywanie przestępców oraz przenoszenie broni i dokumentów. Po Powstaniu wyszła z ludnością cywilną, ponieważ chciała zostać w kraju. Niestety, tak jak wielu żołnierzy Armii Krajowej, Fabiola Ciborowska została przez Niemców zapakowana do bydlęcego wagonu i wywieziona do obozu Neumark k. Monachium. Miesiąc po kwietniowym wyzwoleniu obozu przez Amerykanów udała się do Oflagu Oficerów Kobiet w Burgu. Tam została umundurowana i zajęła się pocztą. W lipcu 1945 roku Fabiola Ciborowska wyjechała do Włoch, gdzie została wcielona do Pomocniczej Służby Kobiet 2. Korpusu. W Ankonie ukończyła kurs informacyjny. Została przydzielona do garnizonu Trani jako oficer Ekspozytury Informacyjnej „W”. Była referentką do spraw kobiecych (matki i dziecka). Wówczas też ukończyła Szkołę Podchorążych w Almaturze.

Przez dowództwo 2. Korpusu została zweryfikowana w stopniu porucznika. W listopadzie 1946 roku została referentką Pomocniczej Służby Kobiet 7. grupy Brygadowej w Foxley w Anglii. Fabiola Ciborowska pełniła funkcję zastępczyni Inspektorki Głównej Pomocniczej Służby Kobiet, Bronisławy Wysłouchowej. Następnie była komendantką kompanii szkoleniowej. Po zdemobilizowaniu osiadła w Anglii, gdzie wyszła za mąż i pracowała.

Zarządzeniem Prezydentem RP z dnia 10 XI 1990 roku, porucznik Fabiola Ciborowska-Paulińska została awansowana do stopnia kapitana. Posiadała odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Medal Wojska Polskiego, Złoty Krzyż Zasług, Krzyż Armii Krajowej, Odznaka Pamiątkowa 2. Korpusu. Angażowała się społecznie w działania londyńskiego środowiska żołnierzy Armii Krajowej.

Fabiola Ciborowska-Paulińska zmarła w Londynie 3 XII 2006 r. w wieku 95 lat.

Radiowy opowieść o Fabioli Ciborowskiej-Paulińskiej przygotowała Żaneta Walentyn na podstawie materiałów zebranych przez Annę Rojewską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Fabioli Ciborowskiej-Paulińskiej dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 17 października 2020 - Bohaterowie, cz.42

Bohaterowie, cz.41

Franciszek Baumgart. Fot. Dziennik Baltycki 1971
Franciszek Baumgart. Fot. Dziennik Baltycki 1971
Franciszek Baumgart - ps. „Pomorzak”, „Edward”, przybrane nazwiska „Fraciszek Zalewski”, „Franz Muscholl”, kurier Komendy Głównej Armii Krajowej. O życiu naszego bohatera powinien powstać film sensacyjny – tyle w nim nagłych przypadków, niespodziewanych zdarzeń, ryzykownych zachowań i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Franciszek Baumgart urodził się 8 października 1914 roku w Kokocku k. Chełmna jako syn rolnika Leona i Rozalii z domu Żukowskiej. Uczył się w Gimnazjum Staroklasycznym im. Króla Kazimierza Jagiellończyka w Chełmnie i tam w 1935 roku zdał maturę. Był uczestnikiem kursu w IV Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy w 65. pp. w Grudziądzu 16. DP i żołnierzem 2 pp. Legionów w Sandomierzu.

We wrześniu 1939 roku walczył w stopniu podporucznika WP i 21 września dostał się do niewoli. Został przewieziony do obozu jenieckiego u podnóża Alp, Murnau VII–A. Od pierwszych chwil w niewoli jego celem była ucieczka z obozu, aby walczyć z okupantem. Przygotowania zaczął od nauki języka niemieckiego zdając sobie sprawę, że od tego zależy powodzenie ucieczki. Nauczycielami byli dwaj jego obozowi koledzy. Pod dowództwem Franciszka Baumgarta grupa jeńców wykopała tunel podziemny prowadzący do studzienki kanalizacyjnej. Okazało się, że była też druga grupa kopiąca inny tunel. Pod koniec maja 1942 roku grupa Franciszka Baumgarta jako pierwsza dotarła do celu. Jednak na przeszkodzie stanęły potężne kraty. Zdeterminowany oficer przez zwały nieczystości przedarł się i trzy kraty przepiłował, a czwartą zdołał wielkim wysiłkiem odgiąć. W ten sposób sprawił, że przejście do podziemnych kanałów było dostępne. 7 czerwca 1942 roku przez wykopany tunel i kanałami uciekło 14 jeńców. Franciszek Baumgart uciekał bez dokumentów. Udając miejscowego Niemca szedł niosąc grabie na ramieniu. Niestety, jak podaje Andrzej Stanisławski „[…] podczas przypadkowej pogawędki z miejscowym sołtysem, młody oficer nazwał swoje grabie »Heuharke« podczas gdy w gwarze miejscowej nazywały się one »Rechen«. Hitlerowski sołtys doprowadził uciekiniera do policji, ta odstawiła go do Murnau […]

Jednak nie na długo. Franciszek Baumgart był wierny swojemu postanowieniu i ponawił próbę ucieczki z obozu. 8 października tego samego roku uciekł ukryty w wyjeżdżającym poza bramy obozu samochodzie ciężarowym. Tym razem dotarł aż do granicy szwajcarskiej. Pomocy udzieliła mu, o dziwo, Niemka – Barbara Schober z Uffingen, wdowa po lotniku i antyfaszystka. Pokonały go jednak trudne warunki zimowe w Alpach. Wycieńczony głodem, zimnem i z poranionymi nogami zmuszony był się poddać. Schwytany przez niemieckich strażników trafił znów do Murnau. Przebywając w obozowym areszcie spotkał się z dużą pomocą kolegów – jeńców. 11 listopada 1942 roku Franciszek Baumgart został przetransportowany w eskorcie dwóch SS-manów do karnego Oflagu IV-C w saksońskim zamku Colditz. Obóz miał charakter międzynarodowy i przebywali w nim uciekinierzy pochodzący z różnych krajów. Tam polski jeniec od razu zaczął przygotowywać kolejną ucieczkę. Razem z kolegami wykuwali tunel w grubych murach z pierwszego piętra do podziemi, aby dotrzeć do rzeki Muldy. Przed ukończeniem tunelu Franciszek Baumgart został przeniesiony do obozu jenieckiego w Doessel w okolicach Kassel. Przebywał tam od 14 sierpnia do 19 września 1943 roku. Nocą z 19/20 września uciekł kolejnym podkopem wraz z grupą 47 oficerów. 37 uciekinierów schwytano i zamordowano w Buchenwaldzie i Dortmundzie. Franciszek Baumgart pod przybranym nazwiskiem jako kpr. Jan Zwijacz dotarł do Berlina. Wykupił bilet do Kutna, jednak po drodze w Zbąszynku został zatrzymany i osadzony w areszcie, ponieważ złamał zakaz podróżowania przez Polaków pociągiem pośpiesznym. Tam, po przepiłowaniu krat w oknie, uciekł i dobrnął do Kutna do osoby o nazwisku Pil, którego adres dostał od ppłk. Bronisława Kowalczewskiego w obozie w Doessel. W mieszkaniu tym był punkt przerzutowy do Generalnego Gubernatorstwa. Dzięki uzyskanej pomocy udało mu się przez zieloną granicę przedostać do Warszawy. 29 września 1943 roku z miejsca kontaktowego na Placu Słonecznym został przeprowadzony przez łączniczkę Irenę Kończyc ps. „Nata” do punktu konspiracyjnego przy ul. Grzybowskiej. Po zaprzysiężeniu do AK Franciszek Baumgart przybrał nazwisko „Franciszek Zalewski” i otrzymał przydział do Wydziału Łączności z Obozami Jenieckimi „IKO”. Wydział ten wchodził w skład I Oddziału Organizacyjnego Komendy Głównej AK, którym kierował Antoni Sanojca ps. Kortum. Baumgart jako Zalewski po przeszkoleniu pełnił funkcję kuriera utrzymującego łączność KG AK z obozami jenieckimi na terenie Rzeszy.

Początkowo Franciszek Zalewski jeździł do Katowic i Sosnowca, potem dalej do Berlina, Hamburga i Monachium. W 1944 roku dotarł także do Murnau, gdzie kontaktował się z oficerami oflagu, którego był nie tak dawno jeńcem. Nawiązał też łączność z podoficerami ze stalagu w Mosberg oraz z polskimi robotnikami pracującymi przymusowo w Niemczech. Mieszkał wtedy przez dwa tygodnie u Barbary Schober jako „Franz Muscholl”.

Pod koniec wojny w powstaniu warszawskim Franciszek Zalewski mógł nareszcie uczestniczyć w bezpośredniej walce z okupantem. Miał wprawdzie zakaz udziału w powstaniu jako osoba przewidziana do odbierania zrzutów pod Woldenbergiem (obecnie Dobiegniew, woj. lubuskie), ale 3 sierpnia zgłosił się do oddziału i walczył w Śródmieściu. Był dowódcą plutonu w kompanii „Habdank” VII zgrupowania „Ruczaj” walczącego w rejonie pl. Trzech Krzyży i Al. Ujazdowskich. Po zakończeniu walk, z kolumny konwojowanych cywilów opuszczających Warszawę, uciekł na wolność wraz z Marią Cyngott i jej synem

Po wojnie zamieszkali razem w Sztumie, gdzie Franciszek Baumgart zameldował się pod nazwiskiem Franciszek Zalewski. Tam przez jakiś czas prowadził sklep spożywczy przy ul. Mickiewicza. Do swojego prawdziwego nazwiska wrócił dopiero w 1947 r. i zawarł związek małżeński z wdową Marią Cyngott. Był jednym z założycieli Spółdzielni Spożywców „Społem” w Sztumie. Przez 30 lat pracował w Zakładach Mięsnych w Elblągu jako kierownik oddziału na Sztum i Kwidzyn.

Franciszek Baumgart zmarł w Sztumie 23 lutego 1979 roku. Przyjaciele i towarzysze broni pożegnali go w piękny sposób pisząc: „Odszedł od nas wspaniały Człowiek, nieustraszony żołnierz, nasz drogi Przyjaciel i Dowódca”.

Franciszek Baumgart został odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari V kl. I Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Radiowy biogram przygotowała Adriana Andrzejewska-Kuras na podstawie materiałów zebranych przez Annę Mikulską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Autorka radiowej opowieści o Franciszku Baumgarcie dziękuje dr Katarzynie Minczykowskiej-Targowskiej sprawującej opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.
Polskie Radio PiK - 10 października 2020 - Bohaterowie, cz.41

Bohaterowie, cz.40

Halina Szczepańska. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Halina Szczepańska. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Halina Szczepańska zam. Butkiewicz, ps. „Halka”, sanitariuszka, łączniczka, porucznik rezerwy. Urodziła się 4 marca 1923 roku w Inowrocławiu. Jej rodzicami byli Franciszek i Florianna z Lewandowskich Szczepańscy. Ojciec Haliny Szczepańskiej był zegarmistrzem i właścicielem zakładu zegarmistrzowskiego. W Inowrocławiu uczęszczała do szkoły podstawowej, a po jej ukończeniu do Gimnazjum im. Marii Konopnickiej. W 1938 roku rodzina przeprowadziła się do Białej Podlaskiej, gdzie Halina kontynuowała naukę w II Państwowym Liceum i Gimnazjum Żeńskim im. Emilii Plater.

W chwili wybuchu II wojny światowej w 1939 roku Halina Szczepańska miała 16 lat. W ramach zajęć szkolnych z przysposobienia wojskowego została skierowana do pełnienia dyżurów przy telefonach w Zarządzie Miejskim. Po dwóch tygodniach przeniesiono ją do centrali telefonicznej na poczcie; pełniła tam służbę do wkroczenia Niemców. Wojska niemieckie wkroczyły do Białej Podlaskiej 18 września 1939 roku, potem weszli tam Rosjanie. Na mocy porozumienia między okupantami miasto zajęli Niemcy. 10 października 1939 r. rozpoczęła się okupacja niemiecka.

W 1940 roku Halina Szczepańska rozpoczęła naukę w Szkole Handlowej, ale po pół roku władze niemieckie zamknęły szkołę. Kontynuowała więc naukę na tajnych kompletach i zdała małą maturę. Od marca 1942 roku Halina Szczepańska rozpoczęła pracę w Zarządzie Miejskim w charakterze kancelistki. Jej zadaniem było wypisywanie na maszynie dowodów tożsamości (niem. Kennkarte), które musieli posiadać Polacy. Wykorzystała tę pracę i wypisane druki kenkart przekazywała polskiemu podziemiu, aby służyły ukrywającym się żołnierzom Armii Krajowej. Zaangażowała się również w kolportaż prasy konspiracyjnej i przygotowywanie paczek żywnościowych dla partyzantów.

20 czerwca 1943 roku Halina Szczepańska została zaprzysiężona i wcielona do Wojskowej Służby Kobiet w Obwodzie Biała Podlaska (Inspektorat Radzyń Podlaski, Okręg Lublin). Została łączniczką między Białą Podlaską a Oddziałem Partyzanckim 34. Pułku Piechoty Armii Krajowej pod dowództwem mjra Stefana Wyrzykowskiego, ps. „Zenon”. Pułk wchodził w skład 9. Podlaskiej Dywizji Piechoty AK. W 1944 r. pułk liczył ponad 200 żołnierzy. Halina Szczepańska dostarczała meldunki, pocztę oraz paczki od rodzin partyzantów, także broń i amunicję. Przewoziła prasę konspiracyjną. W lutym 1944 roku uczestniczyła w szkoleniu sanitarnym i dywersyjnym. Brała bezpośredni udział w dwóch akcjach wysadzania torów kolejowych pod Sokulami.

W kwietniu 1944 roku Halina Szczepańska musiała opuścić Białą Podlaską. Groziło jej aresztowanie. Jeden z partyzantów kpr. Jan Marusak, ps. „Mucha”, który zginął podczas akcji partyzanckiej, miał przy sobie jej zdjęcie. Zdjęcie zostało zrobione, kiedy Halina przebywała w oddziale i wpadło w ręce gestapo. Była więc poszukiwana.

W czerwcu 1944 roku Halina Szczepańska wróciła do Białej Podlaskiej i oddziału „Zenona”, w którym służyła jako sanitariuszka. Brała udział w walce z obławą niemiecką, stoczoną przez oddział „Zenona” w okolicy miejscowości Jeziory. Uczestniczyła również w koncentracji oddziałów 9. Podlaskiej Dywizji Piechoty w Leszczance. W lipcu 1944 roku oddział „Zenona” wziął udział w zwycięskich walkach o Białą Podlaską i Międzyrzecze Podlaskie. Były to ostatnie walki stoczone przez tę formację podczas II wojny światowej.

Oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do Białej Podlaskiej 26 lipca 1944 roku. Okupacja niemiecka się zakończyła. 11 sierpnia 1944 roku oddział „Zenona” został rozwiązany.

Po zakończeniu okupacji niemieckiej Halina Szczepańska pracowała w Zarządzie Miejskim w Białej Podlaskiej. Jednocześnie wróciła do szkoły i od września 1944 r. uczyła się w Prywatnym Liceum dla Dorosłych. W czerwcu 1945 roku zdała maturę i wyjechała do Poznania. Rozpoczęła studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego, który wkrótce został przekształcony w Akademię Medyczną. Studia ukończyła w 1950 roku i przeniosła się do Torunia. Została zatrudniona w Szpitalu Miejskim jako asystent najpierw oddziału wewnętrznego, a potem laryngologicznego.

W 1951 roku Halina Szczepańska wyszła za mąż za Leona Butkiewicza, również lekarza, ordynatora oddziału laryngologicznego. Mieli syna Zenona. W 1954 roku została powołana na ćwiczenia wojskowe, które odbywały się w Śremie. Były to obowiązkowe szkolenia dla lekarzy. Po ich ukończeniu otrzymała stopień porucznika rezerwy. Uzyskała I, a potem II stopień specjalizacji oraz pełniła funkcję zastępcy ordynatora. W 1968 roku rozpoczęła pracę w Szpitalu Dziecięcym, gdzie pełniła funkcję ordynatora oddziału laryngologii dziecięcej i pracowała do przejścia na emeryturę. Oddział, którym kierowała był jednym z pierwszych w Polsce pełno profilowym oddziałem laryngologii dziecięcej.

W latach 1970–1972 Halina Butkiewicz była dyrektorem szpitala Dziecięcego. Pracowała także w Spółdzielni Lekarskiej „Stomed” i Specjalistycznej Okręgowej Przychodni Zdrowia PKP. Była wieloletnim konsultantem w Szpitalu Zakaźnym. W latach 1951­–1952 sprawowała funkcję sekretarza Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Toruniu. Była członkiem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Halina Butkiewicz została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Armii Krajowej, Dyplomem „Pro Gloria Medici”, Medalem 30-lecia Szpitala Dziecięcego oraz odznaką „Za wzorową pracę w służbie zdrowia”. Otrzymała także Odznakę Pamiątkową Oddziału Partyzanckiego 34. Pułku Piechoty Armii Krajowej.

Halina Butkiewicz zmarła 21 sierpnia 1999 r. w Toruniu.

Opowieść o życiu i działalności Haliny Szczepańskiej powstała na bazie materiałów przygotowanych przez panią dr Ewę Gawrońską - dokumentalistkę i autorkę kwerend archiwalnych z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Nadzór naukowy nad projektem „Bohaterowie” sprawuje dr Katarzyna Minczykowska-Targowska. Opowieść radiową o bohaterce tego odcinka przygotował Michał Słobodzian.
Polskie Radio PiK - 3 października 2020 - Bohaterowie, cz.40

Bohaterowie, cz.39

Elżbieta Zawacka. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Elżbieta Zawacka. Fot. ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej
Gen. Elżbieta Magdalena Zawacka, ps. „Zelma”, „Sulica”, „Zo” - torunianka, komendantka rejonu śląskiego Przysposobienia Wojskowego Kobiet, oficer Armii Krajowej, współtwórczyni struktur Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej na Śląsku, kurierka i emisariuszka, jedyna kobieta wśród cichociemnych, dama Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz Orderu Orła Białego, profesor nauk humanistycznych.

Dzień 27 września ogłoszony został w 1998 roku przez Sejm RP „Dniem Polskiego Państwa Podziemnego”, to kolejna, już 81. rocznica, powołania tajnej, polskiej armii jaką była Służba Zwycięstwu Polski, która dała początek Związkowi Walki Zbrojnej i Armii Krajowej - strukturom wojskowym Polskiego Państwa Podziemnego.

Urodzona w 1909 roku w Toruniu Elżbieta Zawacka była jedną z tych, które współtworzyły te siły militarne, dzięki którym Polacy zgnębieni okupacjami: niemiecką i sowiecką w latach 1939–1945 mieli siłę, chcieli żyć i działać po to, by odzyskać w końcu niepodległość.

Do działań niepodległościowych Elżbieta Zawacka była szkolona na długo przed wybuchem drugiej wojny światowej. Jako młoda studentka III roku matematyki Uniwersytetu Poznańskiego, jeszcze w 1930 roku zaangażowała się w działalność kobiecego ruchu paramilitarnego, jakim była Organizacja Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Elżbieta przeszła wszystkie stopnie wyszkolenia po to, by w 1938 roku zostać komendantką całego, kilkunastopowiatowego, rejonu śląskiego. Gdy wybuchła druga wojna światowa Elżbieta Zawacka wraz ze swoimi podkomendnymi brała udział w wojnie polskiej, najpierw w Katowicach, a następnie w obronie Lwowa - tam dołączając do Kobiecego Batalionu Pomocniczej Wojskowej Służby Kobiet.

W działalność konspiracyjną Zawacka zaangażowała się 2 listopada 1939 roku w Warszawie, składając przysięgę żołnierską i przyjmując pseudonim „Zelma”. Jej pierwszym zadaniem było zbudowanie struktur Związku Walki Zbrojnej na Śląsku, co też sprawnie uczyniła dzięki już kilkuletniej działalności w strukturach paramilitarnych i kontaktach w kręgach wojskowych na tym terenie.

W 1939 roku komendantem struktur wojskowych, zarówno ze względów społecznych ale i prawnych, nie mogła zostać kobieta (nie było bowiem uregulowań prawnych dotyczących służby wojskowej kobiet jako takiej, a co dopiero w sztabach wojskowych). Po przybyciu na teren Śląska, mianowanego na stanowisko komendanta Podokręgu, płka Henryka Kowalówki, „Zelma” przekazała mu wszystkie swoje kontakty oraz wiedzę na temat zbudowanych przez siebie sieci, została członkiem Sztabu Kowalówki i szefem łączności. Od razu też wykonywała zadania kurierskie, dostarczając pocztę z Komendy Podokręgu, później Okręgu do Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej w Warszawie. Trzeba pamiętać, że wówczas chcąc przedostać się z Katowic, gdzie znajdowała się KO Śląsk, do Warszawy należało przekroczyć granicę. Katowice bowiem (tak jak i Toruń czy Bydgoszcz) położone były na terenach wcielonych do Rzeszy. Warszawa zaś (podobnie jak Kraków czy Lublin) była częścią Generalnego Gubernatorstwa.

Tereny te dzieliła granica państwowa z licznymi kontrolami, także gestapo. „Zelma”, blondynka o niebieskich oczach z perfekcyjną znajomością niemieckiego oraz orientacją w niemieckich zwyczajach i kulturze (urodziła się przecież jeszcze w czasie, gdy Toruń był pod zaborem pruskim), świetnie sprawdzała się w roli kurierki, co zostało szybko dostrzeżone przez Komendę Główną Związku Walki Zbrojnej, która zaproponowała jej służbę w Wydziale Łączności Zagranicznej kryptonim „Łza”, „Załoga”, „Zagroda”. Na potrzeby zadań w tym Wydziale Elżbieta Zawacka przyjęła pseudonim „Zo”, a do jej pierwszych zadań należało zbudowanie nowej sieci kontaktów w Berlinie, a następnie przygotowanie tras kurierskich z Warszawy do Paryża, gdzie wówczas stacjonował cały Sztab Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego.

I tym razem „Zo” świetnie sprawdziła się w wykonaniu powierzonych jej zadań. Dzięki jej służbie Związek Walki Zbrojnej–Armia Krajowa miała stały dopływ gotówki przekazywanej przez polskie władze na uchodźstwie za pomocą banków szwajcarskich, do banków berlińskich, skąd odbierała ją „Zo”, przewożąc walizki z pieniędzmi do Warszawy. A trzeba wiedzieć, że były to miliony dolarów. Dzięki „Zo” Komenda Główna Związku Walki Zbrojnej–Armii Krajowej miała przygotowane trasy kurierskie i gdy zawiodły szlaki wykorzystywane w latach 1939–1940, polska​ podziemna armia mogła dalej funkcjonować, ponieważ „Zo” i jej ludzie zapewniali łączność kurierską za pomocą przygotowanych przez „Zo” tras.

Jako słuchaczka i jako nauczycielka Elżbieta Zawacka brała też udział w tajnym nauczaniu. Pod pseudonimem „Sulica” budowała także struktury Wojskowej Służby Kobiet na Śląsku. Jednak do najsłynniejszych i najważniejszych, tak dla polskiej armii, jak i dla kobiet w wojsku polskim, była misja Elżbiety Zawackiej do Sztabu Naczelnego Wodza w 1943 roku, kiedy ten stacjonował już w Londynie.

Komendant Główny Armii Krajowrj doskonale zdawał sobie sprawę z roli kobiet w strukturach swojej podziemnej armii. Kobiety służyły na wszystkich szczeblach, we wszystkich wydziałach. Były sanitariuszkami, łączniczkami, szyfrantkami, działały w legalizacji, w oddziałach minerskich, były zwykłymi żołnierzami, ale też dowodziły.

Szefem całej łączności w ZWZ–AK była kobieta, kobiecie podlegali wszyscy kurierzy, bez kobiet nie byłoby konspiracji. Niestety z punktu widzenia prawnego, kobiety żołnierze miały obowiązki, ale nie miały żadnych praw. Nie mogły awansować, ani pełnić funkcji dowódczych – choć w rzeczywistości to robiły. Prawo zatem zupełnie nie przystawało do realiów żołnierskiej codzienności i tę sprawę „Zo”, na rozkaz Komendanta Głównego Armii Krajowej, miała załatwić z gen. Sikorskim, jego sztabem i rządem polskim przebywającym na emigracji. Miała też przekonać tych wszystkich oficjeli, że niezbędnym jest poprawienie przez Sztab Naczelnego Wodza organizacji łączności z Krajem.

Misja „Zo”, od momentu wyruszenia w trasę, do powrotu do Kraju, trwała 7 miesięcy. Była niezwykle ryzykowna, niejednokrotnie okupiona ogromnym, ponadludzkim wysiłkiem, a nierzadko też poczuciem bezsilności w zderzeniu żołnierza z aparatem polityczno-wojskowym. Niemniej jednak zakończona sukcesem. Dzięki determinacji „Zo” prezydent RP wydał rozporządzenie, na mocy którego prawa kobiet w wojsku polskim zostały uregulowane i mało kto dzisiaj zdaje sobie sprawę, że to dzięki Elżbiecie Zawackiej Polki miały prawo do stopni wojskowych, a po przejściu na emeryturę, także do wojskowych emerytur. Udało się też „Zo” nieco usprawnić pracę Sztabu Naczelnego Wodza w zakresie łączności z krajem, co oczywiście łatwe nie było, ponieważ sztabowcy zupełnie nie rozumieli polskich realiów okupacyjnych, a dla wielu zasiedziałych w Paryżu czy Londynie jedynym symptomem wojny był „brak niektórych gatunków wina”.

W Anglii „Zo” przeszła też szkolenie spadochronowe oraz szkolenie techniczne w zakresie łączności. Szczególnie była zainteresowana najnowszymi technikami ukrywania poczty. Sama też szkoliła przyszłych cichociemnych w ramach kursu zasadniczego, którego jednym z elementów było przygotowanie kursanta do funkcjonowania w okupacyjnej, jakże różnej od angielskiej, rzeczywistości.

Z misji „Zo” powróciła skokiem spadochronowym, w nocy z 9 na 10 września 1943 roku. Niedawno minęła 77. rocznica tego wydarzenia.

Inaczej też niż pozostali cichociemni, którzy z nią skakali, „Zo” od razu powróciła do pracy konspiracyjnej. Nie potrzebowała bowiem aklimatyzacji i poznawania warunków okupacyjnej Polski. Znała je przecież od wielu lat i doskonale w nich funkcjonowała.

Jako zastępca szefowej Wydziału Łączności Zagranicznej „Zo” wróciła do swoich zadań kurierskich i przerzutów innych kurierów na Zachód. Niestety w marcu 1944 roku doszło w „Zagrodzie” do ogromnej wsypy. Za sprawą konfidenta gestapo o pseudonimie „Jarach”, aresztowano 78 żołnierzy, 17 rozstrzelano. „Zo” zdołała zbiec.

Poszukiwania jednak trwały. Gestapo organizowało łapanki na ulicach Warszawy wyłapując wszystkie kobiety ok. 35 roku życia (czyli w wieku „Zo”) w celu konfrontacji ich z „Jarachem”. Za głowę Elżbiety Zawackiej wyznaczono nagrodę w złocie. Na szczęście „Zo” już wówczas była bezpieczna. Komenda Główna oddaliła ją na kwarantannę, czyli odosobnienie do Klasztoru ss. Niepokalanek w Szymanowie, gdzie „Zo” przebywała do końca lipca 1944 roku. Z klasztoru wydostała się wbrew rozkazom do Warszawy, by brać udział w zbliżającym się powstaniu, którego była uczestniczką. Walczyła na Powiślu i w Śródmieściu. Tuż przed kapitulacją powstania dostała rozkaz wydostania się z miasta i odbudowania zerwanej łączności z Londynem, co też uczyniła.

Po wojnie Elżbieta Zawacka zaangażowana była w działalność Delegatury Sił Zbrojnej na Kraj oraz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Ze służby tej zrezygnowała pod koniec 1946 r. Jednak jako były​ żołnierz Armii Krajowej była inwigilowana i 5 września 1951 roku została aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa.

Po zaledwie 4-miesięcznym śledztwie i jednej rozprawie, która odbyła się w areszcie śledczym Warszawa-Mokotów, Elżbieta Zawacka została skazana na 5, a później na 7 i w końcu 10 lat więzienia „za wrogą działalność na rzecz państwa polskiego” oraz za posiadanie 10-dolarowego banknotu. Wyrok odbywała w więzieniach: w Fordonie, Grudziądzu i Bojanowie. Na wolność wyszła, na mocy amnestii, 24 lutego 1955 roku.

Po wielu miesiącach poszukiwań i znowu dzięki swojej ogromnej determinacji, udało jej się znaleźć zatrudnienie w szkolnictwie. Z czasem powróciła też do badań naukowych w zakresie andragogiki, czyli nauczania dorosłych. Elżbieta Zawacka mówiła o zdalnym nauczaniu w czasach, gdy takie pojęcie jeszcze nie istniało. Wciąż jednak inwigilowana i represjonowana, mimo dokonań naukowych musiała odejść z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie pracowała w latach siedemdziesiątych XX wieku.

Podupadła wówczas poważnie na zdrowiu. Nie poddała się jednak. Całą swoją energię i siłę włożyła w działalność na rzecz upamiętnienia swoich byłych podkomendnych, koleżanek i kolegów z Armii Krajowej.

Współtworzyła największą światową organizację kombatancką, Światowy Związek Żołnierzy AK – to w mieszkaniu Elżbiety Zawackiej powstawał statut tej organizacji.

„Zo” działała w Solidarności (szkoliła opozycjonistów z tajników konspiracji), a w wolnej już Polsce, w 1990 roku zainicjowała powstanie w Toruniu Fundacji „Archiwum Pomorskie AK”, która po jej śmierci w 2009 roku przyjęła nazwę Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej.

Za swoją działalność niepodległościową i patriotyczną C została odznaczona ponad sześćdziesięcioma odznaczeniami. Te najważniejsze otrzymała jeszcze w czasie wojny: dwukrotnie Order Virtuti Militari oraz czterokrotnie Krzyż Walecznych. Była też odznaczona Krzyżem Armii Krajowej oraz najwyższym brytyjskim odznaczeniem przyznawanym kombatantom przez rząd Wielkiej Brytanii - Medale Weterana. Elżbieta Zawacka była Damą Orderu Orła Białego, Honorową Obywatelką Torunia i Piastow oraz Kustoszem Pamięci Narodowej. Została też odznaczona Medalem za Zasługi dla Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Elżbieta Zawacka zmarła 10 stycznia 2009 roku. Została pochowana z honorami należnymi generałowi brygady na cmentarzu św. Jerzego w Toruniu. W ostatniej drodze towarzyszyło jej około 3 tysięcy osób, które przyjechały pożegnać „Zo” tak z kraju, jak i z zagranicy.

Radiową opowieść o Elżbiecie Zawackiej przygotował Michał Słobodzian na podstawie materiałów zebranych przez dr Katarzynę Minczykowską-Targowską - biografkę gen. Zawackiej, sprawującą również opiekę merytoryczną nad projektem „Bohaterowie”.

Na podstawie opowieści o Elżbiecie Zawackiej, w audycji „Ziarna losu” z 27 września br. zabrzmiał reportaż Żanety Walentyn, pt. „Jeszcze dwa lata”.
Polskie Radio PiK - 26 września 2020 - Bohaterowie, cz.39
12345