Środa, 08 kwietnia 2020 r.   Imieniny: Cezaryny, Dionizego, Julii
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Dariusz Kurzawa

Dariusz Kurzawa. Fot. Archiwum
Dariusz Kurzawa. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Dariusz Kurzawa
Polityczny spór o kształt i termin wyborów prezydenckich, dymisja jednego z liderów rządzącej koalicji oraz walka z pandemią i jej spodziewanymi skutkami - to tematy środowej Rozmowy Dnia z posłem PSL-Koalicji Polskiej.

Kamil Bortniczuk

Kamil Bortniczuk./fot.www.gov.pl
Kamil Bortniczuk./fot.www.gov.pl
Rozmowa Dnia - Kamil Bortniczuk
Gościem Magdaleny Ogórek był polityk Porozumienia, wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej Kamil Bortniczuk. Rozmowa dotyczyła między innymi dalszego funkcjonowania koalicji Zjednoczonej Prawicy.

Magdalena Ogórek: W kontekście ostatnich wydarzeń w Sejmie, i pana wypowiedzi, jak długo będzie pan jeszcze ministrem, skoro powiedział pan, że rozważa rezygnację z funkcji ministerialnej w geście solidarności ze swoim szefem, Jarosławem Gowinem.

Kamil Bortniczuk: To zależy od Jarosława Gowina. Jeżeli wyrazi wolę, żebym pomagał mu w Sejmie jako poseł przekonywać innych posłów do naszej poprawki konstytucyjnej, którą wczoraj skutecznie złożyliśmy do laski marszałkowskiej, to jestem gotów zrobić to w każdej chwili. Jeśli takiej woli nie będzie, i nie będzie woli pana premiera, to będę wykonywał swoje zadania w ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Wszyscy jesteśmy lojalnymi członkami naszych partii i działamy zgodnie z oczekiwaniami naszych szefów.

Co się wczoraj stało w Sejmie?

Mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie posłowie porozumienia Jarosława Gowina podjęli trudną dla wielu z nas decyzję: poparli ustawę o głosowaniu korespondencyjnym, która potencjalnie umożliwia przeprowadzenie wyborów prezydenckich jeszcze w maju, co może być trudne do przeprowadzenia z uwagi na obecną sytuację epidemiologiczną. Ostatecznie, jako odpowiedzialni ludzie, posłowie, wiedząc, że premierowi Gowinowi nie udało się przekonać premiera do potencjalnego wprowadzenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych w kraju, żeby wyborów w maju jednak uniknąć, podjęliśmy decyzję o poparciu ustawy o wyborach korespondencyjnych, bezpieczniejszych dla wyborców. Jednocześnie premier Jarosław Gowin podał się do dymisji, bo chce z perspektywy posła, przekonywać kolegów i koleżanki przede wszystkim z opozycji - chodzi o 72 posłów, bo 235 głosów już mamy zagwarantowane dla tej poprawki konstytucyjnej - do przyjęcia naszego projektu. (...)

Zbigniew Girzyński

Prof. Zbigniew Girzyński/fot. Archiwum
Prof. Zbigniew Girzyński/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa dnia - Zbigniew Girzyński
Rozmawialiśmy z posłem - prof. Zbigniewem Girzyńskim, na temat możliwości nowych rozwiązań konstytucyjnych, związanych z wyborami prezydenckimi.

Michał Jędryka: Sejm dziś o 10.00 wznowił przerwane w piątek obrady. Macie Państwo wysłuchać wystąpienia premiera na temat sytuacji epidemiologicznej, związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w Polsce. Na godz. 12.00 zaplanowane są głosowania, w tym nad punktem, dotyczącym projektu głosowania korespondencyjnego wraz z autopoprawką. Przypomnę, że dotyczy ona tego, że jedynym sposobem oddania głosu miałoby być głosowanie korespondencyjne. Czy ten projekt rzeczywiście powinien wzbudzać takie emocje?
Zbigniew Girzyński: Wszystko, co dotyczy wyborów - zwłaszcza tych, które mają się odbyć w trakcie tak nietypowej i trudnej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, będzie budziło emocje. Poza czynnikiem o charakterze zdrowotnym - co jest zrozumiałe, bo wszyscy troszczymy się, byśmy jak najmniej byli dotknięci epidemią - włącza się bowiem czynnik polityczny. Dzieje się tak, bo każda ze stron, także moja, ma pewien interes polityczny, który społeczeństwo wyjątkowo śledzi.
Z jednej strony pan prezydent i obóz, który go popiera chcieliby, aby twybory odbyły się w terminie z prostego powodu – wszystkie procedury zostały uruchomione, Konstytucja nas do tego zobowiązuje, a na dodatek wiele sygnałów sondażowych wskazuje na to, że pan prezydent miałby bardzo duże szanse, aby wygrać. Z drugiej strony mamy opozycję, która mając te same badania sondażowe i wiedząc, że te wybory raczej przegrywa – chciałaby przesunąć je jak najpóźniej, bo liczy, że to wszystko, co się teraz dzieje - zaraza, która dotknęła także Polskę, kryzys gospodarczy, który na pewno wywoła - spowoduje zwrot w nastrojach społecznych, które będą bardziej przychylne opozycji. W przypadku głównej siły opozycyjnej, czyli Platformy Obywatelskiej dochodzi jeszcze jeden element - chciałaby wykorzystać tę szansę, aby wymienić swoją bardzo słabo wypadającą kandydatkę na innego, jakiegoś bardziej przekonującego wyborców kandydata.


Z trzeciej strony mamy coraz bardziej samodzielną politykę Porozumienia Jarosława Gowina, który deklaruje, że wybory powinny odbyć się w ogóle w innym terminie, czyli za dwa lata, ze zmianą Konstytucji. Czy taka zmiana w obecnej sytuacji jest Pana zdaniem możliwa i pożądana?
- W przypadku zmiany Konstytucji musimy mieć większość konstytucyjną, a więc wymagałoby to w zasadzie, jeśli chodzi o siły polityczne, nieomal jednomyślnego podejścia wszystkich ugrupowań, także opozycyjnych. Co najwyżej jedno lud dwa mniejsze ugrupowania mogłoby się z tego porozumienia wyłamać, ale generalnie wszyscy musieliby to rozwiązanie poprzeć. Biorąc pod uwagę to, co liderzy PO i PSL-u powiedzieli na konferencji prasowej w piątek, że nie poprą tego projektu zmian w Konstytucji, wydaje się mało prawdopodobne, by to rozwiązanie znalazło uznanie w Sejmie - chociaż to jest stan z piątku, być może coś się w weekend szmieniło.
To, że pan wicepremier Gowin próbuje wykorzystać obecną sytuację, żeby swoje notowania polityczne poprawić, wykazać się samodzielnością polityczną, jest w przypadku tego polityka dosyć typowe.

Sytuację próbuje chyba także wykorzystać opozycja, bo mówi o Gowinie w ciepłym tonie, zresztą nie po raz pierwszy. Bogdan Borusewicz mówi, że powinien zostać premierem.
- Przykłady tego, że transfery w polityce - które oceniam dosyć negatywnie - zdarzają się, nie jest nowością. Zobaczymy, jak będzie tym razem, nie chcę spekulować. Myślę, że teraz Polsce potrzebny jest stabilnie, sprawnie działający rząd i taki rząd dzisiaj Polska posiada. Polsce potrzeba spokoju i zgody, i do tego chciałbym wszystkich namawiać. (...)

Michał Zaleski

Michał Zaleski/fot. Archiwum PR PiK
Michał Zaleski/fot. Archiwum PR PiK
Rozmowa Dnia- Michał Zaleski
Gościem Rozmowy Dnia był prezydent Michał Zaleski. Tematy to: funkcjonowanie miasta w czasie epidemii oraz sytuacja w Szpitalu Miejskim po wykryciu koronawirusa u 22 osób.

Katarzyna Prętkowska: Panie prezydencie, ograniczył pan kontakty osobiste do minimum?

Tak, oczywiście bardzo mocno stosuję się do zaleceń obowiązujących teraz na terenie Polski. I innych także bardzo o to proszę. Trzymajmy dystans dwumetrowy od innych osób. Jeśli musimy gdzieś się udać, niech to będą wizyty konieczne, czynności niezbędne: zakupy, praca, albo kilka oddechów świeżego powietrza w pobliżu domu. Pilnujmy, żeby dzieci, osoby w wieku do 18 roku życia, nie wychodziły same. I pamiętajmy o dystansie dwóch metrów, ale najlepiej unikajmy kontaktów, także tych w okresie świąt bardzo wyczekiwanych, czyli spotkań rodzinnych. Ograniczmy je do minimum.

Ulice Torunia wydają się być puste, ale docierają do nas informacje, np. o pracowniku pubu, który wpuszczał klientów tylnym wejściem, albo o mieszkańcu Rubinkowa, który będąc na kwarantannie, pojechał na zakupy do innego miasta. Czy nie ma pan wrażenia, że powoli mieszkańcy oswajają się z sytuacją i zaczynają lekceważyć zagrożenie?

Błagam, nie róbmy tego! To tylko nam pomoże, naprawdę, odizolowanie się od innych na krótki czas. Cóż to jest w perspektywie całego życia - te kilka tygodni. A te kilka tygodni może dać szanse na przyszłe życie. Pamiętajmy o tym. Takie przypadki, o których pani redaktor mówi, nie powinny mieć miejsca. My nie jesteśmy w stanie sprawdzić całego miasta, skontrolować wszystkich, mimo stałych patroli policyjnych.

Decyzją szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, straż miejską kontrolować teraz będzie policja. Co pan sądzi o tej decyzji? Samorządy tracą w tym obszarze kompetencje...

Bardzo dobra decyzja. Nasza straż miejska jest w doskonałej współpracy z policją od lat. Zacieśniamy tę współpracę. Podzieliliśmy miasto na obszary. W zależności od potrzeb będzie jeden, albo drugi patrol pilnował na danym terenie porządku, ale są to kontrole, które najczęściej przypadkowo mogą coś wychwycić. To od nas zależy, czy będziemy się zachowywać bezpiecznie, czy będziemy chodzić na spacery, np. na bulwar nad Wisłą - nie wolno! Jeśli ktoś myśli dobrze o sobie, a przecież każdy myśli dobrze o sobie, i o najbliższych, o ukochanych, niech nie łamie kwarantanny. Musimy przerwać łańcuch przenoszenia się wirusa. Jak niebezpieczne i podstępne jest to rozprzestrzenianie się wirusa widzimy po ostatniej sytuacji w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu.

To, co wydarzyło się na Oddziale Hematologii rodzi pytanie, czy zabezpieczenia, czy procedury są wystarczające.

Procedury są bardzo dobre, a nad procedurami jest cel pracy każdego medyka, pracownika jednostek służby zdrowia: ratowanie życia ludzkiego. Nie wolno odmówić ratowania życia. Nie wolno odmówić komuś, komu ta pomoc za godzinę, dwie, trzy może już nie być w ogóle potrzeba. Musimy pomagać, szczególnie w tak ważnej specjalistycznej placówce. Hematologia to miejsce, do którego trafiają ludzie z całego regionu. Pacjenci z zagrożeniem zdrowia i życia musza być przyjęci. Tak się stało w toruńskim szpitalu. Ratowanie zdrowia i życia skończyło się przyniesieniem na oddział koronawirusa. (...)

Prof. Radosław Sojak [wideo]

Prof. Radosław Sojak./fot. PR PiK
Prof. Radosław Sojak./fot. PR PiK
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - prof. Radosław Sojak
Rozmowa z prof. Radosławem Sojakiem, socjologiem z UMK, o naszym postrzeganiu epidemii i sytuacji społecznej, która jest z tą zarazą związana.



Michał Jędryka: Mamy epidemię, właściwie pandemię choroby, która pojawiła się w Polsce około miesiąc temu, na świecie kilka miesięcy temu. Jak postrzegamy to zagrożenie, które do nas przyszło dosyć niespodziewanie, bo w krótkim czasie? Pewnie jeszcze nie ma badań żadnych na ten temat, ale myślę, że są jakieś spostrzeżenia socjologów jak w ogóle ludzie reagują na tego typu zagrożenia?

Prof. Radosław Sojak: Nie, badania już są. Dzięki różnym metodom technicznym i narzędziom technicznym można je przeprowadzać, także wiemy - może nie dosyć dobrze - ale wiemy jak Polacy postrzegają to zagrożenie. Postrzegamy je właściwie z każdym tygodniem jako coraz bardziej realne i ku ogólnemu zaskoczeniu badaczy jesteśmy raczej społeczeństwem zdyscyplinowanym, to znaczy raczej podporządkowujemy się, respektujemy obostrzenia związane z kontaktami społecznymi, z przemieszczaniem się... Oczywiście jednorazowe zdjęcie zatłoczonych bulwarów czy zatłoczonych parków wywołuje w nas taki naturalny dosyć efekt, że coś jest nie tak, że jednak z tą naszą dyscypliną jest kiepsko, ale myślę, że ci, którzy od czasu do czasu muszą wyjść i w godzinach biznesowych przejść po centrum miast stwierdzą, że one wyglądają na wymarłe zupełnie, co jest takim empirycznym dowodem, że te badania się nie mylą, przynajmniej całkowicie - powiedział prof. Radosław Sojak (...)

Mikołaj Bogdanowicz [wideo]

Mikołaj Bogdanowicz
Mikołaj Bogdanowicz
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Mikołaj Bogdanowicz
Gościem Rozmowy Dnia był wojewoda kujawsko pomorski Mikołaj Bogdanowicz. Rozmawialiśmy o obowiązujących od środy restrykcjach, mających na celu zwalczanie epidemii koronawirusa i o stanie zagrożenia epidemicznego w Kujawsko-Pomorskiem.

Michał Jędryka: W Toruńskich Zakładach Materiałów Opatrunkowych przestawiono się właściwie na produkcję materiałów ochrony osobistej tak bardzo potrzebnych w tej chwili. Z tego co się dowiedzieliśmy pomagają tam żołnierze WOT, jak do tego doszło?

Mikołaj Bogdanowicz: Spotkaliśmy się z prezesem TZMO, z marszałkiem województwa, z prezydentem Torunia na takiej naradzie - wtedy jeszcze można było tego typu spotkania odbywać - ustaliliśmy, że TZMO ma pewne możliwości, a my mamy jako województwo ogromne potrzeby i wtedy zapadła decyzja, choć były to też ustalenia na poziomie rządowym, aby TZMO rozpoczęły produkcję maseczek chirurgicznych, które są bardzo potrzebne, zarówno w szpitalach jak i zwykłym ludziom. Proces ustawienia maszyn, uzyskanie certyfikacji trochę trwało, czekamy na pierwsze dostawy. W ramach wsparcia zaproponowałem, żeby użyć WOT, teraz 30 osób pracuje w TZMO, aby usprawnić proces produkcji.

WOT uzupełniają braki kadrowe czy pomagają w tym czego nie są w stanie wykonać własnymi siłami pracownicy?

To jest nowe zadanie, to zajęcie związane z logistyką magazynową, takie było zapotrzebowanie ze strony TZMO i na takie zapotrzebowanie odpowiedzieliśmy.

Wczoraj premier Morawiecki przedstawił nowe obostrzenia, które nas obowiązują. Mają one zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii. Muszą np. przestać działać małe zakłady usługowe, jak zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, piercingu, tatuażu. Osoby, które pracują w takich placówkach muszą przerwać pracę, tym samym utracić środki do utrzymania się.

Sytuacja jest absolutnie wyjątkowa. Liczba osób zakażonych w Polsce przekracza 2300, jedynym sposobem na walkę z koronawirusem jest zachowanie dystansu między ludźmi. Brzmi to jak z jakiegoś strasznego filmu, ale tak jest. Dlatego stopniowo, ale szybciej niż w innych krajach, wprowadzone są takie obostrzenia. Wszystkie zarażenia, które mieliśmy do tej pory, no kilka dni temu, bo z weekendu były już zarażenia poziome, krajowe, ale te wcześniejsze były od osób, które przyjechały zza granicy lub miały kontakt z takimi osobami. Teraz niestety dochodzi do transmisji poziomej, krajowej, tego nie ma zbyt wiele i mamy szansę to opanować. Reżimy w jednostkach ochrony zdrowia, w handlu, w usługach, związane z wychodzeniem z domu, ale jest szansa by utrzymać tę chorobę w ryzach. Proszę te obostrzenia potraktować poważnie. (...).

Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki/fot. Archiwum
Ryszard Czarnecki/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa dnia - Ryszard Czarnecki
Magdalena Ogórek rozmawiała we wtorek w Polskim Radiu PiK z europosłem Ryszardem Czarneckim o tym, czy Unia Europejska zdała egzamin w czasach zarazy.

Magdalena Ogórek: Jak zdrowie? U Pana też trwa akcja #zostań w domu?
- Tak, zostań w domu, ale też łącz się z ludźmi na Skypie, łącz się z mediami i czytaj dużo książek.

Jest też więcej czasu, by przyjrzeć się polityce krajowej. Przyglądał się Pan wczorajszemu posiedzeniu Senatu?
- Do pewnego czasu, bo - powiem szczerze - czasem trudno to wytrzymać. Mam nadzieję, że część senatorów opozycji zrozumiała że w takich chwilach trzeba porzucić podziały partyjne i skupić się na tym, co najważniejsze, czyli walce z pandemią, która atakuje nasze społeczeństwo. Niestety, ciągle dla sporej ilości senatorów walka międzypartyjna jest najważniejsza. Szkoda, że taki przykry spektakl część opozycji zafundowała Polakom.

Pan przygląda się przez cały czas działaniom Unii Europejskiej, która dziś wskazywana jest na wielkiego nieobecnego w czasach koronawirusa. Dlaczego pomoc popłynie tak późno? Dlaczego Włochy zostały same? Dlaczego Hiszpania cały czas czeka na zwiększone środki pomocy? Gdzie jest UE? – pytają wszyscy.
Abdykowała można powiedzieć.

Ale dlaczego?
Myślę, że ta sytuacja przerosła Unię Europejską. Pokazała, że UE jest bardzo sprawna w ingerowaniu w wewnętrzne sprawy państw członkowskich wtedy, kiedy jest spokój, gdy nie ma pandemii. Ale gdy pojawia się kwestia realnej pomocy dla jednego czy kilku z 27 państw członkowskich, czy nawet jej większości, to wtedy UE nie ma, albo jej działania są pozorne. Mówię tu choćby o dawaniu pieniędzy, które – jak się okazuje - Polska dawno otrzymała, tylko teraz może ich użyć. To pokazuje hipokryzję, ale też niesprawność UE. Mam wrażenie, że po tej pandemii wielu eurorealistów stanie się eurosceptykami, a wielu euroentuzjastów, którzy patrzyli w EU jak w święty obrazek, stanie się eurorealistami. Unia straci resztki autorytetu.
To ciężki czas dla Unii, ale dla mnie ważniejsze jest to, że jest to ciężki czas dla ludzi, także w moim kraju. (...)

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka
Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka z klubu Koalicja Polska. Pytaliśmy o przyjętą przez Sejm tarczę antykryzysową, o zmiany dotyczące Kodeksu wyborczego oraz o wezwanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej do bojkotu wyborów prezydenckich



Marcin Kupczyk: Małgorzata Kidawa-Błońska w liście otwartym napisała, że wybory prezydenckie nie powinny odbyć się 10 maja i wezwała obywateli do bojkotu głosowania. Potem oświadczyła jeszcze, że zawiesza swoją kampanię. „Wybory 10 maja są ryzykowne dla życia i zdrowia” stwierdziła i wezwała pozostałych kandydatów oraz wyborców, aby nie brali udziału w wyborach, jeśli rząd uprze się, że mają odbyć się 10 maja. Co pan o tym sądzi?

Paweł Szramka: Zgadzam się z tym, że 10 maja wybory są ryzykowne. Osobiście również zachęcałbym, żeby te wybory się nie odbyły - dla bezpieczeństwa i zdrowia Polaków. Natomiast samo niepójście do wyborów w momencie, jeśli będą inni kandydaci, jeśli pani Małgorzata Kidawa-Błońska by się wycofała, wiele by tutaj nie zmieniło, bo myślę, że zwolennicy między innymi obecnie urzędującego prezydenta poszliby na te wybory, czego skutkiem byłoby to, że nie byłoby żadnych zmian. Dlatego tutaj odpowiedzialność za całą sytuację powinna wziąć partia rządząca i odpowiedzialnie zdecydować o tym, żeby te wybory jednak się nie odbyły, bo jestem przekonany, że za 1,5 miesiąca - patrząc na to, że mamy falę wzrostową, jeśli chodzi o liczbę zakażonych koronawirusem - epidemia nie wygaśnie do tego stopnia, że byśmy czuli się bezpieczni. Tak więc „kombinowanie” Kodeksem wyborczym po to, żeby zachęcić niektóre osoby, żeby wzięły udział w tych wyborach jest grą na naprawdę niskim poziomie. Powinniśmy mówić tylko i wyłącznie o zdrowiu i życiu Polaków w tej sytuacji, którą mamy obecnie - o wsparciu przedsiębiorców, wsparciu pracowników, a nie bawić się w kampanię wyborczą. Robienie wyborów w momencie, kiedy niemożliwa jest kampania wyborcza na równych zasadach jest po prostu nieuczciwe.

A jak zachowa się w tej sytuacji Władysław Kosiniak-Kamysz? Czy może wykorzysta to jako szansę dla ciebie i zastąpi Małgorzatę Kidawę-Błońską jako ten nr 2 po Andrzeju Dudzie?

Trudno mi powiedzieć tak zachowa się Władysław Kosiniak-Kamysz. Nie widziałem jego wypowiedzi po deklaracji Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Na pewno nie będzie nawoływał do jakiegoś bojkotu. Myślę, że raczej będzie nawoływał do tego, żeby władza w Polsce, czyli Prawo i Sprawiedliwość i pan prezydent, przemyśleli jeszcze raz swoje decyzje i przemyśleli czy na pewno pójście w zaparte i dążenie do tego, żeby te wybory za wszelką cenę się odbyły będą z korzyścią dla nich, ale przede czy będą z korzyścią dla Polaków, bo obawiam się, że jeśli koronawirus do tego momentu nie wygaśnie w Polsce, a mielibyśmy trudne wybory, gdzie kilkadziesiąt milionów Polaków mogłoby pójść do urn, czy to by nie spowodowało nawrotu epidemii, nawet jeśli by ona wygasała, a nawet konsekwencją tego będzie to, że kilka osób zachoruje lub nawet umrze...

prof. Janusz Golinowski [wideo]

prof. Janusz Golinowski
prof. Janusz Golinowski
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Janusz Golinowski
Gościem Rozmowy dnia był profesor Janusz Golinowski, politolog, a tematem rozmowy będą konsekwencje polityczne i ekonomiczne obecnego kryzysu epidemicznego.

Michał Jędryka: Kryzys postepidemiczny dopiero przyjdzie, czy już jest?

Prof. Janusz Golinowski: To w zależności od kraju. W niektórych krajach rozwija się pełną parą, natomiast w innych stajemy przed jego epicentrum, w sensie narastania liczby zainfekowanych, a tym samym w jakiejś części liczby zgonów. Myślę, że w Europie i w Stanach Zjednoczonych wszystko przed nami. Wydaje mi się też, że te najbliższe terminy, które były wyznaczane w Polsce, racze będzie można włożyć między bajki, jeśli chodzi o odkorkowywanie gospodarki.

Niektórzy publicyści stawiali taką alternatywę: albo rozwój gospodarczy, albo tamowanie epidemii, że można rozwój gospodarczy podtrzymać nie tamując epidemii, ale okazuje się chyba, że obydwie te drogi prowadzą do tego samego punktu, bo w przypadku Włoch gospodarka i tak stanęła.

Właśnie, patrząc na to od strony pomysłów Borisa Johnsona i ostatnio pomysłów Donalda Trumpa. Zarówno jeden, jak i drugi przywódca stanęli wobec trudnych wyborów. Z jednej strony podtrzymywanie gospodarki, z drugiej strony neutralizacji liczby zainfekowanych. Niestety to się nie udało. Dziś w Stanach Zjednoczonych liczba zainfekowanych przekroczyła stan z Chin, wzrosła do pond 85 tys, w przypadku Wielkiej Brytanii, też ta liczba mocno rośnie. To oznacza, że ludzie ze względu na panikę, nie będą wychodzić z domów, nie będą uczestniczyć w normalnym procesie produkcji i konsumpcji. Pozostaje zatem problem połączenia, czyli znalezienia złotego środka, jak pogodzić te dwie sprawy. Ja tu przywołuje jako przykład działania Chin w mieście Wuhan, to 11 milionowa aglomeracja, która teraz wraca do bardziej ekspansywnego odtworzenia gospodarki. Tam doszło do pełnej izolacji, udało się mocno ograniczyć, a praktycznie na dziś wyeliminować nowe przypadki zakażeń, bo te które się pojawiają pochodzą z zewnątrz. Niektórzy publicyści zapomnieli, że jest to proces nadzwyczajny, pandemia przekracza nasze wyobrażenia. Patrząc na Europę, na to jak ona się zachowywała, myślę o społecznościach, które poczuły się w pewnym momencie, po pierwsze - zawiedzione, że nie można uczestniczyć w życiu publicznym, po drugie - zaczęły to ignorować. Odsetek osób zarażonych, zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii, już nie mówię o Wielkiej Brytanii, coraz to bardziej narasta. Mówi się o dwóch epicentrach epidemii - Europie i Stanach Zjednoczonych. (...).




Waldemar Gadziński [wideo]

Waldemar Gadziński/fot. PR PiK
Waldemar Gadziński/fot. PR PiK
Rozmowa Dnia - Waldemar Gadziński
Gościem "Rozmowy dnia" był w czwartek Waldemar Gadziński, konsultant medycyny rodzinnej w województwie kujawsko pomorskim. Rozmawialiśmy o tym, jak dbać o zdrowie, ale i higienę psychiczną w czasach epidemii, jak korzystać z pomocy medycznej wtedy, gdy jest ona konieczna, nie tylko w przypadku zakażenia słynnym już wirusem.

Michał Jędryka: Mamy zaostrzenie kwarantanny społecznej. Czy wiemy, jak się ten wirus przenosi, czy mamy jakąś mapę społeczną. Czy to osoby z zagranicy są źródłem zakażenia, czy już zarażamy się wzajemnie w Polsce? Już to wiemy?

Już wiemy, że zarażamy się wzajemnie wewnątrz kraju. Największym źródłem zakażenia są mikroogniska domowe. Stąd ta kwarantanna mamy nadzieję, że okaże się bardzo skuteczna, czyli ograniczenie przede wszystkim kontaktów i niepotrzebnych wyjść z domu.

Już chyba okazuje się skuteczna. Zachorowań było mniej, niż ministerstwo przewidywało, a przewidywano, że liczba chorych przekroczy w ubiegłym tygodniu tysiąc, a ten tysiąc został przekroczony dopiero wczoraj.

To prawda, ale ten wzrost ciągle obserwujemy, ta linia zachorowań rośnie w górę, więc wprowadzenie środków dodatkowych jest zasadne.

Narażone są, jak słyszymy od ekspertów, przede wszystkim wszystkie osoby starsze. Geriatrzy zwrócili się do seniorów z prośbą o poddanie się samoizolacji, ale przecież wiadomo, że seniorzy nie mogą się odizolować zupełnie, bo niektórzy nie są zdolni do samodzielnej egzystencji. Trudno nawet mówić o zachowaniu odstępu dwóch metrów, jeżeli trzeba kogoś podprowadzić, trzeba wykonać zabiegi higieniczne...

- Tak, to prawda. Chodzi o to, by głównie kontakty ograniczyć do minimum. Czynności pielęgnacyjne oczywiście są niezbędne, muszą się odbywać, ale wyjście seniora do sklepu, do apteki nie jest przecież niezbędne. Można poprosić o pomoc wolontariuszy, opiekę społeczną, rodzinę. A do lekarza - przez telefon. (...)
1234567