Środa, 12 sierpnia 2020 r.   Imieniny: Innocentego, Lecha, Euzebii
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Sławomir Mentzen [wideo]

Sławomir Mentzen /fot. Archiwum PR PiK
Sławomir Mentzen /fot. Archiwum PR PiK
Rozmowa Dnia - Sławomir Mentzen
Gościem Rozmowy Dnia był toruński polityk Konfederacji Sławomir Mentzen, z którym rozmawialiśmy o sytuacji na Białorusi oraz o wybuchu na nowo po wyborach „wojny kulturowej”, prowadzonej przez aktywistów LGBT i o reakcjach służb państwowych na te wystąpienia.

Aleksandra Bromblik

Aleksandra Bromblik/fot. Facebook
Aleksandra Bromblik/fot. Facebook
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Aleksandra Bromblik
Gościem Rozmowy Dnia była Aleksandra Bromblik z serwisu prezentmarzen.com. A jej tematem były wyniki badań dotyczących tego, jak Polacy spędzają urlop w tym roku, roku szczególnym, bo naznaczonym pandemią.

Marcin Kupczyk: Jak Polacy zareagowali na pandemię?

Aleksandra Bromblik: Część z nas odłożyła sobie urlop na lepsze czasy, kiedy będzie można wyjechać i z niego skorzystać, a nie siedzieć w domu.

Czy respondenci mówili o strachu przed pandemią?

Tak. 30% Polaków stwierdziło, że boi się, czy tegoroczny urlop będzie bezpieczny. 28% boi się czy dopisze pogoda.

Państwo badają zwyczaje Polaków nie tylko związane z tym zagrożeniem. Pytali państwo np. o to co jest najważniejsze dla nas podczas urlopu?

1/3 ankietowanych stwierdziła, że jest to możliwość odcięcia się od obowiązków i pracy. Niemalże tyle samo stwierdziło, że jest to regeneracja psychiczna i fizyczna. 14% stwierdza, że najważniejszą rzeczą jest czas spędzony wspólnie z rodziną.

Czy jesteśmy samodzielni w wyborze miejsca i sposobu spędzenia urlopu? Czy zdajemy się na fachowców?

Wśród naszych ankietowanych 36% przygotowuje wyjazd samodzielnie, korzystając z rad znajomych. 1/3 ankietowanych przygotowuje wyjazd samodzielnie, około 20% bierze udział w wyjeździe zorganizowanym przez znajomych lub rodzinę, a 10% kupuje wyjazd w biurze turystycznym. (...).

Jarosław Wenderlich

Jarosław Wenderlich
Jarosław Wenderlich
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Jarosław Wenderlich
Gościem Rozmowy dnia był minister Jarosław Wenderlich z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Rozmowa o aktualnej sytuacji na Białorusim, o początku kadencji Prezydenta RP, zapowiedziach rekonstrukcji rządu oraz o sprawach Rady Miasta w Bydgoszczy.

Jarosław Wenderlich skomentował aktualne wydarzenia na Białorusi po niedzielnych wyborach prezydenta tego kraju.

- Zostało złożone oświadczenie pana prezydenta Andrzeja Dudy wraz z prezydentem Republiki Litewskiej, gdzie jest apel o poszanowanie praw człowieka, poszanowanie wolności, wolności mediów, wolności słowa, poszanowanie praw mniejszości narodowych. Dialog jest niezbędny. Przypomnę, że 14 lat temu podczas obchodów Bydgoskiego Marca'81 w dawnej sali sesyjnej WRN uczestnicy uroczystości przygotowali i przyjęli, z inijatywy mojego św. pamięci ojca, apel-przesłanie do braci Białorusinów, które podpisało szereg osób. To uniwersalne przesłanie słowami św. Jana Pawła II „Nie lękajcie się” jest wciąż aktualne - powiedział Wenderlich.

Odnosząc się do zapowiedzi rekonstrukcji rządu Jarosław Wenderlich powiedział, że jakkolwiek dobre by były wyniki działań rządu, zawsze prowadzi się prace, zmierzające do usprawnienia jego działań.

- Wszelkie procesy wymagają analiz, wymagają podsumowania... Prawo też wymaga aktualizacji z tego względu, że próbuje się pewne procesy usprawnić i wyjść z jeszcze lepszym modelem działania - tłumaczył gość poniedziałkowej Rozmowy Dnia.

Mirosław Siemieniec

Mirosław Siemieniec Fot. www.plk-sa.pl
Mirosław Siemieniec Fot. www.plk-sa.pl
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Mirosław Siemieniec
Gościem Rozmowy Dnia był Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Mowa będzie o wakacyjnej akcji pod hasłem „Bezpieczny piątek” dotyczącej zachowań na przejazdach kolejowych.


Marcin Kupczyk: Porozmawiamy dziś o bezpieczeństwie na torach. W całej Polsce odbywa się akcja pod hasłem „Bezpieczny piątek”. Na czym ona polega?

Mirosław Siemieniec: Akcja jest dedykowana przede wszystkim czasowi, który spędzamy na wakacjach. To przede wszystkim akcje, które dodatkowo wprowadzane są w wielką kampanię „Bezpieczny przejazd. Zatrzymaj się i żyj!” dlatego, że rozpoczynają się od pierwszego wakacyjnego piątku i kończą się też w czasie wakacji. „Bezpieczne piątki” polegają na tym, że na dziesiątkach skrzyżowań w całej Polsce toru z drogą kolejową pojawiają się przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych, zapraszamy Straż Ochrony Kolei, policję i wspólnie jesteśmy ambasadorami bezpieczeństwa. Przypominamy o tym, jak należy się zachować w przypadku przejeżdżania przez tor kolejowy z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa. Nie wszyscy wiedzą co oznaczają sygnały - znaki ustawione przed przejazdami kolejowymi drogowymi lub informacje umieszczone na znakach albo w innych miejscach przed przejazdami kolejowo-drogowymi. I tu bardzo ważne są zarówno instrukcje kolejarzy, jak i wskazania policji. Te apele, które są kierowane podczas wakacyjnych „Bezpiecznych piątków” adresowane są nie tylko do dorosłych, ale i do dzieci i młodzieży.

Jakie są główne grzechy popełniane przez kierowców na przejazdach kolejowych.

To przede wszystkim ignorowanie znaku „Stop” - znaku, który nakazuje zatrzymać się przed każdym skrzyżowaniem. Kolejne to jest omijanie zamkniętych półrogatek slalomem, nawet wyjeżdżanie zza stojących już przed rogatką samochodów i próba ominięcia ich, przejechania przez przejazd. Inne działania - bardzo niebezpieczne - to jest ignorowanie włączonego już czerwonego światła, które nakazuje zatrzymanie się i wjeżdżanie w ostatniej chwili na przejazd, na którym może już znajdować się pociąg lub pociąg dojeżdża do takiego skrzyżowania. Wreszcie wjeżdżanie pod opadające rogatki, które nie tylko może spowodować wjechanie pod pociąg, ale również uszkodzenie sygnalizacji na przejeździe, tym samym ograniczenie tego poziomu bezpieczeństwa, poziomu zabezpieczeń dla innych kierowców...

Marcin Lewandowski [wideo]

Marcin Lewandowski. Fot. facebook.com
Marcin Lewandowski. Fot. facebook.com
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Lewandowski
Gościem „Rozmowy dnia” w Polskim Radiu PiK był radny Marcin Lewandowski, przewodniczący Komisji Doraźnej Rady Miasta Bydgoszczy zajmującej się odpadami komunalnymi. Rozmowa dotyczyła problemu, z którym miasto zmaga się od wiosny br., kiedy odbiór śmieci w trzech sektorach Bydgoszczy, w tym w śródmieściu, przejęło przedsiębiorstwo „Komunalnik”.


Marcin Wroński

Marcin Wroński Fot. Nadesłane
Marcin Wroński Fot. Nadesłane
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Wroński
Gościem Rozmowy Dnia był Marcin Wroński, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Ośrodek wprowadził ostatnio kilka nowych akcji m.in. „Kupuj świadomie na grilla”, promocję polskich produktów przez spółki Skarbu Państwa oraz podpisał umowę z Polską Organizacją Turystyczną w sprawie dostarczania polskich produktów do ośrodków wypoczynkowych na terenie kraju.

Marcin Kupczyk: Akcja „Kupuj świadomie na grilla” to jedna z waszych wielu akcji. O co chodzi w tej akcji?

Marcin Wroński: Chodzi o to, żeby klienci, konsumenci, jeżeli chcą wydać pieniądze na dany produkt, żeby byli świadomi jakie oznaczenia co oznaczają na opakowaniach. Jak klient chce kupić produkt z Polski to musi wybierać oznaczony logo „Produkt polski”. Jeśli chce kupić produkt ekologiczny, to musi być to oznaczenie zielonego liścia, są tez oznaczenia jakościowe mięsa. Jednym z elementów była konferencja połączona z pokazem kulinarnym, grillowym, ponieważ Polacy wydają rocznie na grilla 15 mld zł. Niektórzy uważają, że to nasz sport narodowy, żartobliwie. Jest to bardzo ważne, żeby przy okazji grillowania pokazywać swoje postawy patriotyczne, wybierać mięso polskie, mamy gwarancję, że mięso pochodzi ze zwierząt, które zostały urodzone, wyhodowane i ubite w Polsce.

Kolejny ciekawy temat. Przedstawiciele spółek nadzorowanych przez ministra aktywów państwowych podpisali list intencyjny dotyczący wspólnych działań przy promowaniu produktów oznaczonych znakiem „Produkt polski”. Poczta Polska, PKP, PLK, Intercity, WARS dołączyły w ten sposób do kampanii ministra rolnictwa i KOWR-u „Kupuj świadomie, produkt polski”.

Łączy nas wszystkich produkt polski. Doprowadziliśmy do tego, że spółki, które są własnością skarbu państwa udostępniają nam w sposób bezpłatny miejsca reklamowe pod kampanię „Produkt polski”. Jest to kilka tysięcy miejsc reklamowych, dzięki temu promocja polskiej żywności będzie wzbogacona.

Co z klientami, którzy lubią zachodnie marki?

Nikt nie zmusi klienta do kupowania danej marki, ale patriotyzm gospodarczy jest pozytywnym zjawiskiem dla gospodarki, ponieważ dzięki temu, że kupujemy polskie produkty wykonane z polskich produktów, to więcej wpływu mamy do budżetu państwa, więcej pieniędzy przez to mamy na drogi, na pomoc socjalną, na różne wydatki budżetowe i jest to zjawisko bardzo pozytywne, postrzegane w o wiele większej skali w innych krajach UE, w Niemczech, Danii, Holandii - tam tak się postępuje. jeśli wejdziemy do sklepu w Niemczech to praktycznie nie znajdziemy polskiej galanterii mlecznej, niestety, gdy wejdziemy do sieci handlowej w Polsce w bardzo dużym stopniu sprzedającym jogurty niemieckie i inne produkty. Nie zapomnijmy o tym, że to my jako konsumenci decydujemy w dużym stopniu o zatowarowaniu sklepów (...).

Paweł Machalski

Paweł Machalski. Fot. archiwum PR PiK
Paweł Machalski. Fot. archiwum PR PiK
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Machalski
Gościem „Rozmowy dnia” w Polskim Radiu PiK był politolog, dr Paweł Machalski. W spotkaniu pojawiły się wątki dotyczące definitywnego wygaśnięcia nadziei opozycji na tzw. trzecią turę wyborów, deklaracji nieobecności na zaprzysiężeniu prezydenta, a także najnowszej fali manifestacji ideologii LGBT. Zaprasza Michał Jędryka.

Michał Jędryka: Sąd Najwyższy orzekł, że wybory prezydenckie były ważne, mamy prezydenta. Czy wyobraża Pan sobie taki scenariusz w państwie takim jak Polska, że wybory mogłyby być nieważne.

Paweł Machalski: Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza. Są dwie opcje, albo wyborów nie ma, albo są i w ich konsekwencji następuje wybór czy to składu parlamentu, czy samorządowców, czy prezydenta RP. Proces wyborczy faktycznie był wyjątkowy, był burzliwy, nieprzewidywalny, ale to nie za sprawą polityków, a pandemii koronawirusa. Politycy musieli tę przeszkodę ominąć czy, ni chciałbym powiedzieć, wykorzystać, ale ten scenariusz swój jakiś partyjny czy środowiskowy ułożyć własnie w tym kontekście.


Czy pana zdaniem ten scenariusz, ta sytuacja nadzwyczajna którejś ze stron pomogła, zaszkodziła, czy to nie miało wpływu?

Oczywiście, że miało. Paradoksalnie pandemia koronawirusa, w największym stopniu, to zabrzmi trochę jak chichot polityki, ale zaszkodziła urzędującemu prezydentowi, a zarazem prezydentowi elektowi Andrzejowi Dudzie, który to w zasadzie miał po pewnych 5 latach i po gładkim starcie kampanii, miał czas dużej niepewności, nerwówki. Z tygodnia na tydzień, z pozycji zdecydowanego lidera, pewniaka, stał się kandydatem, który być może wygra, ale będzie musiał się na to zwycięstwo bardzo napracować. Nie chcę sobie wyobrażać, jaka to nerwówka była w sztabie i w głowie pana prezydenta, bo ten scenariusz, ta wywrotka majowa, niewątpliwie najbardziej zaszkodziła jemu.

Ta wywrotka wynikała stąd, że zmieniono kandydata i jakby wszystkie strony sporu zgodziły się na zmianę kandydata największej partii opozycyjnej.

I to nam daje do myślenia, teraz post factum, kiedy nic już nie stoi na przeszkodzie, aby pojutrze prezydent elekt, urzędujący prezydent Andrzej Duda złożył ślubowanie, że ten proces wyborczy był akceptowalny i akceptowany przez wszystkie strony politycznego sporu. (...).

Magdalena Nowak-Paralusz

Magdalena Nowak-Paralusz. Fot. Twitter
Magdalena Nowak-Paralusz. Fot. Twitter
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Magdalena Nowak-Paralusz
Nowych przypadków zachorowań na COVID-19 przybywa, a Polacy jakby zapomnieli o epidemii. Gdzie podziała się nasza solidarność społeczna, tak widoczna wiosną? Dlaczego część z nas zaczyna negować pandemię, twierdząc że koronawirus to tak naprawdę spisek? M.in. o tym Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała z dr Magdaleną Nowak-Paralusz, socjologiem z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.

Adriana Andrzejewska-Kuras: Mamy wakacje i wakacyjna atmosfera chyba udzieliła się Polakom jeśli chodzi o koronawirusa?

Magdalena Nowak-Paralusz: To nie tylko i wyłącznie wpływ letniej aury. Proszę zauważyć, że epidemia już trochę trwa. Na początku lockdown wszystkich nas postawił do pionu i społeczeństwo, trzeba się przyznać, naprawdę ładnie się zachowywało, bo dostosowało się do restrykcji, które naprawdę były bardzo duże. Nie było specjalisty jednak, który nie spodziewałby się tego, że problem się pojawi, gdy obostrzenia zostaną poluzowane. Gospodarka już mogłaby nie wytrzymać lockdownu tak długo, ale także każda jednostka lub prawie każda, jest jednostką społeczną czyli żyje więziami międzyludzkimi, czy zawodowymi czy prywatnymi. Łakniemy spotkań po przymusowym osamotnieniu. Kolejnym czynnikiem jest to, że w Polsce nie było tak trudnej sytuacji jak w innych krajach, więc teorie typu „na koronawirusie zarabiają firmy farmaceutyczne”, albo „to politykom lepiej pasuje” teraz zbierają plon. Coraz częściej spotykamy się też ze stwierdzeniami, że koronawirusa nie ma albo, że nie jest on niebezpieczny. (...).

Solidarność społeczna się teraz rozmyła?

My tu mamy do czynienia z przeplatanką różnych zachowań społecznych. Polacy potrafili być solidarni i myślę, że tej umiejętności się tak szybko nie wyzbyli. natomiast idziemy trochę w obszar konsumpcjonizmu, czyli że myślimy o sobie, o swoim interesie, jednostkowo, nie patrzymy na to globalnie. Przy takiej sytuacji jak pandemia, choćby to noszenie maseczek, zaczynamy szukać różnych wymówek: bo mam astmę, bo się duszę, nie miałam się możliwości od kogo zakazić. A problem tkwi w tym, że nikt z nas nie wie gdzie i kiedy mógł się zakazić (...).

Przemysław Kożan

Przemysław Kożan Fot. Agnieszka Marszał
Przemysław Kożan Fot. Agnieszka Marszał
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Przemysław Kożan
Jak udzielać pierwszej pomocy w dobie pandemii oraz kiedy i jak utworzyć korytarz życia? Gościem „Rozmowy Dnia” był Przemysław Kożan - ratownik medyczny, kierownik stacji pogotowia ratunkowego we Włocławku.



Agnieszka Marszał: Czy potrafimy udzielać pierwszej pomocy? Czy boimy się tego? Czy jesteśmy w tym coraz bardziej pewni i robimy to?

Przemysław Kożan: Z moich obserwacji wynika, że społeczeństwo coraz bardziej stara się udzielać pierwszej pomocy tak, jak to powinno się robić. Mamy dużo szkoleń, w mediach możemy dowiedzieć bardzo dużo ciekawych rzeczy na ten temat. Media społecznościowe, inne platformy internetowe, na których możemy pewne rzeczy zobaczyć, obejrzeć, dają nam może nie do końca wiedzę taką, jaką powinniśmy zdobyć, ale dają już zarys tego, co powinniśmy robić. Ta pierwsza pomoc jest najważniejsza dla pacjenta. Ułożenie go w pozycji bezpiecznej, odchylenie głowy do tyłu zabezpiecza pacjenta do momentu przyjazdu wykwalifikowanej pomocy. Tak samo uciskanie klatki piersiowej, jeżeli mamy zatrzymanie krążenia. To jest to do czego powinniśmy dążyć. Samo wezwanie pomocy czy zadzwonienie pod numer alarmowy 112 czy 999 nie jest tym, czego byśmy oczekiwali i chcieli.

Ważna jest reakcja przypadkowych świadków zdarzenia na miejscu, tak zwana pierwsza pomoc przedmedyczna.

Pierwsza pomoc przedmedyczna jest kluczowa w łańcuchu przeżycia. Żeby istniał ten łańcuch muszą być spełnione wszystkie ogniwa - zatem pierwsza pomoc, szybkie wezwanie pomocy. Jej wczesne udzielenie jest pierwszym ogniwem tego łańcucha i bez tego przeżycie człowieka jest dużo mniej prawdopodobne, jest dużo mniejsza szansa na wyzdrowienie i powrót do normalnego społeczeństwa, bo musimy sobie zdać sprawę, że walczymy o to, żeby oprócz tego, żeby przywrócić człowieka do życia to to, żeby dalej funkcjonował w społeczeństwie.

Do nieodwracalnych zmian w mózgu dochodzi już po 3 minutach od zatrzymania krążenia. W tym łańcuchu życia ważny jest czas, bo średnio 8 minut potrzebuje zespół ratownictwa medycznego, żeby dotrzeć na miejsce wypadku w mieście. Poza miastem może być to nawet kwadrans. To już bardzo dużo czasu.

Zgadza się i to, o czym mówiliśmy na początku, czyli pomoc - uciskanie klatki piersiowej, odchylenie głowy do tyłu, ułożenie w pozycji bezpiecznej to jest ta kluczowa rzecz. To daje nam ten czas do przyjazdu zespół ratownictwa medycznego, który udzieli już pomocy fachowej.

Ludzie nierzadko boją, że jeśli podejmą jakieś działania to mogą tej osobie zaszkodzić. Czy można rzeczywiście w takiej sytuacji zaszkodzić?

Nie bójmy się udzielać tej pomocy, tego w jaki sposób to zrobimy. Oczywiście jest to bardzo ważne, ale badania mówią o tym, że nawet niefachowo udzielona pomoc jest dużo bardziej skuteczna aniżeli to, że nie robimy nic. Możemy poprosić dyspozytora medycznego o to, żeby nam podpowiedział w jaki sposób mamy to robić i on na pewno udzieli nam takiej informacji. Stosujemy się do instrukcji. One będą na tyle czytelne i zrozumiałe, że powinniśmy w odpowiedni sposób tej osobie udzielić pomocy, nawet jeśli nie wiemy jak to powinniśmy robić.

Honorata Galczewska

Honorata Galczewska/fot. Adriana Andrzejewska-Kuras
Honorata Galczewska/fot. Adriana Andrzejewska-Kuras
PR PiK - Rozmowa Dnia - Honorata Galczewska
Czy więcej drzew pójdzie pod topór i zostanie spalonych? Tego obawiają się organizacje ekologiczne w związku z uchwaleniem niedawno przez Sejm nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii. Zmienia ona definicję drewna energetycznego. Po co te zmiany i czy obawy ekologów są słuszne? M.in. o to pytaliśmy Honoratę Galczewską, rzeczniczkę Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu podczas Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK.

Adriana Andrzejewska-Kuras: Czy teraz leśnicy będą wycinać więcej drzew, by sprzedać je do spalenia? Pytam w kontekście przegłosowanych ostatnio przez Sejm zmian w ustawie o odnawialnych źródłach energii, które dotyczą rozszerzenia definicji drewna energetycznego. Będziecie sprzedawać więcej, by spalać?
Honorata Galczewska: Absolutnie nie, to jest nieprawda. Chciałabym podkreślić, że każde nadleśnictwo każde swoje działania - nie tylko związane z pozyskaniem surowca drzewnego - opiera na planie urządzenia lasu. Dla niewtajemniczonych - taki plan przygotowuje zewnętrzny podmiot – Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej. Tzw. urządzeniowcy wchodzą z pracami inwentaryzacyjnymi już na około 2 lata przed rozpoczęciem takiego planu, a zatwierdza go każdorazowo minister właściwy do spraw środowiska. Wycięcie więc choćby jednego metra sześciennego drewna więcej, niż założone zostało w takim 10-letnim planie, jest niedopuszczalne. Tak było, jest i jak na razie będzie, więc absolutnie te niepokoje są bezpodstawne.
Natomiast odnosząc się do definicji drewna energetycznego, warto sprawdzić o czym inni mówią i nie poddawać się takim emocjonalnym sytuacjom. Do zasobu drewna energetycznego będziemy zaliczać między innymi takie, które powstało na przykład trzy lata temu po przejściu potężnej nawałnicy przez nasz kraj. Ona uszkodziła wiele lasów, najbardziej regionie Kujaw i Pomorza. Leśnicy zanim zabrali się za odnawianie lasów na tych terenach, musieli je najpierw posprzątać z połamanych drzew. Mówimy, że wyjęliśmy jak najwięcej jak najlepszych z tego asortymentu, ale było też drewno, które nie nadawało się do niczego. Właśnie takie między innymi będzie kwalifikowane na drewno energetyczne.
Zapraszam państwa na przykład w Bory Tucholskie do nadleśnictwa Szubin, gdzie były potężne zniszczenia po nawałnicy. Na pewno przejeżdżając przez tereny leśne zauważycie potężne składowisko karpiny, czyli czegoś, co jest zupełnie niepotrzebne i nikt tego nie chce kupić do przerobu.
Inna kwestia - również do drewna energetycznego będą zaliczone wióry i trociny, pochodzące z przerobu drewna w przemyśle drzewnym. (…) Z tego nawet zapałki już nie zrobimy.
Warto też przedstawić aspekt związany z polityką klimatyczną państwa. My jako Polska również w niej uczestniczymy i to jest z naszej strony przykład odpowiedzialności za klimat. Jesteśmy zobowiązani jakąś pulę energii pozyskiwać z odnawialnych źródeł - na przykład ze spalania biomasy. Do tej pory, ponieważ nie ma w naszym prawie legislacji definicji drewna energetycznego, wypełniając obowiązek podyktowany polityką klimatyczną, takie drewno sprowadzaliśmy z Białorusi. Z kolei to, które moglibyśmy do tego celu spalić, zostawało nam niezagospodarowane. To jest przykład sytuacji, która nie powinna mieć miejsca.

Dotychczasowa definicja drewna energetycznego mówi, że jest to surowiec drzewny, który ze względu na cechy jakościowo-wymiarowe posiada obniżoną wartość techniczną i użytkową, uniemożliwiającą jego przemysłowe wykorzystanie. To te aspekty, o których Pani mówiła nie mieszczą się w tej definicji? Trzeba uszczegóławiać te przepisy?
- Każdy uszczegółowienie powoduje, że nie błądzimy. Jeżeli mamy konkretne wytyczne, to możemy odnieść się konkretnie w danej sytuacji do tego, z czym mamy do czynienia. To powoduje, że nie ma żadnych wątpliwości, że akurat takie, a nie inne drewno nie będzie przedmiotem niepotrzebnej dyskusji, podszytej brakiem informacji, a raczej emocjami. (...)
1234567