Środa, 30 września 2020 r.   Imieniny: Wery, Honoriusza, Hieronim
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Artur Soboń

Artur Soboń. Fot: gov.pl
Artur Soboń. Fot: gov.pl
PR PiK - Rozmowa Dnia - Artur Soboń
Magdalena Ogórek rozmawiała z Arturem Soboniem, wiceministrem aktywów państwowych o rekonstrukcji rządu i kierunkach jego działania w najbliższym czasie.

Magdalena Ogórek: Dzisiaj najprawdopodobniej mamy poznać oficjalnie skład nowego rządu. Bardzo ciekawa kandydatura wczoraj ujrzała światło dzienne - Przemysław Czarnek to będzie nowy minister, zajmujący się sprawami edukacji. Ogromna wrzawa wybuchła w Internecie. To dlatego, że są tacy, którzy boją się Przemysława Czarnka, bo to dobry fachowiec, czy może chodzi o coś innego?
Artur Soboń: Po pierwsze - dobrze byłoby, abyśmy już pokazali nie tylko skład tego gabinetu, ale podział poszczególnych kompetencji – tak, żeby nie było wątpliwości dla wszystkich zainteresowanych, także dla całej administracji publicznej - jak będzie skonstruowana ustawa o działach administracji rządowej. Żeby jasne było, w jakim zakresie podzielone będą poszczególne kompetencje i by pokazać, że ten rząd będzie funkcjonalny i że to jest rząd, który będzie realizował ofensywę programową, którą chcemy zaproponować jesienią na kolejne trzy lata rządu pana premiera Mateusza Morawieckiego. To jest najważniejsze, personalia to oczywiście druga kwestia - są ważne i budzą różne emocje.
Jeśli chodzi o mojego lubelskiego kolegę - mam satysfakcję, że byłem osobą, która go wspierała, wprowadzając do lubelskiej polityki. Znakomicie spełniał swoją funkcję jako wojewoda lubelski, co nagrodzili mieszkańcy regionu znakomitym wynikiem w wyborach parlamentarnych. Dzisiaj jego kompetencje będą służyły pracy w gabinecie rządowym pana premiera Mateusza Morawieckiego.
Przemysław Czarnek niewątpliwie jest osobą o zdecydowanych poglądach, ale także taką, która gotowa jest do tych poglądów w uczciwy sposób przekonywać. Tak powinna wyglądać debata publiczna - że nie unikając jej, nie tworząc ram politycznej poprawności, powinniśmy dyskutować w sposób uczciwy na argumenty i bez wątpienia mój kolega Przemysław Czarnek jest osobą, która potrafi to robić.

Panie ministrze - taka sytuacja: Platforma Obywatelska ma problem, zastanawiam się dlaczego? 10 mln głosów Rafała Trzaskowskiego - każdy polityk chciałbym mieć taki uzysk. To jest baza, na której można budować bardzo wiele. Był pomysł nowej „Solidarności” - miała być hucznie ogłoszona jako nowy ruch Rafała Trzaskowskiego w sierpniu, potem we wrześniu. Jutro mamy październik i plany się zupełnie rozmyły. Czy Platformie już się nie chce, czy czeka, aż Szymon Hołownia wejdzie do gry i wtedy poczuje się zmotywowana? Jak Pan ocenia tę sytuację?
- Trochę wieszczy Pani pogrzeb czegoś, co się jeszcze nie narodziło. Mamy kuriozalną sytuację, pewnie na zapowiedziach się zakończy. Pytanie: „na czym powinno zależeć dzisiaj Platformie Obywatelskiej”, jest o wiele bardziej skomplikowane. Nie mam przekonania, że dzisiaj liderom PO zależy na budowaniu silnego ruchu społecznego. Niezależnie od tego, w jakim kierunku ideowym będzie ten ruch podążał, zawsze jest jednak coś, co odbywałoby się poza partią, a problemy dzisiaj są raczej wewnątrz partii. Pewnie PO jest dzisiaj skoncentrowana na rozwiązywaniu własnych kłopotów, własnych personalnych kwestii - i w poszczególnych regionach, i na szczeblu klubu parlamentarnego czy władz partii.
Od dłuższego czasu PO zapowiada, że szuka formuły, ale zajmuje się sama sobą. Nie przedstawia nie tylko żadnej agendy programowej, nie jest skuteczna w przekonywaniu Polaków, nie jest skuteczna wyborczo, a także w zbudowaniu jakiejś realnej propozycji dla dzisiejszej opozycji. Pewnie czeka nas jeszcze wiele zapowiedzianych, a niezrealizowanych pomysłów ze strony polityków PO.

Czy nie jest tak, że w tej chwili prominentnych działaczy Platformy zmroziło zatrzymanie Sławomira Nowaka? Mamy kolejne zatrzymania i wszyscy - mam wrażenie – bacznie przyglądają się temu, co będzie się dalej działo.
- Z pewnością to wprowadza najważniejszych polityków z tamtego okresu w pewne napięcie, bo nikt z nas nie wie, jak ten mechanizm szczegółowo wyglądał, ale widzimy, że to nie był mechanizm, który ograniczał się do tego polityka, zatrzymanego już jakiś czas temu. (...)


Przemysław Daca

Przemysław Daca./fot. Facebook
Przemysław Daca./fot. Facebook
Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie
Gościem "Rozmowy dnia" był prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie" Przemysław Daca, a rozmawialiśmy o tym, że mija właśnie 50 lat pracy stopnia wodnego we Włocławku, który miał być jednym z ośmiu na Wiśle, a od pół wieku jest jedynym. Kiedy ruszą prace przy budowie drugiego stopnia w Siarzewie? Czy rząd ma w planach realizację koncepcji kaskadyzacji dolnej Wisły?

Agnieszka Marszał: Spotykamy się we Włocławku z okazji 50 lat pracy stopnia wodnego we Włocławku. Wszyscy mieszkańcy regionu zadają sobie już od dawna pytanie, w jakiej formie jest jubilatka, i jak długo jeszcze wytrzyma?

Zdaję sobie z tego sprawę, że ten stopień wodny budzi niepokój mieszkańców, szczególnie tych żyjących poniżej tamy. Muszę też powiedzieć, że 50-lecie to też jest sukces, bo udało nam się bezpiecznie ten stopień wodny utrzymać. Jest w pełni wyremontowany, w pełni sprawny, sprawny jest również próg podpiętrzający poniżej, który także chroni tamę we Włocławku. Oczywiście, wszyscy wiemy, i to już od co najmniej 2013 roku, że jedynym sposobem pełnego zabezpieczenia tego stopnia wodnego przed katastrofą budowlaną jest budowa kolejnego stopnia w Siarzewie. Myślę, że wtedy mieszkańcy będą mogli już być całkowicie pewni stabilności tej budowli, o której rozmawiamy w tej chwili.

Podkreślał pan wagę zapory we Włocławku w wielu aspektach: bezpieczeństwo regionu, zabezpieczenie przed, i powodzią, i suszą, ale użył też pan takiego określenia, że to jest wielki obiekt hydrotechniczny, ale również wielki problem...

Tak to prawda, zapora jest naszą budowlą specjalnej troski. Postawienie samotnego stopnia wodnego tak wielkiego, gigantycznego, pośrodku Wisły - i to bez wybudowania kolejnego, wspierające - było bardzo dużym błędem hydrotechnicznym, i to sprawia wiele problemów. Musimy bardzo dbać o ten stopień, okresowego go przeglądać, remontować. Ten stopień jest, można powiedzieć, taką budowlą strategiczną z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju. Proszę się nie obawiać, my o niego bardzo dbamy, nie szczędzimy środków i czasu. W tej chwili stopień wodny jest bezpieczny, natomiast cały czas działamy i prowadzimy już inwestycję budowy stopnia wodnego w Siarzewie. Ta inwestycja jest w tej chwili na etapie dokumentacji, projektowania.

A czy może pan określić czas, w którym ta pierwsza łopata może zostać wbita?

W tej chwili wykonujemy projekt, mamy na to zabezpieczone środki dzięki deklaracji pana prezydenta i pana premiera. Myślę, że wykonanie projektu i zgromadzenie dokumentacji zajmie co najmniej 2 lata, mamy koncepcję, ale to jest niezwykle skomplikowana, trudna budowla. Na podstawie tego projektu będzie przygotowany operat, który zostanie złożony do właściwego ministra. Później czekamy na wydanie pozwolenia wodnoprawnego na budowę, na zgodę wojewody na przeprowadzenie inwestycji. Myślę, że te zabiegi formalne potrwają jakieś dwa, może trzy lata, i wtedy już nic nas nie będzie zatrzymywało, i wbijemy tę pierwszą łopatę (...)

Ryszard Bober

Ryszard Bober
Ryszard Bober
PR PiK - Rozmowa Dnia - Ryszard Bober
Gościem Rozmowy Dnia był senator PSL Ryszard Bober. Tematy to tzw. „Piątka dla Zwierząt”, kryzys rządowy oraz druga fala epidemii koronawirusa.

Katarzyna Prętkowska: Trudno rozpocząć rozmowę inaczej, niż od pytania o Pana zdrowie. Jak Pan się czuje?

Ryszard Bober: Czuję się dobrze, przeszedłem Covid-19, jestem ozdrowieńcem, ale pragnę przestrzec wszystkich Państwa, abyśmy stosowali się do zaleceń sanepidu i podchodzili z respektem do wirusa. Przede wszystkim - zachowywali dystans społeczny i nosili maseczki, które są bezwzględne w naszym codziennym funkcjonowaniu. Nie da się w tej chwili już bez tego w sposób znaczący uporać z wirusem.

Pan prawdopodobnie zaraził się od senatora Libickiego. Wiem, że senator przechodził Covid-19 ciężko, trafił nawet do szpitala na dłuższy czas. A Pan?

- Były takie dwa dni, w których gorzej się czułem, miałem grypowe objawy – bóle mięśni, temperaturę, apatię, brak apetytu i – jak to zwykle w takich przypadkach - nic się człowiekowi nie chce - ani ruszyć ręką, ani nogą. Po dwóch dniach organizm w miarę się zmobilizował i uporałem się z tym wszystkim.

Apeluje Pan o zachowanie dystansu społecznego i stosowanie się do zasad, tymczasem od kilku dni słyszymy o rekordach zachorowań zarówno w Polsce, jak i u nas - na Kujawach i Pomorzu. Jak Pan przyjmuje te doniesienia?
- Otworzyliśmy się, Polacy wyjechali na wakacje, gdzie odreagowali sobie wcześniejsze zamknięcie. Dzieci wróciły do szkół, chorują często bezobjawowo, ale mają wirusa i zarażają swoje rodziny. Słyszymy w tej chwili, że jest bardzo dużo przypadków. Wirus rozprzestrzenia się na imprezach zorganizowanych czy domowych.
Najważniejsze jest, żeby rzeczywiście system był wydolny - żeby w szpitalach były miejsca dla tych, którzy potrzebować będą takiego wsparcia i podłączenia być może do respiratora.

A jak Pan ocenia strategię rządu w walce tak zwaną drugą fajną epidemii? Przedstawiciele resortu zdrowia mówią, że kolejnego lockdownu nie będzie, jest natomiast punktowe reagowanie - podział na strefy i powiaty z większymi restrykcjami.
- Reakcja rządu musi być. Jeżeli występują sytuacje, że w danym miejscu jest wysyp zachorowań, trzeba to maksymalnie ograniczać. Mało kto już wyobraża sobie, żebyśmy jako Polacy poddali się znowu kwarantannie. Gospodarka, szkoły - wszystko wróciło do jakiejś normalności i w tej chwili trudno by było Polaków zmobilizować, aby nałożyli sami na siebie rygory i ograniczenia. Przede wszystkim - nie panikujmy i więcej empatii dla tych, którzy potrzebują naszej pomocy, bo potrzebne jest również wsparcie dla chorych, a nie pokazywanie ich jako źródła zagrożeń. Każdego za chwilę to może spotkać. (...)

Tomasz Latos [wideo]

Tomasz Latos./fot. Archiwum PR PiK
Tomasz Latos./fot. Archiwum PR PiK
Rozmowa Dnia - Tomasz Latos
Gościem Rozmowy Dnia był przewodniczący Komisji Zdrowia poseł Tomasz Latos, a rozmawialiśmy zarówno o narastającej fali epidemii oraz o funkcjonowaniu służby zdrowia w tych warunkach, jak i o przesileniu w koalicji rządowej.

Michał Jędryka: Czy ze Zjednoczoną Prawicą już jest wszystko jasne?

Mam nadzieję, że wszystko jest na jak najlepszej drodze. Oby tak było, ale musimy zaczekać oczywiście na dalszy bieg wypadków i na oficjalne ogłoszenie postanowień. Myślę, że troszkę cierpliwości jeszcze...

Jarosław Kaczyński ma wejść do rządu. Czy to wzmocnienie, czy osłabienie Mateusza Morawieckiego?

(...) Jeżeliby to rzeczywiście nastąpiło, to niewątpliwie będziemy mieli do czynienia z sytuacją bez precedensu, a po drugie będzie to pokazywało, że potrzeba pewnego zwornika w trudnych sytuacjach koalicyjnych, które w ostatnim czasie się ujawniły głównie, powiedzmy to wprost, na linii Mateusz Morawiecki - Zbigniew Ziobro, czyli reprezentant i jednocześnie premier Prawa i Sprawiedliwości, a mniejszy koalicjant Solidarna Polska.

Czyli wicepremier Jarosław Kaczyński będzie takim mediatorem, arbitrem pomiędzy premierem, a ewentualnymi jego przeciwnikami w rządzie, czy rywalami w rządzie.

Myślę, że, jeżeli dojdzie oczywiście do zrealizowania tego planu, to będzie to nic innego, jak kwestia bezpośredniego wkroczenia we wczesnej fazie ewentualnych różnego rodzaju napięć i bezpośredniego dopilnowania umów koalicyjnych, które przecież będą podpisane. Zobaczymy, czy rzeczywiście ten scenariusz zostanie zrealizowany, ale gdyby do niego doszło, to tak sobie wyobrażam rolę pana premiera Kaczyńskiego.

(...) Czy pan sądzi, że układ, który powstanie zapobiegnie tego rodzaju kryzysom w przyszłości?

Zapobiec kryzysom powinien przede wszystkim zdrowy rozsądek. Nasi koalicjanci w pewnym momencie uznali, że bez nich, bez nawet tych kilkunastu głosów, to po prostu nie da się rządzić. Tak nie może być, że można stawiać różnego rodzaju roszczenia i oczekiwania, i wszystko zostanie im podporządkowane. Muszą być zachowane odpowiednie proporcje. Pan prezes Kaczyński na naszym spotkaniu części klubu Zjednoczonej Prawicy, czyli członków Prawa i Sprawiedliwości, powiedział to dość jednoznacznie. No nie może być sytuacji, tu użyte zostało takie porównanie, że ogon macha psem. Nasi koalicjanci są ważni, mają swoje ważne miejsce, ale nie może dojść do zaburzenia proporcji w rządzeniu i odstępowania od podpisanych i przyjętych programów (...)

Tomasz Chymkowski [wideo]

Tomasz Chymkowski./fot. Facebook/Tomasz Chymkowski
Tomasz Chymkowski./fot. Facebook/Tomasz Chymkowski
PR PiK - Rozmowa Dnia - Tomasz Chymkowski
Gościem Rozmowy Dnia był Tomasz Chymkowski - burmistrz Brześcia Kujawskiego. Brześć świętuje 770-lecie nadania praw miejskich, a na terenie gminy prężnie działa strefa gospodarcza. Z burmistrzem rozmawialiśmy między innymi o tym, jak pandemia koronawirusa wpłynęła na funkcjonowanie strefy i jakie plany inwestycyjne ma samorząd.

Agnieszka Marszał: Zacznijmy od tego, co Was wyróżnia na tle regionu i kraju, czyli od Brzeskiej Strefy Gospodarczej. Ostatnio opracowywany jest ważny dokument dla naszego regionu - strategia rozwoju województwa 2030 plus. Tam jest takie zdanie, że Brzeska Strefa Gospodarcza to bezprecedensowy w skali regionu sukces. Co Pana zdaniem o tym sukcesie przesądziło? Jakie są Wasze asy w rękawie?

Tomasz Chymkowski: Miło to się słyszy, szczególnie jeśli to jest w dokumencie takim, jak założenia do Strategii Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Asy w rękawie to przede wszystkim długoletnia praca, ponieważ to, że powstała autostrada - o tym samorząd wiedział i podejmował decyzje kilka lat temu, chociażby związane z opracowaniem planu zagospodarowania przestrzennego.
Ale to były także decyzje, żeby uzbrajać tereny inwestycyjne i być skutecznym w pozyskiwaniu inwestorów. Myślę, że to jest sukces dla powiatu i dla województwa, który w przyszłości ma dać 4 tys. miejsc pracy. Na pewno to się stanie, bo wiemy co się dzieje obecnie na terenie Brzeskiej Strefy - pomimo tego, że mamy pandemię…

Na ile pandemia przeszkodziła inwestycjom? Czy w ogóle przeszkodziła? Wiemy, że że LPP – gigant odzieżowy - trochę przesunął w czasie inwestycję, która miała się rozpocząć w połowie tego roku, czyli budowę ogromnego centrum logistycznego w Brześciu.

- LPP przesunęło inwestycję, ale nadal zostaje w Brześciu. Cieszę się, że cały czas jesteśmy w kontakcie. Zresztą LPP to świetna firma rodzinna, która również podejmuje skuteczne działania, związane z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego. Dzięki nim mamy lekcje angielskiego dla dzieci i młodzieży, firma aktywnie włącza się w sport - to wszystko oznacza, że z nami zostaje. Inwestycja tylko przesunięta jest w czasie.

Z kolei wczoraj odbyło się spotkanie z kolejnym inwestorem RTE Poland. To portugalski producent świetnych rowerów, szczególnie sprzedawanych w sieci Decathlon. Rozpoczyna inwestycje w październiku, więc myślę, że to jest dobry znak, że strefa ma się dobrze i ten rozwój będzie dalej szedł w dobrym kierunku. Inwestycja RTE Poland ma się zakończyć w przyszłym roku i wtedy 100 osób znajdzie pracę i będzie sukcesywnie zatrudnianych w tej firmie.

Czy firmy, które działają teraz Brzeskiej Strefie Gospodarczej, nie mają problemu ze znalezieniem pracowników? Czy u nas, w okolicy są ludzie, którzy chcą tam pracować?

- Myślę, że to jest problem globalny całego powiatu włocławskiego - odkryć na nowo tych ludzi i ich zaaktywizować. Myślę, że skutecznie powinny włączyć się w to nie tylko samorządy - te lokalne, ale też powiat włocławski, bo sam Urząd Pracy jest tylko pośrednikiem, natomiast na ile jest w stanie zaktywizować mieszkańców powiatu tak, żeby znaleźli zatrudnienie? Często jest tak, że ludzie muszą się przekwalifikować. Branże, które w tej chwili się pojawiają na rynku pracy są specyficzne. Dzisiaj potrzebujemy pracowników z wykształceniem technicznym, mniej humanistów, czy zawodów typowo związanych ze studiami - takimi, jak nam się wydawało przez ostatnich 15, 20 lat. Teraz liczą się umiejętności praktyczne. (…)


Łukasz Schreiber

Łukasz Schreiber
Łukasz Schreiber
PR PiK - Rozmowa Dnia - Łukasz Schreiber
Magdalena Ogórek rozmawiała z ministrem Łukaszem Schreiberem, szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów, na temat kondycji Zjednoczonej Prawicy.

Magdalena Ogórek: Jak wygląda obecnie sytuacja w Zjednoczonej Prawicy? Czy możemy mówić już powoli o uspokajaniu się atmosfery, czy to jest cisza przed burzą? Dorzucę jeszcze do tego najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster, bo nie ucieszył ani Zbigniewa Ziobro, ani Jarosława Gowina. PiS świetnie sobie radzi – 40 proc. ankietowanych oddałoby głos na Prawo i Sprawiedliwość, na Solidarną Polskę - ponad 2 proc., Porozumienie Jarosława Gowina nie uzyskuje nawet 0,7 proc.

Łukasz Schreiber: Sondażami nie należy się specjalnie ekscytować w takich okolicznościach, natomiast potwierdza to, o czym wszyscy wiemy, że posłowie Solidarnej Polski i Porozumienia są w Sejmie dlatego, że startowali z list PiS, są także w klubie PiS. Tym bardziej wydaje się, że w takich okolicznościach oczekiwalibyśmy wzajemnej lojalności i dobrego partnerstwa.

Ale lojalności nie było, czy zatem za trzy lata lub wcześniej - jeśli będą przyspieszone wybory, w polityce wszystko jest możliwe - przedstawiciele Solidarnej Polski znajdą się na listach Prawa i Sprawiedliwości?
- Zobaczymy, to także zależy od rozmów, które teraz trwają?

W jakiej atmosferze? Marek Suski mówił o rozmowach na linii Kaczyński-Ziobro, że wydaje się, że negocjacje lekko posunęły się do przodu.
- Tak się wydaje, poczekajmy na finał tych rozmów, wtedy będziemy mogli coś więcej komentować. Pewne rzeczy muszą się zmienić, to wydaje się jasne dla wszystkich.

Pan minister jest bardzo tajemniczy. Rozumiem, że atmosfera może być nadal gorąca, my będziemy się nadal temu przyglądać, ale w tym czasie premier Mateusz Morawiecki nawiązał do programu młodych liderów i mówił m.in., że państwo, które chce być nowoczesne musi zaufać młodym. Czy Prawo i Sprawiedliwość odrabia teraz lekcję trochę przespaną? Sam PiS o tym mówił, że w kampanii prezydenckiej - za mało było ukłonu w stronę młodych?
- Nie wiem, czy tak można patrzeć i oceniać tę sytuację. Co do kampanii prezydenckiej, to ona rządzi się zupełnie innymi prawami, poza tym prezydent też ma takie kompetencje, a nie inne, zapisane w polskiej Konstytucji. Nie powiedziałbym, że Prawo i Sprawiedliwość nie pamięta o młodych. To choćby kwestia zerowego PIT-u dla osób do 26. roku życia - to jest bardzo duży ukłon właśnie w stronę młodego wyborcy. (...)

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka/fot. Archiwum
Paweł Szramka/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Paweł Szramka (PSL – Koalicja Polska). O przesileniu w Zjednoczonej Prawicy, jego konsekwencjach politycznych, reakcji opozycji, a także o ochronie zwierząt.


- Współpraca polityczna jest możliwa absolutnie z każdym, kto przystanie na nasze postulaty. Traktujemy politykę trochę inaczej niż większość tworów politycznych. Tak jak Prawo i Sprawiedliwość widzi koalicjanta przez pryzmat tego jakimi ministerstwami, jakimi fruktami politycznymi musi się podzielić, tak my widzimy koalicjanta przez to, co możemy razem dobrego dla Polski zrobić - powiedział poseł Paweł Szramka.



Radosław Sajna-Kunowsky [wideo]

fot. Archiwum
fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sajna-Kunowsky
Gościem Rozmowy dnia był profesor Radosław Sajna-Kunowsky politolog i
medioznawca z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, a rozmawialiśmy o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji w Zjednoczonej Prawicy.

Michał Jędryka: Kryzys w koalicji rządowej, a niektórzy mówią, że koalicji już nie ma. Czy poszło o norki, o futra czy jest drugie dno?


Radosław Sajna-Kunowsky: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, bo jeśli jest drugie dno to nie mam do niego dostępu, może toczą się jakieś rozmowy zakulisowe, o których nie wiemy i coś tam może trzeszczy, co nie jest dopuszczane do sfery publicznej. (...).

Profesor Jarosław Flis, pana kolega, politolog, twierdzi, że mamy koniec spokoju w polityce. Czy podziela pan takie zdanie?

W polityce nigdy nie ma spokoju, ale po wyborach prezydenckich wydawało się, że będzie okres paru lat spokoju względnego, jednak, okazuje się, że spokój w polityce nie jest możliwy. Gdyby miało teraz dojść do przyspieszonych wyborów, to byłoby to niezbyt racjonalne, mamy jeszcze cały czas pandemię, Polacy chyba jednak chcą odpoczynku po ostatniej, bardzo długiej kampanii prezydenckiej.

Spróbujmy spojrzeć na sprawę oczami polityków. Czy Solidarnej Polsce opłaca się w tej chwili to co się stało? Czy mają możliwość ruchu, powrotu?

Nikomu się to nie opłaca. Ani Solidarnej Polsce, ani Porozumieniu, ani PiS. Tak naprawdę, jedyne co się opłaca wszystkim trzem koalicjantom to usiąść do rozmów i ustalić, być może na nowo, pewne parametry współpracy. To nie jest tak, że na tym może przegrać tylko Solidarna Polska, ale przegrać może tez PiS, bo jeśli doszłoby do wcześniejszych wyborów i PiS by poszedł sam do wyborów, to nie uzyskałby tylu głosów, żeby rządzić samodzielnie, więc musiałby i tak z kimś rozmawiać. Jeżeli Solidarna Polska by w ogóle nie weszła do Sejmu, ani Porozumienie, to musieliby się porozumieć, żeby stworzyć koalicję, albo z Konfederacją, albo z PSL, a to by było jeszcze trudniejsze, mam wrażenie, niż porozumienie ze Zbigniewem Ziobro i Jarosławem Gowinem. (...).

Jarosław Wenderlich [wideo]

Jarosław Wenderlich
Jarosław Wenderlich
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Jarosław Wenderlich
Gościem Rozmowy dnia był Jarosław Wenderlich, radny Bydgoszczy i szef klubu radnych PiS, a także wiceminister w Kancelarii Premiera.


Robert Kwiatkowski

Robert Kwiatkowski
Robert Kwiatkowski
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Robert Kwiatkowski
Gościem „Rozmowy dnia” w Polskim Radiu PiK był poseł Robert Kwiatkowski z Lewicy. Główny temat to tzw. „piątka dla zwierząt”, nad którą Sejm debatował w środę.
1234567