Wielkie arie i wielkie emocje. Po koncercie Aleksandry Kurzak na 64. BFM [recenzja]
Politycy mówili o „Filharmonii na uchodźstwie”, a Orkiestra Symfoniczna udowodniła, że może zagrać wszędzie i zawsze zachwycać tak samo. Do tego głos gwiazdy wieczoru - Aleksandry Kurzak i immersyjny dźwięk, zastosowany po raz pierwszy w Polsce. To był wieczór, którego Bydgoszcz długo nie zapomni.
Międzynarodowa gwiazda Aleksandra Kurzak zainaugurowała w piątek 64. Bydgoski Festiwal Muzyczny „Kontrasty”. Polski sopran oklaskują melomani w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, mediolańskiej La Scali, w teatrach muzycznych w Berlinie, Wiedniu, Londynie czy Paryżu. Teraz Aleksandra Kurzak - podobnie jak w 2015 roku - zainaugurowała najstarszy festiwal muzyczny w regionie. I znowu jej koncert zapamiętamy na długo.
Emocje na estradzie
Miłość, zdrada, rozpacz, niezawinione cierpienie – te wszystkie ludzkie dramaty są w muzyce operowej. Aleksandra Kurzak nie tylko zachwyca potężnym głosem o głębokiej barwie, ale jest niezwykle przekonująca w przekazywaniu emocji swoich bohaterek. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy artystka wciela się w postać tylko na chwilę, nie ma kostiumów, ani scenografii.
Gdy jest Toscą i śpiewa słynną arię „Vissi d’arte” (wykonana została również na bis), głęboko dotyka nas niezawinione cierpienie bohaterki opery Pucciniego. Gdy wykonuje dramatyczną arię Aidy „Ritorna vincitor” z dzieła Verdiego, przeżywamy razem z nią rozpacz i rozdarcie, jednocześnie zachwycając się kunsztem śpiewaczki, który objawia się zwłaszcza w subtelnym i wyrazistym piano w finale. Można by tak wymieniać bez końca kolejne wielkie arie - z „Rusałki” Dworzaka, „Manon Lescaut” i „Cyganerii Pucciniego i wiele innych. Po takim koncercie chciałoby się zobaczyć Aleksandrę Kurzak na scenie w każdej z tych oper. Nie dziwią więc okrzyki i owacje na widowni, i wywoływanie artystki na estradę po kilka razy w trakcie trwającego koncertu, co w Filharmonii rzadko się zdarza.
Brzmienie orkiestry
Ale koncert inaugurujący 64. Bydgoski Festiwal Muzyczny zapamiętamy nie tylko dzięki Aleksandrze Kurzak. Po raz pierwszy Filharmonia zaprosiła melomanów nie do swojego gmachu, bo ten jest w remoncie, a do Bydgoskiego Centrum Targowo-Wystawienniczego w Myślęcinku. W hali, gdzie zwykle odbywają się targi, po raz pierwszy w Polsce wykorzystano immersyjny dźwięk. Dookoła słuchaczy umieszczono blisko 100 głośników i zastosowano system, dzięki któremu poczuliśmy się zupełnie jak w znanej nam Filharmonii. W dodatku w industrialnym wnętrzu udało się stworzyć wyjątkowy, koncertowy klimat, który wzmacniały dwa telebimy po obu stronach estrady.
Orkiestra Symfoniczna FP pod batutą Rafała Janiaka brzmiała wspaniale, wzbogacając instrumentalnymi fragmentami oper występy gwiazdy wieczoru. Rozpłynęłam się przy dźwiękach Intermezza z opery „Rycerskość wieśniacza” Mascagniego. To był jeden z wręcz mistycznych momentów koncertu udowadniający, że muzyka potrafi koić i otulać, jak głosi Filharmonia w swoim sloganie promocyjnym: „Daj się przytulić muzyce”.
To był piękny wieczór i taki pewnie będzie cały festiwal, choć inny niż wszystkie dotąd, bo odbywający się nie w Filharmonii. Ale jak pokazała inauguracja, miejsce nie jest tak ważne, jak artyści. Gdziekolwiek pójdziemy ich słuchać, „przytulą nas muzyką” tak samo.
64. Bydgoski Festiwal Muzyczny, koncert inauguracyjny. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej, Rafał Janiak - dyrygent, Aleksandra Kurzak - sopran, Katarzyna Sanocka - prowadzenie. Bydgoskie Centrum Targowo-Wystawiennicze, 18 września 2026.