Zdiagnozowanie u Leona XIV nowotworu płuca usuniętego podczas operacji wywołało szok w Watykanie - podkreślają włoskie media. Wysportowany 71-letni papież z USA uchodził wręcz za okaz zdrowia.
Po wtorkowej operacji w rzymskiej Poliklinice Gemelli Watykan poinformował, że Leonowi XIV usunięto dolny płat prawego płuca, a badanie potwierdziło diagnozę gruczolakoraka płuca. To jeden z najczęstszych nowotworów złośliwych płuc.
„La Repubblica” podkreśliła, że operacja papieża zakończyła się sukcesem, jednak jej rezultat jest poważny, co Watykan przedstawia w sposób przejrzysty.
- Miał szczęście, że chorobę wykryto wcześnie i ma teraz pełne prawo mieć nadzieję na pomyślne zakończenie pobytu w szpitalu. Ale jeszcze kilku dni temu wszyscy widzieli w nim młodego i wysportowanego papieża, człowieka przybyłego z Chicago i zahartowanego latami misji w Peru; papieża, który we wtorki bierze dzień wolny, by pływać, grać w tenisa i jeździć konno w papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo - przypomniała rzymska gazeta.
Według dziennika, mimo potwierdzenia, iż guz został usunięty, pojawiło się przeczucie, że rozpoczęty w maju 2025 roku pontyfikat wkroczył w nowy etap obarczony znaczną dawką niepewności. Nie wiadomo czy papież w listopadzie wyruszy w podróż do Ameryki Południowej, podczas której planował odwiedzić Urugwaj, Argentynę i Peru.