Utytułowany klub nie zagra w OBLK. Artego Bydgoszcz i Energa Toruń stracili rywala
VBW Gdynia, jeden z najbardziej utytułowanych klubów, nie przystąpi do rozgrywek Orlen Basket Ligi Kobiet. Ponadto wycofane zostaną młodzieżowe drużyny GTK Gdynia. – Po ostatnim sezonie miałem dość. Muszę skoncentrować się na rozwoju firmy – tak decyzję skomentował prezes klubu Bogusław Witkowski.
Koszykarki VBW kontynuowały tradycje Spójni Gdańsk. Klub przeniesiony do Gdyni w 1992 roku wywalczył 14 tytułów mistrza Polski (ostatni w 2025 roku), ponadto zdobył cztery srebrne i cztery brązowe medale. W 2002 roku i dwa lata później sięgnął po wicemistrzostwo Euroligi, w 2002 roku triumfował w klubowych mistrzostwach świata.
Ostatni sezon był jednak fatalny. Drużyna zmagała się z problemami finansowymi oraz organizacyjnymi. W trakcie sezonu opuściło ją osiem koszykarek, nie brakowało też kontuzji. Ostatecznie w ćwierćfinale z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski trener Martins Zibarts miał do dyspozycji zaledwie sześć zawodniczek.
– Po ostatnim sezonie miałem dość. Decyzja o wycofaniu klubu z rozgrywek była bardzo trudna, ale w takiej sytuacji nieunikniona. Nie chciałem, żeby znowu tak to wszystko wyglądało. To ja głównie zapewniałem budżet, dlatego muszę teraz zadbać o rozwój firmy, żeby stanęła na nogi, a to może przełożyć się na funkcjonowanie klubu w kolejnych latach – wyjaśnił Witkowski.
Basketball Investments S.A, czyli właściciel klubu odpowiedzialny za jego grę w OBLK nadal będzie funkcjonować. – Nie wykluczamy zmiany akcjonariatu, bo może znajdzie się chętny do przejęcia klubu i poprowadzenia go – stwierdził prezes.
Z VBW powiązane było także Gdyńskie Towarzystwo Koszykówki, chociaż prawnie to osobny podmiot. Od lat z sukcesami odpowiadało za szkolenie, w lidze rywalizowało aż 10 jego młodzieżowych zespołów. Według nieoficjalnych informacji koszykarki oraz sztaby szkoleniowe przejdą do Gdyńskiej Akademii Koszykówki, która ma zgłosić żeński zespół do rozgrywek drugiej ligi.
– Wiem, że przez wiele osób będę teraz postrzegany jako ten, który pogrzebał żeńską koszykówkę w Gdyni. Chciałbym tylko powiedzieć, że wcześniejsze sukcesy i liczne medale nie wzięły się znikąd, ani same z siebie – podsumował Witkowski.