Piąty puchar dla GKS-u! Przesądziły cztery gole w ostatniej tercji
Hokeiści JKH GKS Jastrzębie po raz piąty w historii sięgnęli po Puchar Polski. W finale rozegranym w Krynicy-Zdroju pokonali faworyzowane ECB Zagłębie Sosnowiec 4:1, choć po dwóch tercjach przegrywali 0:1. O wszystkim przesądził piorunujący finisz, wygrany przez zespół Rafała Bernackiego aż 4:0.
Zagłębie przystępowało do spotkania jako lider Tauron Hokej Ligi, z dodatkowym dniem odpoczynku po półfinale wygranym 4:2 z GKS-em Katowice. Jastrzębianie drogę do decydującego starcia okupili zaciętym bojem z Unią Oświęcim, zakończonym zwycięstwem 2:1. Na lodzie te przewagi nie miały faktycznego przełożenia – od początku było twardo, fizycznie i na wysokiej intensywności.
Już w 5. minucie po uderzeniu Riku Sihvonena krążek uderzył w słupek. Z biegiem czasu inicjatywę przejęli sosnowiczanie. Karolus Kaarlehto miał coraz więcej pracy, aż w 17. minucie skapitulował po dobitce Arona Chmielewskiego. Końcówka pierwszej części to prawdziwe „ognisko na lodzie” – bójka i w efekcie pięć dwuminutowych kar dla zawodników z obu drużyn.
W drugiej tercji tempo nie spadło, choć mogliśmy zaobserwować bardziej taktyczny hokej. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 33. minucie, gdy po zagraniu Vaino Sirkii i przedłużeniu lotu krążka przez Sebastiana Brynkusa sędziowie długo analizowali, czy padł gol. Interweniujący Kaarlehto poruszył przy wspomnianym zagraniu bramką. Ostateczna decyzja była jednak jednoznaczna – trafienia nie uznano.
Trzecia tercja rozpoczęła się dla JKH idealnie: już w 12. sekundzie Fredrik Forsberg popisał się precyzyjnym strzałem z nadgarstka pod poprzeczkę i doprowadził do remisu. Ten moment wyraźnie odmienił dynamikę finału. W 49. minucie dwuminutową karę otrzymał Michał Naróg, a gdy obrońca gospodarzy wracał na lód, Forsberg spod linii końcowej dograł krążek, który Daniels Berzins z bliska skierował do siatki. Jastrzębianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie i od tego momentu „grali jak z nut”.
Przy stanie 1:2 Zagłębie miało swoją szansę, ale Jere Jokinen nie zdołał jej wykorzystać. Dwie minuty i osiem sekund przed końcem krążek po strzale Victora Bjorkunga znalazł drogę do bramki jastrzębian. Sędziowie ponownie sięgnęli po monitor, oceniając, czy Vaino Sirkia nie znajdował się na spalonym w polu bramkowym. Po długiej weryfikacji gola nie uznano, co okazało się momentem krytycznym.
Po wznowieniu trener Lehtonen zaryzykował, zdejmując bramkarza Niilo Halonena. Przeciwnicy natychmiast wykorzystali puste miejsce między słupkami – 98 sekund przed końcem Forsberg trafił do opuszczonej bramki, kompletując dublet. Wynik ustalił Sihvonen, również kierując krążek do pustej siatki w samej końcówce. Na cztery sekundy przed syreną doszło jeszcze do kolejnej bójki, a arbitrom pozostało już tylko rozdzielić kary meczu – bez wpływu na rozstrzygnięcie.
JKH GKS Jastrzębie – ECB Zagłębie Sosnowiec 4:1 (0:1, 0:0, 4:0)