LK: Tylko Raków wygrał i dzięki temu zagra na wiosnę. Legia bez szans na 1/16 finału
5. kolejka Ligi Konferencji nie była szczególnie udana dla polskich klubów. Powody do radości miał tylko Raków Częstochowa, który pokonał u siebie HSK Zrinjski Mostar 1:0. Remis zanotował Lech Poznań, natomiast Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok przegrały. Porażka zamknęła stołecznym drogę do fazy pucharowej.
Legia zmierzyła się w Erywaniu z Noah FC. Polski zespół musiał walczyć o zwycięstwo, aby przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej zwiększyć swoje szanse na awans do 1/16 finału. Spotkanie zaczęło się dla „Wojskowych” świetnie. Już w 3. minucie do siatki trafił Mileta Rajović. Później gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, ale do przerwy bramki nie padły. Wyrównanie nastąpiło w 57. minucie, gdy gola zdobył Matheus Aias. Noah szło za ciosem, co ostatecznie przyniosło skutek. Błędy obrońców warszawian wykorzystał Nardin Mulahusejnović.
Noah FC – Legia Warszawa 2:1 (0:1)
Bramki: Aias (57), Mulahusejnović (84) – Rajovic (3)
Legia: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Reca – Krasniqi (82. Biczachczjan), Goncalves (77. Augustyniak), Urbański (72. Kapustka), Szymański, Vinagre (72. Chodyna) – Rajović (82. Colak)
Jagiellonia podjęła Rayo Vallecano. Goście zaczęli od wysokiego pressingu i szybko objęli prowadzenie. W 6. minucie po pomyłce białostoczan w obronie piłka trafiła do Sergio Camello, który z kilku metrów bez trudu wpisał się na listę strzelców. Ten sam piłkarz niedługo później m.in. dwukrotnie trafił w słupek. Jagiellonia dość późno doszła do głosu, a w 44. minucie doprowadziła do remisu, konkretnie robił to Jesus Imaz. Po przerwie białostoczanie kontynuowali niezłą grę. To jednak rywale mieli decydujący głos. W 61. minucie świeżo wprowadzony na boisko Alfonso Espino uderzył, lub dośrodkował, niemal z linii końcowej i zaskoczył bramkarza.
Jagiellonia Białystok – Rayo Vallecano 1:2 (1:1)
Bramka: Imaz (44) – Camello (6) Espino (61)
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek (89. Rallis), Stojinovic, Vital, Wdowik – Pietuszewski, Flach (68. Romanczuk), Drachal (46. Mazurek), Pozo (68. Lozano) – Imaz, Pululu
Raków przystąpił do starcia z dużą nadzieją na zwycięstwo. Częstochowianie starali się sforsować defensywę przeciwnika, który zagrażał kontrami. Tuż przed przerwą gospodarze prawie stracili gola, po czym… sami otworzyli wynik. Podyktowany rzut karny wykorzystał Jonatan Braut Brunes. To trafienie zdecydowało o losach pojedynku. Dzięki wygranej „Medaliki” są pewne gry na wiosnę i mają dużą szansę, by awansować bezpośrednio do 1/8 finału.
Raków Częstochowa – HSK Zrinjski Mostar 1:0 (1:0)
Bramka: Brunes (45+5 – rzut karny)
Raków: Zych – Tudor, Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Struski, Repka (76. Barath), Amorim (83. Carlos) – Diaby-Fadiga (76. Makuch), Brunes (83. Rondic), Pieńko (87. Mircetic)
Lech podjął FSV Mainz. Niemcy prezentują słabą formę w Bundeslidze, ale w LK radzą sobie nieźle. To właśnie przyjezdni, mimo przewagi „Kolejorza”, jako pierwsi strzelili gola. Akcję rywali zamknął Sota Kawasaki. Po chwili zrobiło się 0:2, lecz analiza VAR sprawiła, że bramki nie uznano z powodu spalonego. Później poznaniacy zaczęli na nowo łapać rytm. To przyniosło „jedenastkę”, wykorzystaną przez Mikaela Ishaka. W drugiej połowie nadzieję na zwycięstwo urosły, bo polski zespół przez ponad 20 minut grał w przewadze. Poznaniacy nie zdołali jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Lech Poznań – FSV Mainz 1:1 (1:1)
Bramki: Ishak (41 – rzut karny) – Kawasaki (28)
Lech: Mrozek – Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul (86. Moutinho) – Gholizadeh (67. Ismaheel), Kozubal (81. Agnero), Rodriguez, Jagiełło (46. Ouma), Palma (67. Bengtsson) – Ishak