Natalia Sikora i Dariusz Kozakiewicz. Fot. Julita Górska
Natalia Sikora i Dariusz Kozakiewicz, co prawda w materiałach prasowych jest inna kolejność. Dariusz Kozakiewicz jest na pierwszym miejscu i tak powinno być?
Natalia Sikora – Tak.Fantastyczny utwór - liryczny, ale też z pewnym pazurem i do tego śpiewający ponownie Darek Kozakiewicz. Kto Cię namówił abyś ponownie zaśpiewał?
Darek Kozakiewicz - „Każdy śpiewać może...”, ale nie wiem, czy każdy może tego słuchać?
Jest dobrze, naprawdę powinieneś śpiewać, ale ktoś Cię musiał namówić do tego, a może zasmakowałeś przy pierwszym nagraniu?
D.K. - Natalia oczywiście mnie namówiła, żeby jeszcze raz zaśpiewać. Ja miałem co do tego pewne wątpliwości. Oczywiście jak do wielu rzeczy mam wątpliwości, szczególnie w sferze muzyki: do utworu ma się te wątpliwości, ale Natalia mnie przekonała, że będzie dobrze.
Jesteście na zdjęciu promującym odwróceni plecami do siebie.N.S. - Tak, ale wiesz co, to jest bardzo twórcza energetyczna sytuacja.
Czy Wy na tym zdjęciu jesteście z papierosami w dłoniach?
N.S. – Owszem, palimy papierosy.
D.K. - Pewnie będą zastrzeżenia, ale wiesz co, tu nie chodzi o papierosy, tu chodzi o ten dym, on w świetle nam się bardzo spodobał, zagrał na zdjęciu. Głównie to spowodowało, że pociągnęliśmy dymka, bo tak na co dzień to naprawdę bardzo rzadko palimy i się nie zaciągamy (śmiech).
N.S. - 9 lat temu nagrywaliśmy materiał z Winicjuszem Chrustem „Tribute to Mira Kubasińska” i Winek zrobił mi taką niespodziankę - zaprosił Darka Kozakiewicza do piosenki „Poszłabym za tobą” i też nic mi nie mówiąc, włączył po prostu to nagranie. Jak usłyszałam, w jaki sposób Darek interpretuje wstęp do „Poszłabym za tobą” i stałam się bardzo szczęśliwym człowiekiem. Ta nasza twórcza relacja i nasza przyjaźń trwa już 9 lat i jest szalenie owocna. Dla mnie jest to najważniejsza twórcza relacja w moim życiu, a kilka ich już było.
No i fajne piosenki powstają dzięki Waszemu duetowi. Natalia Sikora pisze tekst, Darek Kozakiewicz tworzy muzykę i mamy przepiękny utwór „Głodny cień”, a jak on powstawał? Co było pierwsze, jajo czy kura?
N.S. - Najpierw jest muzyka, w niej jest rytm, w niej są wszystkie zagadki, które potem trzeba rozwiązać w tematach aranżacyjnych, ale w niej jest przede wszystkim ukryty tekst.
D.K. - Długo nie było tekstu do tej muzyki, tak nawet kilka lat chyba, nie wiem dokładnie. Nie pamiętam, może trzy lata nie było tekstu, ale w pewnym momencie Natalia posłuchała piosenki i powiedziała, że coś napisze. Ja byłem bardzo zaskoczony, bo Natalia pisze bardzo trudne teksty, czasami poetyckie, takie wręcz połączone z kosmosem. Czasami kosmiczne, trudne, poetyckie, zresztą Natalia przez grę w teatrze ma doświadczenie w różnego rodzaju sztuce aktorskiej, w tekstach i ma nieprawdopodobną zdolność. Napisała moim zdaniem przepiękny tekst i między innymi chyba to był powód, że zgodziłem się zaśpiewać.
Bardzo dobrze.
D.K. - Przecież wiadomo, że nie jestem żadnym wokalistą, ale tu chodzi głównie o pewnego rodzaju przekaz w takiej piosence, w takiej balladzie.
Może nie jesteś profesjonalnym wokalistą, ale masz to coś. Wcześniej nastąpiła
pewna przerwa w waszej współpracy, prawda?D.K. - Natalia po prostu zajęła się swoimi sprawami.
N.S. - Nałożyły się tam różne tematy, ale tak generalnie u mnie się za zakotłowało, mówiąc najprościej.
I dlatego Darek musiał szukać innej wokalistki.
D.K. – Tak, szanowałem decyzję Natalii. Wiesz, poza tym, my się przyjaźnimy od tylu lat i uważałem, że Natalia ma pełne prawo się po prostu realizować twórczo w innym miejscu, w innym temacie. Miała poważną propozycję wyjazdu do Los Angeles, nagrania płyty, więc z pewnym szacunkiem podszedłem do tego, chociaż było mi przykro i byłem trochę wkurzony. Znaleźć kogoś po Natalii, to naprawdę nie było łatwe.
N.S. - Mi też było bardzo ciężko, zwłaszcza że okazało się, że to wszystko, do czego się przygotowywałam to ściema i jakby padłam tego ofiarą. To co mi proponowano okazało się oszustwem, bo dotyczyło po prostu przestępstwa hakerskiego, więc ta historia jest w jakimś sensie skomplikowana. Ale już jest dobrze i przyjaźń pozostała, to jest najważniejsze.
A czy łatwiej się tworzy jak jest ta nić porozumienia w postaci przyjaźni?
N.S. - Myślę, że to jest bardzo ważne.
Zostawiacie sobie poletko wolności twórczej?
D.K. - Wszystko tu jest wolnością, ale ta relacja przyjaźni powoduje, że automatycznie jest w tym delikatność, bo sztuka operowanie tematami, które się bierze z głębi duszy wymaga delikatności.
A Natalia, co znalazłaś w tej przestrzeni, bo kiedyś powiedziałaś, że Darek pozwolił Ci na pewną subtelność i na zmianę, na odejście od wizerunku „ekspresyjnej krzykaczki”. To mi się bardzo spodobało.
N.S. - Tak, ale to jest taka konsekwencja, która wypłynęła po kilku latach. Natomiast dzięki Darkowi ja po paru latach szarpania się i śpiewania typowo atakująco i też współpracowania z muzykami, którzy mieli tendencję do ataku i z kompozytorami, którzy nie mieli tendencji do melodii, ja dzięki Darkowi wreszcie na nowo mogłam mieć kontakt z melodiami, których tak brakuje dzisiaj w muzyce. To jest dla mnie coś absolutnie bezcennego, skarb. Poza tym doświadczenie współpracy z Darkiem, obserwowanie Darka, kiedy pracuje z muzykami, jak aranżuje piosenki, jak to jest skrupulatne i jak pozbawione wszelkiego, jakiegokolwiek efekciarstwa, że wcisnę za przeproszeniem lupa, bo wtedy szybciej dojdzie do ludzi. To jest jakby zupełnie inny level. My mówimy o prawdzie, a nie o tym opakowaniu.
Czyli nie idziecie na skróty?
N.S. - Żadnych skrótów.
Darek, tyle miodu się wylało na Twoje serce.
D.K. - Tak właśnie, ja już taki malutki jestem.
Może znajdziemy jakąś skazę?
N.S. - Moje uznanie, wielki szacunek i wielka wdzięczność, bo świat jest jaki jest.
Darku jakąś skazę znajdziesz na swoim charakterze?
D.K. - Jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem, niemożliwie niecierpliwym. Wydaje mi się, że powinienem mieć w sobie więcej cierpliwości do pewnych rzeczy, ale daję sobie z tym radę. Po prostu mówię do siebie, że tak powinno być. A co do tworzenia muzyki, komponowania, na szczęście my w tej chwili nie mamy czegoś takiego, że coś musimy zrobić na siłę i musimy zrobić to komuś, albo czemuś, że jesteśmy zobligowani produkcją.
Ten etap już macie za sobą.
D.K. - Mamy już to za sobą, teraz po prostu chcemy zrobić tak, żebyśmy byli zadowoleni z tego, co tworzymy.
Ale czy ten singiel wieszczy coś więcej?
D.K. - W tej chwili pracujemy nad nową płytą Natalii, autorską. To będą dwie płyty. To mnie zaskoczyło najbardziej, że Natalia chce nagrywać podwójną płytę. To będzie długo trwało, zbieramy w tej chwili różne pomysły. Mamy bardzo wspaniałą opiekę, bo tak bym to chyba nazwał, w postaci młodego człowieka, który zajmuje się produkcją tej płyty. To jest Krzysztof Zagajewski bardzo zdolny młody człowiek, muzykalny i mający już swoje doświadczenie i również pracuje w swoim własnym studiu, to jest bardzo istotne. To jest taki etap początkowy, u niego to będziemy nagrywać. Jestem takim opiekunem artystycznym, albo takim parasolem. Wydaje mi się, że praca idzie dobrze z tym, że trzeba będzie trochę na to jednak poczekać, no bo wszystkie piosenki staramy się zrobić tak, żeby one były naprawdę wcelowane w punkt. Nie możemy sobie pozwolić aby po prostu były.
D.K. - Natalia zaśpiewa kilka moich piosenek.
A Ty zaśpiewasz jeszcze może jedną, czy na tym duecie zakończysz swoje śpiewanie?
D.K. – Natalia zapytała, czy „Głodny cień” może wziąć? Ja odpowiedziałam, oczywiście, bardzo proszę. No bardzo byłem zadowolony z tego, że chce tę piosenkę, ale nie wiem na razie, nie mogę ci tego powiedzieć. Musi powstać utwór, musi powstać piosenka. Myśmy to nagrywali w studiu u Sebastiana Piekarka, u człowieka, z którym produkowałem ostatnie płyty Perfectu.
A nagraliście do tego również teledysk, który kręciliście w teatrze Polonia.
N.S. - Bardzo dziękujemy szefowej Krystynie Jandzie i Fundacji na rzecz kultury, za użyczenie nam przestrzeni, sceny i widowni. Wierzę w to i mam taką nadzieję, że teledysk jest dobrym uzupełnieniem przekazu naszej piosenki.
Natalia teraz bardziej stawiasz na śpiew, czy na grę?
N.S. - Wiesz co, ja nigdy nie rozdzielam tych tematów.
Ale życie często rozdziela.
N.S. - A tak, ono zawsze robi sobie to, co chce i wszystko jest tak, jak ma być. Ja teraz mniej udzielam się w teatrze. Bardziej stawiam na swoje propozycje teatralne, to znaczy powstał monodram muzyczny „Private Tina”, który jest ukłonem dla Tiny Turner. Teraz staram się o prawa do pewnej komedii, scenariusza, który napisałam, więc bardziej twórczo do tego podchodzę, natomiast ciężko jest mi się przebić po pewnego rodzaju przerwie. Ciężko jest mi się przebić z powrotem do tego środowiska, żeby dostać propozycje roli z zewnątrz, a też dotknęłam tego rodzaju światów w teatrze, że na pewno nie na każdą rolę bym się po prostu zgodziła, z bardzo różnych powodów. Ale nie oddzielam tych spraw. Muzyka jest na pewno zawsze świętością, bo muzyka ma w sobie rytm i z całą pewnością aktorstwo bez rytmu nie istnieje, więc dzięki muzyce ja zawsze będąc w teatrze, o wiele szybciej czytałam rytm scenariusza, który dotyczy tego spektaklu i to na pewno pomagało mi o wiele sprawniej przechodzić przez te konstrukcje zespołu. Każdy ma swoje jakieś tam sprawy do pozałatwiania. Ja zawsze się skupiam na sednie, więc to dzięki muzyce najprawdopodobniej tak dobrze rozumiem rytm w teatrze, który jest konieczny, bo rytm dotyczy tego, z jakim ciśnieniem przepływa nasza krew i wszystkich tych połączonych naczyń.
Natalia Sikora i Dariusz Kozakiewicz. Fot. Julita Górska