Na tej płycie pośród muzyków w składzie mamy dwa bydgoskie trafienia…
- Tak, prawdopodobnie tutaj chodzi o Łukasza Żytę i o Krzysztofa Herdzina – to wybitni muzycy, których udało mi się zaprosić na płytę. Krzysztof Herdzin multiinstrumentalista, gra na fortepianie na tej płycie też na flecie i akordeonie. Łukasz Żyta jest jednym z najlepszych perkusistów w Polsce, no i Robert Kubiszyn, który tutaj świetnie obsługuje kontrabas i różne gitary basowe. Jest też Tomasz Kałwak, który na instrumentach klawiszowych dodaje pięknych przestrzeni sam tworząc brzmienia, no i Jacek Kotlarski, który śpiewa również w utworze "Highlander on the Trip".
Trochę Pan nam kazał czekać na swoją autorską płytę. To był taki zamiar?
- Nie było takiego zamiaru. Należę do muzyków, którzy są dość mocno zapracowani, jestem członkiem zespołu "Atom String Quartet", z którym już nagraliśmy kilka płyt i naprawdę było co robić do tej pory. Jako muzyk sesyjny występuje w kilkudziesięciu przeróżnych płytach, teraz też w teatrze "Roma" jest musical "Piloci", do którego miałem przyjemność z bratem napisać muzykę. Płytę z musicalem skończyliśmy w grudniu, więc wreszcie przyszło troszeczkę więcej czasu na to, żeby zarejestrować swój materiał i pokazać siebie w roli lidera .
A czy to jest cała prawda o Dawidzie Lubowiczu, w tych ośmiu kompozycjach?
- Cała to nie, bo kompozycji jest dużo więcej, które gdzieś w szufladzie sobie czekają na lepsze czasy, czyli w komputerze, ale jest to taki przegląd mnie, stąd też właśnie "Inside", czyli wszystko co kryje się we mnie. Cały czas twierdzę, że nie jestem takim jakim mnie ludzie widzą tylko takim, jakim mnie słyszą. Uważam, że poprzez muzykę można wyrazić siebie chyba najlepiej, zwłaszcza gdy ktoś nie jest jakimś strasznym gadułą, a ja się do takich nie zaliczam. Zdecydowanie bardziej wolę grać i pokazywać siebie ludziom z tej strony.
Za to jest Pan gadułą w muzyce…
- No tak, to siłą rzeczy, bo robię to już od około 30 lat więc to jest mi bardzo bliskie.
- Tak, prawdopodobnie tutaj chodzi o Łukasza Żytę i o Krzysztofa Herdzina – to wybitni muzycy, których udało mi się zaprosić na płytę. Krzysztof Herdzin multiinstrumentalista, gra na fortepianie na tej płycie też na flecie i akordeonie. Łukasz Żyta jest jednym z najlepszych perkusistów w Polsce, no i Robert Kubiszyn, który tutaj świetnie obsługuje kontrabas i różne gitary basowe. Jest też Tomasz Kałwak, który na instrumentach klawiszowych dodaje pięknych przestrzeni sam tworząc brzmienia, no i Jacek Kotlarski, który śpiewa również w utworze "Highlander on the Trip".
Trochę Pan nam kazał czekać na swoją autorską płytę. To był taki zamiar?
- Nie było takiego zamiaru. Należę do muzyków, którzy są dość mocno zapracowani, jestem członkiem zespołu "Atom String Quartet", z którym już nagraliśmy kilka płyt i naprawdę było co robić do tej pory. Jako muzyk sesyjny występuje w kilkudziesięciu przeróżnych płytach, teraz też w teatrze "Roma" jest musical "Piloci", do którego miałem przyjemność z bratem napisać muzykę. Płytę z musicalem skończyliśmy w grudniu, więc wreszcie przyszło troszeczkę więcej czasu na to, żeby zarejestrować swój materiał i pokazać siebie w roli lidera .
A czy to jest cała prawda o Dawidzie Lubowiczu, w tych ośmiu kompozycjach?
- Cała to nie, bo kompozycji jest dużo więcej, które gdzieś w szufladzie sobie czekają na lepsze czasy, czyli w komputerze, ale jest to taki przegląd mnie, stąd też właśnie "Inside", czyli wszystko co kryje się we mnie. Cały czas twierdzę, że nie jestem takim jakim mnie ludzie widzą tylko takim, jakim mnie słyszą. Uważam, że poprzez muzykę można wyrazić siebie chyba najlepiej, zwłaszcza gdy ktoś nie jest jakimś strasznym gadułą, a ja się do takich nie zaliczam. Zdecydowanie bardziej wolę grać i pokazywać siebie ludziom z tej strony.
Za to jest Pan gadułą w muzyce…
- No tak, to siłą rzeczy, bo robię to już od około 30 lat więc to jest mi bardzo bliskie.