„Sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych powinna być zakazana”
W „Rozmowie Dnia” Barbara Domagała, dyrektorka Bydgoskiego Ośrodka Rehabilitacji, Terapii Uzależnień i Profilaktyki „BORPA" mówiła, jakie działania są i jakie powinny być podejmowane, by ograniczać jego spożycie oraz jak zmienia się profil pijących w naszym regionie.
Jej zdaniem dobrym pomysłem byłby m.in. zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Tymczasem w kolejnych miastach regionu wprowadzany jest zakaz nocnej sprzedaży alkoholu. Czy to efektywny sposób na ograniczenie jego spożycia?
- To sposób na poprawę bezpieczeństwa, dzięki temu mniej jest nocnych interwencji policji czy straży miejskiej. Ale uzależnieni i tak znajdą sposób na zdobycie alkoholu, kupują na zapas czy proszą taksówkarzy o dowiezienie trunków - mówi Barbara Domagała.
Jak rozpoznać, czy mamy problem z alkoholem?
- Jest taka potoczna definicja WHO: Jeżeli pijesz i cierpisz z tego powodu lub cierpi ktoś z twojego otoczenia, a ty pijesz dalej, to masz problem z piciem - mówi Barbara Domagała. - Alkoholizm to choroba, która się świetnie ukrywa - najpierw przed otoczeniem, bo początkowo tylko chory wie, że coś nie gra. Zaczyna więcej pić, zaczyna wypijać parę kieliszków przed imprezą, parę kieliszków po imprezie, jego tolerancja wzrasta.
Dopiero na drugim etapie uzależnienia pojawia się potrzeba picia więcej niż wszyscy. To kolejny element, który pokazuje, że narasta problem z piciem. W trzeciej fazie pojawia się najważniejszy objaw w uzależnieniach - głód narkotyczny. I on powoduje, że - choć człowiek chciałby pić tak jak poprzednio, czyli przez określony czas, na który się umawiał sam ze sobą - to czas picia, np. weekendowego, przedłuża się do czterech, pięciu dni w tygodniu - dodaje.