Dr hab. Jarosław Kuropatwiński: Mamy kryzys prawa międzynarodowego, to zagrożenie m.in. dla Polski
Mowa była również o tym, czy w relacjach międzynarodowych dyplomacja przegrywa z siłą. Dr hab. Jarosław Kuropatwiński przyznał, że tak jest, ponieważ świat się zmienia. - Musimy z tego wyciągnąć wnioski - mówi. Gość „Rozmowy Dnia” odwołał się do historii i sytuacji geopolitycznej po II wojnie światowej. - To był okres rozkwitu prawa międzynarodowego, teraz, w tym zakresie, mamy regres - przyznaje.
Najbardziej palącym obecnie tematem jest konflikt na Bliskim Wschodzie. Zdaniem dra hab. Jarosława Kuropatwińskiego, ta sytuacja potwierdza kryzys prawa międzynarodowego. Dodał, że to zagrożenie dla państw średnich, jak Polska, Niemcy, Francja czy Włochy. - Dla takiej grupy państw działanie prawa międzynarodowego jest zbawienne, gdyż ono chroni podstawowe interesy, tak jak chronienie i szanowanie wzajemnej suwerenności, nieingerowanie we własne sprawy i poszanowanie granic - mówi gość Polskiego Radia PiK. - Im mniej prawa międzynarodowego w życiu publicznym, w polityce międzynarodowej, stosunkach międzynarodowych, tym więcej przemocy oraz narzucania swojej woli słabszym przez silniejszych. Musimy z tego wyciągać lekcję - jednym z takich podstawowych wniosków jest jednoczenie się państw w średnich i małych w postaci np. Unii Europejskiej - dodaje.
„The Washington Post” poinformował, że to Izrael i Arabia Saudyjska namówiły Donalda Trumpa do ataku na Iran. Wcześniej amerykański wywiad ocenił, że Iran nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, a mimo to doszło do ataku. Czy to jest dla Polski, Unii Europejskiej i całej Europy sygnał, że prezydent USA zajmuje się tymi rejonami świata, w których może coś zyskać, a nasz kontynent już nie jest dla Stanów Zjednoczonych takim terytorium? - I tak, i nie - mówi dr hab. Jarosław Kuropatwiński. - Warto pamiętać o amerykańskiej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa, która mówi, że Stany Zjednoczone są zainteresowane wyłącznie zachodnią półkulą. Oczywiście, wymienia się też Bliski Wschód czy rejon Indo-Pacyfiku. Bliski Wschód tradycyjnie był postrzegany jako miejsce zainteresowania polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Zaskoczeniem było to, że w Narodowej Strategii Bezpieczeństwa nie stał tak wysoko w hierarchii. Wydaje mi się, że jest to duży sukces premiera Benjamina Netanjahu, że udało mu się namówić Stany Zjednoczone na taką akcję - dodaje gość „Rozmowy Dnia” Polskiego Radia PiK.