Mieszkania zimne jak jaskinie. Ludzie śpiący ze zwierzętami. Ogniska rozpalane na podwórkach. Samochody dające nieco ciepła. Mieszkańcy Kijowa od tygodni borykają się z przerwami dostaw prądu i brakiem ogrzewania. Rosja cyklicznie bombarduje infrastrukturę energetyczną, mimo że temperatury w Ukrainie spadają do 20 stopni poniżej zera.
W naszym regionie, podobnie jak w całej Polsce, trwa akcja pomocy mieszkańcom Kijowa. O tym jak żyje się w zamarzającym mieście i jakie dary są najbardziej potrzebne o 8.30 rozmawialiśmy ze Sławomirem Miodowskim, wiceprezesem Stowarzyszenia Kujawsko-Pomorski Dom Ukraiński w Bydgoszczy.
Ludzie tulący się w łóżkach do psów, by było cieplej. Temperatura w mieszkaniach spadająca zaledwie do kilku stopni. Ogniska rozpalane na podwórkach. To rzeczywistość Kijowa i już w zasadzie niemal całej Ukrainy.
– To jest właściwie obraz współczesnego ludobójstwa. Ile osób to przeżyje, ile dzieci umrze na skutek tej katastrofy? Ile osób umrze na powikłania związane z zapaleniem płuc – trudno sobie to wszystko w ogóle wyobrazić. Tak, to jest naprawdę katastrofa humanitarna. W poprzednich latach, w poprzednie zimy sytuacja także była straszna, miejscami masakryczna, głównie we wschodniej Ukrainie, natomiast obecnie tak jest w całej Ukrainie - mówił gość Michała Słobodziana, Sławomir Miodowski.
- Jeżeli chodzi o Kijów, to mamy do czynienia z ogromną, 3-milionową metropolią, więc tam służby jeszcze w jakiś sposób koordynują i zarządzają tym kryzysem. Stawiane są specjalne namioty, w których za pomocą agregatów dostarczane jest ciepło. Pamiętajmy, że w tym mieście ponad milion ludzi jest całkowicie odciętych od ciepła, od centralnego ogrzewania. Na Ukrainie właściwie cały czas są problemy z energią elektryczną. Prądu nie ma w obwodzie chmielnickim, we Lwowie, w Tarnopolu, który jest raptem 200 km od granicy z Polską. Energii elektrycznej jest zresztą coraz mniej, coraz częściej zdarzają się przerwy w dostawach. W zachodniej Ukrainie prąd jest dostarczany jedynie na 4-5 godzin w ciągu doby. Poza tym, w budynkach wielomieszkaniowych nie ma wody - opisuje ukraiński dramat Sławomir Miodowski.