Marta Biedka-Paluch
Gdy mówi się o wirusie HPV, raczej wielu zakłada, że to rzadki okaz. Jest jednak zupełnie odwrotnie. – W Polsce mamy prawie 15 tysięcy rocznie zachorowań na różne nowotwory związane z wirusem HPV. Gdy dołączymy do tego choroby łagodne, liczba zdecydowanie urośnie. To bardzo niebezpieczny wirus, bo bytuje w naszym organizmie w sposób niewykrywalny, przez co organizm nie tworzy przeciwciał. Po wielu latach może on przemienić się w nowotwór. O tym, jak wirus jest popularny, świadczy fakt, że w Europe może go mieć nawet do 90 procent społeczeństwa – powiedziała doktor.
Warto zatem przeciwdziałać problemowi. Najbardziej znaną metodą są oczywiście szczepienia. Te darmowe w szkołach nie cieszą się szczególną popularnością. Dlaczego? – Jest bardzo mało informacji na ten temat. Cała kampania, która była przeprowadzona w tamtym roku, była skupiona przede wszystkim na informacji, że dotyczy to szczepienia dziewczynek – stwierdziła Biedka-Paluch. – Myślę, że powinniśmy informować, że to nie dotyczy tylko szczepienia i ochrony przeciwko chorobie nowotworowej. Przede wszystkim chronimy zarówno chłopców, jak i dziewczynki. Jeśli nie stać nas na szczepienia, to właśnie głównie powinniśmy szczepić chłopców, bo to oni są odpowiedzialni za przenoszenie wirusa w populacji – dodała.
A co, gdyby szczepienia były ogólnodostępne? Czy to pomogłoby zwalczyć wirusa w polskim społeczeństwie? – Jesteśmy osobami przekornymi i jeżeli będzie nam ktoś kazał się szczepić, to pewnie będzie nam trudniej się na to zgodzić. Aczkolwiek możemy znaleźć ankietę z której wynika, że ponad 80 procent rodziców zadeklarowało, że jeżeli szczepienia byłyby bezpłatne i obowiązkowe, to wykonaliby taką czynność. Na ten moment ponad 35 procent rodziców swoich dzieci nie zaszczepi. Dużą rolę odgrywają też ruchy antyszczepionkowe. Często wypowiadają się osoby, które wydają się ekspertami, lecz często mieszają fakty medyczne z niemedycznymi – przyznała nasza rozmówczyni.