42 lata temu w podtoruńskim Górsku funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa napadli i uprowadzili ks. Jerzego Popiełuszkę, by go później torturować i zabić. Wierni, okoliczni mieszkańcy i samorządowcy spotkali się przy symbolicznym krzyżu upamiętniającym te tragiczne wydarzenia.
- On dotknął tej historii właśnie tych ludzi, którzy cierpieli, jego zdaniem, niesprawiedliwie. Byli przez tą ojczyznę, przez władzę poniewierani i to go chyba tak dotknęło, że my dzisiaj czerpiemy trochę jakby z tego owocu jego takiego bycia blisko człowieka cierpiącego - mówi prof. dr hab. Waldemar Rozynkowski.
- Przede wszystkim to był człowiek wrażliwy na potrzeby człowieka, ale też bardzo bogaty duchowo. Wiedział komu służy i dla kogo idzie. Pan Bóg i człowiek - wspomina ks. Stanisław Kuś, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża w Górsku.
O godz. 17.00 rozpoczęła się msza święta w kościele parafialnym w Górsku. Godzinę później w tym samym miejscu zaplanowano program artystyczny z udziałem Adama Woronowicza i zespołu Soul. W poniedziałek odbędą się kolejne wydarzenia.
Uroczystości także we Włocławku
Z kolei we Włocławku, w miejscu męczeńskiej śmierci kapłana zebrało się kilkaset osób. Głównie delegacje pracownicze z całego regionu. Po złożeniu kwiatów pod Krzyżem Popiełuszki, szosą po zaporze wiślanej przeszła procesja wiernych z przechowywanymi we Włocławku relikwiami błogosławionego.
- Wpływ ks. Popiełuszki na to, jak kształtował się związek był bardzo duży, nie tylko tutaj we Włocławku, gdzie dokonał swojego żywota, ale też podczas tego swojego przesłania, które niósł „Zło dobrem zwyciężaj”. Ksiądz Popiełuszko zapoczątkował też w 1982 roku pielgrzymkę do Częstochowy ludzi pracy, która do dziś też cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Był kapelanem „Solidarności", a od 2006 roku decyzją papieża został też ustanowiony patronem związku i dlatego ten jego kult jest dla nas tak ważny. Dla Solidarności jest on dużym wzorem - podkreśla Janusz Dębczyński, wiceprzewodniczący toruńsko-włocławskiej „Solidarności".
19 października 1984 roku kapelan „Solidarności" został porwany przez oficerów byłej Służby Bezpieczeństwa, gdy wracał z Bydgoszczy do Warszawy. Esbecy maltretowali księdza, a potem wrzucili do Wisły we Włocławku, obciążając ciało workiem z kamieniami.
W minionych latach pojawiło się wiele hipotez, mówiących o innych okolicznościach zabójstwa księdza. Jednakże niepodważona, oficjalna głosi, że zabójstwa dokonano na tamie we Włocławku.