Prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok podjął decyzję o zamontowaniu bramek bezpieczeństwa w szkołach. Swoją decyzję tłumaczy ostatnimi wydarzeniami w placówkach oświatowych nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
- Stwierdziłem, że nie możemy czekać. Widząc to, co się dzieje nie tylko w Polsce, ale i na świecie sądzę, że lepiej nie będzie - uważa.
Wiadomo, że omawiane bramki mają wykrywać niebezpieczne metalowe przedmioty. - Przeszukujemy w tej chwili rynek, te bramki są w różnych opcjach - mówi Arkadiusz Fajok. - Będziemy dążyć do tego, żeby to była bramka, która przede wszystkim będzie miała dobrą przepustowość, bo zdajemy sobie z tego sprawę, że nasze placówki nie są małe - dodaje.
A jak pomysł prezydenta Inowrocławia oceniają rodzice inowrocławskich uczniów?
- Uważam, że jak najbardziej powinny być. Każdy metalowy przedmiot, czy to będzie linijka, czy nożyczki powinien być zakazany do użytku w szkole. Natomiast nożyczki jako takie, które są potrzebne dzieciom do prac plastycznych, powinny być w szkole, w klasie, w ich szufladkach osobistych;
- Myślę, że nie jest to najgorszy pomysł, patrząc na obecne czasy i zagrożenia, które istnieją ze strony samych uczniów - usłyszał nasz reporter.
Włodarz Inowrocławia chce, aby w każdej inowrocławskiej szkole podstawowej nad bezpieczeństwem czuwała również straż miejska.
Czy w szkołach średnich w Inowrocławiu również będą elektroniczne bramki?
- Zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem, ale mamy pewne wątpliwości - powiedziała Polskiemu Radiu PiK starosta inowrocławski Wiesława Pawłowska, która zarządza szkołami średnimi w Inowrocławiu. - Musimy sprawdzić, kto jest uprawniony, żeby ewentualnie interweniować, gdyby taka bramka wykryła jakiś przedmiot niebezpieczny - dodaje.