Przed Sądem Okręgowym w Toruniu rozpoczął się proces o unieważnienie referendum z 20 września 2026 roku, w którym odwołano burmistrza Radzynia Chełmińskiego, Macieja Górala.
Świadkowie odpierali zarzuty o wyborcze manipulacje, ale nie wypierali się telefonów do znajomych.
Zeznania składali m.in. przewodniczący, ale i członkowie Obwodowych Komisji Wyborczych. Sędzia Justyna Piś-Barganowska pytała o:
- organizację referendum
- prawidłowe przeprowadzanie głosowania
- agitację wyborczą
- wymianę informacji
- dowóz głosujących pod lokale wyborcze.
- Byłem tylko ciekaw, czy znajoma poszła na wybory, czy nie poszła. I po to wykonałem ten telefon.
Nie było też żadnych zorganizowanych dowozów, chyba że w ramach pomocy sąsiedzkiej.
- Sąsiad przyjechał samochodem, właśnie tym busem, i przyjechał razem z moimi sąsiadami. Mamy sąsiadkę, ma chyba 73 lata. Później przyjechał drugi raz...
Nie było też wymiany informacji i rozmów o wynikach w trakcie referendum - zapewniali świadkowie wezwani przez niezadowoloną z przeprowadzonego referendum grupę mieszkańców Radzynia Chełmińskiego.
- Kolejna rozprawa 27 października i nic nie wskazuje na to, by miała się tego dnia zakończyć. Sąd zapowiada dalsze przesłuchania i wzywa kolejnych świadków.