Uroczystości upamiętniające 81. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu w Potulicach. Na tamtejszym Cmentarzu Ofiar spotkali się m.in. byli więźniowie, ich rodziny, parlamentarzyści, samorządowcy oraz przedstawiciele służb mundurowych i mieszkańcy.
Była uroczysta msza, apel poległych i salwa honorowa. Podczas obchodów wspominano tragiczną historię potulickiego obozu oraz oddano hołd więźniom i ofiarom.
- Nazywam się Janina Czacharowska. Byłam w tym obozie. Co było najgorsze - przede wszystkim głód, no i warunki. No przecież żyliśmy po prostu jak zwierzęta: żeby spać na gołej podłodze...
Karol Wardański: - Insekty: wszy, pluskwy. To normalne. Wstawanie w nocy, polowania, głód, głód i jeszcze raz głód...
- W niemieckiej nomenklaturze był to obóz przesiedleńczy i pracy dla Polaków, ale tak naprawdę miał wszystkie cechy obozu koncentracyjnego - mówi burmistrz Nakła Sławomir Napierała. - Przez cztery lata deptano tutaj godność ludzką; niemiecki system III Rzeszy odrzucił wartości, na których budowana była nasza cywilizacja.
- Oddając hołd wszystkim tu pomordowanym, dajemy wyraz szacunku dla wartości nadrzędnych. Pragniemy, aby pamięć o tym miejscu, w którym przelano tyle krwi i łez, przetrwała jako przestroga dla następnych pokoleń - mówił wicewojewoda Piotr Hemmerling.
Po uroczystościach na cmentarzu uczestnicy obchodów przeszli pod bramę główną byłego obozu, gdzie złożyli wieńce, kwiaty i zapalili znicze pod kamieniem pamiątkowym.
- Niemiecki obóz w Potulicach funkcjonował w latach 1941-1945. W trudnych warunkach obozowych, przy głodowych racjach żywnościowych, więźniowie pracowali na rzecz okupanta. Znaczną liczbę więźniów stanowiły dzieci. W sumie w obozie przez cały okres jego istnienia więzionych było około 25 tys. osób, głównie Polaków, a z powodu głodu i nieludzkich warunków zmarło prawie 1300 osób, w tym ponad 700 dzieci.