Martwe skrzynki szpiegów mogą być wszędzie. To wciąż aktualna forma łączności [Rozmowa Dnia]
Przed bydgoskim sądem stanie mężczyzna oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji. Grozi mu dożywocie. To jeden z tematów rozmowy Michała Słobodziana z Piotrem Niemczykiem, ekspertem ds. bezpieczeństwa, byłym wiceszefem Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa.
Czy każdy z nas może mieć w swoim otoczeniu szpiega? Co jest największą siłą i słabością naszego wywiadu? Między innymi o tym mowa była w „Rozmowie Dnia” PR PiK.
Piotr Niemczyk podkreślił, że trudno powiedzieć, jakie zachowania mogą świadczyć o tym, że ktoś jest szpiegiem, bo jest ich bardzo dużo. Zaznaczył, że paranoja przynosi czasem więcej szkód niż pożytku, bo jeśli będziemy zbyt przeczuleni, zaczniemy zgłaszać służbom zupełnie niewinne zachowania obserwowane u innych. Szpiedzy najczęściej próbują dotrzeć do niejawnych informacji lub do konkretnych osób, robią zdjęcia kluczowych instytucji czy infrastruktury.
- Służby profesjonalne są w stanie robić zdjęcia tak, że tego nie zauważymy, ale to nie znaczy, by nie reagować, kiedy widzimy, że ktoś fotografuje np. tory kolejowe - mówi Piotr Niemczyk.
Potencjalnych szpiegów werbuje się wśród przestępców czy w środowiskach pseudokibiców. Kiedy już staną po stronie obecnego wywiadu, wykorzystują w swojej działalności m.in. martwe skrzynki.