Trasa wiodła bydgoskimi ulicami - od Artyleryjskiej do Węzła Wschodniego. Zwycięzcy zdążyli w kwadrans.
Niektórym pięć kilometrów nie wystarczyło i po zakończeniu zawodów nadal biegli.
- Biegnę z powrotem - mówi pan Krzysztof z Grudziądza. - Prawdziwych biegaczy po tym można poznać, że nie zatrzymują się na mecie, nie kładą, nie siadają, tylko dalej się ruszają. Dzięki temu na drugi dzień po biegu jest łatwiej, lepiej się człowiek czuje - dodaje.
- Pobiłem swój rekord, przebiegłem 5 km w 19,06 minut - mówi pan Rafał ze Świecia. - Im bliżej mety, tym bardziej wiało w twarz, więc tym bardziej cieszę się, że jest ta życiówka - dodaje.
Biegacze podkreślali, że podczas biegu panowała dobra atmosfera.
Więcej w relacji Moniki Siwak - poniżej.